Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: GKS Katowice nie zwalnia tempa
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Z drużyną kobiet umowy podpisały bramkarka Adéla Fraňková i pomocniczka Weronika Kłoda. Natomiast tenerka Karolina Koch przedłużyła swój kontrakt z GieKSą. Z sekcją pożegnała się Kinga Seweryn, która przenosi się do Francji.
Do męskiej drużyny dołączyli Gabriel Kobylak, Mateusz Kikolski, Pau Resta, a do sztabu trenerskiego wrócił Dawid Szwarga. Z kolei zespół opuszczają Konrad Gruszkowski, Mateusz Marzec, Maciej Rosołek i Grzegorz Rogala. Drużyna, po powrocie z krótkiego zgrupowania w Bielsku-Białej, wyjechała na obóz do Opalenicy, gdzie rozegrała dwa zwycięskie sparingi – ze Świtem Szczecin 7:0 i Arką 2:0. Zespół rozegra na tym obozie jeszcze dwa test-mecze (oba 1 lipca): z Piastem i Miedzią. Powrót z Opalenicy zaplanowany jest dzień później.
W drużynie siatkarzy na dłużej zostają: Wojciech Ferens, Damian Domagała, Partyk Walocha i Bartosz Schmidt. Środkowy Matthew Knigge został nowy zawodnikiem, a do GKS Katowice powrócili Jakub Szymański oraz Szymon Gregorowicz.
Z hokejową GieKSą ponownie umowę podpisał obrońca Pontus Englund. Kontrakty podpisali także obrońca Ethan Cap oraz Miro Ruokonen. GieKSa otrzymała licencję na grę w Tauron Hokej Lidze. Klub ogłosił plan przygotowań do sezonu 2026/27.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Adéla Fraňková nową zawodniczką GKS-u Katowice
Adéla Fraňková nową zawodniczką GKS-u Katowice. Golkiperka parafowała umowę obowiązującą do czerwca 2028 roku.
20-letnia golkiperka przenosi się do Polski po trzech sezonach spędzonych w czeskiej ekstralidze. W przeszłości występowała w Lokomotivie Brno, a od 2023 roku była zawodniczką 1. FC Slovácko. W jego barwach zaliczyła 25 ligowych występów i dwukrotnie sięgnęła po brązowy medal mistrzostw Czech. W minionym sezonie Slovácko uplasowało się na czwartej pozycji w tabeli. Nowa zawodniczka GKS-u regularnie występowała także w młodzieżowych reprezentacjach Czech i pozostaje w orbicie kadry do lat 23.
Weronika Kłoda ponownie zagra w GieKSie!
Po dwóch sezonach spędzonych w Górniku Łęczna Weronika Kłoda wraca do GKS-u Katowice. 23-letnia pomocniczka związała się z klubem umową obowiązującą do końca czerwca 2028 roku.
23-letnia pomocniczka występowała już w barwach GieKSy w latach 2020-2023. W tym czasie rozegrała 68 spotkań i zdobyła osiem bramek. Była również częścią drużyny, która wywalczyła pierwszy w historii klubu tytuł mistrzyń Polski. Przed sezonem 2023/2024 wróciła do Łęcznej, gdzie ponownie stała się ważną postacią zespołu. W minionej kampanii wystąpiła w 21 spotkaniach i zdobyła jedną bramkę. Kłoda najczęściej występuje jako środkowa pomocniczka. W przeszłości była regularnie powoływana do młodzieżowych reprezentacji Polski, a teraz ponownie będzie reprezentować barwy GKS-u Katowice. Ma na swoim koncie 140 występów w najwyższej klasie rozgrywkowej.
wkatowicach.eu – Karolina Koch zostaje w GieKSie. Trenerka piłkarek GKS-u Katowice zawarła nowy kontrakt z klubem
Trener Karolina Koch osiągnęła z kobiecym GKS-em Katowice już bardzo wiele sukcesów, a może ich być jeszcze więcej! GieKSa właśnie ogłosiła, że trener podpisała nowy kontrakt z klubem, który będzie obowiązywać przez najbliższe trzy sezony.
To bardzo ważna informacja dla kobiecej sekcji GKS-u Katowice. Trener żeńskiej drużyny piłkarskiej Karolina Koch związała się z GKS-em Katowice nowym kontraktem. Umowa będzie obowiązywała do końca sezonu 2028/2029.
Karolina Koch związana jest z GieKSą nieprzerwanie od sezonu 2017/2018. Najpierw jako piłkarka pomogła zespołowi w awansie do Ekstraligi. W tym czasie zbierała też doświadczenia jako członek sztabu szkoleniowego. W marcu 2022 r. objęła funkcję pierwszej trener kobiecego zespołu GKS-u. W pierwszym pełnym sezonie swojej pracy poprowadziła GieKSę do historycznego mistrzostwa Polski.
W sezonie 2023/2024 zespół pod wodzą trener Koch dołożył do kolekcji swoich sukcesów srebrny medal mistrzostw Polski i odniósł historyczne zwycięstwo w krajowym pucharze. Kolejne lata również przyniosły wielkie sukcesy. W sezonie 2024/2025 katowicka drużyna, będąc bezkonkurencyjna dla reszty stawki, wygrała rozgrywki Orlen Ekstraligi kobiet. Kibice z pewnością na długi czas zapamiętają także europejskie wojaże zespołu prowadzonego przez trener Koch. Przypomnijmy, że GieKSa z powodzeniem rywalizowała w kwalifikacjach Ligi Mistrzyń UEFA, a następnie zdobyła cenne doświadczenie w Pucharze Europy kobiet.
Kampania 2025/2026 również zakończyła się zdobyciem trofeum. Piłkarki GKS-u Katowice w maju wygrały, po raz drugi w historii, Puchar Polski pokonując w emocjonującym finale Czarnych Antrans Sosnowiec (5:2). W rozgrywkach Orlen Ekstraligi uKOCHane stanęły na najniższym stopniu podium, zdobywając brązowe medale.
Z ogromną przyjemnością przyjmuję fakt, że przedłużamy współpracę z trener Karoliną Koch na kolejne lata. Od dłuższego czasu wspólnie pracujemy nad projektem kobiecej piłki nożnej w GKS-ie Katowice, a efekty tej pracy są bardzo dobre. Mam nadzieję, że dalszy rozwój tego projektu przyniesie wiele korzyści zarówno klubowi, jak i całej polskiej piłce nożnej. Karolinę znam od wielu lat i mam pełne przekonanie, że jest najlepszą kandydatką do prowadzenia kobiecej sekcji piłki nożnej. Jej ambicja, charakter i osobowość, w połączeniu z dobrą organizacją pracy, przekładają się na bardzo dobre wyniki sportowe. Dotychczas zespół pod jej wodzą dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Polski oraz dwa razy zdobył Puchar Polski. To wymierne efekty dotychczasowej współpracy, dlatego bardzo zależało mi na jej kontynuacji – podkreślił prezes GKS-u Katowice, Sławomir Witek.
weszlo.com – GKS Katowice sfinalizował kolejny transfer przed nowym sezonem
GKS Katowice wypełnił lukę w bramce po poważnej kontuzji Rafała Strączka. Szeregi naszego pucharowicza zasilił Gabriel Kobylak.
Został on pozyskany z Legii Warszawa na zasadzie transferu definitywnego. Podpisał kontrakt do czerwca 2028 roku z opcją przedłużenia.
Kobylak przez większość rundy jesiennej będzie walczył o skład z Dawidem Kudłą. Później do rywalizacji dołączy Strączek, który na początku czerwca przeszedł zabieg stawu barkowego. Zakomunikowano wtedy, że jego przerwa w grze potrwa około cztery miesiące.
Co do Kobylaka, za nim praktycznie stracony sezon w Legii. W Ekstraklasie nie wystąpił w żadnym meczu, po razie udało mu się zagrać w Pucharze Polski (1:2 z Pogonią Szczecin po dogrywce) i Lidze Konferencji (4:1 z Lincoln).
Na ekstraklasowym poziomie 24-latek grał regularnie podczas dwóch wypożyczeń do Radomiaka Radom. W sezonie 2023/24 strzelił nawet pamiętnego gola z Puszczą Niepołomice, gdy niepozornym wybiciem piłki zaskoczył Oliwiera Zycha.
GKS Katowice będzie rywalizował w eliminacjach Ligi Konferencji. Na początek zmierzy się z przegranym z pary Hajduk Split – MSK Żylina.
Przed Kobylakiem tego lata do śląskiego klubu zawitali już Bartosz Wolski (Motor Lublin) i Szymon Bartlewicz (Chrobry Głogów).
GKS Katowice nie zwalnia tempa. Budują skład na Europę
GKS Katowice kontynuuje intensywne działania na rynku transferowym przed startem nowego sezonu. Klub ogłosił pozyskanie kolejnego piłkarza, który ma wzmocnić drużynę w nadchodzących rozgrywkach.
Dotychczas do zespołu prowadzonego przez Rafała Góraka trafiali głównie Polacy. Kontrakty z GKS-em podpisali już Szymon Bartlewicz, Bartosz Wolski, Gabriel Kobylak oraz Maciej Kikolski. Teraz do tego grona dołączył również zagraniczny piłkarz.
Nowym zawodnikiem katowickiego klubu został Pau Resta. Hiszpański obrońca przeniósł się z Korony Kielce na zasadzie transferu definitywnego i związał się z GKS-em długoterminową umową obowiązującą do czerwca 2030 roku.
Władze klubu wiążą z tym transferem spore nadzieje. Resta ma za sobą solidny sezon na boiskach Ekstraklasy, podczas którego wystąpił w 24 spotkaniach ligowych. Defensor nie ograniczał się wyłącznie do gry w obronie, dokładając do swojego dorobku również dwie bramki i dwie asysty.
Po przeprowadzce do Katowic Hiszpan nie będzie jedynym przedstawicielem swojego kraju w drużynie. Od dwóch lat barwy GKS-u reprezentuje także Borja Galan, który zdążył już dobrze zaaklimatyzować się w zespole.
Katowiczanie wkrótce rozpoczną rywalizację o stawkę. Pierwsze oficjalne spotkanie nowego sezonu rozegrają 23 lipca w eliminacjach Ligi Konferencji. Rywalem GKS-u będzie przegrany z pary w eliminacjach Ligi Europy – słowacka Żilina lub chorwacki Hajduk Split.
Pomocnik GKS-u Katowice przeszedł zabieg. Straci przygotowania do sezonu
GKS Katowice szykuje się do nowego sezonu Ekstraklasy, który zacznie się już za miesiąc. Wraz z drużyną nie będzie przygotowywał się Damian Rasak. Jak poinformował klub, pomocnik przeszedł zabieg, po którym czeka go kilka tygodni przerwy.
GieKSa w pierwszej kolejce zmierzy się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Spotkanie zaplanowano na 26 lipca na godzinę 20:00.
Wszystko wskazuje na to, że w meczu tym nie wystąpi Damian Rasak. Jak czytamy w komunikacie GKS-u, 30-letni pomocnik przeszedł artroskopię kolana. Jego przetrwa od gry ma potrwać od czterech do sześciu tygodni. Możliwe więc, że zawodnik opuści nie tylko pierwszy mecz, ale i dwa kolejne – z Radomiakiem Radom i Wieczystą Kraków.
kanalsportowy.pl – OFICJALNIE: Szwarga w nowym klubie. Zaskakujący wybór
Dawid Szwarga po pięciu latach przerwy wraca na Bukową, aby ponownie objąć funkcję asystenta trenera Rafała Góraka. Były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa i Arki Gdynia podpisał z GieKSą umowę, na mocy której wesprze sztab szkoleniowy Katowiczan w dalszym rozwoju sportowym.
35-letni szkoleniowiec oficjalnie dołączył do sztabu szkoleniowego GKS-u Katowice. Dawid Szwarga podpisał z klubem umowę, na mocy której będzie pełnił funkcję asystenta pierwszego trenera. Dla trenera Szwargi jest to powrót na Bukową po pięciu latach przerwy.
Szwarga, który karierę piłkarską zakończył w wieku 26 lat, po raz pierwszy trafił do sztabu GieKSy w czerwcu 2018 roku. Przez trzy lata współpracował wówczas z trenerem Rafałem Górakiem, pomagając drużynie w wywalczeniu awansu do 1 ligi. Po odejściu z Katowic przeniósł się do Rakowa Częstochowa, gdzie jako asystent Marka Papszuna sięgnął po mistrzostwo Polski oraz Puchar Polski. W sezonie 2023/2024, prowadząc zespół już jako pierwszy szkoleniowiec rywalizował w fazie grupowej Ligi Europy.
W grudniu 2024 roku Dawid Szwarga objął stery w Arce Gdynia. Pod jego wodzą klub z Trójmiasta wywalczył awans do PKO BP Ekstraklasy. Szkoleniowiec pozostawał opiekunem Arki do marca bieżącego roku. Teraz ponownie połączy siły z Rafałem Górakiem, by wesprzeć GKS Katowice w dalszym rozwoju sportowym.
Jest to o tyle zaskoczenie, że zakładano, iż następnym wyzwaniem 35-latka będzie ponownie praca w roli pierwszego szkoleniowca. Jego przygoda z Arką Gdynia, choć zakończona przedwcześnie, wcale nie jest traktowana w kategoriach porażki. Tym bardziej, że jego następca, czyli Dariusz Banasik, nie zdołał odmienić oblicza drużyny.
gs24.pl – Świt Szczecin ma za sobą pierwszy letni sprawdzian. Różnica klas
O swoim pierwszym sparingu w czasie letnich przygotowań piłkarze Świtu Szczecin (II liga piłkarska) będą chcieli szybko zapomnieć. Przegrali z ekstraklasowym GKS Katowic 0:7 (0:2).
Świt dopiero w poniedziałek rozpoczął treningi. GKS szybciej i różnicę klas było widać na boisku. Katowiczanie, którzy w Opalenicy są na obozie szykują się do występów w europejskich pucharach. Świtowców ograli bardzo pewnie po golach Erika Jirki (4. minuta), Adama Zrelaka (34.), Ilji Szkurina (56., 83. i 89.), Bartosza Wolskiego (77.) i Borji Galana (79.)
dziennikzachodni.pl – Drugie zwycięstwo piłkarzy GKS Katowice na zgrupowaniu w Opalenicy. Tym razem ograli spadkowicza z Ekstraklasy
\Piłkarze GKS Katowice przebywają na zgrupowaniu w Opalenicy. Na obozie w Wielkopolsce podopieczni trenera Rafała Góraka nie tylko trenują przed nowym sezonem, ale także rozgrywają mecze kontrolne. Właśnie odnieśli drugie zwycięstwo.
Piłkarze GKS Katowice od 22 czerwca przebywają na zgrupowaniu w Opalenicy. W Wielkopolsce Katowiczanie nie tylko trenują, ale także rozgrywają sparingi. W pierwszym meczu w czwartek 25 czerwca rozgromili II-ligowy Świt Szczecin 7:0, a w niedzielę 28 czerwca zmierzyli się z Arką Gdynia.
Ten rywal był znacznie trudniejszy, bo przecież to spadkowicz z PKO Ekstraklasy, który w tym roku w lutym ograł u siebie w lidze drużynę Rafała Góraka 2:1. W niedzielnym spotkaniu GieKSa była jednak zespołem lepszym i odniosła drugie zwycięstwo na tym obozie.
Pojedynek rozpoczął się o nietypowej porze, bo już o godz. 9.30. Wszystko z powodu fali upałów. W trakcie gry temperatura dochodziła do 40 stopni Celsjusza. Ozdobą spotkania były efektowne gole, jakie w pierwszych 30 minutach gry zdobyli Bartosz Nowak i Jesse Boch. Pierwszy popisał się w precyzyjnym lobem, a drugi pięknym strzałem z dystansu.
Po przerwie trener Rafał Górak posłał do gry dziesięciu nowych zawodników z pola i więcej bramek już nie padło, choć dobre okazje do podwyższenia wyniku mieli Eman Markovic i Erik Jirka. W Opalenicy Katowiczanie zagrają jeszcze jeden mecz kontrolny 1 lipca z Piastem Gliwice, a dzień później wrócą ze zgrupowania do domów.
SIATKÓWKA
siatka.org – GKS Katowice stawia na doświadczenie? Kolejny siatkarz zostaje
GKS Katowice sukcesywnie buduje kadrę na nadchodzące rozgrywki. Śląski klub oficjalnie poinformował, że współpracę z zespołem przedłużył Bartosz Schmidt. Dla 35-letniego środkowego będzie to już drugi sezon spędzony w trójkolorowych barwach.
GKS Katowice nie kazał długo czekać na swój powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Po owocnych zmaganiach w PLS 1. Lidze w sezonie 2025/2026, Katowiczanie wywalczyli ponowny awans do PlusLigi, w której występować będą już w nowym obiekcie. Trwa kompletowanie kadry na nadchodzące wyzwania. Klub potwierdził, że w zespole zostaną kluczowi gracze: rozgrywający Grzegorz Pająk oraz atakujący Michał Superlak. Formowanie linii przyjęcia rozpoczęto od zakontraktowania Wojciecha Włodarczyka, kolejnym siatkarzem, który zdecydował się przedłużyć umowę z GKS-em, jest Argentyńczyk Gonzalo Quiroga. Teraz przyszła pora na środkowego – Bartosza Schmidta.
W niedawno zakończonym sezonie 2025/2026 Bartosz Schmidt reprezentował GKS Katowice łącznie w 18 spotkaniach. Doświadczony zawodnik w trakcie rozgrywek udowodnił, że jest ważnym ogniwem drużyny, na którym sztab szkoleniowy mógł bezgranicznie polegać w kluczowych momentach.
Dla Bartosza Schmidta gra na Śląsku to dobrze znane rejony. W swojej dotychczasowej karierze siatkarz bronił barw takich klubów jak MCKiS Jaworzno, MKS Będzin oraz Steam Hemarpol Norwid Częstochowa. Zanim Schmidt trafił do PlusLigi, walnie przyczynił się do wywalczenia przez katowicki klub upragnionego awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, niejednokrotnie udowadniając swoją boiskową wartość.
Przedłużenie kontraktu z 35-latkiem to gwarancja stabilizacji oraz cennego doświadczenia w formacji środkowych GKS-u Katowice na kolejny sezon.
Libero wraca do ekstraklasy. GKS Katowice przedłużył kontrakt
GKS Katowice zatrzymuje kolejnego gracza, który był współautorem sukcesu w minionym sezonie ligowym. Na poziomie PlusLigi ponownie zagra 31-letni libero, Patryk Waloch. Dla niego będzie to trzeci rok w barwach klubu ze Śląska.
GKS Katowice był jednym z tych trzech zespołów, które wyszły najgorzej na decyzji o zmniejszeniu liczby drużyn w PlusLidze. Drużyna z Górnego Śląska zaliczyła spadek z ekstraklasy po dziewięciu latach. Wystarczył im jednak tylko sezon, by odbudować swoją pozycję i szybko wrócić na najwyższy szczebel rozgrywkowy.
Klub doskonale zna realia ekstraklasy, więc z pewnością wie, w jaki sposób zbudować zespół, który da radę walczyć z najlepszymi. Na pokładzie zostanie na pewno szkoleniowiec, który wywalczył z drużyną awans – Emil Siewiorek. Wiadomo już również, że władze klubu zatrzymają przynajmniej połowę obecnego składu. Na poziom PlusLigi wrócą m.in. Wojciech Włodarczyk czy Grzegorz Pająk, a oprócz nich jeszcze sześciu innych zawodników.
We wtorek poinformowano, że kontrakt z klubem przedłużył libero, Patryk Waloch. W klubie z Katowic występuje od dwóch lat, a ma na swoim koncie już 23 występy w jego barwach. 31-latek miał swój wkład w meczach fazy play-off, w których niejednokrotnie interweniował w obronie i dbał o element defensywny.
Siatkarz wróci na najwyższy poziom rozgrywkowy, bowiem wraz z GKS-em Katowice występował na nim w sezonie 2024/2025. W przeszłości bronił barw takich klubów, jak KS Rudziniec, KPS Siedlce czy Kęczanin Kęty. Jako młodzieżowiec, był też związany ze Skrą Bełchatów.
HOKEJ
hokej.net.pl – Kibice czekali na ten ruch! Szwedzki obrońca wrócił do polskiej ligi
Pontus Englund, zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami, znów będzie występował w zespole GKS-u Katowice. Szwedzki obrońca, który był jednym z filarów drużyny w sezonie 2024/2025, zdecydował się wrócić do GieKSy po rocznym pobycie we francuskim Grenoble.
25-letni obrońca doskonale znany jest katowickim kibicom. Do GieKSy trafił przed sezonem 2024/2025 i bardzo szybko wyrósł na jednego z liderów defensywy. Był ważnym ogniwem zarówno podczas gry w równych składach, jak i w formacjach specjalnych, a swoją postawą walnie przyczynił się do zdobycia przez Katowiczan srebrnych medali mistrzostw Polski.
Mierzący 191 centymetrów defensor rozegrał w barwach GKS-u 56 ligowych spotkań. Zdobył w nich 11 bramek i zanotował 23 asysty. Imponująco prezentował się również w klasyfikacji plus/minus, którą zakończył z bilansem +30. Na ławce kar spędził 73 minuty.
Po opuszczeniu Katowic Englund przeniósł się do francuskiego Grenoble. W ekipie Les Brûleurs de Loups również należał do ważnych zawodników. W 58 meczach zdobył 29 punktów za 8 bramek i 21 asyst, a wraz ze swoim zespołem sięgnął po wicemistrzostwo Francji.
Powrót Englunda to bardzo dobra wiadomość dla sztabu szkoleniowego GKS-u Katowice. Szwed należy do grona nowoczesnych obrońców, którzy potrafią łączyć solidną grę defensywną z aktywnym wspieraniem akcji ofensywnych. Dobrze porusza się na łyżwach, skutecznie wyprowadza krążek z własnej tercji i potrafi być groźny pod bramką rywali.
To czwarty transfer dokonany przez szefostwo GieKSy. Wcześniej do ekipy z alei Korfantego dołączyli kanadyjski bramkarz Connor LaCouvee, amerykański obrońca Matthew Sredl oraz etatowy reprezentant Polski Patryk Krężołek.
Wicemistrzowie Polski odkryli karty. Chodzi o przygotowania do sezonu
GKS Katowice ogłosił plan przygotowań do sezonu 2026/2027. Wicemistrzowie Polski będą pracować według dobrze znanego modelu, który sztab szkoleniowy stosował już wcześniej. Rozegrają też dziewięć meczów sparingowych.
Na razie zawodnicy realizują rozpiski indywidualne, ale początek sierpnia będzie oznaczał wejście w kolejny etap przygotowań. Część hokeistów pojawi się na lodzie już 27 lipca, natomiast od 1 sierpnia zaplanowano testy. Pierwszy wspólny trening całego zespołu odbędzie się w poniedziałek, 3 sierpnia.
Katowiczanie przed startem nowego sezonu TAURON Hokej Ligi rozegrają aż dziewięć meczów kontrolnych. Plan sparingów wygląda interesująco, bo zespół Jacka Płachty czekają nie tylko konfrontacje z ligową konkurencją, ale też sprawdziany z zagranicznymi rywalami.
Na otwarcie serii gier kontrolnych GieKSa zmierzy się dwukrotnie z Unią Oświęcim – najpierw 13 sierpnia na wyjeździe, a dwa dni później na Jantorze. Kolejnym przeciwnikiem będzie słowacki HK Poprad. Spotkanie wyjazdowe zaplanowano na 18 sierpnia, a rewanż w Katowicach dwa dni później.
Pod koniec sierpnia Katowiczanie udadzą się do Weisswasser, gdzie czekają ich dwa kolejne testy. 28 sierpnia zagrają z Lausitzer Füchse, a dzień później z Rostock Piranhas. Wrzesień GKS rozpocznie na Słowacji. 4 września zmierzy się z HC Preszów w Liptowskim Mikułaszu, a dzień później zagra z HK 32 Liptowski Mikułasz lub zespołem z Budapesztu.
Ostatnim sprawdzianem przed ligową inauguracją będzie wyjazdowy mecz z czeskim HC RT Torax Poruba, zaplanowany na 10 września.
Plan sparingów GKS-u Katowice:
13.08.2026 Unia Oświęcim – GKS Katowice
15.08.2026 GKS Katowice -Unia Oświęcim
18.08.2026 HK Poprad – GKS Katowice
20.08.2026 GKS Katowice – HK Poprad
28.08.2026 Lausitzer Füchse -GKS Katowice
29.08.2026 Rostock Piranhas -GKS Katowice
04.09.2026 HC Preszów -GKS Katowice
05.09.2026 HK 32 Liptowski Mikułasz lub Budapeszt – GKS Katowice
10.09.2026 HC RT Torax Poruba -GKS Katowice
Wicemistrzowie Polski sięgnęli po rutyniarza! Blisko 500 meczów w Liidze i tytuł mistrzowski
GKS Katowice sięgnął po zawodnika z bardzo solidnym CV. Nowym napastnikiem wicemistrzów Polski został Miro Ruokonen, który podpisał z GieKSą roczny kontrakt.
Ruokonen (182 cm, 86 kg) ma 30 lat i jest nominalnym skrzydłowym. Może pochwalić się występami w młodzieżowych reprezentacjach Finlandii oraz 11 sezonami spędzonymi w Liidze.
Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w swojej ojczyźnie wystąpił w 484 spotkaniach, zdobywając w nich 39 bramek i notując 41 asyst. W sezonie 2018/2019 wywalczył tytuł mistrzowski z HPK Hämeenlinna.
Nowy nabytek GieKSy nie jest typem hokeisty, którego należy oceniać wyłącznie przez pryzmat suchych liczb, bo jego wartość w dużej mierze opiera się na pracy wykonywanej dla zespołu. To napastnik bardzo odpowiedzialny taktycznie, mocny w pressingu i potrafiący odnaleźć się w grze bez krążka. Dobrze czuje się w hokeju opartym na intensywności, potrafi wygrać wyścig do krążka, przycisnąć rywala pod bandą i zrobić miejsce kolegom z ataku.
Ostatni sezon spędził w zespole TPS Turku. W 38 spotkaniach zgromadził 3 punkty za 1 gola i 2 kluczowe zagrania. Trzeba jednak pamiętać, że Ruokonen nie był tam ustawiany w roli ofensywnego lidera tylko gracza od wykonywania konkretnych zadań, zwłaszcza defensywnych. Odpowiedzialnego za pressing, zabezpieczanie tercji środkowej i wspieranie zespołu w grze bez krążka.
Pierwsze licencje przyznane! Dwa silne kluby muszą uzupełnić dokumentacje
W TAURON Hokej Lidze trwa proces licencyjny. Znamy zespoły, które otrzymały prawo do gry w ekstralidze w sezonie 2026/2027.
Przypomnijmy, że każdy klub, który chce występować w THL, musi złożyć do władz spółki szereg dokumentów. Chodzi między innymi o oświadczenia w sprawie braku zobowiązań finansowych względem Polskiego Związku Hokeja na Lodzie oraz IIHF, a także zawodników oraz sędziów. Istotne jest także porozumienie z właścicielem obiektu, na którym dany zespół rozgrywa mecze.
Szefostwa drużyn muszą zaprezentować też stosowne potwierdzenia, że nie zalegają z opłatami do Urzędu Skarbowego i ZUS-u. Do tego dochodzi przesłanie aktualnego loga i listy osób pracujących w klubie. Do tego dochodzi porozumienie z klubem młodzieżowym oraz udowodnienie, że posiada się budżet na poziomie minimum minimum dwóch milionów złotych.
Te wymagania spełniły już GKS Tychy, GKS Katowice, JKH GKS Jastrzębie, KH Energa Toruń i Comarch Cracovia. Dziś każdy z nich otrzymał licencję.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Najnowsze komentarze