Hokej Piłka nożna Prasówka Szachy
Tygodniowy przegląd mediów: Hetman GKS Katowice triumfuje
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, hokeja oraz szachów. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Łukasz Wróbel, drugi trener kobiecej drużyny, z końcem maja opuścił klub. Umowę rozwiązano za porozumieniem stron. Klub ogłosił plan przygotowań męskiej drużyny do nowego sezonu. Filip Szymczak, Mateusz Kowalczyk oraz Oskar Repka otrzymali powołania do reprezentacji Polski. Szymczak i Kowalczyk do drużyny U21, a Repka do kadry seniorskiej. Ponadto Märten Kuusk został powołany do kadry Estonii. Nowym piłkarzem GieKSy został pomocnik Kacper Łukasiak. Z Aleksandrem Komorem, Adrianem Dankiem, Bartoszem Baranowiczem i Mateuszem Makiem nie zostaną przedłużone kontrakty, które kończą się w czerwcu. W czerwcu kończą się także wypożyczenia Filipa Szymczaka oraz Dawida Drachala.
W sekcji hokeja na lodzie przedłużono kontrakty z Mateuszem Michalskim oraz Jeanem Dupuy. Portal hokej.net donosi, że z drużyną rozstał się Pontus Englund.
Pierwsza drużyna Hetmana GKS-u Katowice zdobyła drużynowy Puchar Polski w szachach błyskawicznych.
PIŁKA NOŻNA
transfery.info – GKS Katowice zaplanował cztery letnie sparingi. Dwaj zagraniczni rywale
GKS Katowice poinformował o planach dotyczących przygotowań do sezonu 2025/2026.
[…] Gracze z urlopów wrócą 16 czerwca i już dwa dni później obiorą kurs na Opalenicę, czyli miejsce chętnie wybierane przez polskie oraz zagraniczne zespoły.
Na miejscu GKS Katowice spotka FK Košice oraz Pogoń Szczecin. Z oboma zmierzy się w meczach towarzyskich.
Pierwszy rywal jest przedstawicielem słowackiej ekstraklasy, w której uplasował się na piątej pozycji.
Po powrocie do Katowic odbędą się jeszcze dwa sparingi. Najpierw formę podopiecznych Rafała Góraka sprawdzi szósta siła czeskiej ligi, czyli Sigma Ołomuniec. Następnie dojdzie do pojedynku ze Stalą Mielec.
Plan przygotowań GKS-u Katowice do sezonu 2025/2026
16.06 – powrót do treningów
18.06 – 27.06 – zgrupowanie w Opalenicy
21.06- sparing z FC Kosice
26.06 – sparing z Pogonią Szczecin
05.07 – sparing ze Stalą Rzeszów
12.07 – sparing z Sigmą Ołomuniec
19/20.07 – start sezonu PKO BP Ekstraklasy
silesion.pl – Dwóch piłkarzy GKS Katowice z powołaniami do reprezentacji narodowych. Oskar Repka w kadrze Polski
To wyjątkowy moment dla GKS-u Katowice i jego kibiców – dwóch zawodników pierwszej drużyny otrzymało powołania do swoich reprezentacji narodowych. Oskar Repka po raz pierwszy w karierze zasili szeregi seniorskiej reprezentacji Polski, a Märten Kuusk ponownie został wezwany do gry dla reprezentacji Estonii. Dla obu piłkarzy czerwiec zapowiada się intensywnie – przed nimi mecze towarzyskie oraz spotkania eliminacyjne do mistrzostw świata.
Dla Oskara Repki, pomocnika GKS-u Katowice, nadchodzące dni będą szczególne. 27 maja 2025 roku zostanie zapamiętany jako moment, w którym po raz pierwszy został powołany do seniorskiej reprezentacji Polski. Selekcjoner Michał Probierz ogłosił listę zawodników na czerwcowe zgrupowanie kadry i właśnie na niej znalazło się nazwisko 24-letniego zawodnika „GieKSy”.
To debiutanckie powołanie do pierwszej reprezentacji i jednocześnie wielkie wyróżnienie nie tylko dla samego piłkarza, ale również dla całego klubu. Oskar Repka swoją dobrą postawą w sezonie ligowym zasłużył na uwagę selekcjonera. Regularnie występował w barwach GKS-u, imponując zaangażowaniem, skutecznością i wytrzymałością fizyczną w środku pola.
W ramach zgrupowania, reprezentacja Polski rozegra dwa spotkania:
Mecz towarzyski z Mołdawią – 6 czerwca o godz. 20:45 na Stadionie Śląskim w Chorzowie,
Mecz eliminacyjny do mistrzostw świata z Finlandią – 10 czerwca o godz. 20:45 w Helsinkach.
To właśnie podczas tych spotkań Oskar Repka może mieć szansę na debiut w biało-czerwonych barwach. Nawet jeśli nie pojawi się na murawie, sama obecność na zgrupowaniu pozwoli mu zebrać bezcenne doświadczenie i pokazać się sztabowi szkoleniowemu reprezentacji.
Z kolei Märten Kuusk, doświadczony obrońca GKS-u Katowice, otrzymał kolejne powołanie do reprezentacji Estonii. Selekcjoner Jürgen Henn ogłosił 26-osobową kadrę na czerwcowe mecze eliminacyjne do mistrzostw świata. Estończycy zmierzą się u siebie z dwoma wymagającymi rywalami:
Izrael – mecz odbędzie się 6 czerwca o godz. 20:45 na A. Le Coq Arena w Tallinie,
Norwegia – spotkanie zaplanowano na 9 czerwca, również w stolicy Estonii.
Kuusk to ważna postać zarówno w klubie, jak i w reprezentacji. W barwach GKS-u prezentuje się solidnie w obronie, stanowiąc filar defensywy. W reprezentacji Estonii jest dobrze znany kibicom – ma na koncie już kilkadziesiąt występów w narodowych barwach i cieszy się dużym zaufaniem sztabu szkoleniowego.
gol24.pl – Kacper Łukasiak podpisał kontrakt z GKS Katowice. Pogoń Szczecin oddała młodego piłkarza bez żalu
GKS Katowice dokonał pierwszego letniego transferu. Drużynę popularnej GieKSy wzmocnił 21-letni ofensywny pomocnik Kacper Łukasiak, który przeniósł się na Śląsk po wygaśnięciu jego kontraktu w Pogoni Szczecin. Rewelacja ubiegłego już sezonu PKO Ekstraklasy marzy o poprawieniu swojego wyniku w rozgrywkach następnych.
Kacper Łukasiak jest wychowankiem Akademii Pogoni Szczecin. Na początku swojej przygody z seniorską piłką był wypożyczany do Skry Częstochowa oraz Górnika Łęczna. W poprzednim sezonie już w barwach Portowców rozegrał 30 meczów w PKO Ekstraklasie oraz 4 w Pucharze Polski. Strzelił 2 gole i notował 5 asyst.
Po tym, jak kontrakt 21-letniego ofensywnego pomocnika w ekipie Dumy Pomorza wygasł, sięgnął po niego GKS Katowice, w którym podpisał umowę obowiązującą do czerwca 2027 roku.
To pierwszy, ale z pewnością nie ostatni transfer popularnej GieKSy w letnim oknie transferowym. Niedawno z klubu odszedł natomiast Sebastian Bergier, który wzmocnił szeregi Widzewa Łódź.
katowickisport.pl – Sześciu piłkarzy odchodzi z GKS-u Katowice
GKS Katowice poinformował, że czwórka piłkarzy, którym wygasają kontrakty, wraz z końcem czerwca odejdą z klubu. Mowa o dwóch obrońcach i dwóch pomocnikach. Dodatkowo kończą się wypożyczenia dwóch kolejnych graczy.
Wraz z końcem czerwca kontrakty obrońców Aleksandra Komora i Adriana Danka oraz pomocników Bartosza Baranowicza i Mateusza Maka, tracą swoją ważność. Umowy nie będą przedłużone, co oznacza, że piłkarze nie będą więcej reprezentować GKS-u Katowice.
Cała czwórka trafiła do Katowic latem 2023 roku i razem z całą drużyną wywalczyła awans do PKO Ekstraklasy. W sezonie 2024/2025 Komor zanotował 11 występów, a Baranowicz pojawił się na boisku pięć razy. Mak zagrał w 16 meczach, w których zdobył dwa gole. Z kolei długotrwała rehabilitacja Danka sprawiła, że w poprzednim sezonie nie pojawił się na boisku ani razu.
Dodajmy, że kończy się także okres wypożyczenia napastnika Filipa Szymczaka z Lecha Poznań. W 15 rozegranych meczach w trakcie rundy wiosennej, Szymczak zdobył dla GieKSy 3 gole. Z GKS-em żegna się także Dawid Drachal, który na ostatnią rundę wypożyczony został z Rakowa Częstochowa. Rozegrał on 14 spotkań dla GKS-u.
dziennikzachodni.pl – Miliony płyną do klubów. Ile dostaną Raków Częstochowa, Górnik Zabrze, Piast Gliwice i GKS Katowice?
Koniec sezonu to w klubach czas rozliczeń. Nie tylko tych personalnych, ale także finansowych. Przelewy z Ekstraklasy są w tym roku rekordowe.
Cała pula do podziału wyniosła rekordowe 280 milionów złotych plus 10 milionów dla Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zgodnie z porozumieniem zawartym przez Ekstraklasę z klubami połowa tej kwoty została poszatkowana na 18 równych kawałków, co oznacza, że każdy z uczestników rozgrywek 2024/25 – w myśl zasady czy się stoi czy się leży – miał zagwarantowane mniej więcej 7,75 miliona zł. Część tych pieniędzy musi zostać przeznaczone na szkolenie młodzieży).
Jedna trzecia całości (dokładnie 33,5 procent) to premia za wynik sportowy. W tym przypadku o wysokości przelewu decydują trzy składowe: 18,5 procent stanowi nagroda za miejsce w tabeli (od czwartego miejsca każda lokata wyżej lub niżej to różnica ok. 303.000 zł), 14 procent zgarniają kluby, które wywalczyły ,medale i awans do europucharów plus Puchar Polski, a ostatni procent to solidarnościowe i pożegnalne otarcie łez dla trójki spadkowiczów(w liczbach bezwzględnych to około 900.000 zł). Pozostałe kawałki tortu to nagrody z Pro Junior Systemu (2,5 procent, pieniądze pochodzą z kontraktu z PKO Bank Polski, krajowych praw bukmacherskich i kar dyscyplinarnych z poprzedniego sezonu) oraz budzącego największe emocje rankingu historycznego (14 procent). Ten ostatni obejmuje pięć sezonów, bez właśnie zakończonego. I to właśnie ten współczynnik ma przełożenie na różnice pomiędzy miejscami w tabeli końcowej, a obrazującej wysokość premii. Beniaminek GKS Katowice z historycznego rankingu może liczyć na niespełna 8 milionów złotych, a spadkowicz Śląsk Wrocław na blisko 10 milionów.
Tegoroczne wypłaty są najwyższe w historii. Po raz pierwszy mistrz Polski pokwituje przelew przekraczający 30 milionów złotych. Kwartet z naszego regionu też nie może narzekać, chociaż w co najmniej dwóch klubach pozostaje też niedosyt. Raków, który zmierzał po tytuł mistrzowski, dał się na finiszu wyprzedzić Lechowi i stracił ładnych kilka milionów, co zapewne wiąże się z obecnymi decyzjami kadrowymi podejmowanymi pod Jasną Górą. Szansę na znacznie większy finansowy fedrunek miał też Górnik Zabrze. Różnica pomiędzy zakładanym jako minimum szóstym miejscem, a ostatecznym dziewiątym to około miliona złotych.
Obecny kontrakt mediowy Ekstraklasy obowiązuje do końca sezonu 2026/27. Podział środków przed najbliższymi rozgrywkami będzie podlegał jednak korekcie. Dzięki wynikom w Pucharze Konferencji Ekstraklasa zyskała bowiem piątego pucharowicza, co oznacza, że jeśli po Puchar Polski sięgnie zespół z grupy, która w końcowej tabeli zajmie miejsce w czołowej piątce to także ta lokata będzie stanowiła przepustkę do gry w najmniej prestiżowych, ale całkiem lukratywnych rozgrywkach na Starym Kontynencie.
Tyle zarobiły kluby za sezon 2025/25:
- Lech Poznań (1)35,6 mln
- Raków Częstochowa (2)28,4 mln
- Jagiellonia Białystok (3)25 mln zł
- Legia Warszawa (5)20,1 mln zł
- Pogoń Szczecin (4)16,2 mln zł
- Cracovia (6)14,5 mln zł
- Górnik Zabrze (9)14 mln zł
- Piast Gliwice (10) 13,7 mln zł
- Zagłębie Lubin (15) 13,5 mln zł
- Śląsk Wrocław (17)12,1 mln zł
- Widzew Łódź (13)12 mln zł
- Radomiak Radom (12)11,7 mln zł
- Motor Lublin (7)11,6 mln zł
- GKS Katowice (8)11,6 mln zł
- Stal Mielec (16)11,2 mln zł
- Korona Kielce (11)11,1 mln zl
- Lechia Gdańsk (14) 10,7 mln zł
- Puszcza Niepołomice (18)9,7 mln zł
W nawiasie miejsce końcowe w tabeli
* kwoty wg. popularnego na portalu X analityka piłkarskich finansów Kuby Szlendaka.
HOKEJ
hokej.net – Jednym słowem – walczak. Doświadczony napastnik podpisał nowy kontrakt
Wyjaśniła się przyszłość Mateusza Michalskiego. 32-letni skrzydłowy przedłużył swoją umowę z GKS-em Katowice o kolejne dwa lata.
Michalski jest postacią dobrze znaną w naszej lidze. Jest graczem wszechstronnym, który dobrze odnajduje w niższych formacjach i podczas gier w liczebnych osłabieniach.
Wychowanek Podhala Nowy Targ w ekipie GieKSy rozegrał pięć sezonów, w czasie których rozegrał w sumie 269 ligowych meczów. Z katowickim klubem sięgnął po mistrzostwo Polski w sezonie 2021/2022, a także dwa srebrne i jeden brązowy medal.
W minionym rozgrywkach wystąpił w 54 ligowych meczach, zdobywając w nich 15 punktów za 4 bramki i 11 asyst. Na ławce kar spędził 16 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +14.
Kibice mogą odetchnąć z ulgą! Kluczowy napastnik przedłużył kontrakt
To z pewnością świetna informacja dla fanów GKS-u Katowice! Nową umowę z wicemistrzami Polski podpisał Jean Dupuy, jeden z najlepszych napastników minionego sezonu. Będzie ona obowiązywać przez kolejny rok.
Dupuy jest postacią dobrze znaną w naszej lidze. Serca kibiców skradł swoją błyskotliwością, walecznością, umiejętnością wykorzystywania dobrych warunków fizycznych (191 cm, 94 kg) i dobrą produktywnością.
W ciągu czterech sezonów rozegrał w naszej ekstralidze 178 meczów, w których zdobył 139 punktów za 69 bramek i 70 asyst. Sędziowie nałożyli na niego 210 minut karnych.
30-letni Kanadyjczyk dołączył do GKS-u pod koniec września, przenosząc się ze zmagającego się z problemami finansowymi Podhala Nowy Targ. W zespole z alei Korfantego rozegrał w sumie 46 ligowych spotkań, strzelając w nich 19 goli i notując 10 kluczowych zagrań.
Świetną formą imponował zwłaszcza w fazie play-off, w której okazał się najlepszym snajperem. Dodajmy, że bramkarzy rywali pokonywał aż dziesięciokrotnie!
Czołowy defensor opuścił GieKSę. Przeniósł się do uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
Była dobra informacja dla kibiców GKS-u Katowice, jest też ta zła. Z drużyną wicemistrzów Polski pożegnał się Pontus Englund, będący ważna postacią bloku defensywnego. 24-letni Szwed przenosi się do Francji.
Englund (192 cm, 87 kg) trafił do Katowic przed rozpoczęciem minionego sezonu. Działacze z jego przenosinami wiązali spore nadzieje i trzeba przyznać, że szwedzki defensor nie zawiódł. Szybko wkomponował się do zespołu, stał się kluczowym obrońcą i ważną postacią w formacjach specjalnych. Z ekipą z alei Korfantego zdobył wicemistrzostwo Polski.
[…] 24-letniego defensora w przyszłym sezonie nie zobaczymy już na taflach TAURON Hokej Ligi. Dziś jego pozyskaniem pochwalił się mistrz Francji i uczestnik Hokejowej Ligi Mistrzów – Les Brûleurs de Loups Grenoble.
SZACHY
chess.katowice.pl – Hetman GKS Katowice triumfuje w drużynowym Pucharze Polski w szachach błyskawicznych!
W piątek, 30 maja 2025 roku, w ramach XII Katowickiego Festiwalu Szachowego rozegrany został Drużynowy Puchar Polski w Szachach Błyskawicznych. W szachowej rywalizacji na najwyższym poziomie wzięło udział 26 drużyn z całego kraju, a emocje sięgały zenitu do ostatnich sekund każdej rundy.
🏆 Zwycięzcą turnieju została drużyna Hetman GKS Katowice I, która mimo dwóch remisów z silną ekipą KS Laura Chylice I, ostatecznie stanęła na najwyższym stopniu podium. Gratulacje dla całej drużyny za determinację i znakomitą grę!
🥈 Drugie miejsce przypadło zespołowi KS Laura Chylice I, który do końca walczył o końcowy triumf.
🥉 Trzecie miejsce wywalczyli szachiści UKS Pionier Jastrzębie-Zdrój, którzy również pokazali wysoką formę i szachowe opanowanie.
Na miejscach 5–8 uplasowały się drużyny:
▪ MAT Myślenice
▪ Hetman GKS Katowice II
▪ LKSz GCKiP Czarna
▪ KŚ AZS Politechniki Śląskiej Gliwice
Drużynowy Puchar Polski był pierwszym turniejem w ramach tegorocznego festiwalu. Już 31 maja odbędzie się Turniej OPEN, natomiast 1 czerwca, w Dzień Dziecka, do walki przy szachownicach przystąpią juniorzy.
Tegoroczna edycja festiwalu rozgrywana jest w wyjątkowej scenerii Areny Katowice, a jego organizatorem jest Śląski Związek Szachowy. Gospodarzem wydarzenia jest Miasto Katowice, a wśród partnerów znajdują się: Mokate, UKS Pionier Jastrzębie-Zdrój oraz Hetman GKS Katowice.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Najnowsze komentarze