Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Pograli twardo, jak to mają w zwyczaju

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

W ubiegłą środę rozdano nagrody w plebiscycie Złote Buki.

Piłkarki po powrocie do treningów rozegrały kolejny mecz sparingowy przegrywając ze Slavią Praga 2:3 (1:2). Następny test-mecz piłkarki rozegrają 8 lutego ponownie w Pradze – tym razem z miejscową Spartą. Drużyna męska rozpoczęła meczem ze Stalą Mielec rozgrywki ligowe w 2025 roku. GieKSa wygrała 1:0 (0:0). W sobotę, na boisku treningowym przy Bukowej, zespół rozegrał sparing z Podbeskidziem Bielsko-Biała, remisując 2:2 (1:2). Dawid Kudła i Marcin Wasielewski podpisali nowe umowy z klubem, a do zespołu dołączył na zasadzie wypożyczenia Filip Szymczak. Kolejne spotkanie ligowe piłkarze rozegrają 8 lutego o 17:30 na wyjeździe z Rakowem.

Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu jedno spotkanie – przegrane z Projektem Warszawa 1:3. Kolejny mecz drużyna rozegra w najbliższą sobotę o 20:30 z Norwidem Częstochowa w hali w Szopienicach. Do drużyny powrócił przyjmujący Gonzalo Quiroga.

Hokeiści rozegrali dwa spotkania. W pierwszym z nich przegrali z GKS-em Tychy 3:4, w drugim pokonali JKH GKS Jastrzębie 3:2. Ze względu na mecze reprezentacji Polski kolejna runda spotkań zostanie rozegrana 12 lutego.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Miesiąc przed startem Ekstraligi – co dzieje się w klubach?

Do startu rundy wiosennej Orlen Ekstraligi został miesiąc, więc sprawdziliśmy, jak przebiegają przygotowania ligowców i jakie wyniki padają w sparingach. W naszym przeglądzie znajdziecie kompletne harmonogramy przygotowań wszystkich drużyn.

GKS Katowice

Niedługo po wznowieniu treningów, GKS Katowice udał się na obóz do Bielska-Białej, gdzie na rozpoczęcie zgrupowania zmierzył się z miejscowym Rekordem. Kolejnym sparingiem liderek Ekstraligi było spotkanie z SMS-em Łódź, w którym Katowiczanki odniosły wysokie zwycięstwo 6:0. W najbliższych tygodniach zmierzą się z dwoma drużynami z czeskiej Pragi. Do drużyny dołączyła nowa piłkarka – reprezentantka Łotwy, Sanija Vuškāne, która już zdążyła zaliczyć nieoficjalny debiut i zdobyć swoją pierwszą bramkę.

15 stycznia: Rekord Bielsko-Biała 3:2 (Kozak, Maciążka, Misztal)

15-18 stycznia: obóz w Bielsku-Białej

25 stycznia: Grot SMS Łódź 6:0 (Bińkowska, Kozak 2x, Langosz 2x, Vuškāne)

1 lutego: Slavia Praga 2:3 (Słowińska, Turkiewicz)

8 lutego: Sparta Praga

22 lutego: Górnik Łęczna

wkatowicach.eu – Złote Buki 2024. Znamy najlepszych sportowców GKS-u Katowice w ubiegłym roku!

Za nami gala Złotych Buków 2024. Złote Buki to tradycyjny plebiscyt GKS-u Katowice, w którym honorowani są najwybitniejsi sportowcy wielosekcyjnego klubu. Gala odbyła się w środę, 29 stycznia, w Akademii Muzycznej w Katowicach.

W trakcie gali, która odbyła się w środę, 29 stycznia w Akademii Muzycznej w Katowicach poznaliśmy laureatów nagród „Złote Buki 2024”. Tradycyjnie GKS Katowice wyróżnił najlepszych sportowców wszystkich sekcji. Rok 2024 był dla GieKSy wyjątkowy, bo klub obchodził 60-lecie istnienia. Nie zabrakło więc także czasu na podsumowania sportowych sukcesów klubu, których w ubiegłym roku nie brakowało.

W swoim przemówieniu o najważniejszych wydarzeniach dla GKS-u Katowice przypominał prezes klubu, Krzysztof Nowak.

Sekret kryje się w haśle, które podkreślam na każdym kroku, od kiedy pracuję w klubie: „Cała GieKSa Razem”. Tylko budowanie fundamentu siły klubu na wspólnocie, jaką stanowi szerokie środowisko GKS-u Katowice, daje wymierne efekty. Sympatia, życzliwości i pracowitość wszystkich ludzi zaangażowanych w budowanie GieKSy musiały przerodzić się w coś wielkiego. Dziękuję za ostatni rok i proszę o więcej! Będziemy stawać przed jeszcze większymi wyzwaniami i pracować na kolejne sukcesy. Gratuluję udanego roku 2024 wszystkim sportowcom – powiedział prezes GKS-u Katowice, Krzysztof Nowak

Dzisiejsze wydarzenie ma podkreślić, jak ważną rolę pełnią dla nas sportowcy GKS-u, a że są wyjątkowi dla nas wszystkich, nie trzeba nikogo przekonywać, świadczą o tym ich liczne puchary i osiągnięcia. Dziesięć lat temu prezydent Marcin Krupa zapowiedział budowanie wielosekcyjnej GieKSy. Dziś z dumą możemy powiedzieć, że ówczesna decyzja była właściwa i skutkuje tym, że możemy szczycić się naszym Klubem i jego fantastycznymi sukcesami w wielu dyscyplinach. Ale to nie byłoby możliwe, gdyby nie wszyscy ludzie wokół Klubu. Drodzy sportowcy GieKSy, życzymy Wam jak najwięcej radości z efektów, jakie przynoszą Wasze treningi i ciężka praca – powiedział wiceprezydent Katowic, Maciej Biskupski

Statuetki Złotych Buków zyskały w tym roku odświeżony wygląd. Niezmiennie jednak kształtem przypominają buki, które nawiązują do nazwy ulicy, przy której znajduje się siedziba i stadion GKS-u Katowice – Bukowej.

Laureatów Złotych Buków w kategoriach „Najlepszy Piłkarz”, „Najlepsza Piłkarka”, „Najlepszy Siatkarz” i „Najlepszy Hokeista”, a także „Wydarzenie Roku” wyłoniło internetowe głosowanie. Oto laureaci:

„Piłkarz Roku 2024” – Adrian Błąd

„Piłkarka Roku 2024” – Klaudia Słowińska

„Siatkarz Roku 2024” – Bartosz Mariański

„Hokeista Roku 2024” – Bartosz Fraszko

„Wydarzenie Roku 2024” – Awans piłkarzy do Ekstraklasy

Podczas Złotych Buków wręczono także nagrodę dla Szachisty Roku, którym został młody zawodnik Hetmana GKS Katowice Jan Klimkowski. Ponadto specjalną nagrodę za szachowe mistrzostwo świata do lat 14 wręczono innemu zawodnikowi Hetmana, Patrykowi Cieślakowi.

Tradycją Gali Złotych Buków jest także wręczanie statuetek specjalnych. Nie zabrakło wyjątkowej nagrody Superbuka, którego przyznano śp. Adamowi Ledwoniowi, piłkarskiej legendzie katowickiego klubu. Z rąk wiceprezydenta miasta Katowice Macieja Biskupskiego oraz prezesa klubu Krzysztofa Nowaka nagrodę odebrali Barbara i Ryszard Ledwoń, rodzice śp. Adama.

Podczas gali uhonorowano jubileusz 10 lat działalności Klubu Kibiców Niepełnosprawnych GKS-u Katowice. Odbyła się także, jak co roku, licytacja wyjątkowej statuetki na rzecz wsparcia Domu Aniołów Stróżów, wieloletniego partnera GieKSy. Licytację wygrała piłkarska sekcja GKS-u.

Zaległą nagrodę – za rok 2018 – odebrał Lukas Klemenz, który po kilkuletniej przerwie wrócił do GKS-u Katowice.

katowickisport.pl – GKS Katowice zatrzymuje dwóch ważnych graczy!

Dwóch kluczowych zawodników GKS-u Katowice zdecydowało się złożyć podpisy pod nowymi kontraktami z klubem. To bardzo dobre wieści dla fanów beniaminka PKO Ekstraklasy.

GKS Katowice z radością poinformował o przedłużeniu kontraktów z dwoma ważnymi zawodnikami klubu. Podpisy pod nowymi umowami złożyli Dawid Kudła i Marcin Wasielewski. W obu przypadkach nowe kontrakty obowiązywać będą do końca czerwca 2027 roku.

Dawid Kudła dołączył do GKS-u latem 2021 roku. Jego znakomita dyspozycja w sezonie 2023/2024 znacząco pomogła GieKSie wywalczyć awans do PKO BP Ekstraklasy. W barwach GKS-u rozegrał dotąd 113 meczów i zachował 38 czystych kont. W tym sezonie Kudła wystąpił w 18 spotkaniach i pięciokrotnie zagrał na zero.

Marcin Wasielewski piłkarzem GKS-u Katowice został rok później (lato 2022) i od razu stał się ważnym piłkarzem drużyny trenera Rafała Góraka. Dla GieKSy zagrał 86 meczów notując 14 asyst i dwa gole. W obecnych rozgrywkach dołożył 19 spotkań. Zanotował w nich jedną bramkę i trzy asysty.

lechpoznan.pl – Filip Szymczak wypożyczony do GKS Katowice

Filip Szymczak rundę wiosenną sezonu 2024/2025 spędzi w GKS Katowice. 22-letni napastnik Lecha Poznań został wypożyczony na pół roku do beniaminka PKO BP Ekstraklasy, GKS Katowice. W umowie nie ma opcji wykupu.

To powrót wychowanka Kolejorza do ekipy ze stolicy Górnego Śląska. Był bowiem wypożyczony do GKS na sezon 2021/2022, kiedy katowiczanie występowali na zapleczu Ekstraklasy. Wówczas w 32 meczach strzelił 11 goli. Lechitą Filip jest od 2013 roku, kiedy przeszedł z lokalnego rywala – Warty. W pierwszej drużynie zadebiutował 24 września 2019 roku w wyjazdowym starciu Pucharu Polski z Chrobrym Głogów (2:0). Z kolei w lidze na swój pierwszy występ czekał do początku wiosny 2020, kiedy to wszedł na murawę w końcówce spotkania z Rakowem Częstochowa (3:0) przy Bułgarskiej.

W Lechu do tej pory rozegrał 110 meczów, w których strzelił 11 goli i dorzucił 9 asyst. Jest reprezentantem Polski U-21, kadra z napastnikiem w składzie awansowała na czerwcowe mistrzostwa Europy, które odbędą się na Słowacji i wiele wskazuje na to, że Szymczak również pojedzie na tę imprezę.

tspodbeskidzie.pl – [SPARING]: GKS Katowice – Podbeskidzie 2:2

[…] Katowiczanie w piątek udanie rozpoczęli wiosnę w Ekstraklasie, pokonując 1:0 Stal Mielec. W sobotnie przedpołudnie podopieczni Rafała Góraka na bocznym boisku przy Bukowej zmierzyli się z Podbeskidziem.

Szczególnie w pierwszej połowie mecz rozgrywany był w bardzo dobrym tempie i obfitował w sytuacje podbramkowe. Po kilku niewykorzystanych okazjach po stronie Górali, katowiczanie odpowiedzieli zabójczą kontrą zakończoną mocnym uderzeniem Mateusza Marca.

Jeszcze przed przerwą zespół Podbeskidzia odrobił stratę z nawiązką. Najpierw snajperskim zmysłem wykazał się Maciej Górski, który wyrównał stan meczu. Nie minęła minuta, a ponownie piłkę w bramce GKS-u umieścił Bartosz Florek i Górale prowadzili 1:2.

Druga połowa przyjęła początkowo bardzo podobny przebieg: najpierw groźne akcje TSP, a następnie gol dla Gieksy, którego autorem był znów Mateusz Marzec. Pomimo kilku niezłych sytuacji z jednej i z drugiej strony więcej goli już nie zobaczyliśmy i spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

SIATKÓWKA

siatka.org – Argentyńczyk znowu w PlusLidze. Przyjmujący wraca do GKSu Katowice

Po dwuletniej przerwie, na powrót na polskie parkiety zdecydował się Gonzalo Quiroga. Przyjmujący reprezentował wcześniej barwy GKS-u Katowice, po czym przeniósł się do ligi francuskiej. Teraz wróci jednak do swoich europejskich korzeni i raz jeszcze dołączy do katowickiej ekipy. Czy będzie to jednak PlusLiga czy I liga? GKS na ten moment jest na ostatnim miejscu w tabeli.

Gonzalo Quiroga ma za sobą pięcioletnie doświadczenie w PlusLidze, z czego aż cztery lata spędził w GKSie Katowice. W przerwach pomiędzy grą w śląskim klubie reprezentował barwy kilku francuskich klubów. Jeden sezon spędził również w BKSie Visła Bydgoszcz. W sezonie 2025/26, po dwóch latach przerwy, po raz trzeci wróci do Katowic. Nie wiadomo jednak, czy ekipie ze śląska uda się utrzymać w PlusLidze. Jeżeli tak się nie stanie, czeka ich spadek do I ligi, a budowany obecnie skład będzie walczył o powrót do najwyższej klasy rozgrywek.

Argentyński przyjmujący ostatni mecz z GKSem Katowice rozegrał w sezonie 2022/23. W wówczas nie udało im się wywalczyć awansu do fazy play-off, jednak Quiroga wielokrotnie meldował się na boisku i w kluczowych momentach pokazywał się z dobrej strony. W tej chwili jego były klub nie radzi sobie jednak najlepiej. W trwającym sezonie 2024/25 zajmuje ostatnią lokatę w tabeli PlusLigi i jest mocno zagrożony spadkiem do I ligi. Zarząd przygotowuje drużynę na każdą sytuację, a kolejne ruchy transferowe pokazują gotowość do walki o utrzymanie, a w najgorszym scenariuszu – szybki powrót z zaplecza PlusLigi.

PGE Projekt Warszawa górą, ale rywal pokazał zęby

Mecz 23. kolejki pomiędzy GKS-em Katowice, a PGE Projektem Warszawa nie okazał się w pełni jednostronny. Przez większość spotkania gospodarzom udało się dotrzymywać kroku faworytom, choć tylko w jednej partii przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Cennych punktów jednak nie udało im się wywalczyć.

Od dwupunktowego prowadzenia po dwóch błędach stołecznych rozpoczęli mecz gospodarze (4:2). Na środku siatki nieustannie pokazywał się Jakub Kochanowski. Obie drużyny wraz z czasem zwiększały obroty, Projekt wyrównał po punktowym bloku (5:5). Nawiązała się równa gra punkt za punkt (11:11). Po błędzie miejscowych to podopieczni Piotra Grabana oddalili się na dwa oczka (13:11), a potem ponownie postawili szczelny blok (16:13). Punktowym serwisem odpowiedział jeszcze Aymen Bouguerra (17:16), ale raz jeszcze we znaki dał się warszawski blok (20:17, 24:20). Seta zakończył autowy serwis Damiana Domagały (25:21).

Trzypunktową zaliczkę przy serii zagrywek Tobiasa Branda i jego asie zbudowali na starcie goście (3:0). Utrzymywał się dwupunktowy dystans pomiędzy oboma zespołami (10:8). Po błędzie własnym w ataku Projekt wypuścił prowadzenie (10:10), a po kolejnym asie Bouguerry nawet przegrywał 11:12. Ponownie byliśmy świadkami gry punkt za punkt, choć nie na długo. Bartłomiej Bołądź asem i Kochanowski blokiem wyprowadzili swój zespół na dwupunktowe prowadzenie (16:14), które w mgnieniu oka zniwelował Bouguerra. Tunezyjczyk stał się motorem napędowym swojej drużyny, na siatce wysoką czujność zachowywał Łukasz Usowicz (19:17). Przyjezdni mieli problemy w ofensywie, zwłaszcza trudności z przełamaniem bloku miał Artur Szalpuk. Po ataku Macieja Woza i autowej zagrywce Bołądzia GieKSa wyrównała (25:22).

Trzecią część zainicjowała długa gra punkt za punkt (8:8). W pojedynkę pierwszą przewagę zbudował Domagała, który posłał dwa asy z rzędu (10:8). Wyraźne trudności w ofensywie mieli goście. Nie zwalniał ręki po stronie gospodarzy Bouguerra, który powiększył przewagę GKS-u (14:9). Dwukrotnie w krótkim odstępie grę przerwał trener Graban. Zaczęli pracować zagrywką stołeczni. Asa posłał Jan Firlej, a trzy punkty zainkasował Jurij Semeniuk (15:15). Przez moment zespoły pozostawały w zawarciu, ale przy serii ukraińskiego środkowego drużyna ze stolicy zbudowała przewagę (20:17). W ważnych momentach widzialny był Bołądź, który kończył kontry, a także samemu posłał asa (22:19). Nie spuszczali z tonu miejscowi, jednak podejmowane przez nich ryzyko w polu serwisowym nie popłacało. Partię w długiej wymianie zakończył Bołądź (25:22).

Od samego startu czwartej partii ciosy między sobą wymieniali Bouguerra i Bołądź. Ponownie wynik był remisowy (6:6). Dopiero kiedy wyższy bieg wrzucił Brand a pola serwisowego nie opuszczał Artur Szalpuk – stołeczni zbudowali trzypunktową zaliczkę (9:6). Falowało i szwankowało przyjęcie katowiczan. Ci popełniali błędy własne przy rozegraniu oraz w ofensywie. Wykorzystał moment słabości Brand, który trzema asami z rzędu dosadnie pokazał, dokąd zmierza spotkanie (18:10). Reagował jeszcze zmianami Emil Siewiorek, ale jego podopieczni nie mogli rozwinąć skrzydeł w ataku. Dwukrotnie zatrzymany został Bartosz Gomułka (20:11, 23:13). Mecz dobiegł końca po zepsutym serwisie Woza (25:15).

GKS Katowice – PGE Projekt Warszawa 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 15:25)

HOKEJ

hokej.net – Derby można przegrać, lecz nie można odpuścić walki. Ogrom emocji w Katowicach

Hokeiści z Katowic oraz Tychów zadbali o odpowiednią otoczkę Hokejowych Derbów Śląska. Nie zabrakło bramek, zwrotów akcji, mocnych starć, a przede wszystkim emocji do ostatniej sekundy. Ostatecznie lepsi okazali się podopieczni Pekki Tirrkonena, którzy zwycięstwem 4:3 przypieczętowali tytuł najlepszej drużyny sezonu zasadniczego.

Hokejowe Derby Śląska w ostatnich sezonach wyrastają na jedną z najciekawszych rywalizacji, nie tylko dla kibiców hokeja na Górnym Śląsku. Katowicko-tyskie pojedynki to przede wszystkim starcia czołowych polskich drużyn. Piąta odsłona derbowego spektaklu to starcie najlepszej tyskiej ofensywy (167 zdobytych bramek) z najszczelniejszą katowicka defensywą (71 straconych bramek). Trener Jacek Płachta scalając formację wicemistrzów Polski zdecydował się jedynie na kosmetyczne zmiany, w stosunku do składu jaki wystąpił w Oświęcimiu. Dantego Salituro w trzeciej formacji zastąpił Marcus Kallionkieli. W składzie gości zabrakło przede wszystkim kontuzjowanego Matiasa Lehtonena. Pomiędzy słupkami trener Pekka Tirkkonen zdecydował się zadysponować do gry Kamila Lewartowskiego.

Gdy na lodzie spotykają się dwie drużyny mające w swoich składach tak wiele indywidualności, można oczekiwać emocji od pierwszego wznowienia. Nie inaczej było w derbowym pojedynku, ledwie 150 sekund potrzebowali goście na zdobycie dwóch bramek. W 40. sekundzie Olaf Bizacki wrzucił krążek spod niebieskiej linii, pod bramką najprzytomniej zachował się Alan Łyszczarczyk, który pokonał Johna Murraya. O wydarzeniach z 3. minuty katowicka defensywa z pewnością chciała by jak najszybciej zapomnieć. Podopieczni Jacka Płachty kompletnie stracili rachubę nad położeniem krążka. Swój posterunek opuścił również Murray, zostawiając odsłoniętą bramkę. W tych okolicznościach Olaf Bizacki, do którego ostatecznie trafił krążek był wręcz w obowiązku, aby podwyższyć prowadzenie swojego zespołu.

Katowiczanie, próbując odpowiedzieć na nokautujące ciosy z pierwszych minut, sprawiali wrażenie nieco elektrycznych. Krążek podczas rozgrywania ich akcji często nie był dogrywany w tempo, co nie pozwalało na realne zagrożenie przeciwnikowi. Tyszanie, którzy fińską siłą stoją rzecz jasna tylko czekali na okazję do kontry. Ta otworzyła się przed przyjezdnymi w 10. minucie. Daniła Larionovs otworzył drogę do bramki Jere-Matiasowi Alanenowi, który z zimną krwią umieścił krążek pod samą poprzeczką. Ta akcja okazała się ostatnim akcentem Johna Murraya w dzisiejszym spotkaniu, którego decyzją Jacka Płachty zastąpił Michał Kieler. Na 14 sekund przed końcem pierwszej odsłony lider THL wyprowadził kolejną kontrę. Strzał Mateusza Gościńskiego zatrzymał na parkanach Michał Kieler. Odbity krążek trafił wprost na łyżwę Albina Runessona, który…skierował go do własnej bramki, prezentując gościom czwarte trafienie.

Początek drugiej odsłony należał do gospodarzy, jednak tyszanie mądrze pracowali w obronie, nie pozwalając aby gra na krążku GieKSy prokurowała zagrożenie pod ich bramką. Zwrot akcji nastąpił w 29. minucie. Z boksem kar zmuszony był przywitać się Bartłomiej Pociecha. Zespół Jacka Płachty zdołał dobrze popracować na krążku w przewadze, lecz bramka dla wicemistrzów Polski padła równo z powracającym na lód Pociechą. Kacper Maciaś widząc jak mocno ograniczone możliwość obrony ma Kamil Lewartowski posłał strzał z prawego bulika. W 36. minucie zagrożenie pod własną bramką sprokurował Bartosz Ciura. Doświadczony defensor pozwolił odebrać sobie krążek w tercji obronnej. Kallionkieli po przejęciu gumy momentalnie zaadresował ją do Andersona, który silnym strzałem pod poprzeczkę wpisał się na listę strzelców. Nieco ponad minutę później Jean Dupuy celebrował kontaktową bramkę, otrzymując świetne podanie zza bramki od Bena Sokaya. Co więcej, kolejna akcja mogła dać GieKSie wyrównanie, jednak intencję Michalskiego z backhandu odczytał Lewartowski.

Jeszcze ostatnie minuty drugiej tercji zdradziły nam, że sporo do wyjaśnienia mają między sobą Joona Monto oraz Pontus Englund. W 39. minucie Szwed odsiadywał karę dwóch minut za spowodowanie upadki tyskiego napastnika. Eskalacja konfliktu pomiędzy zawodnikami nastąpiła jednak w trzeciej odsłonie. Katowicki defensor w 41. minucie atakiem kolanem postanowił wyjaśnić napięcie pomiędzy nim a Monto. Takie rozwiązanie konfliktu zostało wycenione przez arbitrów na karę 5 minut za nieprzepisową interwencję oraz karę meczu za niesportowe zachowanie. W tym momencie Englund zakończył udział w derbach z dorobkiem 27 minut karnych.

Tyszanie mający przed sobą perspektywę niemal 4 minut gry w przewadze nie zdołali jednak podwyższyć prowadzenia, co więcej bliski wyrównania w osłabieniu był Bartosz Fraszko, który przegrał pojedynek sam na samz Lewartowskim. Bramkarze obu drużyn okazali się w końcowych minutach mocnymi ogniwami swoich zespołów i to głównie za sprawą ich dobrej postawy wynik nie uległ już zmianie.

Pograli twardo, jak to mają w zwyczaju. Minimalne zwycięstwo GieKSy

GKS Katowice na otwarcie 42. kolejki TAURON Hokej Ligi pokonał przed własną publicznością JKH GKS Jastrzębie 3:2. Kibice, którzy zdecydowali się obejrzeć derbowy mecz, byli świadkami twardego spotkania, w którym walka o korzystny rezultat trwała do ostatnich sekund. Dzięki odniesionemu zwycięstwu podopieczni Jacka Płachty objęli drugą lokatę w ligowej tabeli.

Ostatnie porażki musiały podrażnić ambicję wicemistrzów Polski. Podopieczni Jacka Płachty z całą pewnością mają świadomość popełnionych błędów, które przyczyniły się do zerowego dorobku punktowego w dwóch ostatnich spotkaniach. A, że w sporcie nie ma lepszej drogi do zmycia grzechów, niż zwycięstwo w ważnym spotkaniu to katowiczanie od pierwszych sekund postanowili przejąć inicjatywę nad wydarzeniami na lodzie. Już w 2. minucie nic nie stało na przeszkodzie, aby Mateusz Michalski otworzył wynik spotkania. 33-latek otrzymał świetne podanie od Marcusa Kallionkieliego, nie zdołał jednak czysto zaadresować krążka w kierunku odsłoniętego krótkiego słupka. W kolejnych minutach jastrzębską obronę próbował na karuzelę wrzucać Bartosz Fraszko- defensorzy jednak do spółki z Vilho Heikkinenem dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków. Receptę na fińskiego golkipera znalazł w 5. minucie Albin Runesson, który widząc jak szczelną zasłonę ma przed sobą bramkarz rywali podjął decyzję o oddaniu strzału. W tych okolicznościach Szwed otworzył wynik czwartkowego spotkania. Choć w kolejnych minutach gospodarze zdołali utrzymywać wydarzenia z dala od swojej bramki, to w 14. minucie katowickiej defensywie zdarzyła się „chwila zapomnienia”. Dwójka defensorów pozostawiła za swoimi plecami Samuel Petráša. Po przejęciu gumy, ten fakt nie uszedł uwadze Hannu Kuru, który obsłużył Petráša dokładnym podaniem. 29-latkowi nie pozostało nic innego jak skierować gumę do bramki.

Początek drugiej odsłony podobnie jak pierwszej należał do gospodarzy. W 24. minucie odwróciły się rolę i to podopieczni Róberta Kalábera sprawili prezent swoim rywalom, rozgrywając niechlujnie krążek we własnej tercji- który chwilę później padł łupem Grzegorza Pasiuta. Kapitan GieKSy obecny był również przy wykończeniu akcji, gdzie po strzale Bartosza Fraszki skierował ostatecznie krążek za linie bramkową. W kolejnych minutach bandy trzeszczały a zawodnicy nie odpuszczali sobie twardych pojedynków. Najmocniej temperatura spotkania udzieliła się Travisowi Vervedzie i Samuelowi Petrášowi, którzy za chęci nawiązania „hokejowego tanga” zmuszeni byli przez najbliższe dwie minuty obserwować wydarzenia z boksu kar. Kolejny raz kibice przekonali się o słuszności porzekadła „nie dasz, to dostaniesz”. Przyjezdni mieli wszystkie argumenty, aby doprowadzić do wyrównania. Tymczasem po strzale Macieja Urbanowicza z 33. minuty, Marcus Kallionkieli wyprowadził kontrę dającą trzecią bramkę GieKSie.

W 53. minucie na ławkę kar powędrował Christian Mroczkowski, a podopieczni trenera Kalábera błyskawicznie przeszli do rzeczy. Strzał z prawego bulika posłał Hannu Kuru. Krążek najprawdopodobniej gdzieś pod ramieniem interweniującego Johna Murraya ostatecznie znalazł drogę do siatka. Było więc jasne, że emocji nie zabraknie do samego końca. Nie zabrakło walki, wykluczeń jednak wynik już nie uległ zmianie i to katowiczanie sięgnęli po pełną pulę punktów.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga