Dołącz do nas

Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Przegląd mediów: Finał w Cardiff. Rózgi dla IIHF-u i urzędników. Laury dla kibiców

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Wczoraj zakończono głosowanie w plebiscycie Złote Buki 2024. Rozdanie nagród nastąpi na uroczystej gali 29 stycznia. Miasto rozdzieliło środki finansowe na działania z zakresu kultury fizycznej i sportu dla klubów i organizacji z Katowic.

Piłkarki po powrocie do treningów rozegrały kolejny mecz sparingowy pokonując Grot SMS Łódź 6:0 (4:0). Następny test-mecz piłkarki rozgrają w Pradze, a rywalkami będzie drużyna Slavii Praga. Spotkanie zaplanowano na sobotę 1 lutego Z zespołem pożegnała się Natalia Kulig. Drużyna męska rozegrała w miniony piątek ostatni sparing przed startem ligowej wiosny. Rywalem był bułgarski zespół Arda Kyrdżali. GieKSa wygrała 1:0 (0:0). Więcej na temat zgrupowania i meczy rozegranych w Larze znajdziecie na oficjalnej stronie GieKSy. W piątek 31 stycznia o 18:00 GieKSa meczem ze Stalą Mielec rozpocznie rozgrywki ligowe w 2025 roku.

Siatkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu jedno spotkanie – z Bogdanką LUK Lublin. Niestety, nasza drużyna przegrała 1:3. Kolejny mecz rozegramy w najbliższą sobotę o 17::30 z Projektem Warszawa w hali w Szopienicach.

Hokeiści rozegrali jedno spotkanie – przegrane 1:2 z Unią. W rozpoczętym tygodniu drużyna zmierzy się z dwoma rywalami: już jutro (28 stycznia) z GKS-em Tychy oraz w czwartek (30 stycznia) z JKS GKS-em Jastrzębie. Oba mecze zostaną rozegrane w Satelicie i rozpoczmą się o 18:30.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Sparingowa sobota

W sobotę rozegrano serię spotkań towarzyskich, a jednym z najciekawszych był pojedynek Czarnych Antrans Sosnowiec z Górnikiem Łęczna, który zakończył się zwycięstwem zespołu z Sosnowca.

Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie Śląska Wrocław z trzecim zespołem czeskiej ekstraligi – 1. FC Slovacko. Szczęść bramek zdobyły zawodniczki GKS-u Katowice, które wysoko wygrały z Grotem SMS Łódź. Wygraną HydroTrucku Radom 4:0 zakończył się pojedynek pierwszoligowca z KKP Warszawa. Lider Orlen 1 Ligi, KS Uniwersytet Jagielloński wygrał na własnym obiekcie z Rekordem Bielsko-Biała 2:1.

[…] GKS Katowice – Grot SMS Łódź 6:0 (4:0)

Bińskowska 3′, Vuskane 25′, Kozak 43′, 45′, Langosz 77′, 86′

GKS Katowice: Seweryn – Nieciąg (60. Tkaczyk), Hajduk (46. Michalczyk), Nowak, Włodarczyk (80. Grzegorczyk), Grzybowska, Kaczor, Turkiewicz (46. Bednarz), Kozak, Santa Sanija Vuškāne (60. Langosz), Bińkowska (60. Baumert).

slaskie.eska.pl – Katowice podzieliły pieniądze między kluby sportowe. GKS dostanie miliony, reszta co najwyżej tysiące

W 2025 roku Katowice przeznaczyły ponad 186,6 mln zł na działania z zakresu kultury fizycznej i sportu. Z tej kwoty 2,7 mln zł przyznano na realizację zadań z zakresu upowszechniania sportu i turystyki, 41,5 mln zł na zarządzanie obiektami sportowymi przez MOSiR i 17,7 mln zł na dofinansowanie funkcjonowania basenów miejskich. Część środków zostanie przeznaczona na realizację inwestycji, takich jak wyposażenie stadionu miejskiego GKS Katowice czy budowa boiska treningowego z zadaszeniem obok obiektu sportowego przy ul. Bukowej. Klub skorzystał również na wsparciu miasta w ramach dotacji na organizacje uprawiania sportu.

W tym roku na ten cel przeznaczono 23 mln zł. Środki trafią do 20 klubów, w których można trenować takie dyscypliny, jak piłka nożna, lekkoatletyka, futbol amerykański, hokej, koszykówka, siatkówka, tenis, badminton, szachy czy pływanie.

GieKSa zawnioskowała o 21,50 mln zł wsparcia i otrzymała 19,65 mln zł. To najwyższa dotacja, jaką miasto przyznało w tym roku i 85 proc. całej kwoty przeznaczonej do podziału. Pozostałe 3,35 mln zł podzielono między 19 pozostałych organizacji.

To nie pierwszy raz, gdy klub zgarnia największy kawałek ciasta przy stole. Mało tego, kawałek ten systematycznie pęcznieje. Dla porównania w zeszłym roku GKS Katowice otrzymał 17,63 mln zł dotacji (ponad 80 proc.), w 2022 roku zgarnął 17,5 mln zł, a w 2020 roku – 11,2 mln zł.

Podobnie jak w roku poprzednim, tak i w tym, największa pula z tych środków trafia do wielosekcyjnej GieKS-y, czyli klubu, którego reprezentanci walczą o najwyższe laury w wielu dyscyplinach. Hokeiści, po dwóch z rzędu tytułach mistrza Polski, w ubiegłym roku zostali wicemistrzami kraju, piłkarki pierwszy raz w historii sekcji zdobyły Puchar Polski i dodały do tego wicemistrzostwo Polski, siatkarze grają w Pluslidze, a Kacper Piorun z HETMAN GKS Katowice został w 2024 roku potrójnym mistrzem: Świata, Europy i Polski w Rozwiązywaniu Zadań Szachowych – podkreśla w informacji prasowej Sławomir Witek, naczelnik wydziału edukacji i sportu w katowickim Urzędzie Miasta.

[…] Pełna lista organizacji sportowych, które otrzymały dotacje z UM Katowice na 2025 rok:

1.            GKS GieKSa Katowice S.A. – wnioskowano o 21 500 000 zł, przyznano 19 650 000 zł

2.            KS AZS AWF Katowice – wnioskowano o 4 306 000 zł, przyznano 650 000 zł

3.            Stowarzyszenie Klub Futbolu Amerykańskiego Silesia Rebels – wnioskowano o 978 350 zł, przyznano 450 000 zł

4.            UKS „4” Katowice – wnioskowano o 129 400 zł, przyznano 35 000 zł

5.            AZS „Uniwersytet Śląski” – wnioskowano o 1 248 900 zł, przyznano 430 000 zł

6.            KKS „Mickiewicz” – wnioskowano o 891 100 zł, przyznano 490 000 zł

7.             MKS MOS Katowice – wnioskowano o 25 900 zł, przyznano 15 000 zł

8.            KS „06 Kleofas-Katowice” – wnioskowano o 42 950 zł, przyznano 35 000 zł

9.            Fundacja Naprzód Janów Katowice – wnioskowano o 870 000 zł, przyznano 280 000 zł

10.         UKS „Sokół 43” – wnioskowano o 214 200 zł, przyznano 130 000 zł

11.         UKS „Lider” – wnioskowano o 28 500 zł, przyznano 15 000 zł

12.         WSSiRN „START” – wnioskowano o 64 300 zł, przyznano 25 000 zł

13.         LGKS ”38 Podlesianka” – wnioskowano o 622 000 zł, przyznano 190 000 zł

14.         UKŁ „SPIN” Katowice – wnioskowano o 108 000 zł, przyznano 25 000 zł

15.         ZUKS GKS Katowice – wnioskowano o 19 400 zł, przyznano 15 000 zł

16.         Baseballowy Klub Sportowy „Rawa Katowice” – wnioskowano o 360 520 zł, przyznano 80 000 zł

17.         MKS „Pałac Młodzieży” – wnioskowano o 70 200 zł, przyznano 30 000 zł

18.         UKS SP 27 Katowice – wnioskowano o 660 600 zł, przyznano 420 000 zł

19.         Śląski Klub Curlingowy – wnioskowano o 18 000 zł, przyznano 10 000 zł

20.         KS „EDGE” Skating Academy – wnioskowano o 284 500 zł, przyznano 25 000 zł

21.         Fundacja Sportowe Katowice – wnioskowano o 177 090 zł, przyznano 0 zł

22.         UKS Volley Concept – wnioskowano o 33 815 zł, przyznano 0 zł

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Niespodziewane kłopoty Bogdanki w starciu z outsiderem

Siatkarze Bogdanki LUK Lublin byli zdecydowanymi faworytami starcia z zamykającym plusligowe zestawienie GKS Katowice. Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, jak wymagająca jest nasza liga. Rozpaczliwie walczący o ligowy byt katowiczanie przegrywali 0:2, ale nie zwiesili głów i chcieli doprowadzić do tie-breaka. Wystarczyło jednak tylko na wygranie jednego seta i  skończyło się 3:1 dla gospodarzy.

Lublinianie otworzyli mecz trzema długimi kontratakami (3:1). Przewaga gospodarzy nie trwała długo, katowiczanie dwukrotnie doprowadzili do remisu. Wyraźny rytm łapał Damian Domagała, który zapunktował również blokiem (10:9). Gra toczyła się punkt za punkt, GieKSa prezentowała solidną defensywę. W najlepsze tablica wyników wskazywała na remisowy rezultat. LUK prowadził po punktowym bloku, a GKS wyrównywał, odpowiadając tym samym (14:14). Niezmiennie trwało przeciąganie liny, choć inicjatywą wykazywali się podopieczni Massimo Bottiego, którzy po asie i bloku wygrywali 18:16, by po asie Domagały ukazał się kolejny remis (20:20). Asami wymienili się także Mikołaj Sawicki i Aymen Bouguerra (22:22). Goście nie wykorzystali piłki setowej, Wilfredo Leon wszedł i zapunktował zagrywką (25:24). Seta zakończył atakiem Sawicki oraz Aleks Grozdanow blokiem na Domagale (27:25).

Sytuacja od samego początku drugiej odsłony jawnie kreowała się na korzyść LUK-u. Po atakach środkowych, bloku i asie  miejscowi odskoczyli na cztery oczka (6:2). Wraz z czasem jeszcze lepiej czytali grę, po dwóch blokach z rzędu zwiększyli przewagę do pięciu punktów (11:6). Na dobre swój koncert lublinianie zaczęli rozgrywać przy serii zagrywek Sawickiego – ten posłał w sumie pięć serwisów z rzędu, notując w  międzyczasie asa (19:10).  Katowiczanie stali się bezradni, rotował składem Emil Siewiorek. W końcówce GKS spowolnił jeszcze ogólne tempo gry, jednak niczego nie wskórał. Ostatnie dwa słowa należały do Sawickiego (25:15).

Również i w kolejną partię ekipa z Lubelszczyzny weszła uprzywilejowana (4:1). Gospodarze z akcji na akcję rozkręcali się w ataku – naprzemiennie z reguły punktowali Sasak i Sawicki (11:7). W porę przebudził się Bartosz Gomułka, który stanowił główny motor napędowy GKS-u. Młody atakujący swoim asem i kolejnym atakiem wyprowadził ekipę ze Śląska na prowadzenie (13:12). Miejscowi popełniali niekiedy błędy, nie do zatrzymania byli goście, którzy prezentowali dobrą obron. LUK co prawda złapał kontakt, jednak o remisie nie było mowy. Massimo Botti próbował zamknąć starcie w trzech częściach, desygnując Leona. W dalszym ciągu świetną defensywę prezentowali Ślązacy. Po kontrze Bougerry i jego bloku na Mateuszu Malinowskim GieKSa złapała kontakt (25:22).

Za ciosem poszli przyjezdni, którzy po trzech punktowych blokach i asie wygrywali 7:3. Grę przerwał włoski szkoleniowiec. Jego podopieczni wyraźnie zaczęli pracować elementem blok-obrona, dzięki któremu wyprowadzali skuteczne kontry (7:7). W dalszym ciągu ‘błyszczał’ przyjmujący LUK-u, gospodarze w mgnieniu oka wysunęli się na prowadzenie (10:7), Sawicki dołożył także blok (14:8). Bierni nie byli przyjezdni, jednak po tym, jak zmniejszyli dystans do dwóch oczek – po chwili traci sześć za sprawą bloku i autowych ataków (19:13). Wydawało się, że koniec meczu stanowi moment, ale wyraźnie uaktywnił się Berger, nie kończyli pierwszych akcji lublinianie (22:21). Obie ekipy na sam koniec ryzykowały w polu zagrywki. Chłodną krew w ataku zachowali Sawicki i Leon (25:22).

Bogdanka LUK Lublin – GKS Katowice 3:1 (27:25, 25:15, 22:25, 25:22)

 

HOKEJ

hokej.net – Finał w Cardiff. Rózgi dla IIHF-u i urzędników. Laury dla kibiców

Tradycyjnie pokusiliśmy się o subiektywne podsumowanie europejskich rozgrywek z udziałem polskiego zespołu. Podobnie jak na samą imprezę tak i na nasz tekst cieniem rzuciły się wydarzenia pozasportowe.

Władze Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie z wielką dozą zazdrości mogą zerkać w kierunku europejskich klubowych piłkarskich rozgrywek. Nawet Liga Konferencji UEFA, będąca trzecim w hierarchii pucharem zdaje się być bardziej pożądaną imprezą wśród zainteresowanych, niż rzekomo prestiżowa Hokejowa Liga Mistrzów. Cały splendor rozgrywek zdaje się rozmywać gdy zerknie się na średnią frekwencję widzów. W sezonie 2023-2024 na trybunach zasiadało średnio 3 383 kibiców.

[…] Kibice hokeja wysłali zatem do włodarzy IIHF-u jasny komunikat, że spotkania CHL są dla nich co najwyżej dodatkiem do ligowego harmonogramu, żeby nie powiedzieć, że nieco ciekawszym sparingiem. Jeszcze gorzej wygląda kwestia Pucharu Kontynentalnego. Tutaj nawet kluby upoważniane do występu w rozgrywkach, niczym w teleturnieju „jeden z dziesięciu” przekazują ten zaszczyt na kolejne ręce. Tak było chociażby w sezonie 2023/2024 gdy Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie miała duży kłopot, by znaleźć brytyjskiego przedstawiciela do startu. Najpierw odmówili włodarze Guildford Flames, a następnie Sheffield Steelers.

Strzałem w kolano dla IIHF-u okazała się decyzja o organizacji Finału w Cardiff. Ciężko mówić o prestiżu rozgrywek, w których z powodów pozasportowych nie mogą wziąć udziału wszyscy finaliści. W tle pozostaje oczywiście kwestia czy rosyjscy hokeiści powinni być w ogóle brać udział w europejskich rozgrywkach. Jednak jeżeli naszpikowany Rosjanami Arłan Kokczetaw został dopuszczony do udziału w Pucharze, topo stronie organizatora jest zorganizowanie Finału w takim miejscu, aby o końcowej kolejności drużyn mogły decydować wydarzenia z lodowej tafli.

A o tym jakie skutki będzie miało wybranie Cardiff jako gospodarza domyśleć się można było bardzo łatwo. Już przed rokiem z podobnymi problemami zmagał się Nomad Astana. Wówczas w kadrze kazachskiego klubu było jednak kilku Rosjan, co nie wpłynęło na absencję drużyny. Ciężko zatem interpretować decyzję o organizacji turnieju w Walii w innych kategoriach niż ukłon w stronę gospodarzy, wykonany kosztem powagi samej imprezy.

Negatywne skutki finału w Cardiff odczuli również hokeiści GKS-u Katowice. Choć w tej kwestii ciężko winić władze IIHF-u. Meandry urzędniczych procedur sprawiły, że katowiczanie podczas finału nie mogli liczyć na sześciu czołowych zawodników z Kanady. Śląski Urząd Wojewódzki przyjmujący wnioski o pobyt obcokrajowców w żaden sposób nie bierze pod uwagę specyfiki sportu zawodowego.

Kluby najwyraźniej nie mogą liczyć na indywidualne rozpatrywanie spraw i przyspieszone procedury. W praktyce, przy obecnym obłożeniu urzędu oznacza to w praktyce dla klubów z województwa Śląskiego bardzo problematyczne wnioski. Klub wzmacniając się przed sezonem zawodnikiem, który musi ubiegać się o kartę pobytu musi liczyć się z tym, że w pierwszym sezonie jego udział w europejskich rozgrywkach może stanąć pod znakiem zapytania.

Na szczęście pomimo wszystkich problemów organizacyjnych i zawiłości urzędniczych swój wysoki poziom zachowali kibice GieKSy. „Żółta ściana” katowickich fanów kolejny raz okazała się wizytówką naszego hokeja w Europie. Przyjemnie było wysłuchać opinii zagranicznych dziennikarzy, którzy przyznawali, że tęsknili za polskimi kibicami, a od czasów zeszłorocznego finału Vindico Arenie nie było dane poczuć tak głośnego dopingu.

Emocje do samego końca! Decydowały detale. Skuteczna rehabilitacja Fina

Miało być meczycho i było. W starciu 40. kolejki TAURON Hokej Ligi Re-Plast Unia Oświęcim pokonała na własnym lodzie GKS Katowice 2:1 i awansowała na drugie miejsce w tabeli. O triumfie biało-niebieskich przesądziły dziś niuanse.

Gdy mistrz Polski gra z wicemistrzem, to trzeba spodziewać się dobrego widowiska. Kibice, którzy obejrzeli to spotkanie z perspektywy trybun lub przed telewizorami z pewnością nie żałowali ani wydanych pieniędzy, ani straconego czasu. Nie zabrakło bowiem twardej walki, dobrych okazji strzeleckich i wybornych interwencji bramkarzy. Zarówno John Murray, jak i Linus Lundin świetnie wywiązywali się ze swoich obowiązków i pokazali, że naprawdę dobrze znają się na swoim fachu.

Obie drużyny były aktywne w ataku, ale nie ustrzegły się prostych błędów. Były też na bakier ze skutecznością i słabo radziły sobie podczas gier w przewagach. Finalnie zwycięstwo przypadło gospodarzom, którzy okazali się lepsi o jedno trafienie. AErik Ahopelto pokazał, że nie należy przejmować się niepowodzeniami. Z nawiązką zrehabilitował się za swój błąd z pierwszej tercji i dołożył sporą cegiełkę do zwycięstwa.

Tuż przed pierwszym wznowieniem uroczyście pożegnano Dariusza Wanata, wychowanka oświęcimskiego klubu, który po 11 sezonach w polskiej ekstralidze zdecydował się zakończyć karierę. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce wystąpił w sumie w437 spotkaniach, zdobywając w nich 34 bramki i notując 76 asyst. W poprzednim sezonie sięgnął z Re-Plast Unią Oświęcim po tytuł mistrzowski, a na jego szyi dwukrotnie zawisły też dwa srebrne i jeden brązowy medal.

W składzie GieKSy zabrakło dziś Błażeja Chodora i Marcusa Kallionkieliego. Z kolei trener Antti Karhula nie mógł skorzystać z usług Sama Marklunda i Daniela Olssona Trkulji, którzy zmagają się z urazami, a do meczowego zestawienia nie zmieścili się trzej obrońcy: Miłosz Noworyta, Kacper Łukawski i Kacper Prokopiak.

W pierwszej odsłonie wyższą kulturę gry zaprezentowali przyjezdni. To oni lepiej wymieniali krążek i wykazali się większą dokładnością. Na dodatek od szóstej minuty prowadzili 1:0, wykorzystując nieporozumienie Andreasa Söderberga i Erika Ahopelto. Gumę przejął Patryk Wronka i błyskawicznie znalazł się w sytuacji sam na sam z Linusem Lundinem. „Wronczes” nie kombinował tylko przymierzył z nadgarstka pod poprzeczkę i po chwili odbierał zasłużone gratulacje od swoich kolegów.

Oświęcimianie jeszcze przed przerwą mogli wyrównać, ale sposobu na Johna Murraya nie znaleźli kolejno Ville Heikkinen i Marcin Kolusz. W obu przypadkach katowicki golkiper skutecznie interweniował parkanami.

Podopieczni Jacka Płachty lepiej rozpoczęli też drugą tercję. Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu na środku tafli prowadzenie mógł podwyższyć Jean Dupuy, który popisał się ładnym rajdem lewym skrzydłem, ale jego uderzenie obronił Linus Lundin. Szwedzki golkiper świetnie zachował się też przy dobitce Bena Sokaya, za co zebrał sporo braw od miejscowych kibiców.

Mogło się wydawać, że drugi gol dla GieKSy jest tylko kwestią czasu. Na dodatek w 24. minucie na ławkę kar odesłany został Carl Ackered. Katowiczanom przyszło grać w przewadze, ale niedokładność sprawiła, że gospodarze wyprowadzili kontrę. Henry Karjalainen pognał lewym skrzydłem, a następnie dograł wzdłuż bramki do Erika Ahopelto. 28-letni napastnik ze stoickim spokojem przyjął krążek, poczekał na ruch Johna Murraya i przymierzył pod poprzeczkę. Oświęcimscy kibice oszaleli ze szczęścia, a „Aho” odkupił swój błąd z pierwszej tercji.

Fin był później bardzo aktywny po obu stronach tafli iw 38. minucie wypracował kolejnego gola, dogrywając zza bramki do Antona Holma. Doświadczony Szwed długo się nie zastanawiał i trafił w lewe okienko.

Wicemistrzowie Polski na początku trzeciej tercji mogli wyrównać i mieli kilka znakomitych okazji. Nie wykorzystali ich kolejno Jean Dupuy i Bartosz Fraszko. Kanadyjczyk nieczysto trafił w krążek, a uderzenie lidera katowickiej ofensywy w sobie tylko znany sposób sparował Linus Lundin. 32-letni Szwed do samego końca nie dał się już pokonać, choć w końcówce zwijał się jak w ukropie.

Inna sprawa, że oświęcimianie nie zdołali posłać rywala na łopatki. Na niespełna dwie minuty przed końcem w sytuacji sam na sam z Murrayem znalazł się Henry Karjalainen, ale nie potrafił znaleźć drogi do siatki.. Później gumy w pustej bramce nie umieścił jeszcze debiutujący w ekipie Unii Lauri Huhdanpää do spółki z Ville Heikkinenem.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga