Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: GieKSa na Sztauwajerach! Prezentacja GKS-u Katowice przed startem sezonu w Ekstraklasie
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki rozpoczęły przygotowania do startu rozgrywek Orlen Ekstraligi. W piątek drużyna rozegrała sparing z Czarnymi Sosnowiec, przegrany 1-4 (1-3). W niedzielę zespół wyjechał na zgrupowanie w Busku-Zdroju. W środę 17 lipca drużyna rozegra sparing ze Skrą Częstochowa. PZPN podał terminarz Orlen Ekstraligi Kobiet, w pierwszej kolejce (10-11 sierpnia) piłkarki zmierzą się UKS SMS Łódź. Piłkarze rozegrali w sobotę sparing Zagłębiem Lubin 1-1 (0-0). Do drużyny dołączył Alan Czerwiński. W najbliższą środę (od godz. 18:00), na Sztauwajerach, zostanie dokonana prezentacja drużyna. W sobotę zespół zmierzy się w pierwszej kolejce PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem Radom. Do zespołu siatkarzy dołączyli Krzysztof Gibek, Damian Hudzik oraz Bartosz Gomułka. Do hokejowej GieKSy dołączył Szwed Filip Rydström.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Podsumowanie sezonu Orlen Ekstraligi
Lekko ponad miesiąc temu zakończyły się rozgrywki Orlen Ekstraligi. Kampania 2023/24 pozostanie na długo w pamięci kibiców kobiecej piłki w Polsce, zwłaszcza dzięki ostatniej kolejce, która trzymała w napięciu do ostatnich sekund i dopiero wtedy wyłoniła mistrza kraju oraz spadkowiczów. Zapraszamy na podsumowanie sezonu.
[…] 2. GKS KATOWICE
Miniony sezon w wykonaniu GKS-u Katowice można określić mianem umiarkowanie udanego: były blisko obrony mistrzostwa Polski, jednak wypuściły je z rąk na ostatniej prostej. Niemniej jednak sięgnęły po pierwszy w historii klubu Puchar Polski.
Katowiczanki zakończyły rundę zasadniczą na drugim miejscu, ustępując jedynie Pogoni Szczecin. Po pierwszej wiosennej serii gier traciły do Dumy Pomorza aż sześć punktów. Kilka tygodni później, po 16. kolejce, sytuacja w tabeli uległa zmianie i to podopieczne Karoliny Koch objęły prowadzenie. Utrzymywały je aż do ostatniej serii gier. W decydującym meczu, w którym ważyły się losy mistrzostwa, GieKSa przegrała na wyjeździe z SMS-em Łódź 0:1, podczas gdy Pogoń Szczecin pokonała Rekord Bielsko-Biała 6:0. W rezultacie Katowiczanki nie zdołały obronić mistrzowskiego tytułu.
GKS Katowice to jedyna drużyna w Orlen Ekstralidze, która nie straciła ani jednego punktu na swoim terenie: wygrały wszystkie jedenaście spotkań przy Bukowej, a ich bilans domowych spotkań jest również imponujący: 28 zdobytych bramek przy zaledwie 5 straconych.
– Myślę, że ten sezon możemy podzielić na dwie kategorie: pierwsza z nich, czyli puchar Polski zakończyła się dla nas bardzo pozytywnie, bo go wygrałyśmy i przeszłyśmy do historii w GKS-ie. Natomiast ta druga strona, liga ma troszkę gorzki smak i ogromny niedosyt, bo mimo wszystko byłyśmy bardzo blisko i nie udało się tego osiągnąć, ale ja oceniam ten sezon bardzo pozytywnie i uważam, że jako drużyna zrobiłyśmy ogromny postęp. To też zaprocentowało we wielu meczach, gdzie tworzyłyśmy jeden wielki kolektyw i byłyśmy w stanie podnosić się z bardzo ciężkich sytuacji. Uważam, że mimo wszystko ten sezon był dla nas mimo wszystko bardzo owocny. – powiedziała Aleksandra Nieciąg
tenpoznan.pl – Oficjalnie. Alan Czerwiński opuszcza Lecha Poznań
Alan Czerwiński opuszcza Lech Poznań, by dołączyć do GKS Katowice. Zawodnik w poniedziałek przeszedł wymagane testy medyczne.
Czerwiński, przyszedł do Lecha przed sezonem 2020/2021. W ciągu swojej kariery w Poznaniu rozegrał 113 meczów, zdobył 4 gole i zanotował 10 asyst. W europejskich pucharach zagrał w sumie 19 razy. Udało mu się zdobyć mistrzostwo Polski.
Początki kariery Czerwińskiego związane były również z GKS Katowice, gdzie grał w latach 2012-2017, przed przejściem do Zagłębia Lubin, a następnie do Lecha Poznań.
gol24.pl – Zagłębie Lubin zagrało na remis z GKS-em Katowice. Nowi zawodnicy przesądzili o wyniku meczu
Zagłębie Lubin i GKS Katowice zremisowały 1:1 w ostatnim swoim meczu przed rozpoczęciem zmagań w PKO Ekstraklasie. Asystę dla GieKSy zaliczył Alan Czerwiński, który niedawno przeniósł się do Katowic z Lecha Poznań. Natomiast dla Miedziowych gola strzelił napastnik, który do klubu dołączył z czeskiej Sparty Praga.
[…] Natomiast w 79. minucie bramkę wyrównującą strzelił Jakub Arak po podaniu Alana Czerwińskiego. Ten z kolei do drużyny GieKSy przywędrował z poznańskiego Lecha. Kluby nie zdecydowały się publikować wideo z goli, więc GKS postanowił przedstawić zdobytą przez siebie bramkę w oryginalny sposób.
wkatowicach.eu – GieKSa na Sztauwajerach! Prezentacja GKS-u Katowice przed startem sezonu w Ekstraklasie
W środę 17 lipca piłkarze GKS-u Katowice zaprezentują się przed nowym sezonem. Po raz pierwszy zobaczymy w klubowych barwach nowych piłkarzy GieKSy. Dowiemy się także, w jakich koszulkach klub będzie występować w Ekstraklasie. Wydarzenie odbędzie się w pięknych okolicznościach przyrody – na Dolinie Trzech Stawów.
[…] Wielkimi krokami zbliża się start nowego sezonu. W sobotę 20 lipca o godz. 14:45 GieKSa podejmie przy Bukowej Radomiaka Radom. To pierwszy mecz GieKSy w PKO BP Ekstraklasie po 19 latach.
[…] Prezentacja odbędzie się w środę 17 lipca o godz. 18:00. To będzie znakomita okazja, aby poznać kadrę drużyny na nadchodzący sezon, w tym nowych zawodników GieKSy. Przypomnijmy, że do katowickiego zespołu dołączyli już: Borja Galan, Adam Zrel’ak, Sebastian Milewski, Lukas Klemenz oraz Alan Czerwiński.
Drużyna zaprezentuje się oczywiście w nowych, ekstraklasowych koszulkach. Na miejscu kibice będą mogli skorzystać z bogatej oferty gastronomicznej Sztauwajerów.
Przypomnijmy, GKS Katowice zagra w nadchodzącym sezonie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, po tym, jak wywalczył 2. miejsce w I lidze i awans bez konieczności rozgrywania meczów barażowych. W Ekstraklasie, w sezonie 2024/2025 jesienią zostanie rozegranych 18 kolejek. Kluby zatem zagrają równo po 9 meczów w domu i na wyjeździe. Ze względu na warunki atmosferyczne i kwalifikacje rozgrywek UEFA w czasie wakacji nie będzie meczów rozgrywanych w godzinach południowych.
W najbliższych kolejkach rywalami GieKSy będą:
Radomiak Radom, 20 lipca w Katowicach,
Stal Mielec, 27 lipca w Mielcu,
Raków Częstochowa, 3 sierpnia w Katowicach,
Piast Gliwice, 12 sierpnia w Gliwicach,
Motor Lublin, 17 sierpnia w Katowicach
Jagiellonia Białystok, 24 sierpnia w Białymstoku,
Zagłębie Lubin, 31 sierpnia w Katowicach.
SIATKÓWKA
siatka.org – Z Tauron 1. Ligi do PlusLigi! Nowy przyjmujący GKS-u!
Katowicki klub za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował o kolejnym transferze. Do grona zawodników GKS-u dołączył przyjmujący Krzysztof Gibek. Siatkarz w sezonie 2022/2023 pomógł klubowi Norwid Częstochowa wywalczyć awans do PlusLigi.
Krzysztof Gibek to 32-letni siatkarz, grający na pozycji przyjmującego, który w sezonie 2024/2025 zasili szeregi katowickiego GKS-u. Zawodnik swoją przygodę z siatkówką rozpoczynał w drugoligowym AZS Politechnika Opolska (2011-2016). Następnie przyjmujący przeniósł się do rozgrywek Tauron 1. Ligi. Jego pierwszym klubem na pierwszoligowych parkietach był PSG KPS Siedlce, gdzie spędził trzy sezony (2016-2019). W 2019 roku siatkarz przeniósł się do Wrocławia, w którym bronił barw Gwardii do końca sezonu 2020/2021.
W 2021 roku Krzysztof Gibek dołączył do Norwida Częstochowa. Zawodnik dobrze wpasował się w drużynę, a w sezonie 2022/2023 pomógł częstochowskiej siatkówce awansować do PlusLigi. W trakcie wspomnianego sezonu wystąpił w 36 meczach. Zdobył w nich 304 punkty, w tym 52 bezpośrednio z zagrywki i 23 blokiem. Po zakończeniu częstochowskiej przygody w listopadzie 2023 roku, przeniósł się do Mickiewicza Kluczbork.
-Przygotowując się do ciężkiego sezonu, jaki nas czeka poszukiwaliśmy zawodników zarówno głodnych gry, jak i doświadczonych – wspomniał Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u Katowice. – Tak się składa, że Krzysztof Gibek jest połączeniem tych dwóch cech. Posiada już wieloletnie doświadczenie na niższych szczeblach rozgrywkowych, ale wciąż czeka na debiut i jest głodny gry w PlusLidze. Cieszymy się, że nastąpi on w naszym zespole – zakończył.
GKS Katowice pozyskał nowego środkowego
Kolejny nowy zawodnik zasilił szeregi GKS-u Katowice. Środkowym śląskiego zespołu został 26-letni Damian Hudzik, wcześniej zawodnik Bogdanki LUK-u Lublin. Umowa zawodnika z klubem obowiązywać będzie do końca sezonu 2024/2025.
Nowy siatkarz katowickiego zespołu rozpoczynał swoją siatkarską karierę od występów w pierwszoligowym Kęczaninie Kęty, a w kolejnych sezonach reprezentował takie zespoły, jak AKS V LO Rzeszów i MKS Aqua-Zdrój Wałbrzych. W 2018 roku Damian Hudzik zdecydował się na przeprowadzkę do Szwajcarii, gdzie występował w drużynach Biogas Volley Nafels (2018-2021) i Lausanne USC (2021-2022). Miał również okazję zaprezentować się w rozgrywkach Pucharu Challenge.
Ostatnie dwa sezony środkowy spędził w zespole PlusLigi, Bogdance LUK-u Lublin. W minionym sezonie zajął on 5. miejsce i zagrał w turnieju finałowym Pucharu Polski. Hudzik zanotował występy w 17 meczach, w których zdobył łącznie 51 punktów, w tym 13 blokiem.
– Stabilny środek siatki od kilku lat charakteryzuje naszą drużynę. Po drobnych roszadach postawiliśmy, że jedyną nową postacią na tej pozycji będzie Damian Hudzik. W poprzednich sezonach pokazał się z bardzo dobrej strony w drużynie z Lublina, a i w meczach z GKS-em dał się nam we znaki. Liczymy, że teraz będzie naszym mocnym punktem – podkreśla Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki katowickiego klubu.
GKS z młodym atakującym w sezonie 2024/2025
Do składu siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice na sezon 2024/2025 dołączył 22-letni atakujący Bartosz Gomułka. To szósty nowy zawodnik w szeregach katowickiej drużyny.
GKS Katowice kompletuje skład na nowy sezon. Do tej pory klub opuściło siedmiu zawodników, młody atakujący jest szóstym nowym nabytkiem klubu.
Nasz nowy siatkarz stawiał swoje pierwsze siatkarskie kroki w MOS Wola Warszawa, w którego barwach sięgnął w 2020 roku po mistrzostwo Polski juniorów i został wyróżniony tytułem MVP całych rozgrywek. Ponadto Bartosz Gomułka w 2021 roku wraz z reprezentacją Polski sięgnął po brązowy medal mistrzostw świata juniorów, a rok później w Tarnowie z reprezentacją Polski U-22 zdobył brązowy medal mistrzostw Europy.
W sezonie 2021/2022 Gomułka podpisał kontrakt z pierwszoligowym zespołem Legii Warszawa, a kolejny sezon rozegrał w zespole AZS AGH Kraków. Doskonała postawa Gomułki w sezonie 2022/2023 i 9 nagród MVP, jakie otrzymał w tamtym okresie, przyczyniły się do wyróżnienia młodego atakującego nagrodą MVP Tauron 1. Ligi podczas Gali Polskiej Ligi Siatkówki.
W minionym sezonie 22-latek miał okazję zadebiutować na poziomie PlusLigi w barwach klubu Enea Czarni Radom, dla którego zagrał w 28 spotkaniach w PlusLidze i zdobył łącznie 70 punktów. Do tego zdobył dwa wyróżnienia dla najlepszego gracza meczu. W 2024 roku atakujący otrzymał do trenera Nikoli Grbicia powołanie do szerokiej reprezentacji Polski na obecny sezon kadrowy.
– Bartosz to jeden z najbardziej utalentowanych atakujących młodego pokolenia, z roku na rok wykonuje wielkie postępy i wierzymy, że kolejne nastąpią w naszym zespole. Liczymy, że wraz z Damianem Domagałą będą się doskonale uzupełniać na pozycji atakującego, co przyniesie korzyść całemu zespołowi – mówi Jakub Bochenek, dyrektor sekcji siatkówki GKS-u.
HOKEJ
hokej.net – GieKSa z nowym napastnikiem. Ma potężne warunki fizyczne
Szefostwo GKS-u Katowice dokonało szóstego transferu przed rozpoczęciem sezonu 2024/2025. Do ekipy wicemistrzów Polski dołączył Szwed Filip Rydström, który podpisał roczny kontrakt.
Rydström urodził się w miejscowości Vallentuna, położonej o 25 kilometrów od Sztokholmu. Ma 27 lat, występuje na pozycji środkowego i może pochwalić się dobrymi warunkami fizycznymi (191 cm, 98 kg), z których potrafi zrobić użytek.
Jego poważna przygoda z hokejem zaczęła się od występów w Quebec Major Junior Hockey League, stanowiącej jedną z trzech najlepszych lig juniorskich w Kanadzie. Później występował też w kanadyjskiej lidze akademickiej Usports. W drużynie Uniwersytetu z Wyspy Księcia Edwarda rozegrał 93 mecze, w których zdobył 68 punktów za 32 gole i 36 asyst. Był wtedy klubowym kolegą Conora MacEacherna, znanego z występów na polskich taflach.
W jego dorobku można znaleźć też 2 mecze w ECHL (2 asysty) oraz 112 w HockeyEttan. Na trzecim szczeblu rozgrywkowym strzelił 23 gole i zanotował 33 asysty. Z kolei na ławce kar spędził 135 minut.
Szwedzki środkowy poprzedni sezon spędził w zespole Brödernas/Väsby. Jego dorobek zamknął się na 46 meczach, 11 bramkach u 11 asystach. Sędziowie nałożyli na niego 62 minuty karne, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +5.
– Filip to obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi napastnik, który pracuje ciężko po obu stronach tafli. Rydström kilka sezonów spędził za oceanem, gdzie przyswoił styl i charakterystykę gry, jakiej potrzebujemy w naszym składzie. Liczymy na to, że 27-latek pokaże się z dobrej strony i udowodni, iż drzemie w nim duży potencjał – tak Roch Bogłowski, dyrektor sportowy hokejowej sekcji GKS-u Katowice, opisał najnowszy nabytek ekipy z alei Korfantego.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Najnowsze komentarze