Dołącz do nas

Piłka nożna

Media o meczu GieKSa-Stal: Fusbalowo Majōwka na Bukowyj

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu GKS Katowice – Stal Rzeszów.

 

1liga.org – Zapowiedź 31. kolejki Fortuna 1 Ligi

Fortuna 1 Liga nie zwalnia tempa. Na kibiców czeka 31. kolejka zmagań, a w niej bardzo ciekawie zapowiadające się spotkania. Lider podejmować będzie trzecią drużynę w tabeli, a wicelider uda się na potyczkę do zespołu broniącego się przed spadkiem. Trwa również o miejsca w czołowej szóstce zestawienia.

[…] GKS Katowice – Stal Rzeszów, sobota 4 maja, godz. 20:00

W ostatniej kolejne GKS Katowice rzutem na taśmę zwyciężył w Warszawie z Polonią (2:1). Wygrana w takim stylu na pewno dodatkowo zmotywowała zawodników trenera Rafała Góraka. Teraz GKS podejmować będzie świetnie spisującą się ostatnio Stal. W Rzeszowie zapewne żałują, że Stal nieco wcześniej nie zaczęła tak gromadzić punktów, bo teraz mogłaby się włączyć do walki o czołową szóstkę. Katowiczanie w sobotnim spotkaniu na pewno nie będą mieli łatwej przeprawy, a w tym meczu każdy wynik jest możliwy.

 

podkarpacielive.pl – GKS Katowice vs. Stal Rzeszów

[…] Opiekuna Stali może cieszyć powrót do składu Adriana Bukowskiego a także gotowość do gry Jesusa Diaza, który przedwcześnie opuścił boisko w starciu z Lechią Gdańsk. Sztab Stali ma też na uwadze klasyfikację Pro Junior System, w której rzeszowianie zajmują pierwsze miejsce. Możliwe, że kolejni z młodych piłkarzy zadebiutują w wyjściowej jedenastce w lidze, tak jak Kacper Paśko i Jakub Raciniewskiw ubiegłym tygodniu.
GKS Katowice walczy o baraże
Katowiczanie są jednym z najlepiej punktujących zespołów w tym roku. 23 zdobyte punkty sprawiły, że zajmują czwartą lokatę, która pozwala marzyć o Ekstraklasie. Zawodnicy Rafała Góraka potrafią wykorzystać atut własnego boiska, gdzie na 15 spotkań triumfowali dziewięciokrotnie, choć ostatnio przytrafiła im się zadyszka- w dwóch ostatnich meczach zgarnęli tylko jedno oczko. Rzeszowska defensywa będzie musiała uważać na Sebastiana Bergiera. Napastnik „Gieksy” ma na swoim koncie 12 bramek, co daje mu miejsce w czołówce klasyfikacji strzelców. Tuż za nim plasuje się Arkadiusz Jędrych, który ma jedno trafienie mniej- do tego jest etatowym wykonawcą rzutów karnych. Warto też zwrócić uwagę na Adriana Błąda oraz Antoniego Kozubala, którzy zanotowali po 5 asyst.

 

katowickisport.pl – GKS Katowice zaprasza na mecze. Fusbalowo Majōwka na Bukowyj

[…] „W sobota i w niydziela dwa ważne szpile na Stadiōnie Miyjskim w Katowicach. Zaproszōmy na „Fusbalowo Majōwka na Bukowyj”.
Sezōn Fortuna 1 Ligi idzie ku wielgimu finałowi. Przed GieKSōm przedôstatni szpil przi Bukowyj. Tref 31. kolejki Fortuna 1 Ligi miyndzy GKS-em Katowice a Stalōm Rzeszōw ôstanie rozgrany w sobota 4 maja ô godz. 20.00. GieKSa zajmuje 4. plac we tabuli i durch walczy ô nojwyższe cyle. W ôstatnij kolejce fusbaloki pokozali wielgo siyła i wytargali wygrano w Warszawie w dorachowanym czasie szpilu. Sobotni szpil przepowiado sie szumnie, bo rywole sōm ôd niydowna we fest dobryj formie. Zachyncōmy do sprowiynio sie biletōw na tyn szpil!

Przijdź wczaśnij i skorzystej z naszyj ôferty cateringowej. Ôtwarte bydōm tyż dwa pōnkty ôficjalnego geszeftu GKS-u Katowice. W ôfercie moc gadżetów, tresek, bluz jak tyż inksze tajle ôblyczynio, dzinyki kerym mogesz jeszcze barzij idyntyfikować sie ze swojim klubym.

W niydziela 5 maja ô godz. 17:00 fusbalerski GKS-u Katowice rozegrajōm szpil 19. kolejki Orlen Ekstraligi kobiyt z KS Uniwerzytetym Jagiellońskim. Katowiczanki sōm liderkami tabule i walczōm ô ôbrōna tytułu majstra Polski. Do kōńca sezōnu ôstały ino sztyry szpile, tōż stowka je srogo. Wstymp na szpil je bezpłatny. Fusbaloki i fusbalerki moc liczōm na Wasze sparcie. Zaproszōmy na Bukowo!”

 

zagranie.pl – GKS Katowice – Stal Rzeszów

[…] Analizę rozpoczynam od gospodarzy, którzy znajdują się w bardzo dobrej sytuacji i mają spore szanse na zagranie w barażach o Ekstraklasę! GKS to klub ze sporym zapleczem kibicowskim i posiadającym swoje ambicje, a w tym sezonie sami piłkarze znakomicie realizują założenia! Obecnie Katowice zajmują 4. lokatę w tabeli, jednak nie mogą spoczywać na laurach, gdyż różnice punktowe w górnej połowie tabeli są minimalne. GKS po dwóch z rzędu remisach w ostatniej kolejce sięgnął po pełną pulę. Ważne wyjazdowe zwycięstwo nad Polonią pozwoliło utrzymać się w czołówce. Tym razem popularna Gieksa wróci na swój obiekt, gdzie w obecnych rozgrywkach spisuje się kapitalnie nie tracąc wielu goli i regularnie wygrywając! Czy podobnie będzie w sobotni wieczór?

Stal Rzeszów to zdecydowanie jedna z najlepszych ekip Fortuna 1. Ligi na dystansie ostatnich tygodni. Ekipa, która gra na tym poziomie 2. sezon z rzędu na wiosnę złapała doskonałą formę i regularnie wygrywa nawet z czołówką! Efektem doskonałej passy i 7 kolejnych gier ligowych bez porażki okazało się wyraźne odskoczenie od strefy spadkowej i awans na 10. lokatę. Stal utrzymanie ma już zapewnione i przy dobrych wiatrach może jeszcze powalczyć o promocję do najlepszej szóstki. W praktyce będzie o to bardzo trudno, bo rywale musieliby seryjnie gubić punkty. Warto jednak przypomnieć, że Rzeszowianie przed tygodniem pokonali u siebie lidera rozgrywek, czyli Lechię aż 4:2!

 

supernowosci24.pl –Stal Rzeszów kontra GKS Katowice. Rzeszowianie jadą do bardzo mocnej wiosną drużyny 

[…] W stolicy województwa śląskiego rzeszowianie zmierzą się z rewelacyjnym na wiosnę GKS-em Katowice. Gospodarze będą zdecydowanym faworytem, ale biało-niebiescy wiedzą już, jak pokonywać skazywane na zwycięstwo drużyny.

Wiosną GKS Katowice radzi sobie znakomicie. Ekipa Rafała Góraka, która jesienią zawodziła i przezimowała przerwę w rozgrywkach dopiero na 11. lokacie ze stratą 7 pkt do strefy barażowej, w rundzie rewanżowej porządnie wzięła się do roboty. Katowiczanie obecnie zajmują 4. miejsce w tabeli, a na tę wysoką pozycję wywindowała ich zwłaszcza seria 6. wygranych z rzędu. GKS potrafił wygrywać także, kiedy gra nie szła po jego myśli, jak miało to miejsce w ostatnim starciu z Polonią Warszawa, gdy „GieKSa”, która przegrywała do 90. minuty, koniec końców triumfowała 2-1. Gdyby zestawić tabelę rundy wiosennej, od sobotniego rywala rzeszowian o „oczko” lepiej punktuje tylko Lechia. Podopieczni Rafała Góraka wiosną strzelili jednak najwięcej goli (25), do tego stracili prawie najmniej (9), więc stalowców w Katowicach czeka nader trudne zadanie. Gdzie zatem szukać słabszych punktów gospodarzy?

– Nie chcemy szukać żadnych luk ani słabszych stron GKS-u. Chcemy powtórzyć swoje zachowania, wyraz, obraz i sposób gry z meczu z Lechią i kontynuować w ten sposób granie – mówi Marek Zub, trener biało-niebieskich. – Oczywiście analizujemy rywala, ale jeśli pada takie pytanie, to jestem zdecydowany, żeby odpowiedzieć, że oczkuję powtórki z rozrywki, jeżeli chodzi o nasz wymiar – dopowiada opiekun Stali.

Walory czwartej obecnie siły ligi jak mało kto ze sztabu szkoleniowego Stali zna Sebastian Nowak, były bramkarz GKS-u. Asystent Zuba zwraca uwagę na rosłych i silnych piłkarzy przeciwnika, którzy też dobrze radzą sobie, egzekwując ataki z tzw. piłki stojącej.

– To jest zespół bardzo mocny fizycznie, dwa, ma piłkarzy, którzy potrafią grać w piłkę. GKS bazuje na bardzo dobrych stałych fragmentach gry, ponadto tworzy jedność, gra sporo w kompakcie – zdradza Sebastian Nowak, którego pytamy, jak pokryć rewelacyjnego obrońcę, kapitalnie czującego się w strategii gry obranej przez trenera Góraka. Mowa oczywiście o Arkadiuszu Jędrychu, środkowym obrońcy, mającym na koncie aż 11. bramek.

– Pracowaliśmy nad tym, mamy pomysł, jak go przykryć. Natomiast nie tylko on jest niebezpieczny w ofensywie, dużo więcej jest piłkarzy, na których musimy zwrócić szczególną uwagę – mówi nasz rozmówca.

Mówiąc o innych zawodnikach przeciwnika członek sztabu szkoleniowego Stali ma na myśli choćby Adriana Błąda, z którym sam grał w „GieKS-ie”.

– „Adi” jest niekonwencjonalnym zawodnikiem, ponieważ ma bardzo dobre obie nogi. Jest groźny przy strzałach z dalszej odległości, dla obrońców to trudne zadanie kryć tego piłkarza – informuje Nowak.

O niemałych atutach wspomnianego zaś Jędrycha przekonuje również pierwszy szkoleniowiec stalowców, wskazując na jego grę głową i dobre warunki fizyczne. Sternik rzeszowian wie, jak nie dopuścić bramkostrzelnego defensora do klarownych sytuacji.

– Pomysł jest najprostszy. Nie dopuszczać do stałych fragmentów gry – mówi Zub. – Nie mamy zawodnika o takich parametrach, ale mamy, moim zdaniem, zawodników sprytniejszych, bardziej zwinnych. Szczególnego sposobu ciężko znaleźć w momencie, kiedy zawodnik typu Jędrych wchodzi w pole karne przy dośrodkowaniu. Trzeba zrobić coś wcześniej, bo w powietrzu ma większy zasięg. Moment, w którym padają bramki w tego typu sytuacjach, zależy od wielu innych czynników i w tym kierunku musimy koncentrować nasze uwagi – twierdzi opiekun biało-niebieskich.

Jeśli Stal zagra podobne zawody jak z Lechią, biało-niebiescy mają szansę przy Bukowej przedłużyć swoją bardzo dobrą serię. „Żurawie” od siedmiu meczów są niepokonane, wygrały sześć z nich, remisując jedynie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Okazała wygrana z liderem z Gdańska rozbudziła apatyty w ekipie z Hetmańskiej, która jako drugi zespół w lidze wbiła lechistom więcej niż trzy gole.

– W meczu z Lechią też był jeden faworyt, a boisko pokazało, że byliśmy w stanie się przeciwstawić i zasłużenie zgarnęliśmy 3 pkt – zwraca uwagę Sebastian Nowak, tłumacząc, co może być receptą na wywiezienie pełnej puli ze Śląska. – Musimy być bardzo agresywni zarówno w fazie ataku, jak i obrony i przede wszystkim utrzymywać się przy piłce, bo w niektórych meczach mieliśmy z tym problem. Myślę, że to będzie klucz, żeby to „GieKSa” pobiegała za piłką – uważa nasz rozmówca.

 

stalrzeszow.pl Historia meczów z GKS Katowice

Kolejnym rywalem Stali Rzeszów będzie GKS Katowice, z którym biało-niebiescy zmierzą się po raz 29. Dotychczasowy bilans nieznacznie korzystniejszy jest dla katowiczan, którzy wygrali 8 meczów. Stalowcy zwyciężali 6-krotnie, a najczęściej, bo aż 14 razy mecze kończyły się remisem. Bramki 27-29.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga