Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu Chrobry Głogów-GKS Katowice: Gra o spokój

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat późnopopołudniowego meczu Chrobry Głogów – GKS Katowice.

1liga.org – 1 Liga Stats: Zapowiedź 30. kolejki

Już niedługo rozpocznie się pierwsze z pięciu ostatnich w tym sezonie kolejek Fortuna 1 Ligi. Poznać możemy pierwszych spadkowiczów, natomiast na matematyczne rozstrzygnięcia w górnej części tabeli przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Zagłębmy się zatem w to, co czeka nas w trzydziestej już serii gier tego sezonu.

[…] Chrobry Głogów – GKS Katowice (7 maja, niedziela, 18:00)

Głogowianie swój najlepszy okres w tym sezonie mają ze sobą – obecnie pogrążeni są w ogromnym kryzysie. Nie wygrali spotkania już od dziewięciu kolejek. W niedzielne popołudnie zmierzą się z katowiczanami, którzy co prawda pokonywali ich jesienią, jednak GKS wcale nie znajduje się lepszej sytuacji. Spośród ostatnich dwunastu, drużyna z Górnego Śląska wygrała tylko jeden mecz, prezentując w tym czasie skuteczność na poziomie 6,14% (o ponad 2 punkty procentowe poniżej drużynowej średniej z tego sezonu).

Fantasy 1 Liga: Zapowiedź 30. kolejki

[…] Chrobry Głogów – GKS Katowice

Chrobry szuka formy z jesieni, a trener Gołębiewski szuka optymalnego ustawienia swojego zespołu. Póki co nie przynosi to efektów na murawie, a drużyna z Głogowa jest najgorszym zespołem ligi, biorąc pod uwagę spotkania rozegrane w tym roku. Chrobry nie wygrał od 9 meczów, w tym czasie tylko trzykrotnie udało mu się zremisować. Jeśli przegrają z GieKSą mogą wmieszać się do walki o utrzymanie.

GieKSa rozegrała fatalny mecz ze Skrą. Jej piłkarze sprawiali wrażenie jakby zostali mentalnie w szatni i nie potrafili odnaleźć się na murawie stadionu przy Bukowej. W tym meczu zanotowali współczynnik xG 0,05… co najlepiej oddaje obraz ich gry. Mało zrozumiały dla kibiców obecnych na trybunach był brak reakcji z ławki w przerwie spotkania. Potem trener Górak zdecydował się zdjąć z boiska Dominika Kościelniaka, który jako jedyny starał się kreować grę drużyny. Z takim zaangażowaniem piłkarzy trudno o punkty na pierwszoligowym poziomie. Nie przypuszczamy, aby to co widzieliśmy w poprzedniej kolejce powtórzyło się w Głogowie. GKS musi „zmazać plamę”, a Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Rogala, Adrian Błąd, Jakub Arak oraz Sebastian Bergier  kolejny raz muszą udowodnić, że GieKSa ma jeszcze liderów w poszczególnych formacjach. Na murawie nie zobaczymy zawieszonego za kartki Patryka Dudzińskiego, ale do składu powinien wrócić już Rafał Figiel.

sportdziennik.com – Gra o spokój

Konkurencja jak zwykle w takich przypadkach jest spora, ale nie zmienia to faktu, że w niedzielę w Głogowie zmierzą się zespoły mogące kandydować do miana największych rozczarowań wiosny.

Chrobry zimował tuż za podium, GieKSa – tuż za strefą barażową. Jedni i drudzy nie mają już jednak co marzyć o ekstraklasie. Mało tego – na 5 kolejek przed końcem sezonu nie mają nawet jeszcze matematycznie zapewnionego utrzymania. Piotr Klimek, który na Twitterze prezentuje precyzyjne dane, określa prawdopodobieństwo uratowania się przed spadkiem z 37-punktowym dorobkiem na 89,1 procent. To ilustruje, że tak głogowianie, jak i katowiczanie jeszcze muszą coś uszczknąć. W dużo gorszych nastrojach są ci pierwsi. Tak jak niedawno GKS, mają na koncie już 9 meczów z rzędu bez zwycięstwa, wiosną w 11 meczach zdobyli ledwie 6 punktów, pokonali tylko czerwoną latarnię z Chojnic,.

– Jesteśmy w minorowych nastrojach. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Nasi kibice jeżdżą za nami, dopingują, a my nie dajemy im w ogóle powodów do radości. Porozmawialiśmy krótko z nimi, wyjaśniłem, by dalej nas wspierali. Musimy być w tym wszystkim razem, walczyć w kolejnych meczach o trzy punkty, bo potrzebujemy ich przynajmniej trzech, by mieć spokój. Na tę chwilę 37 to mało – ocenia Marek Gołębiewski, trener Chrobrego, który nie dość, że jest najsłabszym zespołem wiosny, to ma też najgorszą defensywę w rozgrywkach. W poniedziałek w Opolu, gdzie przegrał 0:1, stracił „jubileuszową” 50. bramkę.

W poprzednim sezonie GKS na wyjeździe został rozbity przez Chrobrego 0:4, tyle że w Polkowicach. Kolejne dwa spotkania między tymi zespołami odbyły się przy Bukowej. Najpierw był bezbramkowy remis, zaś ostatniej jesieni katowiczanie wygrali 1:0 po golu Jakuba Araka. Do rewanżu przystąpią osłabieni. Za kartki pauzuje Daniel Dudziński, a pod znakiem zapytania stoi występ Rafała Figla. Nieraz to ta dwójka stanowiła duet defensywnych pomocników. Teraz Rafał Górak będzie musiał zestawić środek pola inaczej. Niezależnie od składu, katowiczanie powinni gryźć w niedzielę trawę, by choć trochę zrehabilitować się za poniesioną we wstydliwym stylu porażkę ze Skrą.

– Taki mecz jak ze Skrą, po poprzednich dwóch zwycięstwach nie może nam się przytrafić. Te dwie wygrane zbyt wiele nie znaczą. Trzeba brać się do roboty, bo inni nie próżnują. Mamy fajną grupę ludzi, która w najcięższych momentach nigdy nie spuszcza głów. Przed nami ważny mecz, trzeba robić wszystko, by jak najszybciej nazbierać jak najwięcej punktów. Boli nas, że w tej rundzie pouciekało nam sporo punktów z zespołami z dołu tabeli. Jesteśmy rozgoryczeni, szukamy, co robić lepiej, również by punkty zostawały u nas w domu. Boli że tak oddajemy domowe mecze, tracimy w nich punkty – przyznał Arkadiusz Jędrych, kapitan GieKSy, która wiosną zdobyła więcej punktów jedynie od przyszłych spadkowiczów z Nowego Sącza i Chojnic. No i od Chrobrego…

miedziowe.pl – Chrobry zagra z GieKSą. Czy nadejdzie w końcu przełamanie?

[…] W poprzedniej serii drużyny przegrały swoje mecze 0:1 – Chrobry z Odrą, a GieKSa ze Skrą.

Jak będzie dziś w Głogowie? – Wszystko od początku do końca zależy od nas. My wierzymy w wygraną, a w nas cały czas wierzy nasz trener. Na pewno będziemy walczyć do końca. Będziemy chcieli w ostatnich meczach zdobyć jak najwięcej punktów – powiedział zawodnik MZKS-u Jakub Górski.

sport.betfan.pl – Chrobry Głogów – GKS Katowice

[…] GKS Katowice w trwającej kampanii lepiej spisuje się na wyjazdach, choć to tylko 3 punkty więcej zdobyte w delegacji niż w domowych meczach.

Dwa najbardziej równo grające przez cały sezon zespoły. To właśnie będzie taki mecz jak ich cały sezon. Choć trzeb zauważyć, że Chrobry Głogów ma świetną serię 3 wygranych z rzędu na stadionie w Głogowie z GKS Katowice.

Gospodarze wiosną wygrali jeden mecz domowy, z kolei jeden mecz wyjazdowy wiosną wygrał GKS Katowice – oba kluby nie rozpieszczają swoich kibiców.

Tragiczna wiosna w ich wykonaniu i tylko fakt, że oba grały zdecydowanie lepiej jesienią i wciąż „jadą” na punktach zdobytych jesienią.

zagranie.com – Chrobry Głogów – GKS Katowice

[…] W ostatnim niedzielnym starciu na zapleczu Ekstraklasy naprzeciw siebie staną drużyny ze środka tabeli. Gospodarze są aktualnie na 10. miejscu, natomiast goście – na 9. I tak naprawdę ani nie mają oni większych szans na awans do play-offów, ani na spadek.

[…] Chrobry w tym sezonie grał mocno w kratkę, o czym świadczą przede wszystkim ich wyniki i miejsce w tabeli na ostatniej prostej rozgrywek. Do tej pory zgromadzili oni 37 punktów po rozegraniu 29 meczów i z takim rezultatem trudno byłoby im o wyższą lokatę. Szczególnie że ich aktualna dyspozycja pozostawia wiele do życzenia. Mianowicie piłkarze z Głogowa nie wygrali ani jednego z 10 ostatnio rozegranych meczów ligowych, w których zdobyli jedynie 4 punkty. Mają więc sporo szczęścia, że uzbierali nieco punktów wcześniej, bo w innym przypadku byliby murowanym “faworytem” do spadku.

[…] GKS natomiast gra solidnie, ale to nie wystarczy, aby walczyć jak równy z równym z najlepszymi zespołami ligi. Z tego też względu piłkarze z Katowic plasują się na 9. pozycji, a ich dorobek punktowy wynosi dokładnie tyle samo, co ich rywali, a więc 37. Do końca sezonu pozostało im 5 meczów, jednak trudno przypuszczać, aby odrobili 7 punktów w pozostałym okresie. Szczególnie, że bieżąca dyspozycja piłkarzy GKS-u nie jest najlepsza. Mianowicie zdobyli 7 z 15 możliwych oczek, notując 2 wygrane, remis i 2 porażki. Najbliższy mecz z Chrobrym będzie z pewnością wyrównany, jednak trudno oczekiwać po obu zespołach heroicznej walki.

[…] Po przeanalizowaniu ostatnich występów obu zespołów, wydaje się, że to goście powinni zwyciężyć, bowiem znajdują się w dużo lepszej dyspozycji fizycznej niż ich najbliżsi rywale. I choć Chrobry wygrał ostatnie dwa ligowe spotkania bezpośrednie z GKS-em Katowice, to myślę że tym razem będzie inaczej. Gospodarze mają bowiem spore problemy ze zdobywaniem punktów, a nawet strzelaniem goli przed własną publicznością. W ostatnich 4 spotkaniach u siebie nie udało im się nawet strzelić gola, co tylko podkreśla, jak kiepsko im idzie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Piynciok na Arenie Katowice!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.

Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.

W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!

GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.

23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga