Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o wyjazdowym meczu GieKSy z Widzewem: Trwa wyjazdowa niemoc GieKSy, GKS „milczy” na wyjazdach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu I ligi Widzew Łódź – GKS Katowice. GieKSa przegrała na wyjeździe 1:3 (0:1).

 

sportdziennik.com – GKS Katowice na łopatkach w meczu z Widzewem

[…] GieKSa ma problem. Choć mecze z jej udziałem mogą się podobać postronnym obserwatorom, stara się grać ładnie, a w przodzie nie brakuje jej atutów, to traci mnóstwo bramek, sporo z nich – bardzo łatwo, przez co wygrywanie i punktowanie przychodzi jej z mozołem. Nadal czeka na pierwszą w sezonie wyjazdową zdobycz. W piątek poniosła drugą z rzędu wysoką porażkę (wcześniej 0:4 z Chrobrym), choć przez 45 minut niewiele na to wskazywało, bo grała bardzo przyzwoity mecz na stadionie jednego z faworytów do awansu, który u siebie wyłącznie zwycięża. I to właśnie ten kłopot katowickiego beniaminka. Skoro grasz przyzwoicie, a wysoko przegrywasz…

[…] Choć Widzew miał optyczną przewagę, katowiczanie skutecznie się bronili, a sami w przodzie byli konkretniejsi.

Bartosz Jaroszek dwukrotnie doszedł do uderzeń głową po stałych fragmentach gry, ale pudłował. Filip Szymczak po dwóch akcjach Daniana Pawłasa strzelał z pola karnego. Raz Pawłas, zamiast kropnąć na bramkę, przewrócił się. Rafał Figiel z kolei swój rajd z Pawłem Zielińskim na plecach zwieńczył próbą z dystansu, sparowaną na korner przez widzewskiego golkipera, którym nieoczekiwanie był Konrad Reszka.

[…] Gdy wydawało się, że na przerwę jedni i drudzy zejdą przy bezbramkowym remisie, Letniowski uderzył, a tor lotu piłki zmienił jeszcze Bartosz Guzdek, myląc bezradnego Dawida Kudłę. W II połowie GKS ruszył do odrabiania strat, lecz nie minął kwadrans, a przegrywał 0:2. Gospodarze krótko rozegrali rzut rożny, sprytnie przymierzył Letniowski, a piłka wpadła w dolny róg bramki Kudły.

Dla blisko tysięcznej grupy fanatyków GieKSy ostatnie pół godziny musiało być niełatwym przeżyciem. Ich drużyna była już wtedy rozklejona, kilkukrotnie skórę kolegom ratował Kudła, raz – sędzia asystent i VAR, bo przy trafieniu Karola Danielaka zasygnalizowano minimalnego spalonego. Widzew dorzucił jeszcze trzeciego gola, po pięknej akcji i plasowanym strzale Mateusza Michalskiego sprzed „szesnastki”, którego obsłużył Guzdek.

Wtedy piąta z rzędu domowa wygrana Widzewa była już pewna i nie zmieniła tego honorowa bramka dla gości, która była dziełem zmienników – dośrodkowującego Arkadiusza Woźniaka i strzelającego Oskara Repki. GKS poniósł trzecią wyjazdową porażkę, łącznie stracił już 14 goli. Po awansie można było spodziewać się, że będzie trudno, ale że aż tak?

 

infokatowice.pl – Trwa wyjazdowa niemoc GieKSy. Tym razem porażka z Widzewem

W trzecim wyjazdowym spotkaniu w tym sezonie GieKSa odniosła trzecią porażkę. Tym razem katowiczanie przy wypełnionym niemal po same brzegi stadionie ulegli w Łodzi Widzewowi 3:1.

[…] Choć Widzew znacznie częściej gościł pod bramką Kudły, to w pierwszej części gry to przyjezdni stwarzali sobie lepsze sytuacje. Niestety żadnej z nich nie wykorzystali, a tuż przed przerwą piłka po strzale Guzdka niefortunnie odbiła się od jednego z obrońców i zmyliła katowickiego golkipera, dając łodzianom prowadzenie.

W drugiej odsłonie GKS się odsłonił, próbując zdobyć wyrównującą bramkę. Mający więcej miejsca gospodarze bezlitośnie to wykorzystali i po trafieniach Letniowskiego i Michalskiego prowadzili już 3:0. W końcówce honorowego gola dla przyjezdnych strzelił Repka i spotkanie zakończyło się ostatecznie wynikiem 3:1 dla Widzewa.

 

polsatsport.pl – Pewne zwycięstwo Widzewa Łódź nad GKS Katowice

[…] W pierwszej połowie mecz toczony był w dużym tempie. Pierwsi bliżej zdobycia bramki byli goście. W 22. minucie tuż obok słupka głową uderzył Bartosz Jaroszek. Kolejną szansę katowiczanie mieli w 40. minucie. Danian Pavlas poślizgnął się w polu karnym i tylko to uchroniło łodzian przed stratą gola.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Cztery minuty po szansie Pavlasa strzał na bramkę Dawida Kudły oddał Juliusz Letniowski. Piłka dość wolno toczyła się do bramki, lecz uderzenie przeciął Bartosz Guzdek. Napastnik Widzewa kompletnie zmylił bramkarza rywali i dał swojej drużynie gola do szatni.

[…] Po zmianie stron podopieczni trenera Niedźwiedzia postanowili pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie. W 57. minucie Letniowski krótko rozegrał rzut rożny z Dominikiem Kunem. Wypożyczony z Lecha pomocnik oddał mocny strzał po ziemi. Piłka wpadła do siatki obok zaskoczonego Kudły. Kilka minut później mogło być 3:0. Karol Danielak wpakował nawet piłkę do siatki, lecz po konsultacji z VAR sędzia odgwizdał pozycję spaloną.

Trzecią bramkę łodzianie zdobyli  w 67. minucie. Precyzyjnym strzałem zza pola karnego popisał się Mateusz Michalski. Potem jeszcze świetną okazję miał Patryk Stępiński, ale wtedy świetną interwencją popisał się Kudła. Honorowego gola GKS zdobył w 90. minucie strzałem głową Oskar Repka.

 

sportslaski.pl – GKS „milczy” na wyjazdach. W Łodzi show Widzewa

[…] Spotkanie Widzewa z katowiczanami zakończyło się wynikiem, którego mogliśmy się spodziewać. Na przestrzeni poprzedniego sezonu, a także pierwszych domowych starć obecnego, Widzew doznawał porażki na swoim obiekcie tylko dwukrotnie. Nie jest więc niespodzianką to, że GKS miał w tym spotkaniu niewiele argumentów.

Katowiczanie mogli pluć sobie w brodę, szczególnie w przerwie meczu. W pewnym momencie gospodarzy dopadła zadyszka, a gracze trenera Rafała Góraka przejęli inicjatywę. Zepchnęli piłkarzy Widzewa do defensywy i wyprowadzili dwa świetnie zapowiadające się kontrataki. Najlepszą szansę na gola w pierwszej części gry zmarnował Danian Pavlas, 21-letni Rosjanin. Zawodnik wpadł w pole karne przeciwnika, lecz zamiast uderzać starał się przełożyć piłkę na mocniejszą, lewą nogę. W międzyczasie pogubił się w swoich poczynaniach, stracił równowagę i przewrócił, marnując szansę na otwarcie wyniku.

Nie minęło kilka minut, a potężny strzał zza pola karnego oddał Juliusz Letniowski, który tego wieczoru grał jak z nut. Po jego uderzeniu piłka zmierzała wprost do rąk Dawida Kudły, jednak po drodze odbiła się jeszcze od stopy Bartosza Guzdka, czym zupełnie zmyliła golkipera GKS-u. Sprawdziło się stare porzekadło mówiące, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dla katowiczan okazało się ono bardzo bolesne. – W pierwszych 35. minutach mieliśmy bardzo dobre sytuacje, natomiast jeżeli nie wykorzystuje się tak klarownych sytuacji, płaci się wysoką cenę – mówił po końcowym gwizdku szkoleniowiec GKS-u.

Druga część gry minęła pod dyktando zespołu z Łodzi. GKS stracił praktycznie wszystkie argumenty, nie potrafiąc nawet na moment zagrozić bramce gospodarzy. Katowiczanie stracili jeszcze w sumie trzy gole, jednak w jednej z sytuacji bramkowych Karol Danielak znalazł się na minimalnym spalonym, co wychwycił system VAR. To jednak nie pomogło katowiczanom zbliżyć się do Widzewa.

[…] W końcówce dobre wejście zaliczył Oskar Repka. Rezerwowy GKS-u zagrał tylko 10 minut, jednak na boisku szukał gry i okazał się pozytywnym powiewem świeżości w ofensywie gości. Do tego wszystkiego w 90. minucie spotkania dał GKS-owi bramkę honorową. Było to pierwsze trafienie katowiczan na wyjeździe w tym sezonie.

 

sportowefakty.wp.pl – Widzew Łódź wyczekał moment i zadał trzy ciosy. GKS Katowice nie miał wiele do powiedzenia

[…] Mecz dwóch wielkich, jak na zaplecze PKO Ekstraklasy, firm przyciągnął na Stadion Miejski przy al. Piłsudskiego w Łodzi komplet widzów. Także goście mogli liczyć na wsparcie, bo dopingowała ich kilkusetosobowa grupa kibiców. Łodzianie w tym sezonie jeszcze nie przegrali na własnym obiekcie i chcieli tę serię podtrzymać.

[…] W pierwszej części gry oba zespoły skoncentrowały się bardziej na destrukcji, ale przewagę optyczną mieli gospodarze. Najbardziej aktywny był Juliusz Letniowski,

który pokusił się o trzy próby z dystansu. Pierwsza została obroniona przez Dawida Kudłę, druga poleciała nad poprzeczką, a trzecia okazała się… asystą przy bramce Bartosza Guzdka, który tuż przed przerwą zmienił lot piłki uderzonej przez byłego gracza Arki Gdynia i Widzew zapakował GieKSie bramkę do szatni.

[…] Katowiczan stać jednak było na gola honorowego, gdy wrzutkę Arkadiusza Woźniaka z lewej strony boiska na 7. metr głową na bramkę zamienił Oskar Repka. Nie zmienia to jednak faktu, że w drugiej połowie ekipa trenera Rafała Góraka wypadła blado i zasłużenie przegrała spotkanie.

 

dziennikzachodni.pl – Zespół Rafała Góraka nie miał nic do powiedzenia

Trzecią porażkę w siódmym meczu Fortuna 1. Ligi ponieśli piłkarze GKS Katowice. Tym razem zespół Rafała Góraka uległ na wyjeździe Widzewowi Łódź i był to wynik w pełni zasłużony.

[…] Katowiczanie ponownie mieli spore problemy w defensywie. Rywale szybko wyczuli ich słabość i konsekwentnie ją wykorzystywali oddając strzały sprzed pola karnego. Ekipie Rafała Góraka niewiele jednak zabrakło, by na przerwę schodzić z bezbramkowym remisem, ale Widzew tuż przed przerwą dopiął celu.

[…] Gospodarze po przerwie podkręcili tempo i szybko podwyższyli wynik, odbierając gościom, którzy próbowali zaatakować, nadzieję. Trafienie na 2:0 było dość kuriozalne. Letniowski kopnął piłkę z dystansu, a ta przeleciała między wszystkimi zawodnikami i wpadła do siatki. Także bramka numer trzy padła sprzed pola karnego.

Zadowolony Widzew nieco się cofnął i ostatnie minuty należały do GKS-u. Skończyło się na honorowym trafieniu, ale porażka Katowic była całkowicie zasłużona.

 

widzewtomy.net – Widzew Łódź – GKS Katowice 3:1 (1:0)

Cóż to był za wieczór w „Sercu Łodzi”! W pierwszej połowie mecz pomiędzy Widzewem Łódź a GKS Katowice był bardzo wyrównany, jednak tuż przed przerwą prowadzenie gospodarzom dał Bartosz Guzdek. Po przerwie oglądaliśmy już prawdziwy koncert podopiecznych Janusza Niedźwiedzia! Gole strzelili Juliusz Letniowski i Mateusz Michalski, a honorowe trafienie Oskara Repki niczego już nie zmieniło. Gospodarze wygrali 3:1 i na ten moment zajmują pozycję lidera I ligi!

[…] Widzewiacy przystąpili do tego meczu nastawieni bardzo ofensywnie, chociaż trudno im było przedrzeć się przez obronę gości.

[…] Do drugiej części obie ekipy przystąpiły bez zmian w składach. Inicjatywę przejęli katowiczanie, którzy szukali jak najszybszego doprowadzenia do remisu. W 52. minucie dwie dogodne okazje miał Błąd – najpierw jego strzał rozpaczliwą interwencją zablokował Tanżyna, a po chwili poszukał szczęścia nożycami, jednak niecelnie.

[…] Tuż przed końcem meczu honorowe trafienie dla katowiczan zanotował Repka, który wykorzystał niefrasobliwe zachowanie Tanżyny, lecz niczego to nie zmieniło – Widzew wygrał 3:1 i co najmniej do jutra będzie liderem I ligi!

 

widzewiak.pl – Przynajmniej noc na pozycji lidera najbardziej bramkostrzelnego RTS

Początek piątkowego spotkania nie zapowiadał, że piąte zwycięstwo Widzewa w piątym meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego przyjdzie łodzianom tak łatwo. Z upływem minut okazało się, że wygrana z GKS Katowice nie była zagrożona. Zdobycie honorowego gola przez gości w doliczonym czasie gry nieco zatarło dominację gospodarzy, którzy ostatecznie wygrali „tylko” 3:1.

 

sport.onet.pl – Hit nie zawiódł! Widzew pokonał GKS Katowice i został nowym liderem

[…] Hit 8. kolejki Fortuna 1. Ligi nie zawiódł. Zarówno piłkarze, jak i kibice obu ekip stanęli na wysokości zadania. Działo się co nie miara. Rywalizację pomiędzy dwoma uznanymi markami w polskiej piłce, czyli Widzewem Łódź a GKS-em Katowice, oglądało z blisko prawie 18 tysięcy ludzi, w tym blisko dziewięciuset osobowa grupa fanów z Katowic.

[…] Pierwsze 45 minut tego meczu upłynęło w mgnieniu oka. Dział się naprawdę sporo, zarówno pod jedną, jak i drugą bramką. Było to dość otwarte starcie, w którym każdy z zespołów chciał grać w piłkę, przez co byliśmy świadkami naprawdę dobrego pojedynku. Początek należał do gości z Katowic, którzy w ciągu pierwszych pięciu minut stworzyli sobie dwie groźne okazje.

[…] Warto pochwalić Konrada Reszkę, który kilkukrotnie popisał się skutecznymi interwencjami, dzięki czemu zapobiegł utracie goli przez jego drużynę. Chociażby w końcówce pierwszej połowy, gdy na przebój ruszył Rafał Figiel. Piłkarz GKS-u Katowice zdecydował się na strzał z około 25 metrów. Na szczęście dla gospodarzy ich bramkarz był w odpowiednim miejscu i czasie.

[…] Gracze Janusza Niedźwiedzia zupełnie inaczej weszli w ten mecz po przerwie. Tym razem to oni od samego początku narzucili swój styl gry. Dłużej utrzymywali się w posiadaniu futbolówki. Goście byli pasywni i nie mieli za bardzo pomysłu na to, jak przeciwstawić się widzewiakom, którzy coraz bardziej napierali.

 

sport.interia.pl –Widzew pewnie pokonał GKS Katowice

Obu drużynom z trybun kibicował Marek Koniarek.

[…] W piątek 59-letni ekswidzewiak był gościem specjalnym meczu z GKS Katowice. Pod stadionem wielu kibiców go rozpoznało i prosiło o wspólne zdjęcie. Potem Koniarek odwiedził muzeum Widzewa, w którym znów spotkał się z fanami i rozdawał autografy. Stwierdził dyplomatycznie, że najchętniej obejrzałby ładną piłkę i niech wygra lepszy. Przed meczem na murawie znów dostał koszulkę, tym razem z nr. 9.

[…] Kibice od dawna pokazują, że zasługują na krajową elitę. Tym razem na mecz z GKS sprzedano wszystkie wejściówki. Jak podał spiker na stadionie zasiadło 17093 widzów, w tym pełen sektor kibiców ze Śląska. To rekord frekwencji w tym sezonie.

 

weszlo.com – Demonstracja siły. Widzew rozbija GKS Katowice

[…] Widzew kolejny raz potwierdził, że to może być jego sezon, GKS Katowice dziś stanowił tylko tło.

Pierwsza połowa była jeszcze mocno wyrównana. GKS odgryzał się dość regularnie, mógł też spokojnie wyjść na prowadzenie – może nawet powinien. Dwukrotnie po rzutach rożnych mógł trafić Jaroszek. Szymczak miał sytuację w polu karnym w zasadzie wymarzoną, raz, że dostał dobrą piłkę, potem dobrze się z nią zabrał – jedenasty metr, sporo miejsca, piłka na lewej nodze. Ale skiksował tak, jakby grał na podwórku szkolnym i akurat w tym miejscu pod piłką leżał kamień. Problem Szymczaka w tym, że kamień na Widzewie nie leżał. Szymczak próbował niedługo potem drugi raz, ale znakomicie akcję obronił Konrad Reszka. Była też ciekawa akcja Figiela od połowy, gdzie widzewiacy się od niego odbijali, ostatecznie oddał kąśliwy strzał z dystansu.

[…] GKS jeszcze wyszedł z szatni. Nawet spróbował odważnie ataku pozycyjnego. Był w tym jakiś pomysł na odrobienie straty. Zanim Widzew stłamsił GKS, trzeba pamiętać, że obejrzeliśmy choćby próbę Błąda nożycami. To się wydarzyło.

Ale odkąd Letniowski ukłuł na 2:0… GKS-u nie było. Widzew sprytnie wykonał na krótko korner, do piłki dopadł Letniowski i w zasadzie nikt nie jest pewien: uderzał? Chciał to na kogoś wstrzelić? A nawet jeśli w Widzewie wiedzieli o co chodzi, to nie wiedział Kudła, bo nie zareagował.

Kolejne minuty Widzewa to koncert, niewykluczone, że najlepsza gra łodzian w tym sezonie. Słaby do przerwy Hanousek wskakuje na wyższe obroty, dołączając do nieźle grających kolegów.

[…] GKS strzelił bramkę honorową w końcówce, trafił Repka głową – fajne uderzenie, bramka w sumie zasłużona, choć głównie przez pryzmat pierwszej połowy.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Kato

    11 września 2021 at 10:12

    W czwartek zwycięstwo na Bukowej musi być !

  2. Avatar photo

    Kato

    12 września 2021 at 15:42

    Panie trenerze;
    GIEKSA musi w czwartek wygrać.
    100% skuteczności.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.

Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.

W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.

Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.

Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.

Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.

W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.

Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.

Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.

Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.

Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.

W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.

Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.

Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!

Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.

JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.

Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.

Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga