Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o wyjazdowym meczu GieKSy z Widzewem: Trwa wyjazdowa niemoc GieKSy, GKS „milczy” na wyjazdach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu I ligi Widzew Łódź – GKS Katowice. GieKSa przegrała na wyjeździe 1:3 (0:1).

 

sportdziennik.com – GKS Katowice na łopatkach w meczu z Widzewem

[…] GieKSa ma problem. Choć mecze z jej udziałem mogą się podobać postronnym obserwatorom, stara się grać ładnie, a w przodzie nie brakuje jej atutów, to traci mnóstwo bramek, sporo z nich – bardzo łatwo, przez co wygrywanie i punktowanie przychodzi jej z mozołem. Nadal czeka na pierwszą w sezonie wyjazdową zdobycz. W piątek poniosła drugą z rzędu wysoką porażkę (wcześniej 0:4 z Chrobrym), choć przez 45 minut niewiele na to wskazywało, bo grała bardzo przyzwoity mecz na stadionie jednego z faworytów do awansu, który u siebie wyłącznie zwycięża. I to właśnie ten kłopot katowickiego beniaminka. Skoro grasz przyzwoicie, a wysoko przegrywasz…

[…] Choć Widzew miał optyczną przewagę, katowiczanie skutecznie się bronili, a sami w przodzie byli konkretniejsi.

Bartosz Jaroszek dwukrotnie doszedł do uderzeń głową po stałych fragmentach gry, ale pudłował. Filip Szymczak po dwóch akcjach Daniana Pawłasa strzelał z pola karnego. Raz Pawłas, zamiast kropnąć na bramkę, przewrócił się. Rafał Figiel z kolei swój rajd z Pawłem Zielińskim na plecach zwieńczył próbą z dystansu, sparowaną na korner przez widzewskiego golkipera, którym nieoczekiwanie był Konrad Reszka.

[…] Gdy wydawało się, że na przerwę jedni i drudzy zejdą przy bezbramkowym remisie, Letniowski uderzył, a tor lotu piłki zmienił jeszcze Bartosz Guzdek, myląc bezradnego Dawida Kudłę. W II połowie GKS ruszył do odrabiania strat, lecz nie minął kwadrans, a przegrywał 0:2. Gospodarze krótko rozegrali rzut rożny, sprytnie przymierzył Letniowski, a piłka wpadła w dolny róg bramki Kudły.

Dla blisko tysięcznej grupy fanatyków GieKSy ostatnie pół godziny musiało być niełatwym przeżyciem. Ich drużyna była już wtedy rozklejona, kilkukrotnie skórę kolegom ratował Kudła, raz – sędzia asystent i VAR, bo przy trafieniu Karola Danielaka zasygnalizowano minimalnego spalonego. Widzew dorzucił jeszcze trzeciego gola, po pięknej akcji i plasowanym strzale Mateusza Michalskiego sprzed „szesnastki”, którego obsłużył Guzdek.

Wtedy piąta z rzędu domowa wygrana Widzewa była już pewna i nie zmieniła tego honorowa bramka dla gości, która była dziełem zmienników – dośrodkowującego Arkadiusza Woźniaka i strzelającego Oskara Repki. GKS poniósł trzecią wyjazdową porażkę, łącznie stracił już 14 goli. Po awansie można było spodziewać się, że będzie trudno, ale że aż tak?

 

infokatowice.pl – Trwa wyjazdowa niemoc GieKSy. Tym razem porażka z Widzewem

W trzecim wyjazdowym spotkaniu w tym sezonie GieKSa odniosła trzecią porażkę. Tym razem katowiczanie przy wypełnionym niemal po same brzegi stadionie ulegli w Łodzi Widzewowi 3:1.

[…] Choć Widzew znacznie częściej gościł pod bramką Kudły, to w pierwszej części gry to przyjezdni stwarzali sobie lepsze sytuacje. Niestety żadnej z nich nie wykorzystali, a tuż przed przerwą piłka po strzale Guzdka niefortunnie odbiła się od jednego z obrońców i zmyliła katowickiego golkipera, dając łodzianom prowadzenie.

W drugiej odsłonie GKS się odsłonił, próbując zdobyć wyrównującą bramkę. Mający więcej miejsca gospodarze bezlitośnie to wykorzystali i po trafieniach Letniowskiego i Michalskiego prowadzili już 3:0. W końcówce honorowego gola dla przyjezdnych strzelił Repka i spotkanie zakończyło się ostatecznie wynikiem 3:1 dla Widzewa.

 

polsatsport.pl – Pewne zwycięstwo Widzewa Łódź nad GKS Katowice

[…] W pierwszej połowie mecz toczony był w dużym tempie. Pierwsi bliżej zdobycia bramki byli goście. W 22. minucie tuż obok słupka głową uderzył Bartosz Jaroszek. Kolejną szansę katowiczanie mieli w 40. minucie. Danian Pavlas poślizgnął się w polu karnym i tylko to uchroniło łodzian przed stratą gola.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Cztery minuty po szansie Pavlasa strzał na bramkę Dawida Kudły oddał Juliusz Letniowski. Piłka dość wolno toczyła się do bramki, lecz uderzenie przeciął Bartosz Guzdek. Napastnik Widzewa kompletnie zmylił bramkarza rywali i dał swojej drużynie gola do szatni.

[…] Po zmianie stron podopieczni trenera Niedźwiedzia postanowili pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie. W 57. minucie Letniowski krótko rozegrał rzut rożny z Dominikiem Kunem. Wypożyczony z Lecha pomocnik oddał mocny strzał po ziemi. Piłka wpadła do siatki obok zaskoczonego Kudły. Kilka minut później mogło być 3:0. Karol Danielak wpakował nawet piłkę do siatki, lecz po konsultacji z VAR sędzia odgwizdał pozycję spaloną.

Trzecią bramkę łodzianie zdobyli  w 67. minucie. Precyzyjnym strzałem zza pola karnego popisał się Mateusz Michalski. Potem jeszcze świetną okazję miał Patryk Stępiński, ale wtedy świetną interwencją popisał się Kudła. Honorowego gola GKS zdobył w 90. minucie strzałem głową Oskar Repka.

 

sportslaski.pl – GKS „milczy” na wyjazdach. W Łodzi show Widzewa

[…] Spotkanie Widzewa z katowiczanami zakończyło się wynikiem, którego mogliśmy się spodziewać. Na przestrzeni poprzedniego sezonu, a także pierwszych domowych starć obecnego, Widzew doznawał porażki na swoim obiekcie tylko dwukrotnie. Nie jest więc niespodzianką to, że GKS miał w tym spotkaniu niewiele argumentów.

Katowiczanie mogli pluć sobie w brodę, szczególnie w przerwie meczu. W pewnym momencie gospodarzy dopadła zadyszka, a gracze trenera Rafała Góraka przejęli inicjatywę. Zepchnęli piłkarzy Widzewa do defensywy i wyprowadzili dwa świetnie zapowiadające się kontrataki. Najlepszą szansę na gola w pierwszej części gry zmarnował Danian Pavlas, 21-letni Rosjanin. Zawodnik wpadł w pole karne przeciwnika, lecz zamiast uderzać starał się przełożyć piłkę na mocniejszą, lewą nogę. W międzyczasie pogubił się w swoich poczynaniach, stracił równowagę i przewrócił, marnując szansę na otwarcie wyniku.

Nie minęło kilka minut, a potężny strzał zza pola karnego oddał Juliusz Letniowski, który tego wieczoru grał jak z nut. Po jego uderzeniu piłka zmierzała wprost do rąk Dawida Kudły, jednak po drodze odbiła się jeszcze od stopy Bartosza Guzdka, czym zupełnie zmyliła golkipera GKS-u. Sprawdziło się stare porzekadło mówiące, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dla katowiczan okazało się ono bardzo bolesne. – W pierwszych 35. minutach mieliśmy bardzo dobre sytuacje, natomiast jeżeli nie wykorzystuje się tak klarownych sytuacji, płaci się wysoką cenę – mówił po końcowym gwizdku szkoleniowiec GKS-u.

Druga część gry minęła pod dyktando zespołu z Łodzi. GKS stracił praktycznie wszystkie argumenty, nie potrafiąc nawet na moment zagrozić bramce gospodarzy. Katowiczanie stracili jeszcze w sumie trzy gole, jednak w jednej z sytuacji bramkowych Karol Danielak znalazł się na minimalnym spalonym, co wychwycił system VAR. To jednak nie pomogło katowiczanom zbliżyć się do Widzewa.

[…] W końcówce dobre wejście zaliczył Oskar Repka. Rezerwowy GKS-u zagrał tylko 10 minut, jednak na boisku szukał gry i okazał się pozytywnym powiewem świeżości w ofensywie gości. Do tego wszystkiego w 90. minucie spotkania dał GKS-owi bramkę honorową. Było to pierwsze trafienie katowiczan na wyjeździe w tym sezonie.

 

sportowefakty.wp.pl – Widzew Łódź wyczekał moment i zadał trzy ciosy. GKS Katowice nie miał wiele do powiedzenia

[…] Mecz dwóch wielkich, jak na zaplecze PKO Ekstraklasy, firm przyciągnął na Stadion Miejski przy al. Piłsudskiego w Łodzi komplet widzów. Także goście mogli liczyć na wsparcie, bo dopingowała ich kilkusetosobowa grupa kibiców. Łodzianie w tym sezonie jeszcze nie przegrali na własnym obiekcie i chcieli tę serię podtrzymać.

[…] W pierwszej części gry oba zespoły skoncentrowały się bardziej na destrukcji, ale przewagę optyczną mieli gospodarze. Najbardziej aktywny był Juliusz Letniowski,

który pokusił się o trzy próby z dystansu. Pierwsza została obroniona przez Dawida Kudłę, druga poleciała nad poprzeczką, a trzecia okazała się… asystą przy bramce Bartosza Guzdka, który tuż przed przerwą zmienił lot piłki uderzonej przez byłego gracza Arki Gdynia i Widzew zapakował GieKSie bramkę do szatni.

[…] Katowiczan stać jednak było na gola honorowego, gdy wrzutkę Arkadiusza Woźniaka z lewej strony boiska na 7. metr głową na bramkę zamienił Oskar Repka. Nie zmienia to jednak faktu, że w drugiej połowie ekipa trenera Rafała Góraka wypadła blado i zasłużenie przegrała spotkanie.

 

dziennikzachodni.pl – Zespół Rafała Góraka nie miał nic do powiedzenia

Trzecią porażkę w siódmym meczu Fortuna 1. Ligi ponieśli piłkarze GKS Katowice. Tym razem zespół Rafała Góraka uległ na wyjeździe Widzewowi Łódź i był to wynik w pełni zasłużony.

[…] Katowiczanie ponownie mieli spore problemy w defensywie. Rywale szybko wyczuli ich słabość i konsekwentnie ją wykorzystywali oddając strzały sprzed pola karnego. Ekipie Rafała Góraka niewiele jednak zabrakło, by na przerwę schodzić z bezbramkowym remisem, ale Widzew tuż przed przerwą dopiął celu.

[…] Gospodarze po przerwie podkręcili tempo i szybko podwyższyli wynik, odbierając gościom, którzy próbowali zaatakować, nadzieję. Trafienie na 2:0 było dość kuriozalne. Letniowski kopnął piłkę z dystansu, a ta przeleciała między wszystkimi zawodnikami i wpadła do siatki. Także bramka numer trzy padła sprzed pola karnego.

Zadowolony Widzew nieco się cofnął i ostatnie minuty należały do GKS-u. Skończyło się na honorowym trafieniu, ale porażka Katowic była całkowicie zasłużona.

 

widzewtomy.net – Widzew Łódź – GKS Katowice 3:1 (1:0)

Cóż to był za wieczór w „Sercu Łodzi”! W pierwszej połowie mecz pomiędzy Widzewem Łódź a GKS Katowice był bardzo wyrównany, jednak tuż przed przerwą prowadzenie gospodarzom dał Bartosz Guzdek. Po przerwie oglądaliśmy już prawdziwy koncert podopiecznych Janusza Niedźwiedzia! Gole strzelili Juliusz Letniowski i Mateusz Michalski, a honorowe trafienie Oskara Repki niczego już nie zmieniło. Gospodarze wygrali 3:1 i na ten moment zajmują pozycję lidera I ligi!

[…] Widzewiacy przystąpili do tego meczu nastawieni bardzo ofensywnie, chociaż trudno im było przedrzeć się przez obronę gości.

[…] Do drugiej części obie ekipy przystąpiły bez zmian w składach. Inicjatywę przejęli katowiczanie, którzy szukali jak najszybszego doprowadzenia do remisu. W 52. minucie dwie dogodne okazje miał Błąd – najpierw jego strzał rozpaczliwą interwencją zablokował Tanżyna, a po chwili poszukał szczęścia nożycami, jednak niecelnie.

[…] Tuż przed końcem meczu honorowe trafienie dla katowiczan zanotował Repka, który wykorzystał niefrasobliwe zachowanie Tanżyny, lecz niczego to nie zmieniło – Widzew wygrał 3:1 i co najmniej do jutra będzie liderem I ligi!

 

widzewiak.pl – Przynajmniej noc na pozycji lidera najbardziej bramkostrzelnego RTS

Początek piątkowego spotkania nie zapowiadał, że piąte zwycięstwo Widzewa w piątym meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego przyjdzie łodzianom tak łatwo. Z upływem minut okazało się, że wygrana z GKS Katowice nie była zagrożona. Zdobycie honorowego gola przez gości w doliczonym czasie gry nieco zatarło dominację gospodarzy, którzy ostatecznie wygrali „tylko” 3:1.

 

sport.onet.pl – Hit nie zawiódł! Widzew pokonał GKS Katowice i został nowym liderem

[…] Hit 8. kolejki Fortuna 1. Ligi nie zawiódł. Zarówno piłkarze, jak i kibice obu ekip stanęli na wysokości zadania. Działo się co nie miara. Rywalizację pomiędzy dwoma uznanymi markami w polskiej piłce, czyli Widzewem Łódź a GKS-em Katowice, oglądało z blisko prawie 18 tysięcy ludzi, w tym blisko dziewięciuset osobowa grupa fanów z Katowic.

[…] Pierwsze 45 minut tego meczu upłynęło w mgnieniu oka. Dział się naprawdę sporo, zarówno pod jedną, jak i drugą bramką. Było to dość otwarte starcie, w którym każdy z zespołów chciał grać w piłkę, przez co byliśmy świadkami naprawdę dobrego pojedynku. Początek należał do gości z Katowic, którzy w ciągu pierwszych pięciu minut stworzyli sobie dwie groźne okazje.

[…] Warto pochwalić Konrada Reszkę, który kilkukrotnie popisał się skutecznymi interwencjami, dzięki czemu zapobiegł utracie goli przez jego drużynę. Chociażby w końcówce pierwszej połowy, gdy na przebój ruszył Rafał Figiel. Piłkarz GKS-u Katowice zdecydował się na strzał z około 25 metrów. Na szczęście dla gospodarzy ich bramkarz był w odpowiednim miejscu i czasie.

[…] Gracze Janusza Niedźwiedzia zupełnie inaczej weszli w ten mecz po przerwie. Tym razem to oni od samego początku narzucili swój styl gry. Dłużej utrzymywali się w posiadaniu futbolówki. Goście byli pasywni i nie mieli za bardzo pomysłu na to, jak przeciwstawić się widzewiakom, którzy coraz bardziej napierali.

 

sport.interia.pl –Widzew pewnie pokonał GKS Katowice

Obu drużynom z trybun kibicował Marek Koniarek.

[…] W piątek 59-letni ekswidzewiak był gościem specjalnym meczu z GKS Katowice. Pod stadionem wielu kibiców go rozpoznało i prosiło o wspólne zdjęcie. Potem Koniarek odwiedził muzeum Widzewa, w którym znów spotkał się z fanami i rozdawał autografy. Stwierdził dyplomatycznie, że najchętniej obejrzałby ładną piłkę i niech wygra lepszy. Przed meczem na murawie znów dostał koszulkę, tym razem z nr. 9.

[…] Kibice od dawna pokazują, że zasługują na krajową elitę. Tym razem na mecz z GKS sprzedano wszystkie wejściówki. Jak podał spiker na stadionie zasiadło 17093 widzów, w tym pełen sektor kibiców ze Śląska. To rekord frekwencji w tym sezonie.

 

weszlo.com – Demonstracja siły. Widzew rozbija GKS Katowice

[…] Widzew kolejny raz potwierdził, że to może być jego sezon, GKS Katowice dziś stanowił tylko tło.

Pierwsza połowa była jeszcze mocno wyrównana. GKS odgryzał się dość regularnie, mógł też spokojnie wyjść na prowadzenie – może nawet powinien. Dwukrotnie po rzutach rożnych mógł trafić Jaroszek. Szymczak miał sytuację w polu karnym w zasadzie wymarzoną, raz, że dostał dobrą piłkę, potem dobrze się z nią zabrał – jedenasty metr, sporo miejsca, piłka na lewej nodze. Ale skiksował tak, jakby grał na podwórku szkolnym i akurat w tym miejscu pod piłką leżał kamień. Problem Szymczaka w tym, że kamień na Widzewie nie leżał. Szymczak próbował niedługo potem drugi raz, ale znakomicie akcję obronił Konrad Reszka. Była też ciekawa akcja Figiela od połowy, gdzie widzewiacy się od niego odbijali, ostatecznie oddał kąśliwy strzał z dystansu.

[…] GKS jeszcze wyszedł z szatni. Nawet spróbował odważnie ataku pozycyjnego. Był w tym jakiś pomysł na odrobienie straty. Zanim Widzew stłamsił GKS, trzeba pamiętać, że obejrzeliśmy choćby próbę Błąda nożycami. To się wydarzyło.

Ale odkąd Letniowski ukłuł na 2:0… GKS-u nie było. Widzew sprytnie wykonał na krótko korner, do piłki dopadł Letniowski i w zasadzie nikt nie jest pewien: uderzał? Chciał to na kogoś wstrzelić? A nawet jeśli w Widzewie wiedzieli o co chodzi, to nie wiedział Kudła, bo nie zareagował.

Kolejne minuty Widzewa to koncert, niewykluczone, że najlepsza gra łodzian w tym sezonie. Słaby do przerwy Hanousek wskakuje na wyższe obroty, dołączając do nieźle grających kolegów.

[…] GKS strzelił bramkę honorową w końcówce, trafił Repka głową – fajne uderzenie, bramka w sumie zasłużona, choć głównie przez pryzmat pierwszej połowy.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Kato

    11 września 2021 at 10:12

    W czwartek zwycięstwo na Bukowej musi być !

  2. Avatar photo

    Kato

    12 września 2021 at 15:42

    Panie trenerze;
    GIEKSA musi w czwartek wygrać.
    100% skuteczności.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga