Piłka nożna
Puchar dla trzecioligowców
Kibice z pewnością mogli być zadowoleni z meczów 1/8 finału STS Pucharu Polski, rozgrywanych od 2 do 4 grudnia 2025 roku. Rywalizacja przyniosła kilka niespodzianek, a mecze pomiędzy ekstraklasowymi drużynami stały na wysokim poziomie. Sporym zaskoczeniem były również wyniki dwóch drużyn trzecioligowych, które w efektownym stylu pokonały swoich pierwszoligowych przeciwników. Drugoligowa Chojniczanka wyrzuciła natomiast z rozgrywek Koronę Kielce.
Lechia Gdańsk przystąpiła do meczu z Górnikiem bez swoich liderów. Tomas Bobček usiadł na ławce, a Camilo Meny zabrakło w kadrze meczowej. Trener Górnika – Michal Gasparik wystawił swój najmocniejszy skład, a to, że rozgrywki pucharowe traktuje poważnie, potwierdził stanowczo w wywiadzie przedmeczowym. Górnik w 31. i 33. minucie zdobył dwa gole i pewnie prowadził. Wtedy grać zaczęła Lechia, która jeszcze przed przerwą zdobyła kontaktową bramkę. W drugiej połowie gdańszczanie próbowali wyrównać i postawili wszystko na jedną kartę. Ta sztuka im się nie udała, a w końcówce Sow zdobył swojego drugiego gola i zapewnił Górnikowi awans do kolejnej rundy. Pogoń Szczecin podejmowała Widzew Łódź. W 35. minucie na prowadzenie wyszli goście po golu Zequiri. Pogoń rozpaczliwie szukała kontaktowego trafienia, lecz nieudolnie. W doliczonym czasie gry wydawać się mogło, że będzie dogrywka, bo do bramki trafił Keramitsis, ale sędzia po analizie anulował bramkę. Widzew przetrwał ataki Portowców i skromnie zwyciężył.
Bez niespodzianki obyło się w meczu Śląska z Rakowem. Marek Papszun wystawił silną jedenastkę, która poradziła sobie z pierwszoligowcem, chociaż ci radzili sobie całkiem dobrze, odpierając ataki Rakowa i często kontratakując. Bardzo ładnym uderzeniem popisał się w 43. minucie Brunes i otworzył wynik spotkania. W 69. minucie Zycha zaskoczył Warchoł i wyrównał, ale już 4 minuty później Makuch ustalił wynik spotkania i Raków mógł cieszyć się z awansu do kolejnej rundy. W Gliwicach Piast grał z Lechem Poznań. Początek tego meczu był całkiem udany dla gospodarzy, ale w bramce cuda wyczyniał Bartosz Mrozek. Lech trafił dopiero w 44. minucie, gdy do karnego podszedł Ishak. Druga połowa była już grana pod dyktando Mistrzów Polski, a drugiego gola zdobył Agnero, czym zgasił zapędy Piasta na sprawienie niespodzianki. W Katowicach GKS podejmował Jagiellonię, która według ekspertów miała być faworytem. W doliczonym czasie gry Bartosz Nowak wykorzystał błąd Piekutowskiego i zdobył bramkę do szatni. Na początku drugiej na 2:0 podwyższył Szkurin, a przyjezdni długo nie umieli rozbić katowickiej defensywy. Dopiero w 85. minucie Pululu, po strzale z jedenastu metrów, zdobył bramkę kontaktową. Jagiellonia rozpaczliwie atakowała, lecz nadziała się na kontratak katowiczan, który wykończył Bartosz Nowak i GieKSa awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski pierwszy raz od sezonu 2003/4.
Jedyną ekstraklasową drużyną, która odpadła w pojedynku z drużyną z niższej ligi była Korona Kielce. Kielczanie od 65. minuty prowadzili, a w szóstej minucie doliczonego czasu gry z boiska wyrzucony został Resta. Nie zdołali utrzymać prowadzenia i trzy minuty później, rzutem na taśmę Chojniczanka wyrównała. Dogrywka nie przyniosła rezultatu i potrzebne były rzuty karne, by wyłonić zwycięzcę. W serii jedenastek bezbłędni byli chojniczanie i wyeliminowali ekstraklasową Koronę z rozgrywek.
Największe niespodzianki sprawiło dwóch trzecioligowców. Najpierw zawodnicy Avii Świdnik, którzy zwyciężyli z pierwszoligową Polonią Bytom 4:2. Ostatnią bramkę, po której na stadionie w Świdniku wybuchła wielka euforia, zdobył Patryk Małecki. Druga z drużyn to Zawisza Bydgoszcz. Ci z kolei nie dali żadnych szans Wiśle Kraków, którą rozbili 4:1. Awans trzecioligowej drużyny do ćwierćfinału Pucharu Polski jest pierwszą takim wydarzeniem od sezonu 2022/23, kiedy zrobili to piłkarze Lechii Zielona Góra.
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 0:1
Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze 1:3
Piast Gliwice – Lech Poznań 0:2
Chojniczanka Chojnice – Korona Kielce 1:1 k. 4:3
Avia Świdnik – Polonia Bytom 4:2
Zawisza Bydgoszcz – Wisła Kraków 4:1
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 3:1
Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 1:2
Losowanie par ćwierćfinałowych odbędzie się już 10 grudnia 2025 roku.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze