Piłka nożna
Opinie z social mediów po Pogoni
GKS wykonał plan minimum i zremisował w Szczecinie, co daje nam grę w eliminacjach do europejskich pucharów! Zapraszam do zapoznania się z wybranymi opiniami kibiców po tym dramatycznym meczu.
X (dawniej Twitter)
Bury z Brynowa @BuryBRW
Sezon skończył się dokładnie tak, jak liczyłem miesiąc temu, chociaż nie spodziewałem się, że wszystko rozstrzygnie się w ostatnich minutach doliczonego czasu. Piękny sezon, a 2026 rok to chyba będzie najpiękniejszy rok w moim futbolowym życiu. Chwilo trwaj!
Ryszard Todt @Rajchard89
Moment w którym się przewinęło wiele lat. Pamiętam jak człowiek miał łzy bo wróciliśmy do I ligi zaledwie. Mokre szmaty w pysk przez wiele lat, awans w Gdyni, a wczoraj Himalaje. To nie jest koniec. GKS będzie wielki! W Europie gramy. Dziękuję
Fusbalowa Zajawka @FZajawka64
Wczoraj człowiek niestety przez pracę nie mógł wspierać GieKSy w Szczecinie. Ale to co się wydarzyło wczoraj nie może jeszcze do mnie dotrzeć. Dziękujemy z całego serca! Warto wierzyć do końca!
Kuba @Cuba_nski
Urodziny mam dopiero jutro ale przepiękny prezent urodzinowy to jest. Brawo Panowie i dziękuje. To oddaje nam za wszystko co się działo przez te trudne lata.
Filip Grzegorski
Gratulacje z Poznania!!! Należało się wam za super grę w przeciągu całego sezonu i mega rozwój klubu! Powodzenia w Europie GKS!!!!
Michał Kiełb
Do panów z C+, nie, legia nie jest w pucharach. GieKSa dziękujemy.
Rafal Steinig
Gratulacje dla GKSu od Górnika
Arek Król
Brawo Gieksa , komentatorom chusteczki trzeba kupić bo płaczą
Forum
irishman
Kurcze doczekałem! Po tylu latach!
Ze strefy spadkowej do pucharów!!!
Ten nasz Rafał, to nie jest żaden tam katowicki Fergusson. To jest normalnie jakiś Harry Potter!
TylkoGieKSa
Z drugiej częsci tabeli do awanu do Ekstraklasy w ostatniej kolejce. Po drodze bramki w 90+ z Lechią, Polonią Wwa, Tychami. Aż do awansu do EUROPEJSKICH PUCHARÓW W 97 MINUCIE!!! Po zimowaniu w strefie spadkowej
Sivvy_Brynów
Wstałem i pierwsze co zrobiłem odpaliłęm tabele zeby zobaczyć czy przypadkiem mi się to wszystko nie śniło. 🙂
Mayek
Ja się cieszę, że my należymy do nielicznych ekip, które nie pierdolą tak bez sensu jak im nie idzie. Jakbyśmy nie wbili, to by się sezon skończył i tyle. Nikt by nie wymyślał niestworzonych historii, a te różne inne klubu to jak nie pierdolenie w mediach, to oświadczenia, to protesty.
Należy się cieszyć, że jest się kibicem GKS Katowice, bo my jesteśmy normalni. Kibicujemy, a jak się nie uda, a przegraliśmy uczciwie na boisku, bez żadnego wyjebania, to dalej chodzimy na mecze, w lepszej lub gorszej liczbie (jak wszędzie) i skupiamy się na sprawach, które od nas zależą.
kosa
Oczywiście można używać tej bramki Witana, szczególnie do narracji, jako klamry ostatnich 7 lat, ale to wszystko, co się wczoraj działo, to nie jest tylko 7 lat, to nie jest tylko 2,5 lat pięknego czasu GieKSy, to jest coś, co rozpoczęło się w 2005 roku, kiedy były dwie opcje – będzie GieKSa lub jej nie będzie.
I to też nie jest klamra pod tym względem, że przecież nic się nie kończy – dalej będą kolejne mecze, chwile szczęścia i smutku.
Najważniejsze jednak jest to, że GieKSa BYŁA, JEST i BĘDZIE.
Także dzięki nam wszystkim.
Addie96
Co jeszcze bym dodał jako fajny symbol to fakt, że z naszej najczęściej grającej 11-stki – czyli prawie taka jak w Szczecinie poza Szkurinem, to dwójka Wasilewski i Jedrych awansowali razem z nami, a kolejna trójka Galan, Klemenz i Milewski to zawodnicy, których wzięliśmy z 1 ligi ze sobą. Połowa składu, którym zrobiliśmy europejskie puchary to do niedawna 1-ligowcy i to nie tacy, którzy dopiero wchodzili do dorosłej piłki. Świetne warunki im tu stworzył sztab do rozwoju, a oni się odwdzięczyli.
Jedrych w ogóle zasługuje na to, by o jego drodze wspominać na każdym możliwym kroku. Wiadomo, że Błąd-Jędrych to trochę nasz taki charakterystyczny duet, ale jednak Błąd przychodził z opinią kogoś top na 1 ligę, kto się nieco pokazał w Ekstraklasie, a Jedrych ledwo co fatalnie wypadł w swoim pierwszym ekstraklasowej półroczu w sosnowcu, więc raczej przychodził jako „odpad” mający nas ratować przed spadkiem, a teraz może nie powiem, że to ścisła czołówka ekstraklasy na stoperze, ale górna połowa? Myślę, że tak. I zawsze to ogromna przyjemność słuchać jego słów w kulisach itp. Absolutny wzór dla młodych.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze