Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka
Tygodniowy przegląd mediów: GieKSa wróciła na lód!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.
W sobotę drużyna kobiet rozegrała pierwszy mecz w Ekstralidze, w którym pokonała 3:1 Rekord Bielsko-Biała na Bukowej. nowym sezonie. Następne spotkanie rozegramy 8 sierpnia o 12:00 z Lech/UAM w Poznaniu. Media podsumowały okres przygotowawczy drużyn Ekstraklasy kobiet – prezentujemy materiał dotyczący GieKSy.
W minionym tygodniu piłkarze rozegrali dwa domowe spotkana, które wygrali po 3:1 – w ramach kwalifikacji do LKE z MŠK Žilina oraz ligowe z Radomiakiem. W czwartek 6 sierpnia o 20:00 zagramy, w ramach III rundy eliminacyjne do Ligi Konferencji, w węgierskim Miszkolcu z Hapoelem Tel Awiw. Spotkanie z Wieczystą, które mało się odbyć w najbliższy weekend zostało przeniesienie na inny termin. Prasówkę po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ.
Siatkarze wrócą z urlopów w połowie sierpnia.
W sekcji hokejowej podpisano nowy kontrakt z napastnikiem Emilem Forslundem. Hokeiści rozpoczęli treningi przed nowym sezonem.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Orlen Ekstraliga kobiet 2026/27 – zapowiedź sezonu
Już jutro rozpocznie się nowy sezon Orlen Ekstraligi kobiet. Przed nami kolejne miesiące rywalizacji o mistrzostwo Polski, krajowy puchar oraz ligowe punkty. Kto wzmocnił swoją kadrę? Które zespoły przepracowały najlepiej okres przygotowawczy? Jakie cele stawiają sobie poszczególne drużyny?
[…] GKS Katowice
Najwyższe miejsce w Orlen Ekstralidze: 1. (2x) -2022/23, 2024/25
Puchar Polski: Zwycięzca (2x) – 2023/24, 2025/26
Sztab szkoleniowy
Trenerka: Karolina Koch
Drugi trener: Damian Nowak
Trener bramkarek: Michał Barczyk
Trener analityk: Paweł Mazurek
Trenerka przygotowania motorycznego: Mariola Gepfert
Asystentka trenerki przygotowania motorycznego: Zofia Tkocz
Fizjoterapeuci: Artur Warot, Jakub Stanek
Kierownik drużyny: Daniel Kołodziej
Kitmanka: Patrycja Michalczyk
Sponsor techniczny: Hummel
Stadion: Stadion Miejski, Bukowa 1A
GKS Katowice od kilku sezonów utrzymuje się w ścisłej krajowej czołówce, ale w klubie nikt nie zamierza osiadać na laurach. Dwa mistrzostwa Polski, wicemistrzostwo oraz triumf w Orlen Pucharze Polski tylko rozbudziły apetyt na kolejne trofea. Filozofia Karoliny Koch opiera się na odważnym, intensywnym futbolu. Katowiczanki chcą odzyskiwać piłkę już na połowie przeciwnika, skracać pole gry i poprzez aktywny pressing zmuszać rywalki do błędów. W minionym sezonie GKS zdobył brązowy medal oraz triumfował w rozgrywkach Orlen Pucharu Polski. Początek sezonu nie był jednak łatwy dla podopiecznych Karoliny Koch. Po siedmiu meczach miały na koncie 12 punktów, na co złożyły się cztery zwycięstwa i trzy porażki. Trzeba jednak pamiętać, że część spotkań została przełożona z uwagi na występy w europejskich pucharach. Rundę jesienną katowiczanki zakończyły na czwartym miejscu ze stratą dwóch punktów do podium. Wiosną były już jednak nie do zatrzymania – przegrały tylko z Górnikiem Łęczna, trzykrotnie remisowały i wygrały osiem spotkań, co pozwoliło zakończyć sezon na najniższym stopniu podium.
Problemy zdrowotne nie omijały Gieksy także w rundzie wiosennej. W lutym z urazami zmagały się Dżesika Jaszek i Klaudia Maciążka. Ta druga wróciła do gry dopiero pod koniec kwietnia, ale od razu zaznaczyła swoją obecność. W pierwszym ligowym meczu w 2026 roku zdobyła bramkę przeciwko Pogoni Szczecin (4:2), a w kolejnych sześciu spotkaniach czterokrotnie wpisywała się na listę strzelczyń. Skuteczność potwierdziła również w Orlen Pucharze Polski – ustrzeliła dublet w półfinale z Lechem Poznań UAM, a następnie zdobyła bramkę w zwycięskim finale z Czarnymi Antrans Sosnowiec. Maciążka przedłużyła umowę z Gieksą do czerwca 2028 roku.
Coraz częściej także w kobiecej piłce dochodzi do transferów gotówkowych. Choć kwoty nadal są nieporównywalne z zachodnią Europą, GKS Katowice od kilku lat należy do prekursorów takich ruchów na krajowym rynku. Wcześniej do klubu w ten sposób trafiła m.in. Jagoda Cyraniak, która później została wytransferowana do Francji. Tego lata katowiczanki ponownie zdecydowały się na taki ruch, pozyskując Julię Przybył z Lecha Poznań UAM, młodzieżowa reprezentantka Polski. Lewonożna zawodniczka, która najczęściej występuje na lewym wahadle, może dać Gieksie dodatkową jakość w bocznym sektorze boiska – dobrze odnajduje się w ofensywnych wejściach, a jednym z jej atutów są dośrodkowania.
Środek pola zasiliły natomiast dwie dobrze znające ligowe realia zawodniczki – Dorota Hałatek oraz Weronika Kłoda z Górnika Łęczna. Dla tej drugiej jest to powrót do Gieksy po trzech sezonach. Oprócz występów w środku pola może również grać na pozycji środkowej obrończyni. Do Katowic wróciła także Anna Konkol, która ostatnio reprezentowała barwy mistrza Polski – Czarnych Antrans Sosnowiec. Podczas swojego pierwszego pobytu w GKS-ie sięgnęła z zespołem po dublet.
Drugą linię wzmocni również reprezentantka Słowacji Martina Šurnovská, która przeniosła się do Katowic ze Slavii Praga. W barwach czeskiego klubu regularnie występowała w Lidze Mistrzyń, a na koncie ma także 83 mecze w reprezentacji swojego kraju. W poprzednim sezonie zdobyła 15 bramek w czeskiej ekstralidze i do końca liczyła się w walce o tytuł królowej strzelczyń. Czeska dziennikarka, Lucie Macháčová redaktorka portalu iDNES.cz zwraca uwagę przede wszystkim na wszechstronność Šurnovskiej:
To środkowa pomocniczka z doskonałym wyczuciem gry, świetnie czyta grę, dużo biega i pokonuje duże odległości. Jest bardzo dobra technicznie, wykonywała większość stałych fragmentów gry i potrafi zarówno strzelać gole, jak i kreować je dla koleżanek z drużyny. (…) Po czterech latach z rzędu wygrywania ligi, Slavia zajęła w tym sezonie drugie miejsce i zdecydowała się na duże zmiany w składzie. Nie zaproponowali Martinie nowego kontraktu, czego szczerze mówiąc nie rozumiem. Z tego, co słyszałem, ona również była zaskoczona tą decyzją. Miała ofertę ze Sparty, ale jest prawdziwą fanką Slavii, więc nie mogła się przemóc, żeby dołączyć do ich największych rywalek. Niestety, w Czechach nie było dla niej innych klubów na takim poziomie. Dlatego właśnie GKS Katowice.
Z zespołu Gieksy odeszła podstawowa bramkarka Kinga Seweryn, która przeniosła się do francuskiego Paris FC. Już w poprzednim sezonie zmagała się z urazem, a pod koniec ubiegłego roku przeszła operację barku. Pod jej nieobecność między słupkami katowiczanek dobrze zaprezentowała się młodziutka Wiktoria Marzec, urodzona pod koniec 2010 roku. Do rywalizacji o miejsce w bramce sprowadzono natomiast czeską golkiperkę Adelę Frankovą.
Do zmian doszło również w sztabie szkoleniowym. Za przygotowanie motoryczne odpowiadać będą Mariola Gepfert, wracająca do GKS-u, oraz Zofia Tkocz. Funkcję kitmanki obejmie była zawodniczka katowickiego klubu Patrycja Michalczyk. Nowym drugim trenerem został Damian Nowak, wcześniej związany z KKS-em Kalisz i Chojniczanką Chojnice. W nowej roli do Gieksy wraca także inna była piłkarka – Marlena Hajduk, która od nowego sezonu będzie dyrektorką sportową kobiecej sekcji.
Letnie przygotowania Gieksa rozpoczęła od spotkania z mistrzyniami Polski, Czarnymi Antrans Sosnowiec – mecz zakończył się remisem. Następnie katowiczanki pokonały czeski Banik Ostrawa. W kolejnych sparingach mierzyły się z ligowymi rywalami – Rekordem Bielsko-Biała oraz Ślęzą Wrocław. Jedyną porażkę w okresie przygotowawczym poniosły z mistrzem Czech, Slavią Pragą.
Letnie sparingi: Slavia Praga 1:5 ( Maciążka), Ślęza Wrocław 2:0 (Maciążka, Włodarczyk), Rekord Bielsko – Biała 1:1 (Kawulka (sam.), Banik Ostrawa 4:1 (Malesa, Konkol, Nieciąg, Bińkowska), Czarni Antrans Sosnowiec 1:1 (Maciążka)
TRANSFERY
Przychodzące: Julia Przybył (Lech Poznań UAM), Martina Šurnovská (Slavia Praga), Anna Konkol (Czarni Antrans Sosnowiec), Dorota Hałatek, Weronika Kłoda ( obie Górnik Łęczna), Adéla Fraňková (FC Slovácko)
Odchodzące: Kinga Seweryn (Paris FC, Francja), Santa Sanija Vuskane (Grindavík/Njarðvík, Islandia), Weronika Baumert (?), Patrycja Michalczyk (KS Myszków)
bts.rekord.com.pl – GKS Katowice – Rekord Bielsko-Biała 3:1 (1:1)
Porażka na start sezonu.
„Rekordzistki” świetnie weszły w mecz, raz za razem wyprowadzając groźne ataki. W 8. minucie rzut karny, podyktowany za zagranie ręką jednej z defensorek Katowiczanek, zamieniła na bramkę Daria Długokęcka. Wiele akcji ofensywnych przechodziło przez kapitan Bielszczanek, która chciała udowodnić, że drużyna może zdobyć kolejne bramki. Świetną okazję na podwyższenie wyniku, kilkanaście minut później miała Katarzyna Jaszek, która przeniosła piłkę nad poprzeczką, w sytuacji sam na sam z bramkarką GieKSy. Fenomenalnym podaniem popisała się w tej sytuacji Nikola Dębińska. Gdy wydawało się, że podopieczne trenera Mateusz Żebrowskiego mają spotkanie pod kontrolą, gospodynie przytomnie rozegrały rzut wolny w 40. minucie, który na gola zamieniła Amelia Bińskowska.
Dobrego nastawienia „rekordzistkom” wystarczyło na dziesięć minut drugiej części. W 51. minucie zbyt wiele przestrzeni w okolicach 17. metra otrzymała Klaudia Maciążka. Napastniczka GKS-u precyzyjnym strzałem wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie. Katowiczanki miały jeszcze co najmniej kilka sytuacji do zdobycia bramki, jednak królowa wśród nich nieskuteczność i kilka dobrych interwencji bloku defensywnego Bielszczanek, na czele z Hanną Buchtą. Jednak co się odwlecze… Gospodynie w 78. minucie wyprowadziły zabójczy kontratak, który z zimną krwią sfinalizowała Nikola Brzęczek.
Pierwsze 40. minut gry mogło napawać optymizmem, jednak „biało-zielone” muszą wydłużyć czas konsekwentnego realizowania założeń boiskowych na długość całego spotkania. Warto odnotować debiut, na najwyższym poziomie rozgrywkowym, wychowanki – Nikoli Siwek, która pojawiła się na boisku w 88. minucie.
przegladsportowy.onet.pl – Znakomita wiadomość. GKS Katowice poznał kolejnego rywala w pucharach
GKS Katowice odwrócił losy dwumeczu i awansował do 3. rundy el. Ligi Konferencji, gdzie zmierzy się z Hapoelem Tel Awiw. A to spora niespodzianka i bardzo dobra wiadomość.
[…] W niej GKS Katowice zmierzy się z Hapoelem Tel Awiw. To niespodzianka, bo izraelska ekipa wyeliminowała znany z regularnej gry w pucharach Łudogorec Razgrad.
Hapoel wygrał w Miszkolcu (węgierskie miasto, izraelskie kluby nie mogą grać u siebie) 2:0, a w rewanżu zremisował w Bułgarii 2:2. Oba gole dla Hapoelu strzelił Emmanuel Boateng.
Teoretycznie mowa o dwóch bardzo wyrównanych drużynach. Z rankingu Elo ze strony WorldClubRatings wynika, że Hapoel jest 540. na świecie (1247 pkt), podczas gdy GKS jest 470. — ale ma 1269 pkt.
Dla porównania, Żylina jest 326. (1322 pkt), a Łudogorec 101. (1497 pkt).
Pierwszy mecz 6 sierpnia na Węgrzech. Rewanż tydzień później w Katowicach.
HOKEJ
hokej.net – Szybki, pracowity i odpowiedzialny. Szwedzki napastnik dołączył do wicemistrzów Polski
GKS Katowice wzmocnił ofensywę. Nowym zawodnikiem wicemistrzów Polski został Emil Forslund, który złożył podpis pod rocznym kontraktem.
Forslund (176 cm, 89 kg) ma 32 lata i jest nominalnym skrzydłowym. Jego głównymi atutami są szybkość, dynamika i ogromna pracowitość. Bardzo dobrze odnajduje się w forecheckingu, skutecznie odbiera krążki inie odpuszcza pojedynków przy bandach. Jest również cenionym specjalistą od gry w osłabieniu, a trenerzy chętnie powierzają mu zadania defensywne w kluczowych momentach spotkań.
Jego mocną stroną jest także hokejowa inteligencja. Dobrze czyta grę, podejmuje rozsądne decyzje z krążkiem i potrafi stworzyć kolegom dogodne sytuacje. Nie jest typowym snajperem, który seryjnie zdobywa bramki, ale wnosi do zespołu dużo jakości dzięki swojej wszechstronności, dyscyplinie taktycznej i ogromnemu zaangażowaniu.
W swoim dorobku ma 221 meczów w szwedzkiej ekstralidze, w których zdobył 23 bramki i zanotował 20 asyst. Warto dodać, że w sezonie 2020/2021 z Växjö Lakers HC sięgnął po tytuł mistrzowski.
Ładną kartę zapisał też na bezpośrednim zapleczu SHL. Na taflach Hockey Allsvenskan wystąpił w 358 spotkaniach, zdobywając w nich 115 punktów za 56 goli i 59 kluczowych zagrań.
W poprzednim sezonie występował w Nybro Vikings IF. Jego licznik zatrzymał się na 49 konfrontacjach, w których raz wpisał się na listę strzelców i sześciokrotnie otwierał drogę do bramki swoim kolegom. Na ławce kar spędził 20 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na -14.
Skład GKS-u Katowice na sezon 2026/27
Bramkarze: Connor LaCouvee i Michał Kieler
Obrońcy: Pontus Englund, Jacob Lundegård, Joona Huttula, Matthew Sredl, Ethan Cap, Kacper Maciaś i Błażej Chodor
Napastnicy: Stephen Anderson, Brock Bremer, Emil Forslund, Joona Monto, Miro Ruokonen, Patryk Krężołek, Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman i Jakub Hofman.
GieKSa wróciła na lód! „Nowy impuls” i ważne słowa trenera
Hokeiści GKS-u Katowice rozpoczęli treningi na lodowisku „Jantor”, inaugurując przygotowania do nowego sezonu TAURON Hokej Ligi. Pierwsze dni zajęć odbywają się jeszcze w okrojonym składzie, ponieważ obecni są wyłącznie polscy zawodnicy. Zagraniczni hokeiści mają pojawić się w Katowicach w poniedziałek.
– Na pewno był czas, aby trochę odpocząć od hokeja i spędzić go z rodziną. Teraz się bardzo cieszę z tego, że zaczęliśmy treningi na Janowie i przygotowujemy się do nowego sezonu – przyznał Jacek Płachta, trener GieKSy.
Latem w kadrze wicemistrzów Polski doszło do kilku istotnych zmian. Klub opuścili między innymi szwedzki bramkarz Jesper Eliasson, a także doświadczeni obrońcy Aleksi Varttinen, Albin Runesson i Jean Dupuy, który przeniósł się do ECB Zagłębia Sosnowiec. Odejście dynamicznego i twardo grającego skrzydłowego z Kanady to największa strata Katowiczan.
Ale działacze GKS-u nie próżnowali jednak na rynku transferowym. Między słupkami Eliassona zastąpi Kanadyjczyk Connor LaCouvee, a defensywę wzmocnili Matthew Sredl, Ethan Cap, Joona Huttula oraz Pontus Englund. Z kolei do linii ofensywnej dołączyliPatryk Krężołek, Miro Ruokonen, Brock Bremer oraz Emil Forslund.
– Chcieliśmy dać zespołowi nowy impuls, żebyśmy dalej mogli walczyć o najwyższe cele – podkreślił szkoleniowiec GKS-u.
Pierwszy tydzień przygotowań to również okazja do przyjrzenia się młodym zawodnikom, którzy na co dzień łączą grę z nauką.
– Teraz mamy taki tydzień, gdzie mamy szansę potrenować z tymi młodymi zawodnikami, zobaczyć ich, bo na co dzień chodzą do szkoły, czyli rano ich nie możemy zobaczyć. Wiadomo, że to są jeszcze młodzi chłopcy, więc na pewno ten trening z tymi doświadczonymi zawodnikami dużo im daje – zaznaczył Płachta.
Od przyszłego tygodnia intensywność zajęć jeszcze wzrośnie, gdy do drużyny dołączą zagraniczni zawodnicy.
– Od poniedziałku zaczynamy. To będzie pierwszy tydzień, taki mocniejszy. Potem już będziemy więcej się koncentrować na taktyce, na przewagach, na osłabieniach, bo już za dwa tygodnie mamy dwa mecze z Unią Oświęcim – wyjaśnił trener wicemistrzów Polski.
Spotkania zaplanowano na 13 i 15 sierpnia. Będą one pierwszą okazją, by zobaczyć w akcji przebudowaną GieKSę.
Felietony Piłka nożna
Opór przed rozwojem
Przed trójmeczem wyjazdowym postanowiłem sobie określić liczbę punktów i swój stosunek do potencjalnej zdobyczy. Z góry przepraszam za przekleństwa. Ale jakoś musiałem stopniować. Mając w głowie naszą indolencję we wcześniejszych wyjazdach miałem więc w głowie coś takiego:
2 punkty – ch…owe k…a minimum
3 punkty – ch…owe minimum
4 punkty – minimum
5 punktów – dobrze
6 punktów – bardzo dobrze
7 punktów – kapitalnie
9 punktów – idealnie.
Już po pierwszym z tych trzech meczów cieszyłem się, że „ch…owe minimum” osiągnęliśmy, a do minimum brakuje jednego punktu. A do „dobrze” zaledwie dwóch remisów. Co było potem wszyscy wiemy. „Ch…owe minimum” ostatecznie zostało osiągnięte, ale patrząc z perspektywy, że już na początku, a potem nie pociągnęliśmy – frustracja jest tym większa.
Naprawdę niewiele zabrakło i niewiele trzeba było zrobić, żebyśmy po meczu z Górnikiem nie musieli już wracać do tych nieszczęsnych wyjazdów i odmieniania tego słowa – w negatywnym kontekście – przez wszystkie przypadki. Gdybyśmy wczoraj choćby zremisowali po średniej grze – można by było na ten moment uznać, że jako tako wszystko wróciło do normy – tu wygrana na wyjeździe, tu porażka, tu czasem remis wpadnie. Niestety to, co działo się zarówno tydzień temu w Gliwicach, jak i wczoraj w Lubinie każe myśleć, że kapitalne skądinąd zwycięstwo w Zabrzu było jakąś niesamowitą anomalią. Tym bardziej, jeśli spojrzymy na postawę Górnika w tym sezonie. I że to był wypadek przy pracy, tylko w pozytywną stronę.
Nie chce nawet myśleć, co by było, gdybyśmy przy Roosevelta przegrali, a przecież było tego bardzo blisko. Bilans sześciu porażek w siedmiu meczach wyjazdowych to katastrofa, ale siedem na siedem to już by była karykatura. Nawet outsiderzy nie mają takich bilansów. Na szczęście w Zabrzu wygraliśmy i ten wyłom w tragicznej wyjazdowej postawie jednak się pojawił.
Liczyliśmy jednak na to, że wygrana – i to w takich okolicznościach – da drużynie przełącznik na te wyjazdy, że w końcu siłą rozpędu zespół zacznie grać na innych stadionach niż Katowice. Tym bardziej, że przeciwników mieliśmy słabszych. Choć Piast się podnosi, to całkiem niedawno przegrywał 0:4 u siebie z Wieczystą w pewnym momencie meczu. Za to Zagłębie – toporne, beznamiętne i bezjajeczne, było tą ekipą, z którą drużyna mająca aspiracje powinna sobie w tym momencie sezonu poradzić. Albo przynajmniej nie przegrać. A już na pewno nie dać się tak kompletnie zdominować.
Naprawdę trudno mi uwierzyć, że na tle naszej drużyny, toporni na co dzień przeciwnicy, wyglądają jakby byli wirtuozami piłki. Wiadomo, że z tą wirtuozerią to lekka przesada, ale z tym, że wyglądali jak drużyna dobra i szybka już nie. Jak Miedziowi męczyli bułę czy kompromitowali się w Pucharze Polski, tak zorientowawszy się, że przyjechał „wyjazdowo najlepszy” GKS Katowice, nagle zaczęli być szybcy, dynamiczni, wygrywający pojedynki, mający pomysł na grę, atakujący i stwarzający sytuacje.
Choć to tak naprawdę tylko wrażenie. Zagłębie wcale nie zagrało wybitnego meczu. Solidny i dobry tak. Ale nic szczególnego.
Powtórzę taktykę naszych przeciwników i co tam trener mówi im w szatni. Brzmi to mniej więcej tak: „Wicie kurwa, chłopacy, kurwa rozumicie, naciście, biegajcie kurwa, uderzajcie ze łba i z bara, kurwa i oni się wtedy pogubią. A potem jak kurwa kurwa strzelicie, to oddajcie im balik, bo oni kurwa nie wiedzą, co z nim zrobić i przewracają się na chałce”.
Tak widzę odprawy przedmeczowe u naszych przeciwników.
Absolutnie niepojęte jest to, jak my na wyjeździe zapominamy każdy aspekt gry w piłkę. Bo jak wspomniałem – wyniki to jedno. Można przegrać, można nawet przegrać 2-3 mecze z rzędu. Nieszczęśliwy splot okoliczności, jakiś kryzys, błąd sędziego, po prostu słabszy moment. Ale u nas to nie jest kryzys. To jest jakieś totalne odcięcie od umiejętności i mentalu. To jest tak systemowy problem, że właśnie jedno zwycięstwo w Zabrzu kompletnie nie zmienia tego obrazu.
I ostatecznie w defensywie jesteśmy ultrasłabi, a w ofensywie to my gramy toporny futbol. Pod przykrywką rozgrywania ataku pozycyjnego i specyficznej tiki taki, pierdyliarda podań wszerz boiska i kompletnego braku brania na siebie odpowiedzialności za podjęcie decyzji – o ostatnim podaniu, o pójściu jeden na jeden a wysokości pola karnego, o strzale. A jak już ktoś taką decyzję raz na jakiś czas podejmie, to jakość wykonania jest bardzo słaba.
Dobra, odwlekałem. Robię teraz krótką przerwę od pisania i oglądam skrót. Miejcie mnie w swojej opiece.
<ogląda skrót>
<idzie ochłonąć po obejrzeniu skrótu>
<z niechęcią wraca po godzinie do pisania>
Nie, po prostu nie dało się na to patrzeć. Jak już stworzyliśmy sobie najlepszą okazję, to Marcel zachował się absolutnie kuriozalnie – będąc w dobrej pozycji w polu karnym, taki rzut karny pod lekką presją, po prostu podał piłkę do bramkarza. Koszmar. Podobnie jak tracone bramki. W pierwszej sytuacji mieliśmy déjà vu z Gliwic. Czyli znów wysoko ustawiona obrona i prostopadłe podanie za plecy na skrzydło. Gdzie oczywiście nie było Wasyla, więc już byliśmy ugotowani, bo nasi obrońcy bardziej w centrum boiska nie byli w stanie nic zaradzić. Arek nie przeciął, Alan dał się wyprzedzić i mieliśmy bramkę.
Drugi gol to po pierwsze rozklepanie nas jak dzieci. Ale to jeszcze pół biedy – czasem przeciwnik zrobi na tyle dobrą akcję, że przechytrzy rywala, zdarza się. Natomiast tyle luzu, ile miał Kosidis w polu karnym w momencie, gdy dostawał podanie, to jest kolejny defensywny kryminał tego sezonu. Plus wisienka na torcie, czyli nasz kapitan, który chyba sam nie wie, co chciał w tej sytuacji zrobić. On się normalnie, najnormalniej w świecie położył się w tej akcji. Tak jakby chciał zniknąć, nie uczestniczyć w tym evencie. Nie doskok, nie blok, nawet nie markowanie czegokolwiek. On się po prostu położył na boisku. To już druga taka sytuacja, po uchyleniu się przy trzecim golu dla Piasta.
Fatalna też była sytuacja, w której jednym podaniem rywale dosłownie przeszyli całą naszą trójkę środkowych obrońców i Sypek wyszedł sam na sam.
I tutaj muszę trochę napisać o zawodnikach, bo ode mnie ze względu na jednak summa summarum fajny poprzedni sezon, puchary i całokształt ekstraklasy w wydaniu zespołu, mieli trochę parasola ochronnego. No i jak to mówią, bez osobistych wycieczek, bo ja lubię tych piłkarzy, ale wkurzają mnie niemiłosiernie czasem, no i ostatnio zawodzą. Więc panowie nie obrażajcie się, tylko po prostu… się ogarnijcie.
Zacznę od wspomnianego Arka. Nie chcę być złym prorokiem, ale to trochę wygląda tak, jakby ząb czasu trochę nadgryzł naszego kapitana. Chciałbym wierzyć, że w jego przypadku to jest tylko kryzys formy. Natomiast patrząc na postawę jednak naszej ikony tej nowej GieKSy, to w ostatnim czasie po prostu Arek Jędrych nie daje rady. Jest wolny, daje się wyprzedzać zawodnikom rywala, popełnia proste błędy, gdy piłka jest w jego pobliżu, gdy się broni, serce podchodzi do gardła. W niektórych meczach w dość prostych sytuacjach kilka razy grał na alibi (wybicie na aut), tak jakby sam dobrze wiedział, że piłka się go nie słucha. Źle się ustawia. Niestety – Arek jest w tym sezonie tak słaby jak znakomicie wykonuje rzuty karne. Ogólnie wszyscy wiemy, jak dużo dał GieKSie i jako szef na boisku – dokąd nas doprowadził. Jednak czas mija. I nie chodzi mi o to, żeby zawodnika teraz gdzieś totalnie odstawić. Jednak nie może być nietykalny, jeśli chodzi o pierwszy skład, tylko dlatego, że jest kapitanem i tak ważną postacią dla tego zespołu. Z tym tematem – piłkarsko i psychologicznie, jeśli chodzi o całą drużynę – sztab trenerski musi sobie poradzić.
Oczywiście to nie jest jedyny zawodnik, który zawodzi i absolutnie nie można z niego robić kozła ofiarnego. Bo zawala cała drużyna. Przede wszystkim boli to, że nie widać żadnego progresu, choćby w porównaniu z poprzednim sezonie. GieKSa utknęła w nie wiadomo czym, a niektórzy piłkarze wręcz zaliczyli regres.
Straszliwie zleciał z formą Marcin Wasielewski. Ten walczak, ten dzik, którego znamy z poprzednich sezonów, teraz gra tak beznamiętnie i nieefektywnie. Dodatkowo brakuje mu decyzyjności, woli – mimo że ma dobrą sytuację – gdzieś tam się obrócić i szukać Alana Czerwińskiego. O wygranych pojedynkach na boku możemy zapomnieć.
Mateusz Kowalczyk ogólnie dobrze, że wrócił do składu, lepiej go mieć niż nie mieć. Tragedii nie ma, ale to jednak nie jest to. W tej jego destrukcji i kreacji początku akcji nie ma błysku, o ile można mówić o błysku w destrukcji. Nie no – można jak najbardziej.
Borja Galan teraz jest kontuzjowany, ale przecież też totalnie zjechał z formą.
Eman Marković to mam wrażenie, że sobie krótkim fragmentem na wiosnę bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę i sam nie wiem, jaki to jest zawodnik. Bo wtedy do czasu swojej eksplozji był ultraprzeciętny, a w tym sezonie jest bardzo słaby, nie licząc pojedynczych momentów.
Mateusz Wdowiak próbowany na wahadle też ostatecznie – jak to ktoś napisał – „przychodził jako rezerwowy Zagłębia i dalej wygląda jak rezerwowy Zagłębia”. Ja osobiście zawsze sobie dużo obiecuję, jak Mateusz wchodzi na boisko, ale na oczekiwaniach się kończy. Ciągle w niego wierzę i chciałbym go mimo wszystko zobaczyć więcej na boisku.
Marcela póki co ekstraklasa w GieKSie chyba jednak weryfikuje. Problem polega na tym, że gdy w GieKSie zaczynał, widzieliśmy zawodnika szybkiego, z potencjałem, z błyskiem, który jednak nie ma chłodnej głowy. Mieliśmy nadzieję, że jak tę głowę ustabilizuje, to będzie lepiej. Niestety teraz nawet tego potencjału nie widać. Również stał się toporny i bardzo słaby w swojej grze. I zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest jego poziom.
Erik Jirka od czasu, kiedy przyszedł do GKS również kompletnie nic nie wnosi. Wiele sobie obiecywałem po tym transferze, pamiętając go z Piasta. Ostatecznie próbuje jakiś szum robić na skrzydle, ale efektu z tego nie ma żadnego.
Bartek Nowak niedawno w wywiadzie w Canal Plus mówił, że chce częściej uderzać na bramkę. I tutaj wychodzi paradoks, bo ja mam wrażenie, że jakby strzelał częściej, to byłby mniej samolubny. A tak wychodzi na to, że on po prostu uwielbia szukać tych swoich podań i choć pozornie jest to gra dla zespołu, to jest to jednak bardziej… egoistyczne. Bartek naprawdę, weź uderz czasem z tego dystansu czy z pola karnego i nie szukaj na siłę podania. Technikę masz to po prostu strzelaj, a nie kombinuj. Czekamy na Twoje gole, nie tylko asysty.
Choć i tak nawet w takim żenującym meczu całego zespołu Bartek potrafił ze dwa razy świetnie obsłużyć kolegów…
Dla mnie wielkim zawodem jest Bartosz Wolski. Zdania są podzielone, jedni mówią, że gra dobrze, inni że nie. Może nawet w statystykach i analizach liczbowych wychodziłoby, jakie to Bartek ma świetne parametry, że byłoby sto odbiorów, podań progresywnych i innych badziewi. Tyle, że jakoś tego nie widać na boisku. Zawodnik jest przezroczysty, nasz środek pola nie istnieje, poza beznamiętnym przekazywaniem sobie piłki w poprzek boiska.
I tak dalej, i tak dalej, można by jeszcze mówić o np. Pau Reście, Lukasie Klemenzu itd…
Do tego wiecznie kontuzjowany Adam Zrelak, Olek Paluszek dochodzący do siebie w nieskończoność, Damian Rasak, który wraca, wraca, ale wrócić nie może.
Aha, jeszcze bramkarz Gabriel Kobylak. Meczów nie zawala, ale też nie wybrania. Sam fakt, że o nim zapomniałem trochę też mówi, że mamy bramkarza póki co przezroczystego, choć w tym przypadku akurat nie powiedziałbym, że to wada. Ale nie jest też to zaleta.
Tak naprawdę jedynym piłkarzem, który zrobił widoczny progres jest Ilja Szkurin. I tu jest kolejny niesamowity paradoks. W poprzednim sezonie, gdy widzieliśmy tę waleczną GieKSę, biorącą odpowiedzialność za różne wydarzenia boiskowe, Ilja jawił się jako ten, który nie za bardzo chce wracać, walczyć, angażować się w tę intensywną grę.
A tu nagle nastąpiło odwrócenie. Ilja się tej GieKSiarskiej gry nauczył, a reszta wygląda, jakby zapomniała. I to teraz nasz napastnik wygląda na tego, który najbardziej odpowiedzialnie pracuje. Cofa się po piłkę, próbuje rozgrywać, notuje nawet skuteczne interwencje we własnym polu karnym. Walczy z przeciwnikami w pojedynkach. Tak, Ilja zaliczył duży progres. Nie jego winą jest to, że partnerzy nie potrafią mu dostarczyć dobrej piłki do wykończenia. Ale swoich bramek już w tym sezonie i tak trochę strzelił. Naprawdę to zawodnik, do którego mam najmniej pretensji, w zasadzie to nie mam żadnych. I to cieszy. Ilja, tak trzymaj.
Tym razem trener nie mówił naokoło o efektywności czy jej braku. Powiedział wprost, co zadecydowało i że nie jest dla niego akceptowalne tak dać się zdominować. Wiadomo, że jest to konferencja prasowa i i tak jest dość dyplomatyczny, ale przynajmniej nie słyszeliśmy, że było dobrze, skoro nie było. A było fatalnie.
Jedynie nie zgodziłbym się z trenerem z tym „niefortunnym” terminarzem na początku. To znaczy wiem, że odniósł się jedynie do proporcji meczów u siebie i na wyjeździe. Ale patrząc na samych przeciwników, to schody akurat dopiero się zaczną.
No bo sorry, ale póki co graliśmy w większości z drużynami słabymi lub przeciętnymi. Motor to za chwilę będzie się dramatycznie bronił przed spadkiem, Wisła Płock czy Radomiak mają swoje problemy i w wielkiej formie nie są, Piast gra w kratkę, Zagłębie – swój głównie remisowy antyfutbol (oprócz meczu z GKS). Jeszcze takimi badziewiakami jest Cracovia, z którą nie wyobrażam sobie nie wygrać. Cracovia bowiem jest chyba jeszcze słabsza niż Zagłębie, a trener Bartosz Grzelak… nie wiem co tam robi, bo Pasy wyglądają fatalnie od jego przyjścia.
No ale przecież przed nami starcia z Rakowem, który przecież chce się odbudować i w końcu wygrał pierwszy mecz, a już na Lechu wyglądał dobrze. Zagramy niedługo z Koroną, która świetnie się spisuje w tym sezonie. Będzie Widzew, który z nową miotłą w końcu będzie chciał zacząć coś grać w tej lidze. A przecież dopiero przed nami Jagiellonia, Lech, Legia. I na koniec roku Wisła, która kto wie, czy się nie rozpędzi, bo z Jagiellonią zagrała wybitnie. Jeśli my się nie ogarniemy, to mogą nastać ciężkie czasy.
I nie możemy liczyć na te mecze u siebie. Bo statystyka i zdrowy rozsądek mówi, że prędzej pogubimy jakieś punkty na własnym stadionie niż zaczniemy regularnie je zdobywać na wyjazdach. Z prostej przyczyny – łatwiej utracić coś, co trzyma się wielkim wysiłkiem niż nagle wskoczyć na swoje wyżyny.
Czasem robimy dobrą minę do złej gry, chcemy wierzyć, że porażki czegoś będą uczyć, że wpłyną na rozwój. Rzadziej tak się wydarza, częściej jednak wnioski nie są wyciągane. Nie tylko w piłce, ale i w życiu. Taki jest świat. Dlatego też zawsze wierzę, że na przykład taka wygrana z Górnikiem będzie przełamaniem. A potem przychodzą takie „spektakle” jak z Piastem i Zagłębiem.
Jedyną moją nadzieją, której akurat się trzymam, to fakt, że w szerszym kontekście trener Górak i piłkarze z podobnych tarapatów kilkukrotnie już wyszli i potem było świetnie. Więc tu nawet nie chodzi o to, że nie mam optymizmu, bo ten u mnie nie słabnie. Ale pojawia się – myślę uzasadniona – niecierpliwość i frustracja, że po raz kolejny musimy się z czegoś wygrzebywać.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Piłka nożna
Dopiero był na Nowej Bukowej
Sobotni mecz pomiędzy Zagłębiem Lubin i GKS Katowice poprowadzi pan Tomasz Kwiatkowski z Warszawy. Na liniach pomagać mu będą Marek Arys i Marcin Lisowski. Sędzią technicznym będzie Dorian Skwara, a na VAR-ze zasiądą Damian Kos i Dawid Golis.
Urodzony w 1978 roku Tomasz Kwiatkowski swoją sędziowską karierę rozpoczął w sezonie 2007/08 w ówczesnej trzeciej lidze i na tym właśnie poziomie prowadził mecze przez trzy sezony. Na zapleczu ekstraklasy zadebiutował w sezonie 2010/11, a na najwyższym poziomie rozgrywkowym pierwszy raz sędziował w sezonie 2013/14 i od tamtej pory jest etatowym ekstraklasowym arbitrem. Jego największym sukcesem jest sędziowanie w finale Pucharu Polski w 2024 roku, kiedy to Wisła Kraków pokonała na Stadionie Narodowym Pogoń Szczecin po dogrywce 2:1.
Arbiter był sędzią VAR podczas niedawnych Mistrzostw Świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Jako główny arbiter VAR pracował przy meczach Argentyna – Algieria, Egipt – Iran, Hiszpania – Austria i Francja – Hiszpania. Jako AVAR lub VAR Support był obecny przy spotkaniach: Holandia – Japonia, Szwajcaria – Bośnia i Hercegowina, Ekwador – Curacao, Norwegia – Senegal, Szkocja – Brazylia, Chorwacja – Ghana, Francja – Szwecja i Kanada – Maroko.
W obecnym sezonie Tomasz Kwiatkowski poprowadził na razie trzy mecze, w których pokazał 7 żółtych kartek, żadnej czerwonej i podyktował jeden rzut karny – dla GKS Katowice w starciu z Wisłą Płock, bo to właśnie było jedno z tych trzech spotkań prowadzonych przez arbitra.
W przeszłości sędzia prowadził wiele spotkań GieKSy i… od pewnego czasu tendencja w wynikach meczów prowadzonych przez arbitra jest na korzyść GKS. Przede wszystkim Kwiatkowski był rozjemcą na otwarciu Nowej Bukowej, kiedy to GieKSa w spektakularnych okolicznościach pokonała Górnika Zabrze 2:1. Ostatnio w niemniej dramatycznym meczu GKS wygrał z Radomiakiem 3:2, a w pamięci zapadła nam decyzja VAR, po której arbiter anulował trzeciego gola dla gości. To nie pierwsza sytuacja, w której decyzja o „niebycie” uratowała nam skórę. W przedostatniej kolejce sezonu 2023/24 i derbach Trójmiasta w doliczonym czasie gry sędzia został wezwany przed monitor, by obejrzeć sytuację z potencjalnym rzutem karnym dla Arki. Jakkolwiek większość decyzji po VAR jest zmienianych, tak tutaj arbiter podtrzymał werdykt o nieprzyznaniu jedenastki, a to dało szansę GieKSie walki o awans w ostatniej kolejce.
Ostatnim meczem, który sędziował GieKSie było wspomniane starcie z Wisłą Płock w sierpniu, które GKS wygrał 5:0. Ostatni raz Zagłębiu Lubin sędzia ten prowadził mecz w maju, gdy gospodarze zremisowali z Cracovią 0:0.
Mecze GieKSy prowadzone przez Tomasza Kwiatkowskiego:
Sezon 2011/12
Pogoń Szczecin – GKS Katowice 1:0 (3 żółte kartki)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 0:0 (1 żółta kartka)
Sezon 2012/13
GKS Katowice – Kolejarz Stróże 2:0 (3 żółte kartki, 1 czerwona kartka, 1 rzut karny wykorzystany przez Przemysława Pitrego)
Sezon 2013/14
GKS Katowice – Miedź Legnica 1:0 (6 żółtych kartek, 1 rzut karny wykorzystany przez Sławomira Dudę)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)
Sezon 2016/17
GKS Katowice – Miedź Legnica 0:2 (1 żółta kartka)
Sezon 2022/23
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 3:1 (4 żółte kartki, 1 rzut karny wykorzystany przez gości)
Sezon 2023/24
GKS Katowice – Górnik Zabrze 0:4 (4 żółte kartki) – Puchar Polski
Sezon 2024/25
Piast Gliwice – GKS Katowice 2:2 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Piast Gliwice 0:0 (2 żółte kartki)
GKS Katowice – Górnik Zabrze 2:1 (2 żółte kartki)
Sezon 2025/26
GKS Katowice – Radomiak Radom 3:2 (9 żółtych kartek)
Motor Lublin – GKS Katowice 2:5 (5 żółtych kartek, 1 czerwona kartka dla gospodarzy)
Raków Częstochowa – GKS Katowice 1:0 (2 żółte kartki)
Sezon 2026/27
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2 żółte kartki, rzut karny dla GKS)
Bilans: 15 meczów, 7 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek. Bramki: 23-17.


Najnowsze komentarze