Dołącz do nas

Piłka nożna

Cholerzyński: Nasze wyniki są kompromitujące

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Wigrami o chwilę rozmowy poprosiliśmy Kamila Cholerzyńskiego. Oto, co miał do powiedzenia pomocnik GieKSy.

GieKSa.Pl: Kamil nie ma, co ukrywać, że święta zarówno dla was jak i dla kibiców po takim meczu nie będą udane?

Cholerzyński: Pomijając aspekt świąt to może ta długa podróż, 500 kilometrów trzeba przejechać by coś się zmieniło. Może musimy się pobić w tym autokarze by coś zmienić. Zapaliła nam się czerwona lampka, ale kurwa za chwile nie będzie, co gasić. Wiemy, jakie mecze przed nam, sami sobie robimy taki smród i kocioł. Jeśli sami sobie nie pomożemy to nikt nam nie podaruje punktów.

Kamil z tego, co mówisz to chyba sami nie wiecie, na czym polega problem GieKSy. Czy jest to problem mentalny czy piłkarski?

Sam już nie wiem, co o tym myśleć, jesteśmy tacy nijacy. Nie mamy swojej tożsamości. Nie ma nas piłkarsko, nie ma walki tak jak to bywało. Były mecze, kiedy górowaliśmy nad rywalem, ale teraz równamy do nich. Nie wiem, z czego się to bierze, ale nasze wyniki są kompromitujące. Może te święta sprawią, że każdy sobie coś przemyśli, bo nie przystoi takiemu klubowi, jakim jest GKS Katowice osiągać takich wyników jak nasze ostatnie.

6 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

6 komentarzy

  1. Avatar photo

    marek

    4 kwietnia 2015 at 22:07

    A ja na przekór wszystkim trochę, bo cały czas wierzyłem w tego piłkarza (i dalej wierzę). Głowa do góry. Wywiad może trochę pod publiczkę (chcę wierzyć, że nie). Mam nadzieję, że jeszcze podniesiemy się z kolan razem.
    Razem jako GieKSiarze.

  2. Avatar photo

    wlodek

    5 kwietnia 2015 at 08:23

    KUFEL sorki ale wypierdalaj

  3. Avatar photo

    Irishman

    5 kwietnia 2015 at 09:00

    A ja sobie tak pomyślałem już po Wiśle, że może trzeba by pożegnać tych wszystkich piłkarzy, którzy przyzwyczaili się do tego I-ligowego przeciętniactwa i nawet spaść tak jak Płock właśnie, żeby to wszystko poukładać od nowa i wrócić silniejszym, a na pewno z większymi perspektywami? Niestety… nie mamy takiego sponsora jak Orlen, a poza tym nieprzychylni wobec GieKSy ludzie tylko na to czekają.

  4. Avatar photo

    antek1964

    5 kwietnia 2015 at 10:25

    Orlen nie daje kasy na klub w Płocku ino miasto utrzymuje Wisłe Płock

  5. Avatar photo

    tyta

    5 kwietnia 2015 at 13:52

    … można tylko do dodąć NIEMA JUZ DLA WAS MIEJSCA W GKSie. Nijakość i brak walki i ambicji to GKS KATOWICE!!!!!!!!!!!11

  6. Avatar photo

    kibic83

    5 kwietnia 2015 at 14:29

    Wiecej zelu ciulu na leb sobie daj to ci pomoze. Gnoje karuy finansowe powinniscie zaplacic za ten mecz. Walicie w ciula z nami od dluzszego czasu. Pitry to samo jak ci za dobrze to wydupcaj. Robisz 2 gora 4 akcj na mecz i co jestes krol pola taki ciul. Skowronek wypad z Gieksy. Tu jest potrzebny ktos pokroju Bobo. Piernicze mialem wziac bajtla na mecz ale taki ciul zenady nie bedzie ogladal, pojda z nim na bajke do kina.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga