Piłka nożna
Wypływamy z portu w świat!
Ciężko o większy rollercoaster, ciężko o lepszy happy-end – Katowice w Europie! Zapraszamy do zapoznania się z relacją ze starcia w Szczecinie.
Pogoda przed meczem była iście piknikowa, chociaż sam mecz rangi był zdecydowanie wyższej. Kibice ubrani na żółto zaczęli pojawiać się na swoim sektorze na około 20 minut przed meczem. Valentin Cojocaru, nieobecny tego dnia w kadrze z powodu czwartej żółtej kartki w przedostatniej kolejce, dostał okolicznościową koszulkę za rozegranie 100 spotkań w barwach Portowców. Zamiast niego trener Thomas Thomasberg postawił na 35-letniego Krzysztofa Kamińskiego. W składzie GieKSy bez niespodzianek, a sami zawodnicy na to spotkanie ponownie wyszli w koszulkach przygotowanych na przyszły sezon. Starcie przyciągnęło na stadion mnóstwo kibiców – ponad 20 tysięcy.
Głośny tyfon rozpoczął spotkanie, a piłkarze Pogoni od razu zagrali długie podanie na połowę rywala, z którego wyszła zablokowana próba strzału. Przez pierwsze minuty obie drużyny nie nastawiały się na szybkie ataki, jednak w 11. minucie gospodarze zdecydowali się na kontrę, strzał z okolic szesnastki został dobrze zablokowany przez obrońcę GieKSy. Chwilę później znowu okazję mieli Portowcy – Rafał Strączek świetnie wyjął strzał z siódmego metra, a później na dobitkę nie pozwolił Lukas Klemenz, ekwilibrystycznie wybijając piłkę z głowy napastnika Pogoni. Sędzia kilka minut konsultował się z wozem VAR w sprawie potencjalnego karnego, taka decyzja nie została jednak podjęta. Szczecinianie zdecydowanie przeważali na początku meczu, przez prostą stratę Emana Markovica dobrą okazję do strzału miał Mukairu, na szczęście nie przycelował z rogu pola karnego. Pierwszy kwadrans przedstawił zdecydowaną przewagę zawodników w biało-złotych koszulkach, natomiast już chwilę potem dobrą okazję na centrę dostał Bartosz Nowak po faulu w okolicach 35. metra, niestety do piłki chcieli naraz doskoczyć Lukas Klemenz i Arkadiusz Jędrych, trochę chyba przeszkadzając sobie nawzajem. Znowu niepotrzebna strata w rozegraniu, tym razem Jędrych podał prosto pod nogi rywala, skończyło się na rzucie z autu pod polem karnym Strączka, nieznajdującym żadnego sensownego finiszu. Wrzut z autu pod polem karnym Strączka, piłka nie została wyekspediowana poza szesnastkę, spadła pod nogi Filipa Cuića, a ten przyjął na klatkę i pewnym strzałem pokonał bramkarza GieKSy. Stracona bramka nie wpłynęła na liczbę błędów w rozegraniu, na minę został wstawiony Sebastian Milewski, obronie jednak udało się zażegnać niebezpieczeństwa. Na rzut karny sędziego próbował naciągnąć Cuić, Damian Sylwestrzak dał zdecydowanym gestem znać, że nic nie było. Nerwowość zaczęła się wkradać w czyny Katowiczan, za zbyt agresywną walkę o pozycję przed rzutem rożnym żółtą kartką został ukarany Strączek, sam rzut rożny nie przyniósł zagrożenia. Po czterech minutach doliczonych sędzia zakończył pierwszą połowę, chyba jedną z gorszych w tym roku.
Na drugą część spotkania Katowice wyszły z Damianem Rasakiem oraz Mateuszem Wdowiakiem, a na ławce zostali Sebastian Milewski i Eman Marković. Ponownie tyfon zainicjował początek połowy, tym razem to goście wyszli z szybkim atakiem. Widać było większą determinację po naszej stronie, jednak nie udawało się tego przełożyć na żaden konkret. Pierwszy rzut rożny dla GieKSy stał się faktem w 57. minucie, do piłki podszedł klasycznie Nowak, futbolówka jednak nie znalazła żadnej głowy i wyleciała na aut bramkowy. Chwilę później świetną okazję na wyrównanie miał Mateusz Wdowiak, wchodząc z rogu pola karnego, niestety nie dał rady oddać celnego strzału. Rzut rożny dla Pogoni przyniósł mnóstwo zamieszania w polu karnym – najpierw Rafał Strączek wypiąstkował piłkę na kilka metrów wprzód, później kilka przebitek skończyło się niecelnym strzałem z nogi z piątego metra. Nie potrafiła przez ponad godzinę GieKSa znaleźć sposobu na przebicie szczecińskiego muru, najbliżej tego był Lukas Klemenz, uderzając z głowy w poprzeczkę po podaniu Nowaka, również głową. W 73. minucie sędzia ponownie zarządził przerwę na nawodnienie, chociaż zapowiadało się na rozpoczęcie racowiska na trybunie Pogoni. Znowu zawodnicy Rafała Góraka stworzyli zagrożenie ze strzału głową, tym razem to Nowak zmusił do wysiłku przez większość czasu bezrobotnego Krzysztofa Kamińskiego. Groźna akcja Pogoni w 79. minucie, długa piłka została zagrana na stronę Klemenza, ten po profesorsku odprowadził ja za linię końcową. Na ostatnie 10 minut regulaminowego czasu gry został zaprezentowany kojarzony przez kibiców GKS-u manewr – Arkadiusz Jędrych został wysłany do ataku. Wprowadzony chwilę wcześniej Adrian Błąd pomylił się w obronie i dał okazję Szczecinowi, który ją wykorzystał… a jednak mieliśmy spalony. GieKSa była dalej w grze. W 87. minucie mieliśmy rzut rożny dla gości, przebitki w polu karnym Kamińskiego, lecz na koniec Wdowiak oddaje anemiczny strzał prosto w ręce bramkarza. GKS Katowice miał ogromne problemy z wyjściem z własnej połowy, do straty tym razem przyczynił się Wdowiak, skończyło się niecelnym uderzeniem. Kiedy miał się odbyć rzut z autu pod polem karnym Strączka, swoją drogą grającego z kontuzją od paru minut, sędzia wrócił do sytuacji sprzed minuty w doliczanym czasie gry, okazało się, że bramkarz Pogoni wypiąstkował piłkę poza polem karnym, dostał więc czerwoną kartkę. A że gospodarze mieli wykorzystane wszystkie zmiany, to w rolę bramkarza wcielił się strzelec pierwszej bramki – Filip Cuić. Dostaliśmy też rzut wolny z 16. metra, przy piłce znajdowali się Nowak oraz Wędrychowski, ale niestety strzał tego pierwszego został zablokowany. Na stadionie, który miał już okazję poznać, stan gry wyrównał Marcel Wędrychowski! Były zawodnik Portowców pewnym strzałem z okolic szesnastki na dalszy słupek pokonał Cuića. Podopieczni Góraka włączyli tryb nietracenia piłki za żadne skarby i… dowieźli remis do końca.
KONIEC MECZU, EUROPA W KATOWICACH, KATOWICE W EUROPIE!
23.05.2026, 17:30, Szczecin, Stadion im. Floriana Krygiera
Pogoń Szczecin 1:1 GKS Katowice
Bramki: Cuić (31) – Wędrychowski (90)
Pogoń Szczecin: Kamiński – Mendy (58. Kourtis), Szalai, Keramitsis, Wahlqvist (72. Ali) – Biegański (58. Acosta), Ulvestad, Agger, Mukairu (65. Grosicki), Greenwood (65. Ława) – Cuić.
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (66. Wędrychowski), Jędrych, Klemenz, Galan – Kowalczyk (78. Błąd), Milewski (46. Rasak), Nowak, Marković (46. Wdowiak) – Zrel’ak (58. Szkurin).
Żółte kartki: Biegański, Mendy – Strączek, Czerwiński.
Czerwone kartki: Kamiński (90., za zagranie piłki ręką poza polem karnym).
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław)
Widzów: 20867 (w tym 990 kibiców GKS Katowice).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze