Dołącz do nas

Piłka nożna

Wypływamy na szczyt tabeli

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa po zdyscyplinowanym meczu i pełnej kontroli zasłużenie wygrała z Lechią Gdańsk, która wyglądała jak cień samej siebie.

Tuż przed meczem pamiątkową koszulkę za 80 spotkań bez ani sekundy przerwy z rzędu otrzymał nasz kapitan. Wobec absencji Arkadiusza Jędrycha opaskę kapitańską otrzymał Bartosz Nowak, który z kolei został uhonorowany tytułem Zawodnika Miesiąca (za luty 2026) w Ekstraklasie.

Od niecelnego uderzenia mecz rozpoczął Mateusz Wdowiak, podawał mu nie kto inny, jak sam Bartosz Nowak po przechwycie Milewskiego. Sebastian Milewski uderzał z lepszym skutkiem po odbiorze Galána i dwójkowej akcji z wahadłowym, choć bramkarz nadal nie miał żadnych problemów z interwencją. W 9. minucie znów Hiszpan rozruszał naszą ofensywę, pozwalając kolegom na zdobycie rożnego po złym przyjęciu Wdowiaka. Stały fragment gry Nowak wykonał bardzo ciekawie, z całej siły uderzając w kierunku krótszego słupka. Masz kapitan miał chwilę później szansę na zdobycie gola po czujnej interwencji Kuuska i rajdzie Jirki, lecz został skutecznie zablokowany. Lechia chciała odpowiedzieć długą piłką na Wójtowicza, Lukas Klemenz bezpardonowo wybił mu pomysły na przepychanki z głowy. W 19. minucie Zhelizko huknął 30. metra tuż pod poprzeczkę naszej bramki, efektownie wyskoczył do piłki Rafal Strączek i zdołał ją sparować. Dziesięć minut później przy kontrze pogubił się Milewski i choć rywale wychodzili 3 na 2, Mateusz Kowalczyk swoim wślizgiem zdołał i zatrzymać ten atak, i wywalczyć wrzut z autu dla swojej drużyny. Do rozegrania cofnął się Bartosz Nowak, wypracował wolną przestrzeń Jirce na prawej flance i samodzielnie uderzał po jego podaniu, zabrakło jednak dokładności. Lechia odpowiedziała kolejną długą piłką do Kurminowskiego, który położył agresywnie wychodzącego Strączka i musiał pogodzić się z tym, że zabrakło mu długości boiska. Piłka od razu przeszła na drugą stronę, gdzie najpierw bliski wbicia futbolówki do pustej siatki był Szkurin po dwójkowej akcji Wdowiaka z Jirką, później wprost w golkipera poprawiał Bartosz Nowak. Niecelnym strzałem z dystansu odpowiedział Neugebauer, kibice obu zespołów na nudę narzekać nie mogli. Mateusz Wdowiak w 39. minucie z zimną krwią wykorzystał doskonałe podanie Sebastiana Milewskiego na wolne pole, mijając golkipera o milimetry.

Pierwsze minuty drugiej części były bardzo dynamiczne, co poskutkowało żółtym kartonikiem dla Ivana Zhelizko za zatrzymanie naszego szybkiego ataku ostrym wejściem. Dwukrotnie główkował po stałych fragmentach Lukas Klemenz, zabrakło nieco szczęścia i dokładności. W 54. minucie na minę Milewskiego wsadził Borja Galán, na szczęście Lukas Klemenz zdołał naprawić jego złe podanie agresywnym pressingiem. Lechia kilka minut prowadziła oblężenie naszej bramki, w kulminacyjnym momencie strzału Zhelizko zareagował Milewski, blokując mocne uderzenie na przedpolu. W 60. minucie Ilja Szkurin wykorzystał akcję sam na sam po podaniu Bartosza Nowaka w półprzestrzeń, który dobrze wyczekał moment bezradności wracających obrońców. Lechia znów była przerażona po dalekim wybiciu Jirki na sprintującego Wdowiaka, pomogły im jednak nieco podmuchy wiatru i bardzo specyficzna rotacja piłki, która uniemożliwiła opanowanie jej pomocnikowi. W 63. minucie Jirka oddał groźny strzał z dystansu po wcześniejszym zamarkowaniu uderzenia, ani chwili wytchnienia nie mieli goście. W 68. minucie miała miejsce dość komiczna sytuacja, na tablicy wyświetlono, że zmieniony zostanie Dawid Kurminowski, którego już dawno na murawie nie było – zawodnicy Lechii rozkładali ręce z niedowierzaniem. Trener gości próbował wszystkich sposobów na to, by przywrócić swój zespół do tego spotkania, bowiem ewidentnie po wyjściu z szatni nie potrafili odnaleźć dla siebie miejsca na boisku. W drugim kwadransie już wydawało się, że uda im się stworzyć konkretniejszą akcję, ale i tak nic z tego nie wyszło: najpierw przeciął podanie arbiter, a chwilę później Marcin Wasielewski zaskoczył Cirkovicia podręcznikowym wślizgiem zza pleców. W 82. minucie Ilja Szkurin drugi raz trafił do siatki Paulsena z podania Nowaka, jednak tym razem znalazł się na pozycji spalonej. Czujność bramkarza sprawdził nasz kapitan strzałem z dystansu, znów jednak uderzył wprost w niego.

Zasłużone zwycięstwo, coraz bliżej czołówka Ekstraklasy. Piłkarska wiosna w Katowicach jest piękna!

14.03, Katowice
GKS Katowice – Lechia Gdańsk 2:0 (1:0)
Bramki: Wdowiak (39), Szkurin (60).
GKS Katowice: Strączek – Jirka, Wasielewski, Klemenz, Kuusk, Galán – Milewski (83. Rasak), Kowalczyk – Wdowiak (76. Wędrychowski), Nowak (89. Błąd) – Szkurin (83. Kokosiński).
Lechia Gdańsk: Paulsen – Wójtowicz (68. Kłudka), Diachuk, Rodin (46. Pllana), Vojtko – Kapić, Zhelizko – Neugebauer (64. Tsarenko), Sezonienko (73. Głogowski), Cirković – Kurminowski (64. Viunnyk)
Żółte kartki: Kuusk – Zhelizko, Pllana.
Sędzia: Marcin Kochanek (Opole).
Widzów: 11590.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga