Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Wieszczycki: Szalony to był mecz

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz z Motorem Lublin opracowywaliśmy w pobliżu komentatorów Canal Plus. Dzięki temu mieliśmy dostęp do komentatorskich emocji „na żywo”. Jednym ze sprawozdawców był Tomasz Wieszczycki, były reprezentant Polski, zawodnik m.in. Legii Warszawa, w której barwach w 1996 roku strzelił na Bukowej hat-tricka. Postanowiliśmy zasięgnąć głosu eksperta na temat piątkowego spotkania.

Czy według pana GKS wygrał zasłużenie?

Wydaje mi się, że tak. Doznałem szoku, gdy po 30 minutach, w których GKS miał pełną kontrolę nad meczem, prowadził 2:0, nagle jakby stanął. Motor doprowadził do remisu, a mógł nawet prowadzić 3:2, co byłoby szokujące do przerwy. Szalony to był mecz. Później jeszcze ta czerwona kartka, która miała duży wpływ na przebieg spotkania. Ciekaw byłem, jak będzie wyglądać druga połowa, bo Motor w pewnym momencie uwierzył w siebie, grał w osłabieniu, jednak to GKS zaimponował skutecznością, czego brakowało im wcześniej. Bo ten mecz jeszcze się na dobre w drugiej połowie nie zaczął, a GieKSa potrafiła już wyjść na prowadzenie. Grając w przewadze, strzelając gola na 3:2, świetnie sobie ustawiasz rywala. Dzisiaj GKS w pełni zasłużył na zwycięstwo, jeśli chodzi o całe 90 minut. Można się odnosić do różnych fragmentów meczów, ale finalnie byli lepsi, bo byli skuteczni. Brakowało tych goli wcześniej. Widać, że w przerwie na reprezentację, trener Górak ze sztabem popracowali i finalnie wyszło super.

Patrząc na pana doświadczenie piłkarskie – co mogło się podziać z GieKSą, że praktycznie zaraz po golu na 2:0 tak mocno się cofnęła i całkowicie oddała pole?

Jeden z  naszych byłych selekcjonerów mówił, że 2:0 to niebezpieczny wynik. Chodzi o takie rozluźnienie, czujesz, że przeciwnik nie jest w stanie ci zagrozić, masz go na widelcu, kontrolujesz mecz, prowadzisz, stwarzasz sytuacje, no i podświadomie czujesz się zbyt pewnie. Wtedy rywal wyczuwa szansę dla siebie i to był taki moment. GieKSa stanęła, cofnęła się i były szanse dla Motoru. Gospodarze do wykorzystali, złapali kontakt po stałym fragmencie i to był taki klucz dla pierwszej połowy. No ale świetnie potem GKS wszedł w drugą połowę i scenariusz dla nich dobrze się ułożył. Z punktu widzenia piłkarzy GKS Katowice jednak za dużo było emocji, po tak dobrych 30 minutach nie powinni doprowadzić do remisu.

Obserwuje pan ekstraklasę, był pan również na Nowej Bukowej…

… i za tydzień też jadę – na mecz z Koroną.

Jak pan widzi GKS Katowice w kontekście całej ekstraklasy – czy jest to drużyna na środek tabeli, walkę o utrzymanie…?

Mam w pamięci ostatni sezon, w którym GKS mi bardzo imponował. Swoją grą, świeżością, bieganiem. Zwłaszcza pamiętam mecz z Jagiellonią, w którym GKS zmiażdżył rywala w Katowicach. Było też wiele innych dobrych meczów i z tej perspektywy patrzyłem na zespół, jak to będzie w tym sezonie. Stracili jednak dwóch świetnych piłkarzy, a wzmocnienia nie były tak jakościowe, jakby chcieli. Choć Szkurin w końcu się jakby przełamał, Zrelak – nie wiadomo czy jest zdrowy w ogóle i czy zagra w następnym meczu – ale te 60 minut zagrał w Lublinie świetnie. Ta rywalizacja procentuje i dzisiaj zaprocentowała bardzo. Wiadomo, że nie ma co patrzeć na europejskie puchary, mimo wszystko wydaje mi się, że będzie walka o utrzymanie. Środek tabeli tak jak w zeszłym sezonie? Wydaje mi się, że może być trudniej. Choć teraz po tym zwycięstwie wszedł większy optymizm, bo GKS pokazał, że potrafi być skuteczny.

Stara Bukowa z powodu jednego meczu ma specjalne miejsce w pana sercu. A jak się panu podoba nowy stadion GKS?

Cieszę się, że nasza piłka tak fajnie się rozwija, że powstają nowe stadiony. Za moich czasów takie stadiony się oglądało jedynie na Zachodzie. Teraz nie tylko w ekstraklasie, ale i w pierwszej lidze mamy też już wiele klubów, które takie stadiony posiadają. Jest poziom europejski, co mi bardzo imponuje. Czekam na sukcesy naszych klubów w pucharach, żeby ta nasza liga jeszcze bardziej się rozwijała, wiadomo, są coraz większe budżety i idzie to w dobrą stronę. Nasza reprezentacja też wróciła na właściwe tory, mam nadzieję, że na ten Mundial pojedziemy. Wydaje mi się, że jest dobrze z naszą piłką, choć wiadomo, że jakby UEFA nie wymyśliła Ligi Konferencji, to mogłoby być różnie… ale wymyślili i jest, jak jest, zdobywamy punkty, pniemy się w rankingach i idziemy w dobrą stronę.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga