Piłka nożna
Widzew z niczym!
Spotkanie odbyło się w odrobinę lepszych temperaturach niż podczas ostatniego wyjazdu do Lubina. Na stadionie pojawiło się ponad 10 tys. kibiców. Odwiedzić Nową Bukową w nowych barwach po raz pierwszy miał okazję Sebastian Bergier, który jako jeden z niewielu zawodników Widzewa ostał się w wyjściowej jedenastce na przełamie obu rund. Mecz zakończył się zwycięstwem GieKSy 1:0. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z pierwszego starcia na Arenie Katowice w tym roku!
Pierwsze kopnięcie wykonali gospodarze, a chwilę potem spróbowali standardowego zagrania na wybiegających z połowy zawodników. Po chwili walki w środku pola wypuszczony został Sebastian Bergier, nie dał on rady jednak wyprzedzić Arkadiusza Jędrycha. Obrońca delikatnie ucierpiał w tym pojedynku, ale po kilkunastu sekundach wstał. Żaden z zawodników nie miał zamiaru odstawiać nogi w walce o piłkę, boleśnie przekonał się o tym Przemysław Wiśniewski po starciu z Adamem Zrel’akiem, skończyło się to jednak faulem Słowaka w środku pola. Prym przez pierwsze minuty wiedli gracze Widzewa, nie pozwalając GieKSie wyjść na dłużej z własnej połowy. W pressingu piłkę zdobył niezawodny w tym aspekcie Marcin Wasielewski, a tuż po tym wywalczył na sobie faul przy lewej linii bocznej, na wysokości do wrzucenia z głębi pola. Wrzutka Bartosza Nowaka spotkała się niestety z pięściami Bartłomieja Drągowskiego, lecz chwilę potem bliżej środka pola kolejny stały fragment gry wywalczył Mateusz Kowalczyk. Pierwszy rzut wolny został przerwany przez sędziego, bowiem Nowak nie poczekał na gwizdek i chciał wcześniej wrzucić piłkę w pole karne. Drugi, już poprawnie wykonany, nie znalazł niczyjej głowy i skoczył się rzutem bramkowym. Po raz kolejny w defensywie popracował Marcin Wasielewski, odzyskując w czysty sposób piłkę w środku pola przy próbie kontry Widzewa. Niedokładności w wyjściu z defensywy ponownie pojawiały się w ekipie Rafała Górak. W 13. minucie kibice serdecznie pozdrowili Sebastiana Bergiera i podzielili się swoimi przemyśleniami co do tego, jakie czynności w życiu były napastnik GieKSy powinien podjąć. Kontrowersyjna decyzja sędziego po raz pierwszy miała miejsce w 13. minucie, kiedy to przymknął oko na złapanie piłki przez Drągowskiego po podaniu nogą od obrońcy. Po raz kolejny trzeba wspomnieć o Wasielewskim, ciężko pracującym, aby zawodnikom Widzewa nie grało się za łatwo. Pierwszy celny strzał miał miejsce w 15. minucie, kiedy to Rafał Strączek złapał piłkę po strzale Baeny na ukos pola karnego. Solowej akcji spróbował Alan Czerwiński, przełożył zawodnika gości jak juniora i oddał płaski strzał z dystansu, niestety minimalnie niecelny. Sędzia Damian Kos nie pozwalał na ostrą walkę i gwizdał większość starć w środkowej strefie. Na skrzydle kiwki spróbowali Erik Jirka i Mateusz Kowalczyk, w efekcie wywalczyli korner. Wrzutka z rogu niestety nie znalazła adresata, a akcja w drugie tempo skończyła się w rękawicach golkipera po dośrodkowaniu. Gniazdowi chyba zirytowali Sebastiana Bergiera, bo ten wycelował metr nad bramką, za to prosto w bębny. Kolejna strata GieKSy na własnej połowie zaowocowała szansą dla Widzewa. Akcja skończyła się jednak rykoszetem od Jędrycha i rzutem rożnym. Do rogu podszedł Sebastian Bergier, który miał pecha, że akurat atakował bramkę przed młynem gospodarzy, którzy znowu przekazali mu prostą informację. Róg powtórzył się raz jeszcze i znowu piłka wylądowała na głowie Lukasa Klemenza. Chwilę oddechu dostali zawodnicy z Katowic, co szybko przerodziło się w kolejny korner, kolejny raz nieskuteczny. Po raz kolejny ostra walka w środku pola zakończyła się faulem na zawodniku Widzewa, a przynajmniej tak to zinterpretował sędzia, który chwilę potem przyczepił się do zakrwawionej skarpetki Wasielewskiego. Długimi piłkami próbowali rozegrać także piłkarze Jovicevica, w polu karnym królował jednak Rafał Strączek. Szybka kontra GieKSy, Bartosz Nowak świetnie wypuścił na flance Wasyla, ten jednak nie odnalazł podaniem nikogo w polu karnym. Sędzia definitywnie stracił panowanie nad meczem, razem z zespołem nie potrafili nawet podjąć decyzji co do autu. Brzydkie zachowanie Przemka Wiśniewskiego, niepotrzebnie zaatakował Strączka. Sędzia nie dopatrzył się tu przewinienia, jednak później przez zamieszanie przerwał akcję i ukarał nowego Łodzianina żółtą kartką. Groźna akcja wyniknęła z ataku Widzewa, lecz Lukas Klemenz pokazał wszystkim, że wygrywa piłki nie tylko w powietrzu i odepchnął Bergiera tak, że ten poleciał kilka metrów. Nieustępliwy w powietrzu był także Zrel’ak, a jego walka w dalszym efekcie poskutkowała rzutem rożnym. Rzut rożny wykonał Bartosz Nowak, a do główki wyskoczył Lukas Klemenz, który pokonał bramkarza strzałem na dalszy słupek! W ten sposób zakończyła się pierwsza połowa.
Druga połowa rozpoczęła się szybko zmarnowanym atakiem Łodzian. W starciu z barkiem rywala ucierpiał Mateusz Kowalczyk, na szczęście szybko podniósł się z murawy. W Leo Messiego zabawił się Kowalczyk, który po odbiorze z zerowym miejscem dookoła siebie okiwał pięciu Widzewiaków, lecz potem strzał z okolic jedenastki nie zaskoczył Drągowskiego. Z kontrą wyszli Mateusz Wdowiak oraz Sebastian Milewski, nie dali oni niestety sobie rady z pięcioma graczami w czerwonych strojach. Charakterem po raz kolejny wykazał się Kowal, niestety nieustępliwa walka czasem skutkuje sfaulowaniem rywala. Stracha napędził nam Strączek, kiedy to po starciu z rywalem upadł na murawę na dobrą minutę. Na szczęście zaraz potem wstał zwarty i gotowy. Stratę Widzewa spróbował wykorzystać Marcin Wasielewski, z półprzestrzeni wszedł do w miarę pustego pola karnego rywali, piłka po jego strzale jednak nie doturlała się spod pachy Drągowskiego do brami i została wybita sprzed linii bramkowej. W 67. minucie okazję na pokazanie swoich umiejętności autowych dostał Kowalczyk, piłka po paru główkach wylądowała w rękach bramkarza. Rzut wolny z 30. metra – na ten widok Bartosz Nowak przypomniał sobie mecz z Radomiakiem, piłka niestety poszybowała nad bramką. Rzut wolny dostała GieKSa, szybko crossa przez całe boisko na ukos wykonał Lukas Klemenz. Piłkę na skrzydle przyjął Jirka, pod presją jednak stracił ją na koszt rywali. Na raz spróbował futbolówkę odebrać Czerwiński, co jednak zakończyło się wślizgiem prosto w kolano Chenga. Lekkie szczęście, że zakończyło się tylko żółtą. Groźną sytuację sprowokowali Kowalczyk oraz Czerwiński, na szczęście odbudował pozycję szóstki… Bartosz Nowak, z gracją przejmując futbolówkę. Niestety w interwencji po raz kolejny kontuzjowany został Alan Czerwiński, a w jego miejsce wszedł Marten Kuusk. Za żywiołową konwersację z sędzią żółtko zdobył Jirka. Centry z głębi pola spróbował Cheng, napastnicy Widzewa jednak znowu ostrzelali trybuny. Kowalczyk pięknie obsłużył wprowadzonego chwilę wcześniej Markovica, jego wrzutkę zablokował bokiem obrońca Łodzian, a potem piekielnie źle skiksował Nowak. W 80. minucie kolejny raz Markovic wziął na siebie piłkę i widowiskowo wywalczył aut ruletką. Prostopadłe podanie dotarło do aktywnego Emana, po pociągnięciu akcji zdecydował się on na strzał, Drągowski jednak spokojnie wyłapał piłkę, jakby na treningu. Piękną główką popisał się Wiśniewski – niepressowany przez nikogo zagrał do tyłu na rożny z 30. metra tak, że bramkarz nie zdążył tego uratować. Rzut rożny był blisko do zakończenia się olimpijczykiem, piłka ostatecznie została wybita z linii, a i tak faulowany był bramkarz. Sędzia przedłużył standardowy czas trwania meczu o 6 minut, a na murawie zameldował się Adrian Błąd, odpoczynek przypadł Nowakowi. Za opóźnianie czasu gry ukarany żółtym kartonikiem został Strączek. Niestety, w doliczonym czasie gry rzut karny został podyktowany za faul na Osmanie Bukarim… A jednak sędzia po obejrzeniu sytuacji na monitorze VAR odwołał swoją decyzję. Nie spodobało się to sztabowi Widzewa, a jeden z nich dostał czerwoną kartkę za protesty. Zaraz potem do ataków wróciła GieKSa, a do nowej reklamy Superbetu znowu zechciał trafić Błąd, jednak strzał po kiksie znalazł się daleko od bramki. Z niebezpiecznie zapowiadającą się akcją na swoim prawym skrzydle wyszedł Widzew, ale na straży czuwał wiecznie aktywny Wasielewski, który na wślizgu wywalczył rzut z autu dla swojej ekipy. Sędzia chyba zapomniał, ile minut doliczył, i ciągle dawał atakować Widzewowi.
Koniec meczu – GieKSa obroniła wygraną na Nowej Bukowej!
8.02.2026, Katowice
GKS Katowice 1:0 Widzew Łódź
Bramki: Klemenz (45).
GKS Katowice: Strączek – Jirka, Czerwiński (76. Kuusk), Jędrych, Klemenz, Wasielewski – Wdowiak (71. Markovic), Kowalczyk, Milewski, Nowak (90. Błąd) – Zrel’ak (71. Szkurin).
Widzew Łódź: Drągowski – Isaac, Wiśniewski, Visus, Cheng – Bukari, Lerager, Shehu (74. Selahi), Baena (59. Fornalczyk) – Kornvig (59. Alvarez), Bergier (74. Zeqiri).
Żółte kartki: Zrel’ak, Czerwiński, Jirka, Strączek – Wiśniewski.
Sędzia: Damian Kos (Wejherowo).
Frekwencja: 10594.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


majkel
9 lutego 2026 at 10:57
czy ta relacja nie jest z czatu GPT?
Flifen
10 lutego 2026 at 00:35
A — klasyk 😄
Najlepiej odpowiedzieć krótko, na luzie (albo trochę uszczypliwie — zależy jaki klimat chcesz). Oto kilka gotowych opcji po polsku:
Na spokojnie / neutralnie
„Nie — pisałem ją sam 🙂”
„Nie, autorska robota 👍”
„Bez ChatGPT — własna relacja z meczu.”
Z lekkim humorem
„Nie, jeszcze umiem pisać sam 😄”
„ChatGPT dziś miał wolne — ja pisałem.”
„Gdyby była z GPT, byłoby mniej emocji 😉”
Trochę bardziej stanowczo
„Nie, to moja własna relacja — byłem na meczu i sam ją przygotowałem.”
„Doceniam porównanie, ale tekst jest w 100% mój.”
Jeśli chcesz obrócić w żart
„Nawet lepiej — pisane na żywo, nie przez AI ⚽”
„AI by nie oddała klimatu trybun 😉”
Jeśli chcesz — napisz mi jaki ton chcesz osiągnąć (żart, riposta, profesjonalnie itd.), to mogę dopasować dokładną odpowiedź pod komentarz 👍