Dołącz do nas

Piłka nożna

Wicelider z zaskoczenia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

22. kolejka PKO BP Ekstraklasy minęła pod znakiem interwencji VAR. Legia w końcu doczekała się przełamania, a Lech potwierdził równą formę i – wykorzystując potknięcia rywali – wskoczył na podium.

W piątek zmierzyły się drużyny Piasta Gliwice i Motoru Lublin. Prowadzenie gościom szybko dał Ndiaye, który już w 3. minucie, przy próbie dośrodkowania, wpakował piłkę za kołnierz Placha. Gdy w 53. minucie podwyższył Czubak, to wydawało się, że Motor ma spotkanie pod kontrolą, jednak w 79. minucie kontaktowego gola zdobył Sanca. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry w Gliwicach wybuchła chwilowa radość, bo piłka wylądowała w siatce po raz drugi, jednak sędzia po analizie VAR tego trafienia nie uznał, bo dopatrzył się pozycji spalonej, więc z trzech punktów cieszyli się goście z Lublina, którzy tym samym minęli Piasta w tabeli. Drugie spotkanie przyniosło zdecydowanie mniej emocji. W meczu Widzewa z Cracovią padł bezbramkowy, lecz sprawiedliwy, remis, choć w tym wypadku też Drągowski raz wyciągał piłkę z siatki po strzale Zahiroleslama, jednak tu również do akcji wkroczyli sędziowie VAR, którzy dopatrzyli się spalonego. 

W sobotę Raków Częstochowa podejmował Termalicę Nieciecza. Skromnie, choć nie bez problemów, zwyciężyli gospodarze, a jedynego gola zdobył Ivi Lopez, który w składzie Rakowa pojawił się pierwszy raz od listopada. Nie porywał również mecz w Zabrzu, gdzie Górnik podejmował Pogoń. Na początku dwukrotnie obramowanie bramki strzeżonej przez Cojocaru obił Chłań. Potem długo nic się nie działo. W 79. minucie na boisku pojawiło się dwóch Mistrzów Świata – Podolski i Mendy. Lepiej ten moment będzie wspominał Francuz, bo jego Pogoń w 90. minucie, po bardzo przypadkowym karnym, zdobyła bramkę i trzy punkty. W Derbach Mazowsza, czyli pojedynku Legii z Wisłą Płock, doszło w końcu do przełamania Wojskowych. Pierwszego gola zdobył debiutujący Rafał Adamski, sprowadzony niedawno z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. W 73. minucie wyrównał Wiktor Nowak, jednak Legia uparcie dążyła do zwycięstwa, co udało im się 10 minut później po golu Chodyny, który dosłownie minutę wcześniej pojawił się na boisku. Odetchnął z ulgą nie tylko Marek Papszun, odetchnęła zapewne cała Warszawa, bo Legia przynajmniej na chwilę znalazła się „nad kreską”. 

W meczu Arki Gdynia z GKS Katowice padła najszybsza bramka w tym sezonie Ekstraklasy. Już po 35. sekundach gry Nowak dobrym podaniem obsłużył Wdowiaka, który bez problemów pokonał Węglarza. Przez pół godziny zawodnicy Rafała Góraka mieli mecz pod kontrolą, ale w 31. minucie dośrodkowanie wykorzystał Marcjanik, który na raty pokonał Strączka. Tuż przed przerwą fatalną pomyłkę zaliczył Jędrych, który stracił piłkę, do której dopadł Rusyn i w czystej sytuacji pokonał golkipera GieKSy. W drugiej połowie Arka kontrolowała przebieg spotkania i wynik nie uległ już zmianie. Jagiellonia w meczu z Radomiakiem przeważała całą pierwszą połowę, lecz żaden z jedenastu strzałów nie wylądował w siatce. Druga połowa była bardziej wyrównana. Dość niespodziewanie Wolski dał prowadzenie gościom w 55. minucie, ale wyrównał 10 minut później Imaz. W meczu Korony Kielce z Lechem Poznań niespodzianki nie było. Już w pierwszej połowie dwa gole zdobyli Mistrzowie Polski. Po przerwie kontaktowe trafienie zaliczył Stępiński, ale Kolejorz nie dał sobie wyrwać zwycięstwa. Trzy zdobyte punkty i potknięcia bezpośrednich rywali dały Poznaniakom drugie miejsce w tabeli. 

Poniedziałkowy mecz pomiędzy Lechią Gdańsk i Zagłębiem Lubin zakończył się zwycięstwem gości. W 3. minucie wynik otworzył Grzybek, a w 27. podwyższył Reguła. Tym samym Zagłębie Lubin dość sensacyjne zostało… wiceliderem rozgrywek. 

Piast Gliwice – Motor Lublin 1:2

Widzew Łódź – Cracovia 0:0

Raków Częstochowa – Termalica Nieciecza 1:0

Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 0:1

Legia Warszawa – Wisła Płock 2:1

Arka Gdynia – GKS Katowice 2:1

Jagiellonia Białystok – Radomiak Radom 1:1

Korona Kielce – Lech Poznań 1:2

Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 0:2

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga