Piłka nożna
W końcu wraca…
…nasza ukochana Ekstraklasa! Całe 47 dni byliśmy zmuszeni do życia przeszłością, pielęgnując wszystkie piękne wspomnienia. Od dzisiaj jednak emocje wracają, a na każdy kolejny mecz będziemy czekać z wypiekami na twarzach. Na stadionach, poza kibicami, przewidywana jest temperatura oscylująca w okolicach 10 stopni na minusie, będąca zagrożeniem do odbycia się niektórych spotkań. Co, poza mrozami, czeka nas w 19. kolejce Ekstraklasy?
Jako pierwsi okazję do zobaczenia swoich ekip dostaną kibice Zagłębia Lubin oraz GKS-u Katowice. Gospodarze nie znaleźli w kieszeniach kwoty na wykupienie Leonardo Rochy, będącego bardzo ważnym ogniwem Miedziowych w pierwszej połowie sezonu. W jego miejsce został sprowadzony Levente Szabó, 26-letni Węgier, do tej pory grzejący ławkę w drugiej Bundeslidze. Z plusów – mierzy 195 centymetrów wzrostu, więc wrzutki będą chodzić jak złe. W ekipie z Katowic zadebiutować będą mieli okazję Mateusz Wdowiak i Erik Jirka. Późniejszym wieczorem Radomiak Radom zagra u siebie z Arką Gdynia. Do Polski wraca znany kibicom ze stolicy Luquinhas, który nie umiał się przebić do wyjściowej jedenastki w Portugalii. W Arce Gdynia pojawiło się tym razem trochę więcej niż sauny, a zespół zasilili najbardziej hejtowany zawodnik Betclic 1. Ligi – Serafin Szota oraz 30-letni napastnik grający już kiedyś w Ekstraklasie w barwach Rakowa Częstochowa Łotysz Vladislav Gutkovskis.
Górnik Zabrze dobrze zarobił na sprzedaży Ousmane’a Sowa, inkasując za niego 3 miliony euro. Trójkolorowych wzmocnili za to Lukas Sadilek, rezerwowy Sparty Praga oraz Paweł Bochniewicz, grający już w pewnym momencie kariery w Zabrzu. Michal Gasparik będzie miał okazję zobaczyć efekty okienka w sobotę, kiedy to jego zespół zmierzy się z Piastem Gliwice. Głównym transferem Piasta był ten wychodzący, gdyż gliwiczanie stracili Erika Jirkę, a w jego miejsce jeszcze nie został sprowadzony żaden piłkarz. Całkowicie po drugiej stronie spektrum stoi Widzew Łódź, wymieńmy (ceny w euro): Osman Bukari (5,50 mln), Przemysław Wiśniewski (3,10 mln), Emil Kornvig (2,40), Carlos Isaac (1 mln), Christopher Cheng (900 tys), Bartłomiej Drągowski (300 tys.). Przecież to aż się prosi o spadek, memom nie byłoby końca. W tym może pomóc im Jagiellonia Białystok, walcząca ciągle o majstra. O transferze Oskara Pietuszewskiego słyszeli już wszyscy, żyła tym cała piłkarska Polska. W Poznaniu nie poczyniono wielu zmian, do rywalizacji z Bartoszem Mrozkiem został wypożyczony z Feyenoordu Plamen Andreev. Rywalem Lecha będzie Lechia Gdańsk, znana z robienia transferów za pieniądze Ekstraklasy. Przypomnijmy, że Lechiści nie powinni znajdować się w Ekstraklasie!
Mimo tego, że prezes Jakubas jest najbogatszym człowiekiem w historii uniwersum wszechświata i tak w zasadzie mógłby wykupić każdy klub wszechświata, to nie chce tego zrobić. Jest na tyle szlachetny, że daje wszystkim innym szanse na rywalizację z Motorem. Zakładka Transfermarktu dotycząca zimowych transferów Motoru milczy jak żadna inna wśród Ekstraklasowiczów, skład nie zmienił się ani odrobinę. Na pięknym polskim wschodzie pojawi się zespół z kolejnym wielkim właścicielem, choć, wiadomo, nie tak wielkim, jak Pan Jakubas. Alex Haditaghi również nie wydał gotówki na transfery, ale za to przyklepał przejście Patryka Dziczka po sezonie oraz na teraz sprowadził Karola Angielskiego. Na szczyt ma okazję wskoczyć Raków Częstochowa, gdyż zmierzy się on z aktualnym liderem – Wisłą Płock. W mieście Jasnej Góry zmieniło się dużo, za dwa miliony euro odszedł Peter Barath do Sigmy Ołomuniec, a sprowadzeni zostali Isak Brusberg, 19-letni napastnik ze Szwecji oraz znany i… znany Paweł Dawidowicz. Reprezentant Polski pozostawał bez klubu od lata. Będzie to debiut w Ekstraklasie dla byłego szkoleniowca Poloni Bytom Łukasza Tomczyka. Najgłośniejszym transferem Nafciarzy jest na razie wypożyczenie Dominika Sarapaty, który w lato odszedł za ładną sumkę z Górnika do Kopenhagi. Nieważne, kogo sprowadziłaby Legia Warszawa, i tak głównym transferem zostałby Marek Papszun, główna gwiazda najbardziej emocjonującej sagi w polskiej piłce od czasów pana Vanny Ly w Krakowie. Na razie nowy szkoleniowiec Legionistów dostał jedynie Otto Hindricha, rumuńskiego bramkarza do rywalizacji z Kacprem Tobiaszem. Rywalem stołecznego klubu będzie Korona Kielce wzmocniona przez Mariusza Stępińskiego.
W poniedziałek zmierzą się ze sobą dwa małopolskie kluby. Słonie do rywalizacji na pozycji napastnika sprowadzili Ivana Durdova ze słoweńskiej ligi i to był jedyny gotówkowy transfer tego zespołu. Cracovia wzmocniła się dużo bardziej, chociaż i tak fani z Krakowa nie mają powodów do radości, gdyż w szeregi Pisy wstąpił Filip Stojilković, którego transfer zasilił klubową kasę kwotą trzech milionów euro. Za 10% tej kwoty odszedł także Mikkel Maigaard, ważne ogniwo zaczynające każdy ligowy mecz Cracovii w wyjściowym składzie. Wykupiony został znajdujący się na wypożyczeniu w Krakowie Mauro Perković za okrągły milion. Sprowadzony ze Słowenii został Beno Selan, młody defensywny pomocnik.
Piątek (30 stycznia):
Zagłębie Lubin (5.) – (16.) GKS Katowice | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Radomiak Radom (7.) – (12.) Arka Gdynia | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (31 stycznia):
Górnik Zabrze (2.) – (14.) Piast Gliwice | 14:45 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Widzew Łódź (15.) – (3.) Jagiellonia Białystok | 17:30 (Canal+ Sport 3, TVP Sport)
Lech Poznań (8.) – (13.) Lechia Gdańsk | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (1 lutego):
Motor Lublin (11.) – (10.) Pogoń Szczecin | 12:15 (Canal+ Sport 3)
Wisła Płock (1.) – (4.) Raków Częstochowa | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Legia Warszawa (17.) – (9.) Korona Kielce | 14:45 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, Canal+ 4K)
Poniedziałek (2 lutego):
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (18.) – (6.) Cracovia | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Dodatkowo w trakcie przyszłego tygodnia zostaną rozegrane dwa ostatnie zaległe mecze: Piast Gliwice z Lechem Poznań (3.02) oraz GKS Katowice kontra Jagiellonia Białystok (4.02).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze