Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice wygrał fazę zasadniczą!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Zaplanowane na dwie ostatnie soboty lutego mecze GieKSy – z Rekordem oraz Stomilankami –  zostały przełożone. Powodem jest zły stan boiska w Bielsku-Białej, a w przypadku spotkania ze Stomilankami powołania naszych zawodniczek do reprezentacji narodowych. W ćwierćfinale Pucharu Polski Kobiet zmierzymy się na wyjeździe z Legia Ladies. Mecz odbędzie się 10 lub 11 marca. Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec przedłużyły umowę z klubem. Piłkarze przegrali na wyjeździe z Arką Gdynia 1:2 (1:2). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Następne spotkanie rozegramy w sobotę 28 lutego o 20:15 z Górnikiem Zabrze na Arenie Katowice.

W ostatnim meczu ligowym siatkarze przegrali na wyjeździe z BBTS-em Bielsko-Biała 1:3. Kolejne spotkanie rozegramy w sobotę 7 marca z PZL LEONARDO Avią Świdnik w hali Areny Katowice.

Hokeiści zakończyli sezon zasadniczy na pierwszym miejscu. W ostatnich dwóch meczach zespół pokonał Polonię Bytom 6:3 oraz Cracovię 2:1. Właśnie Cracovia będzie przeciwnikiem GieKSy w 1/4 play-off. Pierwsze dwa mecze zaplanowano na sobotę i niedzielę (28 lutego i 1 marca) w Satelicie. Początek spotkań odpowiednio o 16:00 i 17:00. Klub podał ceny za bilety na mecze ćwierćfinałowe. TVP Sport przedstawił plan transmisji 1/4 play-off.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Dwa mecze 12. kolejki Orlen Ekstraligi zostaną przełożone

Spotkania 12. kolejki Orlen Ekstraligi kobiet w Olsztynie i Bielsku-Białej nie odbędą się w pierwotnych terminach. Powodem są trudne warunki pogodowe utrudniające organizację meczów i przygotowanie boisk.

[…] Zmianie uległ także termin meczu Rekord Bielsko-Biała – GKS Katowice, który pierwotnie miał odbyć się w niedzielę 22 lutego. W tym przypadku również prognozowane trudne warunki atmosferyczne były podstawą do podjęcia decyzji o przełożeniu spotkania. Nową datę wyznaczono na środę 25 marca 2026 roku.

Puchar Polski: Wylosowano pary 1/4 i 1/2 finału!

Puchar Polski: Mistrzynie Polski podejmą rewelację Orlen 1 Ligi Legia Ladies. Z innych ciekawych spotkań Czarne zagrają z Orlen Gdańsk

W lutym rozegrano mecze 1/8 Pucharu Polski. O tych spotkaniach pisaliśmy tutaj! Z tych par zwycięsko wyszły AP 2010 Orlen Gdańsk, Czarni Antrans Sosnowiec, GKS Katowice, GKS Górnik Łęczna, Legia Ladies, Lech UAM Poznań, Lech Poznań u-18 i Pogoń Szczecin.  Dzisiaj dokonano losowania par ćwierćfinałowych i ostatecznie one wyglądają tak.

Legia Ladies – GKS Katowice

Lech UAM Poznań – GKS Górnik Łęczna

AP Orlen Gdańsk – Czarni Antrans Sosnowiec

Lech Poznań u-18 – Pogoń Szczecin

Wylosowano także kolejność z kim zagrają półfinaliści Pucharu Polski. W półfinale zwycięzcy pary 1 zmierzą się z lepszymi z pary 2, a triumfatorzy w parze 3 z lepszym z pary 4

Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec zostają w GKS Katowice!

Katarzyna Nowak i Wiktoria Marzec postanowiły przedłużyć kontrakty z mistrzyniami Polski GKS Katowice.

Reprezentantka Polski Katarzyna Nowak przedłużyła kontrakt z Mistrzyniami Polski z Katowic. Młoda pomocniczka śląskiego klubu postanowiła zostać z drużyną popularnych „Gieksiarek” do sezonu 2026/2027.

To nie jest jeszcze koniec dobrych wieści dla zespołu prowadzonego przez Karolinę Koch. Otóż mniej więcej w tym samym czasie młodzieżowa bramkarka Reprezentacji Polski Wiktoria Marzec postanowiła również przedłużyć kontrakt z Mistrzyniami Polski. Zawodniczka będzie bronić barw zespołu z Bukowej do sezonu 2027/2028!

GKS Katowice od dłuższego czasu stawia na młode zawodniczki i przedłużone kontrakty świadczą o tym, że mistrzynie Polski tutaj, cały czas poważnie myślą o przyszłości.

SIATKÓWKA

siatka.org – BBTS Bielsko-Biała sprowadził lidera do parteru. Skorzystali na tym inni

Sobota przyniosła aż siedem spotkań 24. kolejki w I lidze mężczyzn. Hitem był mecz pomiędzy BBTS-em Bielsko-Biała, a GKS Katowice. Górą byli ci pierwsi, ale zwycięstwo kosztowało ich problemy zdrowotne jednego z zawodników. Jedyne pięć setów w tej serii rozegrano w Będzinie.

[…] Spotkanie na szczycie było emocjonujące, jak można było się spodziewać. Końcowy rezultat mógł jednak zaskoczyć, bo BBTS Bielsko-Biała wyrwał Katowiczanom pełen komplet punktów – 3:1 (25:20, 24:26, 25:23, 26:24). To było przede wszystkim świetne widowisko na siatce. Obie ekipy postawiły po 13 bloków, do tego BBTS zanotował 12 wybloków, a GKS – 11. Dowiózł w ataku Szymon Romać (59% skuteczności, 31% efektywności), ale miał też duże wsparcie w Kamilu Dębskim (50% skuteczności, 33% efektywności). Po stronie gości robili co mogli Michał Superlak (43% skuteczności, 28% efektywności) oraz Bartłomiej Krulicki (53% skuteczności, 52% efektywności). Trener GKS-u szukał też zmian, wpuszczając zmienników w drugim i trzecim secie. Mimo to, Bielszczanie mogli się cieszyć z punktów, które utrzymały ich w najlepszej czwórce tabeli. To zwycięstwo miało jednak też swój koszt, bowiem w trzecim secie urazu stopy doznał Bartosz Pietruczuk.

HOKEJ

hokej.net – Grad goli w Katowicach! GKS wskakuje na pozycję lidera

W 44. kolejce TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny GKS Katowice oraz Polonia Bytom. Po początkowych problemach gospodarzy, katowiczanie dopięli swego podkręcając tempo w drugiej i trzeciej tercji. Dzięki zwycięstwu na kolejkę przed końcem fazy zasadniczej wspięli się na pozycję lidera.

Spotkanie w katowickiej „Satelicie” od pierwszych sekund toczyło się w niezłym tempie. Lepiej weszli w mecz goście z Bytomia, którzy już w pierwszych minutach mocno naciskali i testowali czujność Jespera Eliassona. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Aktywni byli m.in. Lundegård i Coatta, ale Tobiasz Jaworski dobrze reagował na kolejne próby gospodarzy. W 10. minucie katowiczanie dopięli swego – Jean Dupuy dograł zza bramki do Patryka Wronki, a ten pewnym strzałem otworzył wynik meczu.

Radość GieKSy nie trwała długo. Najpierw w 14. minucie szybką kontrę wykończył Miro Lehtimäki, doprowadzając do wyrównania. Goście złapali wiatr w żagle i w końcówce tercji objęli prowadzenie – po długim naporze Pawło Padakin wykorzystał podanie Bujalskiego i dał Polonii prowadzenie 2:1 po pierwszej odsłonie.

Druga tercja rozpoczęła się od mocnego uderzenia Polonii. W 21. minucie Christian Mroczkowski świetnie dograł do Bujalskiego, który precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie gości. Katowiczanie potrzebowali kilku minut, by wrócić do swojego rytmu. W 33. minucie sygnał do odrabiania strat dał Maksymilian Dawid, który wykończył długą akcję gospodarzy.

Prawdziwy zwrot akcji nastąpił w 36. minucie. Najpierw po strzale spod niebieskiej Varttinena krążek świetnie przekierował Juho Koivusaari, zapewniając Gieksie wynik remisowy. Chwilę później, po wygranym wznowieniu, Stephen Anderson huknął z bulika i GKS w ciągu kilkudziesięciu sekund odwrócił wynik na swoją korzyść.

Ostatnia odsłona rozpoczęła się od prób Polonii, jednak Eliasson pewnie interweniował. Z biegiem czasu coraz groźniejsi byli katowiczanie. Jaworski dwoił się i troił – bronił strzały Runessona, Koivusaariego czy Wronki, a w 50. minucie popisał się kapitalną paradą po strzale z dystansu. Śmiało można powiedzieć, że głównie za sprawą dobrej dyspozycji Jaworskiego, Polonia ciągle była w grze.

W 54. minucie był jednak bezradny. Mateusz Bepierszcz popisał się fantastyczną akcją indywidualną – przełożył krążek łyżwą i huknął w samo okienko, podwyższając prowadzenie. Trzy minuty później GKS wyprowadził decydujący cios. Patryk Wronka idealnie obsłużył Stephena Andersona, który pewnym zwodem oszukał bramkarza i ustalił wynik na 6:3.

GKS Katowice dopełnił formalności i wygrał fazę zasadniczą!

W ostatniej kolejce TAURON Hokej Ligi Comarch Cracovia podejmowała na własnym lodowisku GKS Katowice. Aktualny lider tabeli musiał zdobyć zaledwie punkt, żeby bez obawy o wyniki równoległych spotkań utrzymać pierwsze miejsce w tabeli. Zadanie przed gośćmi było niełatwe, ponieważ poprzednie wizyty na Siedleckiego kończyły się wygranymi gospodarzy.

Od pierwszych inicjatywę szybciej przejęli katowiczanie. Już w premierowej odsłonie często gościli w tercji gospodarzy, zmuszając Szymona Klimowskiego do kilku pewnych interwencji. Cracovia głównie szukała swoich szans po akcjach z kontry, groźnymi uderzeniami popisywali się Damian Kapicaczy, Sean Montgomery. Po obu stronach brakowało skuteczności i precyzji w decydujących momentach. Pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowo, choć więcej z gry mieli goście.

Druga odsłona przyniosła konkrety. W 25. minucie kapitan GieKSy, Grzegorz Pasiut, świetnie odnalazł wyjeżdżającego na pozycję Mateusza Bepierszcza, który otworzył wynik meczu. Katowiczanie grali dojrzale, kontrolując wydarzenia na tafli. Cracovia szukała odpowiedzi – aktywny był Kapica, okazje miał także Mocarski, lecz świetnie w bramce reagował Eliasson.

W trzeciej tercji goście poszli za ciosem. Od pierwszej sekundy ostatniej odsłony pachniało drugą bramką dla gości. W43. minucie, po długim zamknięciu gospodarzy w tercji obronnej, Ian McNulty przejął krążek przy bandzie i dograł do Juho Koivusaariego, który precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie na 2:0.

Końcówka należała jednak do Pasów. Seria kar dla gości poskutkowała grą w podwójnym osłabieniu, które szybko wykorzystał czyhający przed bramką Bezwiński. W ostatnich minutach z bramki zjechał Szymon Klimowski, jednak mimo kilku groźnych strzałów, Eliasson zachował koncentrację. Na kilkanaście sekund przed końcem szansę na poprawienie wyniku miał Dupuy, jednak guma po jego strzale nie znalazła drogi do bramki.

GKS Katowice przełamując serię niekorzystnych wyników w Krakowie, przypieczętował pierwsze miejsce w tabeli na koniec fazy zasadniczej.

Zwycięzcy sezonu zasadniczego gotowi na ćwierćfinał play-off. Oto ceny biletów

W poniedziałek ruszyła sprzedaż wejściówek na mecze GKS-u Katowice w ćwierćfinale play-off. Jako pierwsi bilety będą mogli nabyć posiadacze karnetów z sezonu zasadniczego.

W pierwszej rundzie fazy play-off GKS Katowice zmierzy się z Comarch Cracovia. Pierwsze dwa mecze tej rywalizacji zostaną w rozegrane w „Satelicie” 28 lutego (sobota, 16:00) oraz 1 marca (niedziela, 17:00).

A jak wyglądają ceny biletów? Normalny będzie kosztował40 zł, ulgowy30 zł, rodzinny 80 zł, a koszt wejściówki dla dzieci w wieku 5-13 lat wyniesie 20 zł. Z kolei wejściówka VIP (z kateringiem) to wydatek rzędu 250 zł. Dzieci do lat 5 wchodzą na mecz na podstawie darmowego biletu odebranego w Systemie Biletowym GieKSy.

W przypadku biletu normalnego i ulgowego mamy do czynienia z minimalną podwyżką względem poprzedniego roku. Wynosi ona pięć złotych.

– Sprzedaż rozpocznie się w poniedziałek 23 lutego o godz. 10:00. Od momentu rozpoczęcia sprzedaży miejsca karnetowiczów w „Satelicie”będą dla nich zarezerwowane. Karnetowicze mogą zakupić bilet na swoje lub inne dostępne miejsce. Kibice nieposiadający karnetów mogą zakupić bilety, jednak jedynie na miejsca nieobjęte rezerwacją karnetowiczów. Od środy 25 lutego o godz. 10:00 sprzedaż będzie całkowicie otwarta – informuje szefostwo wicemistrzów Polski.

– Przypominamy, że bilet rodzinny przeznaczony jest dla dwójki dorosłych – kobieta i mężczyzna oraz maksymalnie trójki dzieci do 15. roku życia. Miejsca na bilety rodzinne dostępne są jedynie na trybunie B, tj. od strony alei Korfantego. Bilet ulgowy przysługuje osobom powyżej 65 lat oraz młodzieży do 18 lat. Ulgowe bilety mogą też nabyć studenci za okazaniem legitymacji (przy zakupie stacjonarnym) lub przesłaniem jej skanu na [email protected] (przy zakupie internetowym). Wszystkie bilety w sprzedaży są personalizowane.

Play-off w otwartym paśmie! Oto mecze, które pokaże TVP Sport

Faza play-off ruszy pełną parą już w sobotę. A kibice będą mogli śledzić ćwierćfinałowe starcia bez dodatkowych opłat. TVP Sport pokaże w otwartym paśmie – na swojej stronie internetowej oraz w aplikacji – cztery spotkania pierwszej rundy. Co najważniejsze – z każdej pary.

W sobotę zostanie pokazane spotkanie Unii Oświęcim z KH Energą Toruń. Dzień później fani będą mogli obejrzeć starcie GKS-u Tychy z JKH GKS-em Jastrzębie.

W środę o 18:00 Comarch Cracovia na własnym lodzie zmierzy się z GKS-em Katowice, a w czwartek Polonia Bytom skrzyżuje kije z ECB Zagłębiem Sosnowiec.

[…] 28.02.2026, godz. 18:00

Unia Oświęcim – KH Energa Toruń

01.03.2026, godz. 17:00

GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie

04.03.2026, godz. 18:00

Comarch Cracovia – GKS Katowice

05.03.2026, godz. 18:00

BS Polonia Bytom – ECB Zagłębie Sosnowiec

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga