Piłka nożna
Trenerska karuzela nie zwalnia
Mamy 31 października, zaczynamy czternastą kolejkę Ekstraklasy, a właśnie wyleciał już piąty i szósty trener. Daje to około 0,43 zwolnionego szkoleniowca na kolejkę. Jeśli ten trend się utrzyma, to do końca sezonu pożegnamy łącznie 14,5 trenerów, co będzie imponującą liczbą. Karuzela kręci się w najlepsze, a nam nie pozostało nic innego, niż usiąść do kolejnego tygodnia z najciekawszą ligą świata. Wspomnieć należy, że ze względu na Wszystkich Świętych, 1 listopada nie odbędzie się żaden mecz.
Rozgrywki rozpoczną się w Niecieczy, gdzie Bruk-Bet Termalica podejmie GKS Katowice. Oba zespoły walczą o uniknięcie spadku i może się okazać, że to będzie mecz o tzw. 6 punktów. Dodatkowo, jeśli plotki medialne mają w sobie trochę prawdy, to to starcie może być meczem o posadę dla trenera Marcina Brosza. W przypadku wygranej Słoni doskoczą oni na jeden punkt do będącej na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli GieKSy. Późnym wieczorem trzeci raz z rzędu ze śląską drużyną zmierzy się Korona Kielce. Po remisie z Górnikiem i porażce w Katowicach Koroniarze spróbują się odbić na wyjeździe w Gliwicach. Piast pod wodzą nowego trenera wygrał w Pucharze Polski, a teraz, po pierwszym pełnym tygodniowym cyklu treningowym z Danielem Myśliwcem na czele, ma okazję obronić serię sąsiadów.
W Pucharze Polski Górnik Zabrze jako pierwszy w sezonie pokonał Arkę Gdynię na ich własnym stadionie. W niedzielne południe podopieczni Michala Gasparika będą mieli okazję po raz drugi pokonać Gdynian, tym razem u siebie. Blisko blamażu przeciwko czwartoligowemu Gryfowi Słupsk był Lech Poznań, jednak odrobina farta uchroniła Kolejorza przed powtórką z Gibraltaru. Motor ostatnio wygrał pierwszy raz w lidze od końcówki sierpnia i to w całkiem imponujący sposób, pokonując Widzew 3:0. Karol Czubak w ostatnich trzech meczach zdobył pięć bramek i w tym kibice z Lublina mogą upatrywać nadziei, szczególnie że obrona Lecha nie gra ostatnio zbyt dobrze. Dwoje reprezentantów Polski w Europie zmierzy się w Białymstoku – Jagiellonia podejmie Raków. Podopieczni Marka Papszuna odegrali się za porażkę w lidze i w pucharze wygrali z Cracovią 3:0 po bardzo przekonującym występie. Weekend zamknie starcie dwóch ekip, które straciły swojego trenera z pierwszej kolejki. Widzewska karuzela jest najbardziej rozpędzona w lidze, gdyż już dwóch szkoleniowców wyleciało tam z klubu. Godzinę temu (artykuł pisany w południe w piątek) bez pracy został także Edward Iordanescu, prowadzący Legię od początku tego sezonu. Do Łodzi Legioniści pojadą z dotychczasowym asystentem, Inakim Astizem.
Z racji na brak spotkać w sobotę, dwa z trzech poniedziałkowych spotkań zostały zaplanowane na tę samą godzinę. Większość bezstronnych kibiców wybierze zapewne pojedynek Wisły Płock z Pogonią Szczecin. Portowcy bezpośrednio przyczynili się do zwolnienia Niewyspanescu, wygrywając z Legią na Łazienkowskiej w pucharze. Wisła przez ostatni miesiąc upodobała sobie wynik 1:1, uzyskując go łącznie trzy razy. Mniej ciekawym meczem w poniedziałek o 18:00 będzie starcie Lechii Gdańsk, której nie powinno być w Ekstraklasie, z Radomiakiem Radom, świeżo objętym przez świetnie nam znanego Goncalo Feio. Zrządzenie losu całkiem śmiesznie zgrało się to ze słowami portugalskiego szkoleniowca o nietrenowaniu innej drużyny niż Legia w Polsce. Na czwartkowej konferencji prasowej tłumaczył się tym, że Legia aktualnie nie szuka trenera, a dzień później… już wiemy, co stało się w stolicy. Kolejkę zamknie starcie Cracovii z Zagłębiem Lubin. Cracovia ostatnio złapała lekką czkawkę. Odpadła z Pucharu Polski po fatalnym meczu, a w lidze przegrała z Pogonią i Arką. Zagłębie Lubin ciągle jest drużyną strzelającą najwięcej goli w lidze, a na nadchodzące starcie raczej nie wystawi Rafała Gikiewicza. Polecam wszystkim zobaczyć jaki prezent sprawił swoim kolegom z Widzewa w 112. minucie dogrywki.
Piątek (31 października):
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (17.) – (15.) GKS Katowice | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Piast Gliwice (18.) – (6.) Korona Kielce | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Niedziela (2 listopada):
Górnik Zabrze (1.) – (13.) Arka Gdynia | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Lech Poznań (5.) – (14.) Motor Lublin | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Jagiellonia Białystok (2.) – (8.) Raków Częstochowa | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, TVP Sport)
Widzew Łódź (12.) – (10.) Legia Warszawa | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, Canal+ Premium)
Poniedziałek (3 listopada):
Wisła Płock (3.) – (9.) Pogoń Szczecin | 18:00 (Canal+ Sport 3)
Lechia Gdańsk (16.) – (11.) Radomiak Radom | 18:00 (Canal+ Sport 4, Canal+ Sport 5)
Cracovia (4.) – (7.) Zagłębie Lubin | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze