Dołącz do nas

Piłka nożna

Tabela nabiera kształtów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kolejna kolejka i kolejny weekend, po którym tabela Ekstraklasy zaczyna nabierać końcowych kształtów. Walka zarówno na górze, jak i na dole ligi robi się coraz ciekawsza. 

Raków Częstochowa pod wodzą nowego szkoleniowca podejmował Koronę Kielce. W pierwszej połowie goście stwarzali sobie więcej sytuacji, lecz żadnej z nich nie zamienili na bramkę. Na początku drugiej części gry piłkę dośrodkowaną w pole karne strącił głową Repka, a Diaby-Fadiga ładnym strzałem nożycami skierował ją do bramki. W 57. minucie było już 2:0, gdy potężnym uderzeniem z 16. metrów Bulat pokonał bramkarza Korony po raz drugi. Goście jeszcze próbowali odrobić straty, lecz byli bardzo nieskuteczni i mecz zakończył się zwycięstwem Rakowa. W spotkaniu Lecha z Arką doszło do niemałej niespodzianki, bo mecz tych drużyn zakończył się remisem 1:1. W tym wypadku obie bramki padły również niedługo po przerwie. Najpierw w jednej z bardzo nielicznych akcji Arki Hermoso wykorzystał zamieszanie w polu karnym i pokonał Mrozka, a chwilę później Palma wykończył akcję Ishaka i wyrównał wynik meczu. Lech dominował, stwarzał sobie wiele sytuacji i pomimo, że oddał łącznie 26 strzałów w kierunku bramki rywali, to nie zdołał zwyciężyć w tym spotkaniu i nie wykonał kolejnego dużego kroku w stronę mistrzostwa Polski.

W sobotę Widzew mierzył się z Lechią, a był to mecz mający duży wpływ na układ tabeli w dolnej części. Od samego początku Widzew był lepszy, a instynktem błysnął Bergier, który w 10. i 28. minucie pokonał Paulsena. Jeszcze przed przerwą Kapuadi trafił do bramki po raz trzeci. W 66. minucie strzałem z daleka honorowego gola zdobył Zhelizko. Dzięki temu zwycięstwu Widzew wydostał się ze strefy spadkowej kosztem Lechii, lecz obie drużyny do ostatniej kolejki będą walczyły o ligowy byt. Dużo więcej emocji było w meczu Jagiellonii z Pogonią. W 11. minucie ładnym strzałem popisał się Szmyt, co dało prowadzenie jego drużynie. Podwyższył w 32. minucie Pululu. Tuż przed przerwą kontaktowego gola dla Pogoni zdobył Cuic. Na kolejnego gola trzeba było czekać do 83. minuty, kiedy Agger pokonał Abramowicza. Zawodnicy Siemieńca udowodnili, że warto grać do końca, bo w doliczonym czasie gry strzałem głową piłkę umieścił w siatce Vital, więc trzy punkty zostały w Białymstoku. Potknięcia Lecha i zwycięstwa Jagi nie wykorzystali zawodnicy Górnika Zabrze, którzy sobotniego wieczoru ulegli Zagłębiu Lubin 0:2. Górnik choć częściej atakował, to był bardzo nieskuteczny. Goście natomiast skupiali się na kontratakach i w drugiej połowie Łubika pokonali kolejno Kolan oraz Szabo. Miedziowi dzięki temu zwycięstwu zbliżyli się w tabeli do Górnika, Jagi i Rakowa na jeden punkt. 

W niedzielę Piast podejmował GieKSę. Zawodnicy Daniela Myśliwca zdominowali gości z Katowic, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jednak przewagi tej nie potrafili przekuć na gole. Druga połowa była trochę bardziej wyrównana, ale wynik się nie zmienił i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wisła Płock mierzyła się z Motorem Lublin. Tutaj goście popisali się jeszcze bardziej, bo swoją przewagę udowodnili czterema zdobytymi bramkami. Do siatki trafiali Wolski, Czubak, Bartos i Fabio Ronaldo. Motor tym samym przerwał serię trzech porażek i pięciu meczów bez zwycięstwa z rzędu. Nafciarze zaliczyli natomiast już trzecią z rzędu porażkę. W meczu pierwszego spadkowicza, czyli zespołu z Niecieczy z Legią, szybko na prowadzenie wyszli goście po golu Adamskiego. Termalica nie składała broni i częściej stwarzała sobie sytuacje podbramkowe, jednak dobrze tego dnia spisywał się Hindrich, który został wybrany zawodnikiem meczu. 

W poniedziałek odbyło się spotkanie Cracovii z Radomiakiem. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a gospodarzom nie pomogła nawet czerwona kartka, którą w 60. minucie zobaczył Tapsoba. Dla zawodników z Krakowa był to już szósty mecz bez zwycięstwa w lidze i na dwie kolejki przed końcem sezonu nie mogą być pewni utrzymania. 

W środę 13 maja odbędą się zaległe spotkania Arki z Górnikiem oraz Rakowa z Jagiellonią.

Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0

Lech Poznań – Arka Gdynia 1:1

Widzew Łódź – Lechia Gdańsk 3:1

Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 3:2

Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 0:2

Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0

Wisła Płock – Motor Lublin 0:4

Termalica Nieciecza – Legia Warszawa 0:1

Cracovia – Radomiak Radom 0:0

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga