Dołącz do nas

Piłka nożna

Słonie zdeptane

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W pierwszym meczu 14. kolejki GieKSa pewnie pokonała Bruk-Bet Termalicę Niecieczę! Było to kolejne zwycięstwo wyjazdowe, a także drugie z rzędu czyste konto GieKSy w lidze. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z tego spotkania.

Względem ostatniego meczu ligowego Rafał Górak postawił na dwie zmiany. W wyjściowej jedenastce znaleźli się Kacper Łukasiak oraz Marcel Wędrychowski. Eman Marković powędrował na ławkę, natomiast Mateusz Kowalczyk znalazł się poza kadrą meczową. Widowisko rozpoczęło się przy akompaniamencie rockowego hymnu Bruk-Betu Termaliki Niecieczy.

Pierwszemu gwizdkowi, jak zawsze w Niecieczy, towarzyszyło parosekundowe trąbienie słonia. Pierwsze minuty upłynęły pod znakiem długich podań, oba zespoły próbowały przeszyć nimi linię obrony przeciwnika. Po chwili Termalica zaczęła bardziej szanować piłkę, klepiąc ją między obrońcami. W 6. minucie w pole karne przez środek próbował wedrzeć się Igor Strzałek, natomiast obrona okazała się za gęsto ustawiona. Chwilę później gospodarze spróbowali płaskiego wstrzelenia ze skrzydła na dziesiąty metr, jednak znowu piłka została wyekspediowana. Ładnym odbiorem na boku środkowej tercji popisał się Marcin Wasielewski, uruchamiający później podaniem prostopadłym Marcela Wędrychowskiego. Cała akcja poskutkowała rzutem wolnym, wykonanym oczywiście przez Bartosza Nowaka. Wrzutka na głowę Lukasa Klemenza, do piłki później dopadł Kacper Łukasiak, znajdujący się niestety na spalonym. Bartosz Nowak zaskoczył obrońców Słoni prostopadłym podaniem nad ich głowami do Adama Zrel’aka. Słowacki napastnik trafił piłką w bramkarza. Pierwsza dobitka autorstwa Marcela Wędrychowskiego nie znalazła drogi do siatki, dopiero mocna dobitka Lukasa Klemenza zatrzepotała w siatce. Po długim namyśle VAR-u bramka została zaliczona i od 13. minuty GieKSa prowadziła 1:0! Oba zespoły wydawały się tylko nabuzowane tą bramką. Najpierw po pechowym rykoszecie wolną flankę miał Strzałek, jednak nie udało mu się zrobić z tym faktem nic ciekawego. Dosłownie kilka sekund później wypuszczony został Wędrychowski, który po wparowaniu w pole karne, obsłużył Kacpra Łukasiaka. Ten spróbował podwyższyć strzałem z 20. metra, jednak Chovan wyciągnął się jak struna i końcówką palców zbił piłkę na słupek. Bardzo aktywny ciągle był Igor Strzałek. Tym razem wrzucił z półprzestrzeni do Kamila Zapolnika. Piłkę spróbował wyłapać Rafał Strączek, jednak minął się z nią w powietrzu. Przed stratą bramki uchronił nasz zespół niezawodny Arkadiusz Jędrych, blokując strzał z ostrego kąta lecący na pustą bramkę. W 26. minucie w defensywie dobrze popracował Marten Kuusk, podwójnym wślizgiem czyszcząc akcję Termaliki. Gospodarze upodobali sobie centry z półprzestrzeni, po kolejnym takim zagraniu Marcin Wasielewski był zmuszony wybić piłkę głową na rzut rożny, z którego nic nie wyniknęło. Po niegroźnie zapowiadającym się przerzucie Termaliki zbyt agresywnie doskoczył Arkadiusz Jędrych, niepotrzebnie faulując rywala na 23. metrze. Krzysztof Kubica oddał celny strzał, jednak Rafał Strączek nie wydawał się zbytnio tym zaskoczony, spokojnie parując piłkę w bok. Przez dłuższą chwilę bramka gości była mocno oblegana przez zawodników w pomarańczowych koszulkach, jednakże każdą centrę obrońcy ekspediowali poza szesnastkę. Kąśliwym strzałem z dystansu Strączka pokonać spróbował Maciej Ambrosiewicz, bramkarz znowu jednak odbił piłkę w bok. W doliczonym czasie gry prawą flanką pognał Marcel Wędrychowski, podciągając piłkę z połowy aż w pole karne Chovana, strzał jednak poleciał daleko obok słupka. Bardzo niepewny w łapaniu piłek był ciągle bramkarz GieKSy, tym razem uciekła mu piłka z koszyczka po lekkim strzale z daleka, na szczęście nie było nikogo w pobliżu.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza, czyli szarpanymi próbami szybkiego zaatakowania bramki rywali. Ciągle w pressingu atakował Zrel’ak, szybko zaliczając przy tym dwa faule. Piłka przebywała raz dłużej po stronie Termaliki, żeby zaraz wrócić na część drużyny z Katowic. Błąd przed swoim polem karnym popełnił Bartosz Nowak, strzał po ziemi Fassbendera jednak minął w bezpiecznej odległości bramkę Strączka. Znowu w środku pola podziałał aktywny Zrel’ak, wypuszczając długim podaniem po linii Nowaka. Ten ściął z piłką na prawą nogę i oddał strzał prosto w bramkarza. Kubica po dorzuceniu piłki z głębi pola oddał dobry strzał głową na dalszy słupek, bezbłędnie złapał to Strączek. W 62. minucie trener Rafał Górak zdecydował się na wprowadzenie Ilji Szkurina i Emana Markovića za Adama Zrel’aka i Marcela Wędrychowskiego. Tuż po wejściu za faul w środku pola został ukarany białoruski napastnik. O zdrowie Rafała Strączka drżeli wszyscy po jego zderzeniu się w powietrzu z Damianem Hilbrychtem, na szczęście po kilku minutach intensywnej pracy medyków został postawiony na nogi. W 73. minucie obiecującą akcję przeprowadził Marcin Wasielewski z Ilją Szkurinem, ten drugi główkował jednak nad bramką. Pięknym prostopadłym podaniem nad obrońcami został wypuszczony Eman Markovic przez Nowaka. W akcji jeden na jeden Norweg się nie pomylił i posłał piłkę między nogami bardzo wysoko ustawionego Adriana Chovana, zdobywając w 76. minucie debiutancką bramkę w zespole. Znowu po bramce oba zespoły rzuciły się do ataku, wszystkie strzały leciały jednak nad poprzeczką. Po rzucie rożnym Słoni świetnie piłkę przejął Błąd, po czym pociągnął ją kilkanaście metrów i wypuścił Szkurina, jednak akcja spaliła na panewce. Chrapkę na gole miał dziś ewidentnie Eman Marković. Jesse Bosch przeciął kiepskie podanie gospodarzy i oddał piłkę Błądowi. Ten z kolei szybko podał do grającego na linii spalonego Szkurina. Napastnik od razu zgrał do znajdującego się na skraju pola karnego Norwega, a ten znowu przedziurawił bramkarza. GieKSa 3, Słonie 0! Do końca meczu nie wydarzyło się już nic wartego uwagi. Trzy gole i trzy punkty trafiły do Katowic!


31.10.2025, Nieciecza
Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0:3 GKS Katowice
Bramki: Klemenz (13), Markovic (76, 89).
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Chovan – Kasperkiewicz, Putivtsev, Isik – Boboc (61. Hilbrycht), Kubica (61. Trubeha), Abrosiewicz (77. Kurzawa), Guerrero (77. Jimenez) – Strzałek (90. Biniek), Zapolnik, Fassbender.
GKS Katowice: Strączek – Kuusk, Jędrych, Klemenz – Wasielewski, Łukasiak (85. Rejczyk), Bosch, Galan (90. Rogala) – Wędrychowski (62. Markovic), Nowak (85. Błąd) – Zrel’ak  (62. Szkurin).
Żółte kartki: Zapolnik – Zrel’ak, Szkurin.
Sędzia: 
Tomasz Marciniak.
Frekwencja: 3132 (w tym 427 kibiców GieKSy).

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga