Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – Siatkarskie Andrzejki dla GKS-u

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z LOTOS-em trwał 72 minuty, z czego I set 22 min. – II set 27 min. – III set 23 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 20

Ilość zdobytych punktów – GKS 55: Kapelus 19, Butryn 7, Kalembka 7, Krulicki 6, Van Walle 6, Sobański 6, Falaschi 4.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 22: Kapelus 7, Kalembka 5, Sobański 4, Krulicki 2, Butryn 2, Van Walle 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 24: Kapelus 13, Falaschi 4, Kalembka 4, Krulicki 3, Butryn 2, Van Walle 1, Sobański -3.

Ilość zagrywek – GKS 73: Kapelus 18, Krulicki 14, Kalembka 10, Van Walle 9, Sobański 9, Butryn 7, Falaschi 6.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 14: Sobański 4, Van Walle 3, Krulicki 2, Kapelus 2, Kalembka 2, Butryn 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 8: Kapelus 4, Krulicki 1, Butryn 1, Kalembka 1, Sobański 1.

Ilość przyjęć – GKS 51: Sobański 27, Stańczak 13, Kapelus 11.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Sobański 1, Kapelus 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 47%: Sobański 48%, Stańczak 46%, Kapelus 45%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 22%: Sobański 33%, Kapelus 9%, Stańczak 8%.

Ilość ataków – GKS 76: Kapelus 23, Butryn 15, Sobański 13, Van Walle 8, Krulicki 6, Falaschi 6, Kalembka 5.
Ilość błędów w ataku – GKS 6: Kapelus 2, Sobański 2, Butryn 1, Kalembka 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 9: Butryn 3, Van Walle 2, Sobański 2, Krulicki 1, Kapelus 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 37: Kapelus 14, Butryn 5, Van Walle 5, Krulicki 4, Falaschi 4, Sobański 3, Kalembka 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Krulicki 67%, Falaschi 67%, Van Walle 63%, Kapelus 61%, Kalembka 40%, Butryn 33%, Sobański 23%.

Ilość bloków punktowych – GKS 10: Kalembka 4, Sobański 2, Krulicki 1, Butryn 1, Kapelus 1, Van Walle 1.

 

Niewielu kibiców GieKSy przed rozpoczęciem sezonu typowało, że z czterech spotkań ligowych z czołówką polskich klubów, uda się wygrać choć jeden mecz. A tu raczej niespodziewanie GKS zwyciężył w aż dwóch i na dodatek grając na wyjeździe! Bez wątpienia (na tym etapie rozgrywek) nasza GieKSa jest największym sprawcą niespodzianek z całej ligi, z bilansem 6 zwycięstw i 5 porażek.

Pierwszy set meczu w Gdańsku od początku pod pełną kontrolą naszego zespołu. Już na samym starcie GKS miał dużą przewagę (3:8), którą systematycznie powiększał. W pewnym momencie wydawało się, że nastąpi pogrom gospodarzy (10:21), ale w końcówce przebudzili się siatkarze LOTOS-u i nadrobili kilka oczek. Skuteczność w ataku lepszą mimo wszystko mieli gracza z Gdańska – 46% do 39% i po 11 punktów w tym elemencie. W bloku nasza minimalna przewaga bo 3:5, natomiast w asach aż 1:5. Bardzo mało błędów własnych w tej partii bo tylko 4 LOTOS-u i 3 GKS-u, to pokazuje że wynik był pochodną elementów siatkarskich. Przyjęcie również na korzyść GKS-u -, dokładne na poziomie 39% do 44%, a perfekcyjne na poziomie 22% do 25%. Bardzo dobrze w ataku zagrał Kapelus na 5 ataków skończył 4 (80%) i do tego dołożył aż 3 asy serwisowe.

W drugim secie trwała wyrównana walka z małą przewagą GKS-u – dwóch lub trzech oczek, którą dowieźliśmy do samego końca. Atak równiuteńki – 53% do 54% – ale jednak łącznie cztery punkty więcej w tym elemencie niż LOTOS. Przegraliśmy tym razem w bloku 4:2, ale za to GieKSa dołożyła znów 3 asy przy ani jednym przeciwników. Przyjęcie troszkę lepsze u gdańszczan – dokładne na poziomie 58% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 29%. Za dużo było błędów własnych – gospodarze 6 a goście 8. Znów najlepszym zawodnikiem Kapelus, bo na 9 ataków skończył 6 (67%).

W trzeciej partii to gospodarze lepiej rozpoczęli grę, chcieli przedłużyć spotkanie stąd ich determinacja i prowadzenie od początku, z największą przewagę trzech oczek (11:8). Naszym siatkarzom udało się dojść rywali dopiero przy stanie po 17 i wtedy gospodarze popełniają coraz więcej błędów, a zawodnicy GKS-u głównie blokiem przechylili szalę na swoją korzyść. Skuteczność w ataku lepsza w naszym zespole – 35% do 55% i cztery oczka więcej zdobyte. Przyjęcie znów lepsze u przeciwników, ale ponownie nie miało to decydującego znaczenia w tym secie – dokładne na poziomie 59% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 11%. Asy serwisowe i bloki wyszły obu ekipom na remis, za to pojawiło się jeszcze więcej błędów własnych – LOTOS 10, a GKS 9. Ponownie najlepiej punktującym był Kapelus, którego skutecznie wsparł Van Walle, obaj łącznie zdobyli 9 punktów.

GKS wygrał ten mecz ostrą zagrywką odrzucając gospodarzy od siatki, do tego bilans asów 2:8 godny podkreślenia. Również w ataku GieKSa była skuteczniejsza bo 44% do 49% i aż osiem punktów więcej zdobytych w tym elemencie. Przyjęcie na bardzo podobnym procencie – dokładne na poziomie 51% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 24% do 22%, a błędy na remis po 20. Był to jeden z lepszych, jak nie, najlepszy występ GKS-u w całych rozgrywkach i oby ten poziom został utrzymany na dłużej, by nie było tej sinusoidy w grze. Tym bardziej, że przed GieKSą kolejny trudny wyjazd do Lubina.

MVP tego spotkania Serhij Kapelus zdobył 19 punktów, z czego 14 atakiem oraz 4 asy i 1 blok. Wszystkich ataków miał 23 czyli 61% skuteczności. 11 razy przyjmował zagrywkę mając 45% przyjęcia dokładnego oraz tylko 9% perfekcyjnego. Ukraiński siatkarz wciąż jest najlepiej punktującym zawodnikiem z całej kadry zespołu.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 11 meczach  (38 setów)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 997 minut, z czego I set 279 min. – II set 300 min. – III set 302 min. – IV set 98 min. – V set 18 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 256: zagrywka 153, atak 62, siatka + inne 41.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 257: zagrywka 159, atak 77, siatka 7, inne 14.

Ilość zdobytych punktów – GKS 596: Kapelus 137, Butryn 121, Kalembka 74, Van Walle 72, Sobański 67, Krulicki 53, Błoński 36, Falaschi 22, Pietraszko 13, Stelmach 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 202: Butryn 45, Kapelus 38, Kalembka 29, Van Walle 22, Sobański 22, Krulicki 18, Błoński 16, Falaschi 8, Pietraszko 3, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 394: Kapelus 99, Butryn 76, Van Walle 50,  Kalembka 45, Sobański 45,Krulicki 35, Błoński 20, Falaschi 14, Pietraszko 10.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 207: Kapelus 67, Butryn 61, Van Walle 40,  Kalembka 30, Krulicki 18, Falaschi 11, Błoński 5, Pietraszko 4, Stelmach 1, Fijałek -3, Stańczak -6, Sobański -9, Mariański -12.

Ilość zagrywek – GKS 852: Kapelus 142, Kalembka 132, Krulicki 112, Falaschi 101, Sobański 100, Butryn 93, Van Walle 85,  Błoński 54, Pietraszko 24, Fijałek 7, Stelmach 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 159: Sobański 30, Kalembka 27, Butryn 24, Krulicki 22, Kapelus 13, Błoński 12, Falaschi 10, Van Walle 10, Pietraszko 8, Fijałek 3.
Ilość asów serwisowych – GKS 56: Butryn 13, Sobański 10, Kalembka 9, Kapelus 7, Błoński 6, Van Walle 4, Krulicki 4, Falaschi 2, Pietraszko 1.

Ilość przyjęć – GKS 717: Kapelus 234, Sobański 210, Mariański 135, Błoński 77, Stańczak 51, Kalembka 3, Krulicki 3, Falaschi 2, Pietraszko 1, Butryn 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 56: Sobański 18, Kapelus 14, Mariański 12, Stańczak 6, Błoński 4, Krulicki 1, Falaschi 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 180: Sobański 65, Kapelus 53, Mariański 30, Błoński 16, Stańczak 13, Krulicki 1, Falaschi 1, Kalembka 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 117: Sobański 35, Mariański 32, Kapelus 31, Stańczak 11, Błoński 8.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 16%: Mariański 24%, Stańczak 22%, Sobański 17%, Kapelus 13%, Błoński 10%.

Ilość ataków – GKS 1016: Kapelus 274, Butryn 195, Van Walle 141, Sobański 140, Kalembka 86, Błoński 69, Krulicki 66, Falaschi 26, Pietraszko 17, Stelmach 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 77: Butryn 18, Kapelus 16, Kalembka 11, Van Walle 9, Błoński 8, Krulicki 7, Sobański 7, Pietraszko 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 97: Kapelus 27, Sobański 21, Butryn 18, Van Walle 13, Błoński 7, Kalembka 6, Krulicki 5.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 451: Kapelus 118, Butryn 96, Van Walle 62, Sobański 48, Kalembka 45, Krulicki 32, Błoński 27, Falaschi 13, Pietraszko 9, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Pietraszko 53%, Kalembka 52%, Stelmach 50%, Falaschi 50%, Butryn 49%, Krulicki 48%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Błoński 39%, Sobański 34%.

Ilość bloków punktowych – GKS 89: Kalembka 20, Krulicki 17, Kapelus 12, Butryn 12, Sobański 9, Falaschi 7, Van Walle 6,  Pietraszko 3, Błoński 3.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 7: Błoński 3, Sobański 3, Falaschi 1.
MVP – GKS 6: Butryn 2, Kapelus 2, Błoński 1, Sobański 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga