Hokej
Shootout Eliassona
Piąte spotkanie ćwierćfinałowe fazy play-off mogło podobać się nawet najbardziej wybrednym fanom hokeja na lodzie. Nie brakowało bramek, twardej i męskiej gry oraz dobrych interwencji obu bramkarzy. Bohaterem meczu był Jesper Eliasson, który zanotował czyste konto.
Już w pierwszej akcji bliski otworcia wyniku był Anderson, który próbował z bliskiej odległości zmieścić krążek między bliższym słupkiem a Lipianenem. Intencje naszego napastnika odczytał bezbłędnie bramkarz gości. Przyjezdni odpowiedzieli groźnym strzałem po lodzie w wykonaniu Tiali. W 6. minucie po raz pierwszy w meczu otworzył się boks kar, do którego udał się Pasiut. W tym sezonie więcej strzelamy goli w osłabieniu niż w przewadze. Ta reguła sprawdziła się podczas wykluczenia naszego kapitana. W 6. minucie Anderson z Dupuy wyszli z szybką kontrą, którą na gola zamienił ten drugi. Zdobyta bramka dodała skrzydeł naszym zawodnikom. W 9. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Wronka, lecz jego akcję przerwali sędziowie, którzy odgwizdali nadmierną liczbę zawodników na lodzie po stronie… Cracovii. Podczas tego okresu gry od utraty drugiej bramki kilkukrotnie „Pasy” uratował Lipianien. Krakowianie nie mieli pomysłu na wyjście z kontrą, a my szukaliśmy kolejnych okazji, by jak najszybciej zamknąć ten mecz. W 15. minucie podczas gry w przewadze Wronka objechał bramkę gości dograł do niepilnowanego Pasiuta, który ustalił wynik pierwszej części gry.
Początek drugiej tercji należał do Krakowian, którzy za sprawą Fabiana Kapicy, Tiali i Jakuba Michalskiego sprawdzili dyspozycję Eliassona. W połowie meczu w krótkim odstępie czasu goście popełnili ten sam błąd przy zmianie, przez co praktycznie przez cztery minuty graliśmy w liczebnej przewadze. Jeśli w pierwszym powerplay’u bliscy pokonania Lipianena byli Wronka Pasiut i Dupuy, który trafił w słupek, tak w drugiej przewadze nie stworzyliśmy zagrożenia pod bramką „Pasów”. Pod koniec obie drużyny nie forsowały tempa, chcąc bezpiecznie zakończyć tę część.
Od początku trzeciej tercji nasi hokeiści kontrolowali przebieg wydarzeń na lodowej tafli. Mecz się ożywił w 47. minucie kiedy… zmierzyli się Runesson z Valtolą. Zapaśniczy pojedynek zakończył się zwycięstwem naszego obrońcy oraz odesłaniem obu zawodników do szatni. Po przerwie reklamowej Bepierszcz otrzymał podwójną karę mniejszą. Goście mimo kilku dogodnych okazji nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie Eliassona. Tuż po zakończeniu kary Bepierszcza karę otrzymał Eliasson. Przyjezdni dodatkowo wycofali bramkarza i grali w przewadze 6 na 4. Pod koniec gry w osłabieniu mogliśmy zamknąć mecz, ale strzał Pasiuta do pustej bramki obronił Tiala. Na dwie minuty przed syreną kończącą regulaminowy czas gry do boksu ponownie zjechał Lipiainen. Wynik meczu ustalił strzałem do pustej bramki Lundegard.
GKS Katowice – Comarch Cracovia 3:0 (2:0, 0:0, 1:0)
1:0 Jean Dupuy (Stephen Anderson) 5:58, 4/5
2:0 Grzegorz Pasiut (Patryk Wronka, Bartosz Fraszko) 14:44, 5/4
3:0 Jacob Lundegard (Mateusz Bepierszcz, Juho Koivusaari) 58:30, do pustej bramki
GKS Katowice: Eliasson (Kieler) – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Hofman Jonasz – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Koivusaari, Michalski, Bepierszcz – Maciaś, Dawid, Hofman Jakub , McNulty, Coatta
COMARCH Cracovia: Lipiainen, Klimowski – Jaśkiewicz, Kruczek, Karjalainen, Montgomery, Kapica Damian – Noworyta, Shkrabau, Toussaint, Valtola, Maki – Michalski, Jaracz, Kapica Fabian, Bezwiński, Tiala – Malasiński, Mętel, Dziurdzia, Mocarski, Gumiński
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze