Piłka nożna
Remis za remisem!
Za nami 28. kolejka PKO BP Ekstraklasy i znów wiele się działo! Były emocje, niespodziewane remisy i mecze rozstrzygane w końcówkach. Rzućmy okiem na najciekawsze wydarzenia minionej serii gier!
Jako pierwsi na boisko wyszli piłkarze Wisły Płock i Lechii Gdańsk. Jedynego gola zdobył Savvidis, który dał zwycięstwo drużynie Mariusza Misiury. Goście, uchodzący za najlepszą ofensywę ligi, mieli w tym meczu duże problemy, by przebić się przez dobrze dysponowaną defensywę Płocka i mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem gospodarzy. Dobrze zaprezentowała się Korona, która podejmowała Jagiellonię. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 22. minucie, gdy zamieszanie w polu karnym wykorzystał Remacle. Wyrównał kilka minut później Pululu, który wykorzystał rzut karny. W kolejnej akcji Korona znów cieszyła się z gola, lecz po trafieniu Rubeżica do akcji wkroczył VAR i sędzia gola anulował. Pomimo prób obu zespołów wynik już się nie zmienił i zakończył się remisem.
W sobotę odbył się mecz drużyn zajmujących dwa ostatnie miejsca w ligowej tabeli. Widzew podejmował Termalicę i bardzo długo mecz był wyrównany. Kluczowym momentem była druga żółta kartka dla Kasperkiewicza w 68. minucie i od tej pory Widzew grał z przewagą jednego zawodnika. Przyniosło to efekt w postaci gola Bergiera w 89. minucie. Widzew zdobył trzy punkty, przez co złapał bezpośredni kontakt ze swoimi rywalami w walce o utrzymanie. Szanse Niecieczan na zachowanie ligowego bytu są już raczej iluzoryczne. W meczu Zagłębia Lubin z Radomiakiem jedyna bramka padła bardzo szybko, bo już w 6. minucie Marcel Reguła pokonał bramkarza rywali. Zagłębie wykorzystało potknięcie Jagiellonii i wskoczyło na pozycję wicelidera. Jako mecz kolejki zapowiadano spotkanie Legii z Górnikiem. Przeważała Legia, a prowadzenie w 82. minucie dał im gol Augustyniaka z rzutu karnego. Gdy przy Łazienkowskiej wszyscy czekali na końcowy gwizdek, wtedy błysnął Górnik, a konkretnie Paweł Bochniewicz, który głową skierował do bramki piłkę zagraną z rzutu różnego, co dało Zabrzanom wyrównanie i jeden punkt. Zawodnicy Marka Papszuna punktowali już dziewiąty raz z rzędu.
Niedziela była obfita w strzelone gole i…remisy. We wszystkich trzech rozgrywanych tego dnia meczach doszło do podziału punktów. Najpierw rozegrano mecz pomiędzy Cracovią i Arką, który zakończył się wynikiem 2:2. Wynik, po efektownym rajdzie, otworzył Charpentier w 24. minucie, ale już po pięciu minutach był remis, bo Oskar Kubiak strzałem głową pokonał Madejskiego. Do przerwy było 1:1, ale od razu po zmianie stron Arka wyszła na prowadzenie po golu Gutkovskisa. Znów tylko pięć minut wystarczyło, by Cracovia odrobiła straty. Tym razem zrobił to Perkovic. Więcej goli już nie padło, ale remis był w tym wypadku sprawiedliwym wynikiem. W meczu Motoru z Rakowem pierwsza bramka padła dopiero w 67. minucie, gdy piłka szczęśliwie spadła pod nogi Ndiaye, a ten nie zwykł marnować takich okazji i pokonał Zycha. Wyrównanie przyniósł dopiero gol z doliczonego czasu gry, a zdobył go Brunes, który wykorzystał rzut karny. Dla Norwega było to już 13. trafienie w obecnym sezonie. Najwięcej emocji przyniósł pojedynek Lecha z GieKSą. Zawodnicy Rafała Góraka trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, by trzy razy dać sobie je odebrać. Zawodnikiem meczu został Eman Markovič, który dwa razy pokonał Mrozka, a przy golu Szkurina odegrał kluczową rolę.
W rozgrywanym w poniedziałek meczu pomiędzy Piastem a Pogonią zwyciężyli goście. W 22. minucie po długiej analizie został podyktowany rzut karny dla przyjezdnych, którego na gola zamienił Ulvestad. W doliczonym do pierwszej części gry czasie z kontratakiem ruszył Mukairu, który ubiegł interweniującego przed polem karnym bramkarza gospodarzy i wpakował piłkę do bramki. Sędziowie znów przez kilka minut sprawdzali, czy strzelec nie znajdował się na pozycji spalonej, lecz finalnie okazało się, że w momencie podania startował on z własnej połowy. W drugiej połowie goli nie było i Portowcy wywieźli z Gliwic bardzo cenne trzy punkty.
Wisła Płock – Lechia Gdańsk 1:0
Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 1:1
Widzew Łódź – Termalica Nieciecza 1:0
Zagłębie Lubin – Radomiak Radom 1:0
Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:1
Cracovia – Arka Gdynia 2:2
Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1
Lech Poznań – GKS Katowice 3:3
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin 0:2
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze