Piłka nożna
Remis studzi nastroje
Po mało widowiskowym starciu GieKSa przywozi z Kielc jeden punkt, a strzelcem jedynej bramki dla naszej drużyny został Arkadiusz Jędrych.
Po ostatnich meczach byliśmy zadowoleni z gry GieKSy, a i wyniki – jeśli chodzi o ligę – były bardzo dobre. Siedem punktów w trzech ostatnich meczach napawało optymizmem. Korona natomiast ostatnio była w słabszej formie – remis z Jagiellonią i porażka w Zabrzu wplątały zespół Jacka Zielińskiego w 37-punktowy peleton. Kielczanie chcieli więc się przełamać, a GieKSa podtrzymać dobrą passę.
Pierwsze minuty meczu były dość spokojne, obie drużyny chciały budować swoje ataki od tyłu. W 6. minucie próbę z dystansu podjął Milewski po dryblingu Markovicia na prawej flance, obrońcy zastawili jednak zasieki przed bramką Dziekońskiego. Po drugiej stronie boiska Matuszewski próbował posłać centrę spod linii końcowej, jednak zupełnie mu to nie wyszło. W 15. minucie kolejne dośrodkowanie Matuszewskiego zakończyło się podobnym rezultatem, nie wszedł w ten mecz najlepiej skrzydłowy gospodarzy. Remacle na prawym skrzydle popełnił dokładnie ten sam błąd, Dawid Kudła nawet nie musiał wyskakiwać do takich piłek. W 19. minucie najpierw kontrę prowadził Szkurin, a po jego stracie na bramkę Kudły pognał Dawid Błanik, centrując zupełnie nie w tempo. Sześć minut później z woleja szczęścia próbował Wiktor Długosz, Dawid Kudła nie miał jednak żadnych problemów z interwencją. Odpowiedział Bartosz Nowak nieszablonowym podaniem do pędzącego Wasyla na lewej flance, ten pogubił się jednak przy finalizacji akcji. W 35. minucie Erik Jirka wrzucił w pole karne i dał tym szansę na przepchnięcie piłki w światło bramki Olsenowi i Jędrychowi, po odbiciu piłki od słupka Jędrych dokonał dzieła zniszczenia uprzedzając obrońcę! W 45. minucie Dawid Błanik próbował wykończyć centrę Zwoźnego, jednak nie ustawił się zbyt dobrze i skończyło się na przewrotce.
Z impetem drugą część po centrze Zwoźnego mógł rozpocząć Błanik, piłka odbiła mu się od piszczela i trafiła wprost w rękawice Kudły. Golkiper GieKSy w 49. minucie przyjął piłkę i… przewrócił się na niej, z parteru dał radę jeszcze wybić za linię końcową. Po rzucie rożnym Pięczek był o włos od finalizacji akcji przy biernej postawie Czerwińskiego, na szczęście zabrakło mu milimetrów do szczęścia. W 53. minucie Bartosz Nowak z Wasielewskim skorzystali z braku decyzyjności Korony w wyprowadzeniu piłki i odebrali futbolówkę, nasz pomocnik chciał zaskoczyć Dziekońskiego strzałem po krótkim słupku. Chwilę później w to samo miejsce uderzał po zgraniu Szkurina na wolne pole, znów górą był Dziekoński. W 57. minucie Marković uruchomił Nowaka, który z kolei zacentrował do Szkurina – zupełnie się jednak nie dogadali co do miejsca odbioru tejże piłki. W 65. minucie Pięczek wyrównał wynik spotkania po rzucie wolnym z głębi pola, kontrując piłkę wślizgiem na długi słupek. Doskonałą okazję na kolejną bramkę zmarnował Remacle, wcześniej prawym skrzydłem urwał się Davidović. Odpowiedział Mateusz Wdowiak strzałem po przejęciu i dryblingu Szkurina, Dziekoński instynktownie sparował mocne uderzenie. W 82. minucie Jakub Kokosiński zaprezentował nową taktykę – na pełnej prędkości wybił piłkę spod linii bocznej i wpadł w Rafała Góraka, który zręcznym ruchem zmienił tor jego biegu w stronę murawy. Dwie minuty później Davidović nieznacznie pomylił się przy dołożeniu nogi na wysokości słupka Dawida Kudły, choć bramkarz zdawał się mieć wszystko pod kontrolą. Odpowiedzieli po stałym fragmencie Trójkolorowi, Kokosiński z Wędrychowskim nie mogli się jednak dogadać co do finalizacji akcji. Już w doliczonym czasie gry Marcin Cebula dostał piłkę i pognał sam na sam z Kudłą, golkiper nie dał się przelobować i złapał piłkę.
GieKSa wraca do Katowic z jednym punktem.
25.04.2026, Kielce
Korona Kielce – GKS Katowice 1:1 (0:1)
Bramki: Pięczek (66) – Jędrych (35).
Korona: Dziekoński – Matuszewski, Pięczek, Resta, Smolarczyk, Zwoźny (58. Davidović) – Długosz, Remacle, Gustafson (87. Nono), Stępiński (80. Nikolov) – Błanik (87. Cebula).
GKS Katowice: Kudła – Czerwiński, Jędrych, Olsen (77. Wędrychowski) – Jirka, Milewski, Rasak (77. Błąd), Wasielewski – Marković (64. Wdowiak, 90. Kuusk), Nowak – Szkurin (77. Kokosiński).
Żółte kartki: Długosz, Cebula.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 12123 (w tym 1281 kibiców GieKSy).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze