Piłka nożna
[RELACJA] Wyjazdowe zwycięstwo w Opolu!
Piątego września 2022 roku to dzień, w którym piłkarzom GieKSy przyszło zmierzyć się w wyjazdowym pojedynku z Odrą Opole. Mecz odbył się na Stadionie Miejskim przy ulicy Oleskiej.
W lepszych humorach do tego pojedynku podchodzili zapewne zawodnicy z Katowic, gdyż w odbywającym się w ubiegłym tygodniu meczu Pucharu Polski zdołali uzyskać awans do 1/16 tych rozgrywek. Piłkarze z Opola natomiast, odpadli z ekstraklasową Jagiellonią, lecz dopiero po dogrywce, a w ligowej tabeli plasowali się tuż nad strefą spadkową. W ich składzie mogliśmy oglądać naszego byłego obrońcę – Mateusza Kamińskiego, dla którego był to 301. ligowy mecz w karierze i został on twarzą tego wydarzenia, zachęcając kibiców do stawienia się w dużej liczbie na stadionie. Przed meczem otrzymał on z rąk Wojciecha Cygana pamiątkową koszulkę. Stanowisko pierwszego trenera Odry Opole piastuje Piotr Plewnia, również w przeszłości związany z naszym klubem.
Sędzia Łukasz Karski rozpoczął mecz o godzinie 18:00 i już chwilę później przed okazją do strzelenia bramki stanęli zawodnicy GieKSy. Rajd Araka przerwał Mateusz Kamiński na linii pola karnego, za co został ukarany żółtą kartką. Sam poszkodowany oddał niski i mocny strzał na bramkę Kalinowskiego, lecz ten zdołał wybić piłkę na rzut rożny. W następnej akcji znów przed dobrą szansą stanął Arak, uderzając piłkę głową. Jakim cudem wybronił to Kalinowski? Nie wiadomo. W 12. minucie groźny strzał oddał Niziołek, sparował go Kudła, a nasi obrońcy zażegnali zagrożenia. W 17. minucie z rzutu rożnego piłkę wrzucał Dudziński. W okolicach bliższego słupka odnalazł on Jędrycha, który strącił piłkę w stronę bramki i zaskoczył bramkarza, umieszczając ją w siatce. Od tego momentu GieKSa prowadziła w Opolu 1:0. Pięć minut później bardzo dobrą okazję mieli gospodarze. Mocny strzał z narożnika pola karnego instynktownie wybronił Kudła, pogubili się później zarówno nasi obrońcy jak i napastnicy z Opola, którzy nie zdołali dobić piłki. W końcowej fazie pierwszej połowy nasi zawodnicy cofnęli się, a ataki konstruowali głównie zawodnicy Odry. Często były to ataki z masą niedokładnych podań, wrzutek i dryblingów. Bez trudu radzili sobie z nimi głęboko cofnięci piłkarze GKS-u. Sędzia Karski nie doliczył dodatkowych minut i zagwizdał, kończąc pierwszą połowę, na którą nasi zawodnicy mogli schodzić z podniesionymi głowami.
Na drugą połowę drużyna gospodarzy wyszła w zmienionym składzie. Na boisku pojawili się Mikinić i Czapliński i od razu ruszyli do ataków. Już na początku dwukrotnie stawali oni przed szansą na wyrównanie. Za pierwszym razem czujny był Jędrych, za drugim szczęśliwie wybił piłkę Kudła. W 57. minucie z dystansu uderzał Makuszewski, był to strzał niecelny. W odpowiedzi zawodnicy z Katowic mieli szansę na podwyższenie wyniku. W 61. minucie Rogala wrzucił piłkę Roginicowi, ten przyjął ją klatką piersiową, uderzył wolejem i po rykoszecie przeszła ona nad bramką. Adresatem wrzutki z rzutu rożnego był Arak, który uderzył piłkę głową naprawdę bardzo mocno. Trafił jednak prosto w bramkarza. Chwilę później w naszym polu karnym otrzymał piłkę niepilnowany Mikinić. Jego strzał głową minął o centymetry bramkę Kudły. W 68. minucie aktywnego, choć pechowego dziś Araka, zmienił Błąd. Po chwili miał swoją okazję na podwyższenie prowadzenia. Jego strzał w kierunku dalszego słupka został jednak przecięty przez jednego z obrońców. W końcowej części meczu stroną dominującą byli gospodarze. Próbowali głównie wrzutek w pole karne. Nie dawali się zaskoczyć nasi obrońcy, wybijając je daleko i zażegnując zagrożenia. Końcówka tego meczu była wręcz bliźniacza do meczu w Rzeszowie, gdzie głęboko cofnięci odpieraliśmy ataki dominujących gospodarzy. Szczęśliwie finał był taki sam jak wtedy i teraz też mogliśmy dopisać po meczu trzy punkty w ligowej tabeli.
5.09.2022, Opole
Odra Opole – GKS Katowice 0:1 (0:1)
Bramki: Jędrych (17).
Odra: Kalinowski – Kamiński, Tkocz, Spychała (66. Klimek), Szrek, Urbańczyk, Łabojko, Niziołek (58. Marzec), Makuszewski (71. Łapiński), Nowak (46. Mikinić), Guzdek (46. Czapliński).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Kołodziejski, Janiszewski, Jędrych, Rogala – Dudziński (82. Bród), Figiel, Szwedzik, Arak (67. Błąd) – Roginić (82. Urynowicz).
Żółte kartki: Kamiński, Czapliński – Dudziński, Szwedzik.
Czerwona kartka: Paprzycki (90., za dwie żółte, poza boiskiem).
Arbiter: Łukasz Karski (Słupsk).
Widzów: (0 kibiców GieKSy – zakaz).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze