Piłka nożna
Pucharowy przegląd kadr
Pierwsza runda STS Pucharu Polski odbyła się w dniach 23-25 września.
Wzięło w niej udział 13 drużyn PKO BP Ekstraklasy, ponieważ czterech europejskich pucharowiczów dostało wolny los i zacznie grę od 1/16 finału, a Pogoń Szczecin wylosowała Kotwicę Kołobrzeg, która wycofała się z rozgrywek. Poza tym zagrało 16 zespołów z I ligi, 10 zwycięzców meczów rundy wstępnej, oraz 16 zwycięzców Pucharu Polski na szczeblu regionalnym. Ekstraklasowicze mieli okazję sprawdzić zawodników, którzy rzadko się łapią do pierwszego składu w rozgrywkach ligowych, mimo to dzielnie poradzili sobie z pierwszą rundą, a odpadły tylko cztery ekstraklasowe zespoły z pojedynków z ligowymi rywalami.
Pierwszym przedstawicielem Ekstraklasy w rozgrywkach STS Pucharu Polski była Korona Kielce, która udała się do Rzeszowa na spotkanie ze Stalą. Kielczanie dużo częściej utrzymywali się przy piłce i stwarzali sobie więcej sytuacji. W 64. minucie Pau Resta wykorzystał dośrodkowanie z rzutu różnego i strzałem głową pokonał bramkarza Stali. Skromnym, bo jednobramkowym zwycięstwem Korony zakończył się ten pojedynek. Dobre wrażenie zrobiła też druga drużyna Korony, gdyż wysoko zawiesiła poprzeczkę Piastowi Gliwice. Gliwiczanie co prawda zwyciężyli, lecz też tylko 1:0. Dużo ciekawiej było w Katowicach, gdzie w spotkaniu dwóch ekstraklasowych drużyn potrzebna była dogrywka, by wyłonić zwycięzcę. Prawdziwe show skradł w tym spotkaniu Bartosz Nowak, który trzykrotnie pokonał Pruszkowskiego, rezerwowego na co dzień bramkarza Nafciarzy. Finalnie GKS zwyciężył z Wisłą Płock 4:2. Łatwo poradził sobie Górnik Zabrze, który zwyciężył z rezerwami Legii 3:0 po bramkach Chłania, Zahoviča i Lukoszka. Skromnie, bo jednobramkowo wygrała za to Lechia Gdańsk z pierwszoligowcem z Grodziska Mazowieckiego, a jedynego gola zdobył Aleksandar Cirković, który dopiero drugi raz wystąpił w barwach Lechii. Swoją dobrą formę potwierdziła Cracovia, która pokonała Górnika Łęczna aż 5:1! Bardzo wyrównany był kolejny pojedynek dwóch ekstraklasowych drużyn. Mecz Termaliki Nieciecza z Widzewem Łódź zakończył się remisem 2-2, a dogrywka również nie dała rozstrzygnięcia i potrzebne były rzuty karne. Bezbłędni w tym byli zawodnicy z Łodzi, którzy wykorzystali wszystkie pięć jedenastek i po jednym błędzie gracza z Niecieczy mogli świętować awans do kolejnej rundy. Radomiak Radom podejmował Zagłębie Lubin. Tam mecz zakończył się bezbramkowym remisem, lecz w dogrywce błysnął Marcel Reguła, który zdobył dwie bramki i przypieczętował awans Miedziowych. W ostatnim meczu Arka Gdynia zwyciężyła 1:0 z Motorem Lublin po golu z 13. minuty dogrywki, której autorem był Kamil Jakubczyk.
W meczach drużyn z niższych lig szczególnie dobrze spisały się rezerwy KS Goczałkowice, które z Łukaszem Piszczkiem w składzie, pokonały po dogrywce wyżej notowaną Stal Stalowa Wola. Również w dogrywce Gryf Słupsk sprawił niespodziankę, wygrywając z Polonią Warszawa. GKS Wikielec, który na co dzień gra w III lidze, zwyciężył 2:1 z drugoligowym Podbeskidziem. Długo męczyła się Wisła Kraków, która w Bytomiu Odrzańskim grała z czwartoligową Odrą. Jedynego gola, dopiero w 82. minucie, zdobył Rodado. 3:1 zwyciężyła za to Avia Świdnik, która wyeliminowała Ruch Chorzów, a decydującego gola w tym meczu zdobył znany z ekstraklasowych boisk Patryk Małecki.
KS Goczałkowice Zdrój – Stal Stalowa Wola 3:1
Miedź Legnica II – Świt Szczecin 1:3
Warta Poznań – Polonia Bytom 0:1
Stal Rzeszów – Korona Kielce 0:1
Stal Mielec – Puszcza Niepołomice 1:2
Gryf Słupsk – Polonia Warszawa 1:0
Polonia Środa Wlkp. – Olimpia Grudziądz 1:3
GKS Katowice – Wisła Płock 4:2
Legia II Warszawa – Górnik Zabrze 0:3
Pogoń Grodzisk Maz. – Lechia Gdańsk 0:1
Beskid Andrychów – Chojniczanka 0:3
Korona II Kielce – Piast Gliwice 0:1
Małapanew Ozimek – Znicz Pruszków 1:2
Siarka Tarnobrzeg – Hutnik Kraków 0:1
Flota Świnoujście – GKS Jastrzębie 3:2
Górnik Łęczna – Cracovia 1:5
GKS Wikielec – Podbeskidzie Bielsko Biała 1:2
ŁKS Łomża – Odra Opole 0:2
Zawisza Bydgoszcz – GKS Tychy 2:0
Miedź Legnica – Pogoń Siedlce 2:0
Termalica Nieciecza – Widzew Łódź 2:3
Avia Świdnik – Ruch Chorzów 3:1
Odra Bytom Odrzański – Wisła Kraków 0:1
Radomiak Radom – Zagłębie Lubin 0:2
ŁKS Łódź – Chrobry Głogów 5:3
Arka Gdynia – Motor Lublin 1:0
Lechia Tomaszów Maz. – Śląsk Wrocław (30.09.2025)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze