Piłka nożna
Pucharowicze w kratkę, lider zatrzymany
7. kolejka PKO BP Ekstraklasy rozgrywana była w dniach 29-31 sierpnia pod przewodnim hasłem „Stadiony bez barier”. Na boiskach w dziewięciu spotkaniach nie brakowało emocji, ładnych bramki, zwrotów akcji oraz niespodzianki. Pierwszego gola doczekali się zawodnicy Piasta, a lider z Płocka poległ w meczu z innym beniaminkiem – Arką Gdynia.
Od starcia dwóch beniaminków rozpoczęła się miniona kolejka. W Gdyni Arka podejmowała niespodziewanego lidera rozgrywek – Wisłę Płock i równie niespodziewanie w tym starciu zwyciężyła, chociaż to goście częściej stawali przed dogodnymi sytuacjami, lecz byli bardzo nieskuteczni. Jedynego gola zdobył tuż po przerwie Espiau Hernandez i mecz zakończył się wynikiem 1:0. Dużo ciekawszy był pojedynek GKS-u Katowice z Radomiakiem Radom, w którym po kwadransie gry na prowadzenie wyszli goście, po zakończonym mierzonym uderzeniem kontrataku Elvesa Balde. Mimo niekorzystnego wyniku zawodnicy Rafała Góraka często atakowali, co przyniosło efekt w 25. minucie, gdy piłkę głową skierował do siatki Jędrych. W 38. minucie potężnym uderzeniem z dalekiego rzutu wolnego popisał się Nowak, na co dwie minuty później znów odpowiedzieli goście i po golu Wolskiego było 2:2. W drugiej połowie wynik meczu przepięknym uderzeniem spoza pola karnego ustalił Wasielewski i trzy punkty zostały w Katowicach.
W sobotę Termalica Nieciecza podejmowała Koronę Kielce. Szybko na prowadzenie wyszli gospodarze po golu Hilbrychta i pomimo przewagi gości do przerwy było 1:0. W drugiej połowie Korona przewagę zamieniła na bramki. Tuż po zmianie stron trafiali Błanik i Smolarczyk, a w 68. minucie wynik ustalił Matuszewski. W meczu Zagłębia Lubin z Piastem goście z Gliwic doczekali się w końcu pierwszej bramki w tym sezonie. W 18. minucie strzelił Jirka. Przed przerwą Miedziowi wyrównali po golu Kocaby. Na początku drugiej połowy drugie trafienie ładnym strzałem znowu zdobył Jirka. Od tego momentu gospodarze rzucili się do odrabiania strat, co udało im się dopiero w ósmej minucie doliczonego czasu gry, gdy rzut karny wykorzystał Kosidis. Mecz zakończył się remisem 2:2. W Zabrzu Górnik podejmował Motor Lublin. Niespodziankę sprawili goście, którzy wysoko zawiesili rywalom poprzeczkę i wygrali 1:0 po golu Ndiaye.
W niedzielę odbyły się cztery spotkania, a w każdym z nich wystąpił jeden z ubiegłotygodniowych pucharowiczów. Jagiellonia podejmowała Lechię Gdańsk i tu nie było niespodzianki. Gospodarze łatwo poradzili sobie w tym spotkaniu, pokonując outsidera 2:0. W 27. minucie strzelił Rallis, a tuż przed przerwą podwyższył Jesus Imaz i było to trafienie szczególnej urody. Widzew pod wodzą nowego trenera udał się do Poznania, gdzie mierzył się z Lechem. Łodzianie po 10 minutach gry cieszyli się z gola, jednak jak to w ich przypadku często w tym sezonie bywa, do akcji wkroczył zespół VAR i gol Pawłowskiego został anulowany. W 21. minucie na prowadzenie wyszedł Kolejorz po golu Palmy. Po zmianie stron rzut karny wykorzystał Pawłowski. Lech był w drugiej połowie bardziej zdeterminowany, a w 64. minucie pierwszego gola w poznańskich barwach zdobył Fiabema. Było to trafienie na wagę zwycięstwa. W meczu Cracovii z Legią wynik spotkania otworzył niezawodny w tym sezonie Stojilkovič i do przerwy prowadziła Cracovia. Od razu po rozpoczęciu drugiej części gry wyrównał Rajovic. W 68. minucie gospodarze znów wyszli na prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu różnego i celnej główce Perkovica. Choć Legia przeprowadzała częste ataki, nie zdołała już odwrócić losów spotkania i trzy punkty zostały w Krakowie. W Szczecinie Pogoń podejmowała Raków Częstochowa. W pierwszej połowie nie padły żadne bramki. W drugiej wynik spotkania otworzył Grosicki, a w doliczonym czasie gry debiutanckie trafienie w ekstraklasie zdobył Mukairu. Raków był nieskuteczny i musiał uznać wyższość rywala. Zawodnicy Marka Papszuna w pięciu kolejkach zaliczyli już trzecią porażkę i zajmują miejsce w strefie spadkowej.
Arka Gdynia – Wisła Płock 1:0
GKS Katowice – Radomiak Radom 3:2
Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2:2
Górnik Zabrze – Motor Lublin 0:1
Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 2:0
Lech Poznań – Widzew Łódź 2:1
Cracovia – Legia Warszawa 2:1
Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa 2:0
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze