Piłka nożna
Poleciała pierwsza głowa!
W 6. kolejce PKO BP Ekstraklasy odbyło się siedem spotkań, ponieważ mecze Rakowa Częstochowa z Lechem Poznań oraz Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok zostały przełożone na inny termin. Padło jedynie 14 goli. Wisła Płock umocniła się na pozycji lidera, a wskutek kolejnej porażki Widzewa z posadą pożegnał się pierwszy trener drużyny – Żelijko Sopić.
Od meczu Radomiaka z Termalicą rozpoczęła się szósta kolejka. Już w 3. minucie wyszli na prowadzenie zawodnicy beniaminka po golu Jimeneza, ale błyskawicznie odpowiedzieli na to gospodarze i w 6. minucie padł gol wyrównujący, a jego strzelcem był Maurides. Obie drużyny później stwarzały sobie również wiele okazji, a dwa strzały zawodników Niecieczy odbiły się nawet od poprzeczki. Wynik jednak nie uległ już zmianie i obie drużyny podzieliły się punktami. W meczu Widzewa z Pogonią to gospodarze lepiej prezentowali się w pierwszej połowie. W 20. minucie wyszli na prowadzenie, kiedy zamieszanie w polu karnym wykorzystał Gallapeni. Dosyć niespodziewanie tuż przed przerwą Portowcy wyrównali wynik spotkania, a bramkę po strzale głową zdobył Marian Huja. W 66. minucie z boiska za niebezpieczne zagranie wyleciał Bergier i od tej pory zaczęły się kłopoty Widzewa, które w 86. minucie skończyły się stratą drugiej bramki. Jej autorem był Przyborek, a jego strzał z dalszej odległości był na tyle mocny, że nie poradził sobie z nim Kikolski. Tym sposobem Pogoń wywiozła z Łodzi 3 punkty, a jak się później okazało po tym spotkaniu ze stanowiskiem pierwszego trenera Widzewa pożegnał się Żelijko Sopić.
W sobotę Korona Kielce mierzyła się z Motorem Lublin i gospodarze spisali się w tym spotkaniu dużo lepiej. W pierwszej połowie kibice nie zobaczyli bramek, ale tuż po zmianie stron do siatki trafił Makuszewski, a 10 minut później Antonin. Tym samym Korona zasłużenie wygrała z Motorem. W pełni zasłużenie zwyciężył też Górnik Zabrze z GKS-em Katowice. Zabrzanie dominowali przez cały mecz. W 40. minucie wynik otworzył Hellebrand, a w 53. minucie podwyższył Liseth. 10 minut później kuriozalne trafienie zaliczył Kuusk, który tak niefortunnie podawał piłkę do Kudły, że ten nie zdołał jej opanować i gospodarze mogli się cieszyć z trzybramkowego prowadzenia. Taki wynik utrzymał się już do końca spotkania.
W niedzielę odbył się mecz Piasta Gliwice z Cracovią. Zdecydowanie było to najmniej interesujące spotkanie minionej kolejki. Obie drużyny rzadko stwarzały sobie dogodne sytuacje, a w całym spotkaniu były tylko trzy celne strzały na bramkę. Finalnie mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Co ciekawe po czterech kolejkach Piast dalej nie zdobył jeszcze gola. Nie zachwyciły też niedzielne derby Trójmiasta. Trochę częściej atakowali zawodnicy Lechii, lecz długo nie przynosiło to korzyści. Dopiero tuż przed końcem strzałem głową piłkę w siatce umieścił Kurminowski, czym przypieczętował zwycięstwo Lechii nad Arką. Po sześciu ligowych spotkaniach Lechia odrobiła zatem swoje minusowe pięć punktów.
W poniedziałek kolejkę zakończyli zawodnicy Wisły Płock i Zagłębia Lubin. W 20. minucie prowadzenie Miedziowym dał Reguła, ale piłkarze z Płocka udowodnili, że nie bez powodu są liderem, bo stanęli na wysokości zadania i odwrócili losy spotkania. W 58. minucie rzut karny wykorzystał Sekulski, a w doliczonym czasie gry na 2:1 trafił Salvador.
Radomiak Radom – Termalica Nieciecza 1:1
Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 1:2
Korona Kielce – Motor Lublin 2:0
Górnik Zabrze – GKS Katowice 3:0
Piast Gliwice – Cracovia 0:0
Lechia Gdańsk – Arka Gdynia 1:0
Wisła Płock – Zagłębie Lubin 2:1
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze