Dołącz do nas

Hokej

Pierwszy krok do finału wykonany

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W pierwszym meczu półfinałowym fazy play-off pokonaliśmy Unię Oświęcim 4:3, a bohaterem został Jakub Hofman, który zdobył dwie bramki. 

W pierwszej tercji gra toczona była w szybkim tempie. Obaj bramkarze nie mogli narzekać na nudę. W 26. sekundzie wynik otworzył Partanen, który dobił krążek po strzale Soderberga. Szybko zdobyta bramka przez gości napędziła ich, ale nie potrafili podwyższyć prowadzenia. Nasi hokeiści odpowiedzieli najlepiej jak mogli. Najpierw w 5. minucie w zamieszaniu pod bramką Lundina zachował się Jakub Hofman, który doprowadził do remisu. Ten sam zawodnik wyprowadził nas na prowadzenie w 10. minucie, dobijając krążek po strzale McNulty’iego. Oświęcimianie nie zamierzali się poddawać i w 17. minucie do remisu doprowadził Kubes.

Druga tercja rozpoczęła się od obustronnych ataków, jednak bez efektów bramkowych. Dopiero w 28. minucie Wronka przejął bezpański krążek i precyzyjnym strzałem w okienko wyprowadził GieKSę na prowadzenie. Stracona bramka podrażniła tylko przyjezdnych, którzy bezskutecznie za sprawą Raca i Soderberga próbowali doprowadzić do remisu. Nie wykorzystane okazje lubią się mścić. Tak było w tym meczu. W 33. minucie Runesson zagrał krążek przez 2/3 lodowiska do Coatty, który precyzyjnym uderzeniem zdobył gola numer cztery dla GieKSy. Mimo dwubramkowej straty goście nie zamierzali się poddawać. Mimo kilku okazji strzeleckich tylko jedna znalazła drogę do naszej bramki. W 39. minucie w strefie ataku krążek stracił Wronka, a Olsson-Trkulja szybkim podaniem obsłużył Ahopelto, który w sytuacji sam na sam zdobył kontaktowego gola.

Na początku trzeciej tercji od utraty piątej bramki Oświęcimian uratował Lundin, który obronił uderzenie Koivusaariego po kontrze 2 na 1. W ostatniej odsłonie regulaminowego czasu gry skupiliśmy się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki oraz na zdobyciu bramki po szybkich kontrach. Takie sytuacje miały miejsce w 48. i 54. minucie. Najpierw Bepierszcz przegrał pojedynek sam na sam z Lundinem, a następnie defensorzy Unii wyręczyli Lundina po akcji 2 na 1 Anderson-Wronka. Pod koniec meczu trener gości zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Mimo pustej bramki wynik nie uległ zmianie i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzimy 1:0.

GKS Katowice – Unia Oświęcim 4:3 (2:2, 2:1, 0:0)

0:1 Mika Partanen (Andreas Soderberg) 0:26
1:1 Jakub Hofman (Ian McNulty) 4:38
2:1 Jakub Hofman (Ian McNulty, Sam Coatta) 9:42
2:2 Jakub Kubes (Roman Dyukov, Roman Rac) 16:52
3:2 Patryk Wronka 27:42
4:2 Sam Coatta (Albin Runesson) 32:58
4:3 Erik Ahopelto (Daniel Olsson-Trkulja) 38:11

GKS Katowice: Eliasson (Kieler) – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Hofman Jonasz, – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Koivusaari, Michalski, Bepierszcz – Maciaś, Dawid, Hofman Jakub, McNulty, Coatta.

Unia Oświęcim: Lundin (Tyczyński Igor) – Soderberg, Makela, Partanen, Trkulja, Peresunko – Morrow, Scarlett, Moutrey, Heikkinen, Ahopelto – Kubes, Dyukov, Rac, Tyczyński Damian, Prokopiak – Matthews, Mościcki, Krzemień, Galant, Kusak.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga