Piłka nożna
Pełno podtekstów
Trzy pojedynki między zespołami z taką samą liczbą punktów, derby, walka o miejsce w topowej czwórce. W 21. kolejce Ekstraklasy czeka na nas mnóstwo emocji.
Ależ nam Ekstraklasa ugotowała piątek. Zacznie się Świętą Wojną, a Legia w Katowicach jeszcze podbije emocje. Wszyscy trzymamy kciuki, że tym razem jupitery na stadionie się nie poddadzą i derby odbędą się w normalnych warunkach. Radomiak w tym sezonie na swoim stadionie notuje ponad 2,2 punktu na mecz, natomiast historycznie ze starć na najwyższym poziomie pomiędzy tymi ekipami lepiej wychodziła Korona, wygrywając 4 na 7 takich meczów. Oba zespoły mają po 27 punktów, więc dla kibiców wynik będzie podwójnie ważny. W Katowicach fani mają chrapkę na podtrzymanie dobrej passy, wszak na Nową Bukową przyjeżdża drużyna znajdująca się w strefie spadkowej. Marek Papszun w końcu dorwał wysokiego napastnika, chodzi o Rafała Adamskiego. 24-latek wcześniej reprezentował barwy Pogoni Grodzisk Mazowiecki, gdzie w 20 meczach zdążył wykręcić double-double, a dokładniej 11 goli i 10 asyst. GieKSa także wzmocniła swoje szeregi – do zespołu Rafała Góraka dołączył Damian Rasak na wypożyczenie z opcją wykupu.
Dzień miłości? Na pewno nie na boiskach, tam walka będzie wrzała między wszystkimi. Ekstraklasowe Walentynki rozpoczną się w Krakowie, gdzie zmierzy się Cracovia z Jagiellonią Białystok. Do zespołu Luki Elsnera prosto z MLS na roczne wypożyczenie trafił Wiktor Bogacz. Jaga weszła w 2026 rok z ochotą na strzelanie – w dwóch pierwszych kolejkach wsadzili swoim rywalom 7 bramek, tracąc w obu tych starciach po jednym golu. Zagłębie Lubin Leszka Ojrzyńskiego zaprzecza całej logice i dzielnie trzyma się w górnej części tabeli, po wygranej z Koroną wskakując nawet do miejsca premiowanego pucharami. Mało kto się spodziewał, że na tym etapie sezonu to Raków będzie musiał gonić Miedziowych, a tak właśnie prezentuje się tabela. Mimo sagi transferowej wokół Ariela Mosóra, to Wojciech Cygan zapowiedział, że do tego meczu młody obrońca będzie się przygotowywał standardowo z drużyną. Gdyby przed sezonem ktoś powiedział, że w lutym mecz Widzewa Łódź z Wisłą Płock będzie pojedynkiem ekip z dwóch przeciwnych krańców tabeli, to prawdopodobnie miałby na myśli nie takie przypisanie ekipy do miejsca, jakie widać obecnie. Wisła przegrała w Gliwicach, ale na swoim stadionie będą zdecydowanym faworytem w starciu z Widzewem. Największą szansą Łodzian w tym starciu będzie to, że pan Dobrzycki znajdzie środki na wykupienie Orlen Areny i anuluje mecz.
Motor Lublin dzielnie walczy o utrzymanie się bez żadnego transferu. Zbigniew Jakubas ciągle walczy o to, żeby to kibice utrzymywali klub, a patrząc na to, że przy okazji narzeka na małą frekwencję, to jest to bardzo logiczne, że trener Stolarski nie ma co liczyć na nowych zawodników. W tym momencie wypada przypomnieć, że rywal Motoru, Lechia Gdańsk, nie powinna znajdować się w Ekstraklasie. Oba zespoły mają po 24 punkty, czyli mamy kolejny mecz o przysłowiowe sześć oczek. Taka sama sytuacja ma miejsce w następnym starciu, z tym, że zarówno Pogoń Szczecin, jak i Arka Gdynia mają po 22 punkty. Prezes Alex Haditaghi lubi znajdywać sobie rywali wśród innych drużyn, tym razem padło na wychowanka Portowców, a aktualnie reprezentanta Arki, Kamila Jakubczyka. Warto poczytać odpowiedzi kibiców Pogoni, widać, że już nawet oni są zmęczeni aktywnością ich prezesa. Weekend zakończy ponowne starcie Lecha Poznań z Piastem Gliwice. Kibice śląskiego zespołu mogą być wdzięczni futbolowym bogom, że aż dwa ich starcia zostały przełożone na późniejszy etap sezonu, kiedy akurat złapali zwyżkę formy. Mecz sprzed dwóch tygodni został wygrany przez Piasta, a wcale nic nie zapowiada tego, żeby Lech u siebie miał zagrać o wiele lepiej.
Tydzień rozgrywkowy zostanie dograny do końca w Niecieczy, gdzie z Termaliką zmierzy się Górnik Zabrze. Osoby śledzące Ekstraklasę mogą pamiętać starcie i statystyki w pierwszej połowie sezonu. Koniec końców, to gole są najważniejsze, a w tym lepsze były Słonie.
Piątek (13 lutego):
Radomiak Radom (8.) – (9.) Korona Kielce | 18:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
GKS Katowice (11.) – (16.) Legia Warszawa | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (14 lutego):
Cracovia (5.) – (1.) Jagiellonia Białystok | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Zagłębie Lubin (4.) – (6.) Raków Częstochowa | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Wisła Płock (2.) – (17.) Widzew Łódź | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (15 lutego):
Motor Lublin (13.) – (12.) Lechia Gdańsk | 12:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Pogoń Szczecin (14.) – (15.) Arka Gdynia | 14:45 (Canal+ Sport 3, TVP Sport)
Lech Poznań (7.) – (10.) Piast Gliwice | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, Canal+ Premium)
Poniedziałek (16 lutego):
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (18.) – (3.) Górnik Zabrze | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze