Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za udaną inaugurację

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za pierwszy mecz 2026 roku. Nie było zaskoczenia w głosowaniu na MVP, gdyż najlepszym GieKSiarzem meczu, po raz ósmy w tym sezonie, został Bartosz Nowak!

Rafał Strączek (4+) – Ciężko źle rozliczyć bramkarza za zachowane czyste konto, chociaż zdarzały się już mecze, w których był bardziej testowany. Przytomnie złapał piłkę po rykoszecie od nogi Wasyla, i to chyba było na tyle z celnych strzałów rywali w tym meczu. Jedyne, co mogło źle wpłynąć na ocenę naszego golkipera, to groźna strata w rozegraniu w 60. minucie. Ocena powinna pójść w dół za chuligańskie zachowania i próbę złamania poprzeczki pod koniec meczu.

Alan Czerwiński (3+) – Trener Górak na konferencji wyjawił, że połowę swojego występu Alan grał z dyskomfortem kolana. Może z tego wynikały puste przeloty do piłek i złe decyzje przy dalekich wykopach Zagłębia, przy wyprowadzeniu wyglądał jednak jak zawsze solidnie. Trzymamy kciuki za to, aby z kolanem było wszystko dobrze!

Arkadiusz Jędrych (5) – Cały mecz razem z Klemenzem stabilnie trzymał linię defensywy. Mogłoby się wydawać, że przy groźnej główce Kosidisa to kapitan zepsuł krycie, ale został popchnięty przy wyskoku i prawdopodobnie gol Greka zostałby i tak anulowany. Przy swojej okazji wykorzystał to, że żaden zawodnik Miedziowych nie był zbytnio zainteresowany dorównaniem mu wyskokiem i precyzyjnie zwieńczył rzut rożny.

Lukas Klemenz (4+) – Został na Górnym Śląsku i w pierwszym meczu nie spuścił z poziomu prezentowanego pod koniec rundy. Ciągle królował w powietrzu, nie popełnił również żadnego błędu. Dał się złapać na porządnym spalonym przy nieuznanej bramce Zrel’aka, lecz jest to wpisane w koszta tak rozgrywanych rzutów wolnych. Jeśli Lukas taki poziom utrzyma w dalszych spotkaniach, to przypieczętuje zasadność przedłużenia kontraktu.

Marcin Wasielewski (4) – Pierwsza połowa Wasyla przeszła bez historii, za to w drugiej… Marcin jest wahadłowym i na razie wszystko wskazuje na to, że powinien tam zostać. Chociaż w zasadzie nie było źle, nie było jednak też dobrze. Można powiedzieć, że było średnio.

Sebastian Milewski (4) – To dzięki jego odbiorowi Bartosz Nowak wpisał się na listę strzelców już w drugiej minucie meczu. Przyzwyczaił nas do tego, że nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale też rzadko błyszczy jaśniej niż jego koledzy ze środka pola.

Mateusz Kowalczyk (5-) – Może i chciał nieco tego karnego sprokurować, ale przy tylu kluczowych wślizgach młodemu nadal zawodnikowi można to wybaczyć i tylko pogrozić palcem. Zasadniczo niczego odkrywczego o nim nie napiszemy, po prostu: Kowal w swojej najlepszej postaci. Chwila zagapienia i już na plecach sunął, odbierając rywalom futbolówkę, a jego zwinność umożliwia mu wykonywanie takich akrobacji nawet zza pleców przeciwnika. Miał także swoje okazje bramkowe i solidnie spisywał się przy dystrybucji, oby tak dalej.

Borja Galan (4) – Miał swój udział przy pierwszej bramce, chwilę potem miał okazję podwyższyć wynik, jednak Hiszpan nie jest znany z zabójczego wykończenia. Prawie odrobił grzechy z pierwszej połowy pod koniec meczu i ładnie skończył stały fragment gry, o spalonym zadecydowały jednak centymetry. Zaliczył groźną stratę w drugiej połowie i tylko impotencja ofensywna Zagłębia uchroniła obronę gości od dodatkowej roboty. Dołożył swoją cegiełkę do drugiej bramki, świetnie wypuścił Nowaka w akcji, z której wyniknął bramkowy rzut rożny. Wykartkował się na najbliższy mecz z mocnym rywalem, za to na pewno należy się drobny minus.

Mateusz Wdowiak (4-) – Jak na pierwsze spotkanie w nowej drużynie zagrał co najmniej przyzwoicie, a i wcale braku zgrania nie było tak wyraźnie widać. Był zawodnikiem aktywnym i choć tym spotkaniem na pewno nikogo nie porwał, pozwolił mieć kibicom nadzieję na jego kolejne, lepsze występy. Pierwsze śliwki robaczywki, a że system GieKSy nie różni się aż tak znacznie od tego, z jakim styczność miał w Rakowie, konkretów i solidnych spotkań powinniśmy oczekiwać już niebawem.

Bartosz Nowak (6, MVP) – Nawet nie zdążył strzelić bramki w 60 sekund, naszym zdaniem powinien się poprawić. Nie ma nawet co rozpamiętywać paru nieco słabszych zagrań, bowiem te najefektywniejsze jak zwykle przyszły mu w dużej ilości i z niezwykłą łatwością. Bez kompleksów wparował w szesnastkę, odbił finezyjnie piłkę od przeciwnika i z chirurgiczną precyzją ominął gąszcz nóg i rąk. Nie chciał zostawić żadnych wątpliwości co do MVP, więc uraczył nas swoimi stałymi fragmentami gry i asystą, która przypieczętowała wynik meczu.

Adam Zrel’ak (4) – Klasyczny występ napastnika GieKSy, czyli więcej pracy w destrukcji w środku pola niż pod bramką rywala. Szkoda nieuznanej bramki, ale bez wyraźnego spalonego Klemenza tej sytuacji by jednak nie było. Największym pozytywem przy występach Adama są jego zdrowe nogi, po tym meczu zostały na szczęście chyba nieruszone.


Erik Jirka (3+) – Wszedł, pobiegał, dał się sfaulować oraz sfaulował. Mecz na przełamanie lodów poszedł bez większych przeszkód, ale także bez fajerwerków.

Adrian Błąd (bez oceny) – Jedna z lepszych zmian Adriana w ostatnich kolejkach, dobrze zbierał piłki wybijane przez nasz blok defensywny i uspokajał akcje. Nie było to nic przełomowego, ale nie tego się oczekiwało od zmiennika wprowadzonego przy dwubramkowym prowadzeniu.

Ilja Szkurin (bez oceny) – Miał te same zadania co Adam Zrel’ak i podobnie jak jego kolega częściej meldował się na plecach rywali w odbiorze niż w polu karnym. Nie pokazał nic więcej, niż musiał.

Jesse Bosch (bez oceny) – Wszedł, sfaulował, złapał żółtko i nie pojawił się ponownie do końca meczu.

Eman Marković (bez oceny) – Główną zasługą tej zmiany była możliwość pozdrowienia Bartka Nowaka przez naszych kibiców.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga