Piłka nożna
Oceny za szychtę z Jagiellonią
Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami za ostatni mecz w tym roku na Nowej Bukowej. Barbórka przebiegła pomyślnie, a Według was najlepiej na boisku fedrował Bartosz Nowak, zdobywając miażdżącą większość w głosowaniu na MVP.
Rafał Strączek (4) – Popełnił jeden błąd, jakże kosztowny. Było to zupełnie niepotrzebne i trywialne, ale zdarza się – ważne, że rzadko (choć Marten Kuusk ma pewnie inne zdanie). Być może i nieco za często nadal decyduje się na piąstkowanie, ale najważniejsze, że piłka jest oddalona i nie ma z tego większego zagrożenia. Nawet gdyby decydował się na zagrania w stylu legendarnego Rene Higuity, ostatecznie liczy się to, co w siatce i jak radzi sobie po wpadce. A w tym meczu nie dość, że roboty miał mnóstwo, to po takim wypadku błyskawicznie się pozbierał mentalnie i wybronił 2:1 przy strzale Jesusa Imaza. Później zaliczył jeszcze asystę drugiego stopnia, więc biorąc wszystko pod uwagę, był kluczową i pozytywną postacią naszej drużyny w tym meczu.
Alan Czerwiński (4) – To po jego zagraniu ze środkowej linii Szkurin miał okazję rozegrać bramkową akcję z Bartoszem Nowakiem. Nie odstawał poziomem od żadnego zawodnika w bloku obronnym, co w tym meczu jest dużym komplementem.
Arkadiusz Jędrych (5-) – Nie był na świeczniku w tym meczu, za to wykonał kawał dobrej roboty w blokowaniu pola karnego. Cała obrona gra dookoła niego, nie dał rady się złamać ani razu. Trzeba zacząć sobie zadawać pytanie – a co jeśli Arkadiusz Jędrych już nigdy nie odpocznie? To znaczy, według nas kiedyś odpocznie. Ale co jeśli nie odpocznie?
Lukas Klemenz (5-) – O ile na początku rundy był (nie można powiedzieć, że nie słusznie) mocno wytykany placami, tak teraz ciężko sobie wyobrazić naszą defensywę bez niego. Przy jego interwencjach można było być spokojnym, a wykonał ich naprawdę sporo i część z nich wcale do łatwych nie należała. Doskonale powstrzymał kontrę Jagiellonii w 30. minucie i warto mu to zapamiętać, nawet mimo pozycji spalonej. W ofensywie praktycznie już się nie udzielają nasi boczni środkowi obrońcy, więc ciężko rozliczać ich za ten element gry – mimo to przy stałych fragmentach potrafił się dobrze odnaleźć.
Marcin Wasielewski (4+) – Z wielkim spokojem przyjął piłkę na linii bramkowej po piętce Imaza, być może nawet zbyt spokojnie, gdyż przy odrobinie pecha ta piłka inaczej by się odbiła od Jóźwiaka. Głównie jego stroną Jagiellonia próbowała zagrozić bramce Rafała Strączka, jednak z tych akcji nie wynikało dużo. W ofensywie został trochę przez podejście do meczu rozbrojony, a to tam częściej pokazuje swoje główne atuty.
Jesse Bosch (5) – Jak trwoga, to do Boscha. Można się nieco pośmiać z ilości wybijanych przez niego piłek, jednak w kilku podbramkowych sytuacjach to właśnie temu bezceremonialnemu podejściu zawdzięczaliśmy czyste konto niemal do końca regulaminowego czasu. W rozegraniu nader zjawiskowo (szczególnie występując obok Pana Profesora) się nie prezentował, ale i tak radził sobie całkiem dobrze i ewidentnie lepiej rozumie nasz styl niż kilka tygodni temu. Udowodnił swoją ukończoną aklimatyzację akcją z 28. minuty, doskonale porozumiewając się ze swoimi kolegami.
Sebastian Milewski (4) – Dużo bardziej statyczny w środku pola od drugiej „8”, ale jest tam, gdzie go potrzeba. Nie brał na siebie rozegrania piłki, ale był pod grą. Brakowało czasami ruchu, ale mogło to być założenie taktyczne.
Borja Galan (4) – Nie zawsze był w stanie w pełni spacyfikować skrzydłowych Jagi, ale większość czasu radził sobie co najmniej poprawnie. Kombinował po swojemu kilka razy na skrzydle, ale nie przyniosło to wymiernych skutków.
Bartosz Nowak (6, MVP) – Pozwolimy sobie jedynie zacytować Sz. P. Redaktora Shella: „Boże. Przecież to jest obecnie najlepszy piłkarz ekstraklasy. Inteligencja i efektywność tego zawodnika sprawia, że śmiało może on kandydować do najlepszego piłkarza GKS w ostatnim dwudziestoleciu. […] Zawodnik jest to wprost doskonały i dla takich ludzi dzieci zaczynają się interesować piłką nożną i wieszają plakaty nad łóżkiem. Po prostu mistrz”.
Marcel Wędrychowski (5-) – Zachowując umiar, znów udowodnił, że jest takim katowickim Gavim i jego transfer był strzałem, nomen omen w jego pozycję, w 10. Biega po boisku aż miło, dogrywa piłki i pokazuje się na pozycji na okrągło. Nie jesteśmy jednak przekonani czy istnieje sposób na powstrzymanie go od skoków pressingowych, co jest ryzykiem, które trzeba wkalkulować w wystawianie go. Z Jagiellonią spłaciło się to z nawiązką, golkiperowi jego doskok będzie się śnił po nocach, tak naprawdę tylko raz jego ułańska fantazja przyniosła odwrotny skutek. Do żółtej kartki naprawdę dobry mecz, po jej otrzymaniu od razu powinien zostać zmieniony: zbyt skupiał się na nieopuszczeniu boiska decyzją sędziego.
Ilja Szkurin (5-) – Cały czas istnieje takie przekonanie, że za łatwo się przewraca w szesnastce – bez tego spokojnie miałby już 3-4 wielkie szanse więcej w tym sezonie. Do tego magicznego miejsca doskonale się przepycha, potrafi też odpuścić walkę o piłkę i postawić na swoją szybkość. Zrel’ak więcej biega w pressingu, a Ilja z Jagiellonią sporo się nabiegał za wybitymi piłkami i podczas naszych akcji ofensywnych. Brakuje mu (a przynajmniej takie sprawia wrażenie) przekonania co do swoich możliwości, a przecież pokazał przy dwóch bramkach, w których maczał palce, że jest naprawdę dobrym zawodnikiem.
Grzegorz Rogala (4-) – Wszedł za Alana i skupił się na niepopełnieniu żadnego błędu. Był niezauważalny, co w takim meczu jest w zasadzie zaletą.
Eman Marković (bez oceny) – Spróbował raz zaskoczyć bramkarza gości, jednak mimo ładnej techniki strzału, piłka poleciała daleko od poprzeczki. Wszedł w momencie rozpoczęcia najgłębszej obrony GieKSy, ciężko było dużo pokazać. Dużo mniej daje w pressingu od swojego bezpośredniego rywala o miejsce w składzie.
Filip Rejczyk (bez oceny) – Ledwo zdążył powąchać murawę.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze