Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za pucharowy mecz

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami piłkarzy za pucharowy mecz z Wisłą Płock. Oceny podawane są w skali szkolnej na podstawie średniej Waszych głosów. MVP został Bartosz Nowak, który otrzymał aż 98 proc. głosów. 

Rafał Strączek (3) – Prawdopodobnie nie dał żadnego argumentu Rafałowi Górakowi, żeby postawić go w hierarchii nad Dawidem Kudłą. Bliski zawalenia dwóch dodatkowych goli. Na plus dobra interwencja przy strzale Kamińskiego. Miał pecha przy drugiej bramce, ale w lepszej formie raczej dałby radę to wyjąć.

Marten Kuusk (3) – Na początku było widać duży stres meczem, na szczęście całkiem szybko sobie z nim poradził. Naprawił błędy Kowalczyka oraz Strączka i Galana, które miały dużą szansę na zakończenie się straconymi bramkami.

Arkadiusz Jędrych (4-) – Klasycznie najstabilniejszy z bloku obronnego. Nie wyróżnił się niczym specjalnym, co w zasadzie oznacza solidny mecz u środkowego obrońcy.

Lukas Klemenz (4-) – Nie potrafi wyłączyć swojego motorka i przy prawie każdej okazji wyskakuje 10 metrów do przodu, aby przeciąć piłkę. Jeśli to się udawało, to wychodziło dobrze, ale po jednej z nieudanych prób takiego zagrania straciliśmy pierwszą bramkę. Jeśli za to nie wybiegał do przodu, to zazwyczaj był dobrze ustawiony. Sprokurował absolutnie niepotrzebny rzut wolny pod swoim polem karnym pod koniec pierwszej połowy – co to było? Dobrze przedłużenie piłki przy drugim golu, wyglądało to jak gotowy schemat.

Alan Czerwiński (3-) – W pierwszej połowie szło zapomnieć, że Alan wyszedł na to spotkanie. Żadne akcje nie szły jego flanką, pokazał się dopiero w drugiej odsłonie. Skutecznie przerwał kontrę pod koniec pierwszej połowy. Druga połowa także była solidna, wygląda on dużo lepiej na wahadle niż na obronie, chociaż można mieć do niego pretensje za pierwszą bramkę.

Jesse Bosch (3) – Na razie bliżej mu do okupowania ławki rezerwowych niż zdobycia wyjściowego składu. Idiotyczna kartka na początku meczu rzutowała później na cały występ. Drugą połowę zaczął sensowniej, po jego akcji obronnej rozpoczęliśmy jedną z kontr.

Mateusz Kowalczyk (4+) – dobre podanie przy pierwszym golu, ładnie wykorzystał szerokie ustawienie gości. Zmarnował fatalnym podaniem kontrę na połowie boiska, gdy był nieatakowany. Nerwowy występ w rozegraniu, przynajmniej w porównaniu do tych, do których nas przyzwyczaił. Dwie asysty i asysta drugiego stopnia zazwyczaj oznaczają jednak świetny mecz.

Borja Galan (4) – W pierwszej połowie przez Hiszpana przechodziło więcej akcji niż przez Nowaka, co w GieKSie jest mocno niecodzienne. Bliski zdobycia dziwnego samobója.

Bartosz Nowak (6, MVP) – Tu nie ma co pisać, tu trzeba dzwonić oglądać! Nie ma co wypisywać oczywistości, bo pochwał pod jego adresem wygłoszono już mnóstwo. Z kronikarskiego obowiązku: momentami średnio sobie radził przez podwajanie bądź potrajanie go przez rywali, co jednak zostawiało więcej miejsca reszcie drużyny. Pod koniec kompletnie opadł z sił, co jest jak najbardziej zrozumiałe.

Eman Marković (3+) – W pierwszej połowie padł ofiarą tego, że większość akcji szła drugą stroną. Po przerwie trochę się uaktywnił, chociaż nie wyniknęło z tego dużo.

Ilja Szkurin (4+) – Dziwne uczucie – mieć napastnika, który wykorzystuje okazję strzelecką. Ciągle pod grą, widać po nim było, że gol go napędził. Dobrze zachowywał się w akcjach drużynowych, chyba przeskoczył na kolejny poziom rozumienia taktyki trenera. Sam pewnie wie, że mógł skończyć ten mecz z bramką więcej.

Marcin Wasielewski (4) – Pokazał tą zmianą, czemu jest kluczowym graczem zespołu. Wprowadził dynamikę, której brakowało Czerwińskiemu, co przy zmęczonym przeciwniku robiło jeszcze większe wrażenie niż zwykle. Uratował mecz dzięki swojej motoryce.

Marcel Wędrychowski (4) – Klasyczna zmiana Marcela, czyli dużo wiatru. Pomógł także drużynie w pressingu.

Kacper Łukasiak (3+) – Bardzo dobra zmiana, wprowadził spokój do środka pola. Cieszy pierwsza liczba, szczególnie że wyniknęła ona z dobrego wyjścia na pozycję.

Maciej Rosołek (2) – Nie daje powodów do uśmiechu kibicom, po jego wejściu straciliśmy zawodnika w ofensywie.

Jakub Łukowski (bez oceny) – Wszedł, zepsuł dośrodkowanie, skończył się mecz.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga