Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za porażkę z Piastem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami i naszymi opisami za porażkę z Piastem Gliwice. Waszym MVP został bramkarz Rafał Strączek. Wszystkie noty podane są w skali szkolnej.

Rafał Strączek (3, MVP) – Wyjął to, co musiał, a czego nie musiał, to też trochę wyjął. Szkoda trzeciej bramki dla Piasta, bo mam wrażenie, że przy odrobinie farta zablokowałby ten płaski strzał. Na plus lepsze wyjścia do wrzutek, chociaż też był w tym aspekcie rzadziej testowany niż ze Słoniami.

Marten Kuusk (2) – Absolutnie niewidoczny, lecz statystyki pokazują, że wygrywał większość pojedynków w obronie.

Arkadiusz Jędrych (2+) – Swoim pójściem „na raz” bezpośrednio przyczynił się do utraty trzeciego gola, po czym powtórzył to kilka minut później, tym razem bez konsekwencji. Poza tym w defensywie zagrał przeciętnie, czyli podobnie jak jego koledzy z obrony.

Lukas Klemenz (2+) – Pechowo zaliczył 2 liczby przy golach rywala w pierwszej połowie. Próbował przeszywać wszystkie linie rywala dalekimi podaniami z obrony, z takiego podania powinien mieć asystę przy akcji z anulowanym karnym. Przypadkowego odbicia piłki zabrakło przy trzeciej bramce Piasta, później dał się ograć jak junior i musiał ratować się faulem na żółtko. Ogólnie ciężko zaliczyć ten występ w defensywie do udanych. Z przodu pokazuje za to, że potrafi być tam, gdzie powinien i zdublował już wyczyny bramkowe naszych napastników w lidze.

Marcin Wasielewski (2+) – Występ przeciętny, czyli jak na standardy Wasyla, kiepski. Nie można mu odmówić płuc i serducha, ale po prostu nie wszystko mu w tym meczu wychodziło. Dobrze zareagował przed polem karnym przy honorowej bramce.

Mateusz Kowalczyk (bez oceny) – Dziękujemy za wolę walki i życzymy powrotu do zdrowia!

Jesse Bosch (2+) – Dał przypomnieć o sobie dopiero pod koniec pierwszej połowy, kiedy spróbował zdobyć gola kolejki z 25. metra. Poza tym zagrał po prostu gorzej od swojego kolegi ze środka pomocy.

Borja Galan (2) – Kiepski występ, choć to dziwnie brzmi przy drugim najlepszym zawodniku zespołu w ofensywie w tym spotkaniu.  Bez jego dobrej dyspozycji gra skrzydłami wygląda bardzo mizernie, niestety przegrywał trochę pojedynków w obronie. Niesamowicie ustawia się do wrzutek, znajduje mnóstwo okazji do wykorzystania głowy po centrach.

Eman Marković (2) – Chciał być aktywny przez swój czas w spotkaniu, niestety, we wszystkim był niedokładny – od pressingu do podań.

Bartosz Nowak (3-) – Do jego ogródka świetnych zagrań i niedoszłych asyst trzeba dorzucić mały kamyczek w postaci straty w okolicach 60. minuty spotkania, z której spokojnie mógł wyniknąć gol dla gości.

Adam Zrel’ak (2) – Chyba najgorszy występ Słowaka od powrotu po kontuzji. Zepsuł kilka świetnych piłek od kolegów z zespołu, a i w destrukcji dawał mniej niż zwykle. Nie dawał żadnej wartości drużynie i został zmieniony przed 60. minutą.


Sebastian Milewski (2+) – No nie daje nam tyle samo radości z oglądania jego gry co Mateusz Kowalczyk. Niby zagrał solidny mecz, niby nic nie zawalił, ale brakowało tego czegoś w środku pola.

Marcel Wędrychowski (2) – Dziwna akcja z drugą piłką na boisku, ale tutaj raczej w całości jest to wina sędziego, który powinien przerwać grę.

Ilja Szkurin (2) – Pierwszy kontakt z piłką rozwiał nadzieję na to, że będzie lepszy od Zrel’aka w tym spotkaniu. W pierwszych kilku minutach zepsuł dwie świetne piłki od Nowaka, później dał się złapać na spalonym po podaniu Wędrychowskiego, jednak i tak strzelił w bramkarza.

Alan Czerwiński (2-) – Z kibicami przywitał się nową fryzurą, przejęciem i niecelnym podaniem. Później nie pokazał nic godnego uwagi.

Kacper Łukasiak (bez oceny) – Po wejściu powinien wywalczyć żółtą kartkę, jednak sędzia oszczędzał w tym względzie graczy gości. Dziwne zachował się w polu karnym Piasta, kiedy piłka dosłownie spadła mu na głowę.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Gg

    11 listopada 2025 at 09:52

    Kurwa Milewski -5 co to znaczy znaczy że nic nie zawalił to jest środkowy pomocnik ani się nie pokazuje a jak już dostaję piłkę to gra albo z powrotem albo do tyłu zero wślizgów walki strzałów. Porównajcie sobie w zeszłym sezonie go do Repki. Przecież z tym człowiekiem w składzie pewny spadek.

    • Avatar photo

      Milewski KING

      11 listopada 2025 at 19:24

      co ty kurwa ślepy jesteś? Jakie -5 dla Milewskiego, skoro jest 2+? Naucz się czytać, a potem pisz.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga