Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za mecz z Arką

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z Waszymi ocenami (w skali szkolnej) za mecz z Arką. MVP został Lukas Klemenz, który tylko o 1 głos wyprzedził Adama Zrel’aka.

Dawid Kudła (4) – W zasadzie pracy dużo nie miał, a za straconą bramkę ciężko go obwiniać. Jako część rozegrania spisał się naprawdę dobrze, choć raz powinien uruchomić Adriana Błąda na wolnym polu. Paradoks bramkarza – grasz dobry mecz, ale oceniają cię głównie za interwencje, na które czasem nie masz szans.

Alan Czerwiński (3+) – Nie był naszym najaktywniejszym graczem, ale nie popełnił żadnego większego błędu. Spisał się poprawnie, oby zmiana nie była spowodowana czymś poważniejszym.

Arkadiusz Jędrych (5-) – Nasz napast… Rozgrywający? Środkowy obrońca. Prawdopodobnie miał 6 z geometrii, zawsze jest tam, gdzie piłka akurat spadnie. Wygrywał pojedynki, posyłał ciekawe piłki, a jedna z najlepszych nastąpiła po jego… katastrofalnym błędzie w pierwszych sekundach i jeszcze bardziej spektakularnym wybiciu.

Marten Kuusk (4) – Dużo miejsca zostawił przeciwnikowi przy straconym golu, ale poza tym utrzymał swój status solidnego obrońcy. Sumiennie wypełniał swoje zadania przez lwią część meczu.

Borja Galan (4) – Widać już było, że złapał rytm meczowy i jest coraz bliżej osiągnięcia szczytowej dyspozycji. Dużo walczył, wybiegał na pozycję i radził sobie w defensywie. Dobry prognostyk na kolejne mecze.

Mateusz Kowalczyk (5) – Był wszędzie, a jego wrzuty z autów pozwoliły mu na odblokowanie nowej klasy postaci: człowiek-trebusz. Trochę spuścił z tonu wygranych pojedynków i raz widowiskowo dał się wkręcić w ziemię, ale i wtedy odpowiedzialnie podjął decyzję o faulu. Nieco słabszy występ (jak na skalę Kowala), czyli i tak bardzo dobry.

Kacper Łukasiak (4) – W końcu nawiązał do tego swojego inauguracyjnego kwadransa, o którym tak często pisaliśmy. Nie był oczywiście jeszcze tak aktywnym, jak byśmy tego oczekiwali, ale zagrał odpowiedzialnie i jego akcje były na odpowiednim poziomie, także te defensywne. Wszystkie jego podania były skuteczne i posłał kilka napędzających piłek, oby tak dalej. Był blisko zdobycia ładnej bramki.

Marcin Wasielewski (5-) – Nie ma dla niego straconych piłek, w pozornie beznadziejnej sytuacji potrafił coś wyczarować. Może nie uczestniczył w każdej naszej akcji i był dość mało pod grą piłką, ale za to każde jego zagranie było już mocno konkretne.

Adrian Błąd (4-) – Nieco anonimowy wystep, a jego fantazja to miecz obosieczny – raz zmarnował dobrą akcję kopnięciem z twierdzy Kłodzko, drugi raz zapoczątkował świetny atak wybiciem z szesnastki. Brakuje mu nieco dynamiki i widoczne to było przy jego próbie kontrataku, ale i tak był wartością dodaną w tym spotkaniu.

Bartosz Nowak (5-) – Profesor stałych fragmentów gry, w końcu udało się przełożyć dobrze bite piłki na zagrożenie w szesnastce. Był zawodnikiem aktywnym i choć zanotował kilka strat, przyłożył się do naszej dobrej gry.

Adam Zrel’ak (5) – Dobry występ naszej dziewiątki, zasłużone oklaski spotkały go ze strony kibiców. Posyłał ciekawe piłki za linię defensywną, przepychał się z obrońcami i zdobył ładnego gola. Nie jest to jeszcze jego najlepszy poziom i wkradło się sporo niedokładności, ale bierzmy pod uwagę jego długą przerwę od gry.


Lukas Klemenz (5, MVP) – Z przodu zaprezentował się dobrze, zdobył w końcu dwie bramki. Jego podania na połowę przeciwnika również wyglądały więcej niż przyzwoicie, potrafił się też odpowiednio zastawić. Nieco niepewnie wyglądał na naszej połowie w kwestii gry piłką, ale w roli stricte defensywnej spisał się dobrze.

Maciej Rosołek (brak oceny) – Wszedł w momencie, gdy mecz był już tak naprawdę wyjaśniony i nie musieliśmy wyprowadzać licznych ataków. Powinien jednak dopisać sobie bramkę i wtedy byłby jednoznacznie odebrany pozytywnie, tak znów zostawił pole do uzasadnionej dyskusji.

Marcel Wędrychowski (bez oceny) – Dużo biegał i brał udział w pojedynkach, zobaczyliśmy jego bardziej agresywną wersję. Solidna zmiana.

Konrad Gruszkowski (bez oceny) – Zmienić Wasyla to zadanie bardzo trudne, a tym razem nie wniósł zbyt wiele od siebie. Po prostu nic nie zepsuł, ale zabrakło czegoś więcej.

Filip Rejczyk (bez oceny) – W te kilka minut pokazał się z jak najlepszej strony i było po nim widać, że dużo to wejście dla niego znaczyło.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga