Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny za awans w Łodzi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za wygraną z ŁKS-em Łódź. Waszym zdaniem MVP został Bartosz Nowak, otrzymując ponad połowę głosów. Oceny zostały podane w skali szkolnej.

Rafał Strączek (4) – Widać jeszcze małe braki w komunikacji z resztą zespołu. Dobrze sobie poradził w nielicznych akcjach ŁKS-u, a na woleja Jędrycha nie mógł wiele zaradzić.

Grzegorz Rogala (2+) – Całkiem skutecznie udawał środkowego obrońcę, jednak nie dawał wartości dodatniej ani w bronieniu pola karnego, ani w rozegraniu. Przy kilku próbach podciągnięcia piłki był mu ona bez większego wysiłku zabierana.

Arkadiusz Jędrych (3+) – To po jego (niedokładnym) zagraniu Wasyl wywalczył jedenastkę, którą potem sam kapitan wykorzystał. Najpewniejszy w defensywie przez 83 minuty meczu, bo właśnie wtedy popisał się ślicznym samobójem. Ciężko to nawet sensownie opisać, czwarty swojak zespołu w sezonie, a mamy październik.

Marten Kuusk (4) – Brał na siebie wyprowadzanie piłki z obrony, zazwyczaj udanie. W defensywie nic nie zawalił, a gospodarze także zbytnio go nie testowali.

Jakub Łukowski (3) – Miał wielką ochotę na strzelenie bramki, jednak przy strzałach z dystansu prezentował celność ruskiego czołgu. Zepsuł obiecujący atak podaniem nie w tempo do Wędrychowskiego.

Kacper Łukasiak (4-) – Pięknie raz pograł z Ilją, zapachniało Brazylią pod polem karnym ŁKS-u. Przez większość meczu razem ze swoimi partnerami ze środka pola panował nad swoim terenem. Jego wślizg bezpośrednio dał GieKSie drugą bramkę. Zszedł ze względu na dolegliwości, życzymy zdrowia!

Mateusz Kowalczyk (4) – Bardzo aktywny w fazach przejściowych, próbował zaznaczyć swoją obecność w ataku. Złapał dziwną żółtą kartkę na połowie gospodarzy. Przez większość swojego występu był wściekle atakowany, lecz wychodził z tych opresji wzorowo.

Marcin Wasielewski (4+) – Nieustępliwy jak zawsze, jego pazerność wywalczyła drużynie rzut karny. Wyszedł na niestandardowej dla siebie stronie, lecz nie rzutowało to na jakości.

Bartosz Nowak (5, MVP) – Wirtuoz, może mieć pretensję do Szkurina za brak większej liczby asyst na swoim koncie. Nie był daleki od zdobycia bramki po połamaniu nóg obrońcy niczym Leo Messi w pojedynku z Jerome Boatengiem. Wykorzystywał więcej miejsca zostawianego przez drużynę z niższej ligi i bawił się grą. Obok bramkarza gospodarzy najlepszy na boisku.

Marcel Wędrychowski (5-) – Bardzo aktywny po swojej stronie, także może mieć pretensje do napastnika o brak asysty. Sam też był blisko wpisania się na listę strzelców, zabrakło jednak troszkę celności i tylko obił obramowanie, a innym razem nie rzucił wyzwania bramkarzowi strzałem z podobnego miejsca.

Ilja Szkurin (4) – Skończył z jedną bramką, a powinien z kilkoma. Przez jego kombinowanie pod bramką debiutującego bramkarza ten mecz był nierozstrzygnięty do ostatniej minuty. Współautor jednego z ładniejszych wejść w pole karne przeciwnika w tym sezonie, jednak ta skłonność do nadmiernego szukania dziwnych rozwiązań więcej w tym meczu zabrała, niż dała.


Borja Galan (3+) – Ładnie włączył na skrzydle… Martena Kuuska. Przez większość czasu bardzo bezpieczny w obronie, ale w ostatniej akcji meczu dał się bardzo łatwo ograć i tylko blok Szkurina sprawił, że ten błąd nie miał konsekwencji w formie dogrywki.

Jesse Bosch (3) – Widać było brak Kowalczyka na boisku, jednak nie dał złej zmiany. Cały czas walczył w polu, jednak dawał dużo mniej energii w ataku.

Adrian Błąd (2) – Tuż po wejściu dostosował się celnością do reszty ekipy i przeniósł piłkę nad poprzeczką z siedmiu metrów bez żadnego rywala w sensownym zasięgu.

Lukas Klemenz (brak oceny) – Przez te 10 minut zdążył poblokować kilka akcji łodzian. Bardzo solidna zmiana.

Filip Rejczyk (brak oceny) – Dał się ograć na skrzydle oraz jako kolejny zmiennik nie był w stanie pokonać bramkarza w nie najtrudniejszej sytuacji.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga