Dołącz do nas

Piłka nożna

Nowa miotła działa w Łodzi

Avatar photo

Opublikowany

dnia

24. kolejka PKO BP Ekstraklasy przyniosła kilka nieoczywistych rozstrzygnięć. W Łodzi zadziałał efekt nowej miotły i Widzew zwyciężył z Lechem pomimo wyraźniej przewagi gości w statystykach. Wysoką porażkę zaliczyła w Gdańsku Jagiellonia, co wykorzystali zawodnicy Zagłębia Lubin, którzy wyszli na prowadzenie w ligowej tabeli. Legia, pomimo piątego meczu z rzędu bez porażki, dalej znajduje się w strefie spadkowej.  

W piątek odbyło się spotkanie Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok. Nie mieli dobrego dnia defensorzy drużyny Adriana Siemieńca. Tuż przed przerwą Kapić wszedł w pole karne rywali i nawinął kilku przeciwników, po czym pokonał Abramowicza i otworzył wynik spotkania. W drugiej połowie częściej przy piłce byli goście, ale nic z tego nie wynikło. Lechia natomiast dwukrotnie przeprowadziła skuteczne kontry, w których główną rolę odegrał Cirkovic, wpisując się dwa razy na listę strzelców. 

Korona Kielce w meczu z Niecieczą wyszła na prowadzenie tuż przed przerwą, gdy dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Pięczek. Tuż po przerwie sprawa wydawała się jasna, bo było już 2:0 po golu Sotiriou. Wtedy obudzili się goście, którzy ruszyli do odrabiania strat. Już trzy minuty później cieszyli się z bramki kontaktowej, ale sędzia Arys po analizie VAR gola odwołał. W kolejnej akcji piłka znów wylądowała w bramce Korony i znów był on analizowany, lecz po chwili niepewności został uznany. Więcej goli jednak nie padło i trzy punkty zostały w Kielcach. W Gliwicach Piast podejmował rewelację sezonu, czyli piłkarzy Zagłębia Lubin, którzy wobec wpadki Jagiellonii stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia w tabeli. Gliwiczanie pierwsi wyszli na prowadzenie po golu Tomasiewicza, ale goście szybko odrobili straty i do przerwy było 1:1. W drugiej połowie trafiali już tylko podopieczni Ojrzyńskiego i po golach Michalskiego i Kosidisa dopisali kolejne trzy punkty zostając samodzielnym liderem. Do niemałej niespodzianki doszło w Łodzi, gdzie Widzew – pod wodzą nowego szkoleniowca Aleksandara Vukovića – poradził sobie z Lechem Poznań, zwyciężając 2:1. Poznaniacy mieli w tym meczu aż 71% posiadania piłki, a w 27. minucie nawet prowadzili po golu Thordarsona, ale skuteczni do bólu byli gospodarze, którzy po golach Alvareza i Kornviga odwrócili losy spotkania i przynajmniej do niedzieli mogli cieszyć się z wydostania ze strefy spadkowej. 

Totalnie bezbarwny był pojedynek Motoru Lublin z Górnikiem Zabrze i zakończył się bezbramkowym remisem. Gospodarze nie oddali w tym spotkaniu nawet celnego strzału. W meczu Radomiaka z GieKSą tuż przed przerwą na listę strzelców wpisał się Jędrych. Defensywa GKS-u spisała się naprawdę solidnie, zwłaszcza w drugiej połowie gdy częściej atakowali gospodarze. Więcej goli nie padło, a po meczu gorąco miało być na klubowych korytarzach, gdzie doszło do spięcia trenera Feio z jednym z lokalnych polityków. Wiele wskazuje na to, że krewki Portugalczyk pożegna się ze swoją posadą. W meczu Rakowa z Pogonią górą byli gospodarze. W 10. minucie podanie Repki wykorzystał Brunes, a w 25. minucie z boiska wyrzucony został Hussein Ali i od tej pory dominowali gospodarze. Choć mieli oni wiele dobrych sytuacji, to udało im się wykorzystać tylko jedną – w 73. minucie celnie uderzył Makuch. Raków przerwał dobrą passę Pogoni i zajął miejsce tuż za podium. Niezbyt ciekawe widowisko stworzyli zawodnicy Legii i Cracovii. Zwyciężyli zawodnicy Marka Papszuna po golu Rajovića. Był to dla nich już piąty z rzędu mecz bez porażki, a seria ta pozwoliła na wydostanie się ze strefy spadkowej przynajmniej do poniedziałku. 

W poniedziałek Wisła Płock uległa Arce Gdynia aż 0:3. Dla Nafciarzy była to już piąta porażka z rzędu. Podopieczni Dawida Szwargi wydostali się ze strefy spadkowej kosztem Legii. 

Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok 3:0

Motor Lublin – Górnik Zabrze 0:0

Korona Kielce – Termalica Nieciecza 2:1

Piast Gliwice – Zagłębie Lubin 1:3

Widzew Łódź – Lech Poznań 2:1

Radomiak Radom – GKS Katowice 0:1

Legia Warszawa – Cracovia 1:0

Wisła Płock – Arka Gdynia 0:3

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga