Dołącz do nas

Piłka nożna

Na żyletki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Jeśli aktualna sytuacja tabeli nie przekona kogoś do śledzenia końcówki Ekstraklasy, to nie wiem, co jeszcze musiałoby się w tej lidze stać. Na sześć kolejek do końca walka o uniknięcie dwóch ostatnich miejsc spadkowych ma miejsce między pięcioma ekipami, a przecież jeszcze kolejne mogą się w to włączyć. Lider tabeli zgubił po raz kolejny punkty, podłączając resztę stawki do tlenu. Pochylmy się nad 29. kolejką Ekstraklasy

Kolejka rozpocznie się rywalizacją dwóch pretendentów do miejsc pucharowych. Motor Lublin traci punkt do będącej trzy oczka za trzecim miejscem GieKSy. Pierwsze starcie w sezonie tych ekip zakończyło się wysoką wygraną Katowiczan na wyjeździe, po dublecie ustrzelili wtedy Ilja Szkurin oraz Karol Czubak. Teraz drużyna Mateusza Stolarskiego gra dużo stabilniej, nie ponieśli oni porażki od siedmiu spotkań, a sam szkoleniowiec otrzymał statuetkę Trenera Miesiąca. Piątkowym wieczorem Legia Warszawa będzie biła się o ucieczkę ze strefy spadkowej na swoim stadionie. Rywalem stołecznego zespołu będzie Zagłębie Lubin, ciągle atakujące pozycję lidera oddaloną o dwa punkty. Sama pozycja w tabeli gospodarzy może być myląca, mają oni tyle samo punktów na koncie co 16. Arka, mimo rozegrania w lidze 9 spotkań bez porażki.

Radomiak Radom na wiosnę wygrał tylko z Arką, poza tym złapali tylko pięć remisów. Ten stan rzeczy sprawił, że najbardziej portugalska ekipa w Polsce musi realnie martwić się o swój los w najwyższej klasie rozgrywkowej. Najbliższy mecz w Gołębniku może być kluczowy dla końcowego wyglądu dołu tabeli, ponieważ rywalem Radomiaka będzie Widzew Łódź. Goście mają problemy ze strzelaniem bramek, w ostatnich czterech meczach dwa razy nie dali rady wpakować piłki do bramki rywala, w pozostałych spotkaniach ta sztuka udała im się po jeden raz. Drugą stroną medalu jest to, że w tych starciach stracili tylko jedną bramkę, Ako Vuković daje swoje efekty. Górnik Zabrze nie może być pewny swojego miejsca w topowej czwórce, jeśli nie wygra na swoim stadionie z Koroną Kielce. Trener Trójkolorowych uspokaja nastroje dookoła zespołu, choć ciężko nie zauważyć, że Górnik jest w sytuacji lepszej, niż pewnie ktokolwiek zakładał na początku sezonu. Mimo ostatniej wyjazdowej wygranej Pogoń Szczecin jeszcze nie może być niczego pewna. Dopiero wygrana na swoim stadionie z Lechem Poznań będzie mogła uspokoić fanów Portowców, chociaż w tym sezonie 40 punktów może do utrzymania nie wystarczyć. Lech w tym sezonie jest najlepiej punktującą na wyjazdach drużyną, a musi wygrać w Szczecinie, aby być pewnym utrzymania pierwszego miejsca.

Termalica znajduje się w skrajnie ciężkim położeniu, praktycznie musieliby wygrać wszystko do końca, aby się utrzymać w Ekstraklasie. W Niecieczy pojawi się Wisła Płock, depcząca po piętach czwartemu Górnikowi. Niektórym mógł umknąć fakt, że grająca ultradefensywnie Wisła Płock dopiero w ostatniej kolejce zachowała po raz pierwszy czyste konto. Raków Częstochowa podejmie u siebie Cracovię. Oba zespoły znajdują się pod formą i mecz życia Częstochowian zagrany w Pucharze Polski tego nie zmienia. Jeśli gościom nie uda się wywieźć punktów, to już na poważnie będą musieli oglądać się w tabeli za siebie. W Gdyni odbędzie się ostatni weekendowy mecz ligi – do Trójmiasta przyjedzie Jagiellonia Białystok. Zespół Adriana Siemieńca dzielnie walczy, aby przypadkiem nie wygrać mistrza, udało im się już spaść na trzecie miejsce. Dariusz Banasik ostatnio zdobył w Arce punkt na wyjeździe – to dopiero piąty w tym sezonie. Mimo tego, ciągle gospodarze mają szansę na utrzymanie się w Ekstraklasie, punktując prawie wyłącznie na swoim stadionie, wygrana tego meczu mocno przybliży ich do tego celu.

Ostatni mecz tej kolejki również odbędzie się w Trójmieście, tym razem gospodarzem będzie Lechia Gdańsk, która nie powinna znajdować się w Ekstraklasie. Długa wycieczka czeka Piasta Gliwice. Zespół Daniela Myśliwca, o dziwo, ciągle nie zremisował żadnego spotkania na wiosnę – czas zrezygnować ze znanego przezwiska?


Piątek (17 kwietnia):
GKS Katowice (7.) – (8.) Motor Lublin | 18:00 (Canal+ Sport 3)
Legia Warszawa (14.) – (2.) KGHM Zagłębie Lubin | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)

Sobota (18 kwietnia):
Radomiak Radom (15.) – (17.) Widzew Łódź | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Górnik Zabrze (4.) – (10.) Korona Kielce | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Pogoń Szczecin (12.) – (1.) Lech Poznań | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)

Niedziela (19 kwietnia):
Bruk-Bet Termalica Nieciecza (18.) – (5.) Wisła Płock | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Raków Częstochowa (6.) – (11.) Cracovia | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Arka Gdynia (16.) – (3.) Jagiellonia Białystok | 17:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Premium, Canal+ 4K, TVP Sport)

Poniedziałek (20 kwietnia):
Lechia Gdańsk (9.) – (13.) Piast Gliwice | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga