Piłka nożna
Motor od pięciu spotkań nie wygrał
Wyniki osiągane w trwającym sezonie przez beniaminków z ubiegłego roku PKO BP Ekstraklasy potwierdzają, że drugi sezon po awansie jest dużo trudniejszy. Lechia, GieKSa i Motor zajmują miejsca w dole tabeli i chyba do końca sezonu będą walczyć o utrzymanie.
W ubiegłym sezonie Motor zajął 7. miejsce, obecnie znajduje się na 14. pozycji z 11 punktami. Przewaga nad GieKSą wynosi trzy punkty. Motor ma rezerwę jednego meczu: ze względu na występy Jagiellonii w Lidze Konferencji ich spotkanie zostało przełożone. Na Arenie Lublin Motorowcy zdobyli sześć punktów. U siebie Motor nie zaznał porażki – pokonał Arkę 1:0 (na inaugurację rozgrywek) i zanotował trzy remisy: z Piastem 0:0, Bruk-Betem 1:1 oraz Radomiakiem 2:2. Pod względem strzelonych bramek (11) gospodarze piątkowego meczu zajmują trzecie miejsca od końca… razem z GieKSą. Mniej strzeliły tylko drużyny Piasta i Arki. Nieco lepiej jest pod względem straconych bramek – zespół gospodarzy stracił ich 16 (dla porównania GieKSa 22). RKS pod tym względem zajmuje szóste miejsce od końca, razem z Zagłębiem i Lechem. Bilans wszystkich spotkań w lidze wynosi 2-5-3. Ostatni komplet punktów Motorowcy zdobyli w 7. kolejce (koniec sierpnia) z Górnikiem na wyjeździe. W następnych pięciu meczach Motor dwa razy przegrał (z Rakowem 0:2 i w Pucharze Polski z Arką 0:1) i trzy razy zremisował (z Bruk-Betem 1:1, Zagłębiem i Radomiakiem po 2:2). Właściciel klubu Zbigniew Jakubas przed sezonem mówił, że celem drużyny jest zajęcie miejsca wyższego niż siódme i gra w europejskich pucharach. Z tego też powodu część mediów, zaczęła spekulować na temat zwolnienia z funkcji trenera Mateusza Stolarskiego.
W meczu Motor – Piast padł bezbramkowy remis, z boiska wiało nudą, a sytuacje bramkowe dla obu drużyn można było policzyć na palcach jednej ręki. W meczu z Bruk-Betem gospodarze prowadzili od 5. minuty, ale goście wyrównali z rzutu karnego po następnych 60 minutach. W przekroju całego meczu korzystniejsze wrażenie wywarli gospodarze, ale szczególnie w końcówce spotkania dobrym interwencjami wykazał się ich bramkarz Ivan Brkić. W meczu z Radomiakiem przez praktycznie pierwszą połowę nie działo się zbyt wiele, obie drużyny miały po jednej dobrej sytuacji. Parę minut przed przerwą Radomiak popisał się akcją „stadiony świata” i objął prowadzenie. W drugiej połowie nieco więcej z gry miał Motor, który najpierw wyrównał, a na 10 minut przed końcem spotkania objął prowadzenie. Radomiak jednak nie odpuścił i na trzy minuty przed końcem wyrównał. W przekroju całego meczu lepsze sytuacje mieli jednak goście.
W przerwie pomiędzy sezonami działacze z Lublina podpisali kontrakty z dziesięcioma nowymi zawodnikami, najbardziej znani to Karol Czubak (KV Kortrijk), Fábio Ronaldo (CF Estrela da Amadora) i Kacper Karasek (Termalica). W tym czasie z drużyną pożegnało się dwunastu zawodników m.in. najskuteczniejszy w Motorze w poprzednim sezonie Samuel Mráz (16 bramek) i znany z wcześniejszych występów w GieKSie Piotr Ceglarz. Również nasz były bramkarz Łukasz Budziłek jest wystawiony na listę transferową.
Do tej pory najwięcej bramek dla Motoru strzelił wspomniany Karol Czubak – trzy, następni na tej liście są Mbaye N’Diaye i Mathieu Scalet – po dwa trafienia. Na liście najdokładniej podających również prowadzi Karol Czubak.
W meczu z GieKSą na pewno nie zagrają Ivo Rodrigues oraz młodzieżowy reprezentant Polski Bright Ede, którzy będą pauzować za cztery żółte kartki. Ze względu na kontuzję nie zagra również wspomniany Mbaye N’Diaye.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze