Kibice Piłka nożna
Motor Lublin kibicowsko
Motor Lublin to kolejna poważna ekipa kibicowska, która zawita na Bukową w roli „starych znajomych”, z którymi często rywalizowaliśmy, ale wspólnie także przeszliśmy długą drogę, grając ze sobą w 2. lidze czy ostatnio w lutym na zapleczu Ekstraklasy.
O ile dla nas czekanie na powrót do Ekstraklasy 19 lat wydawał się wiekami, to nie wiem, jaką ulgę czuli Motorowcy, dla których powrót do elity po 32 latach musiał brzmieć jak powrót z zaświatów.
Ruch kibicowski w Lublinie podobnie jak praktycznie w każdej ekipie z większego miasta na dobre rozrósł się w latach 80., kiedy Motor grał już w Ekstraklasie i zapoczątkowała się właśnie nasza rywalizacja.
Jedyna zgoda Motorowców to oczywiście Śląsk Wrocław. Sztama, która powstała w 1989 roku, trwa właśnie 35. rok i trzeba przyznać, że to przyjaźń z prawdziwego zdarzenia, która przetrwała absolutnie wszystko, a kilometry dla obu ekip są najmniejszym problemem. Od 2018 roku mają również układ chuligański z Hetmanem Zamość, który był kością niezgody dla Chełmianki Chełm, z którą po 38 latach zakończył Motor przyjaźń.
W przypadku Chełmianki i wieloletniej przyjaźni z nimi, doszła 2008 roku relacja z Górnikiem Łęczna. Sojusz nazywał się Wschodnią Hordą i ta koalicja działała na niwie chuligańskiej kilkanaście lat. Obecnie Chełmianka i Górnik sami tworzą zgodę, z kolei Motor został z Hetmanem u swojego boku. Z Górnikiem układ chuligański padł w zeszłym sezonie.
Dawne sztamy Motoru to także Legia Warszawa, Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków czy Zagłębie Sosnowiec. W 1997 roku zawarli także układ chuligański z Czuwajem Przemyśl podczas wyjazdu do Świdnika, ale szybko padły relacje.
Niedawno nawiązali prywatne kontakty z Dynamem Drezno, czyli jednym z najpoważniejszych graczy na niemieckiej scenie kibicowskiej. Podczas świętowania w Gdyni przez Motor powrotu do Ekstraklasy, ekipa SGD wsparła Motorowców w 12 osób. Dynamo dawniej to była oczywiście wieloletnia relacja z nami, ale wszystko zakończyło się w 2006 roku, więc można to nazwać pomału dawnymi dziejami. Niemniej wielu naszych fanów do dziś dobrze wspomina chłopaków z Drezna.
Między GKS-em a Motorem od połowy lat 80. była kosa, a to za sprawą naszej sztamy z Avią Świdnik, czyli najbardziej znienawidzonej ekipy w regionie przez Motor. Na początku lat 80. jeden z fanów Avii odwiedzał rodzinę, którą miał w Katowicach, a przy okazji wybierając się na Bukową poznał fanów GieKSy. Jesienią 1984 roku graliśmy swój mecz ligowy w Lublinie, na który wybrało się 20 fanów GieKSy i kibice Avii w 30 głów postanowili nas wesprzeć, co było początkiem zgody. Później za każdym razem, kiedy GieKSa jechała do Świdnika, trzeba było dojechać do Lublina pociągiem, zanim złapało się PKS do Świdnika, więc musieliśmy stoczyć walkę z chuliganami Motoru, którzy pilnowali dworca. Od sezonu 1983/1984 do 1991/1992 Motor był naszym rywalem w lidze i Avia dawała wsparcie GKS-owi. Gdy Motor pożegnał się z Ekstraklasą w połowie lat 90., GieKSa jeździła do Świdnika wspierać FKS w derbach Lubelszczyzny z Motorem. Avia także nas wspierała podczas finałów Pucharu Polski – w 1985 roku w Warszawie, kiedy zagraliśmy po raz pierwszy z Widzewem Łódź; na Stadionie Śląskim w 1986 roku, kiedy wygraliśmy pierwszy swój tytuł czy ponownie w Warszawie 1995 roku, kiedy doszło do dantejskich scen. Zgoda została zakończona wiosną 1996 roku podczas meczu z Legią Warszawa.
Z Motorem Lublin nie widzieliśmy się 15 lat w lidze. Dopiero we wrześniu 2007 roku, po naszej odbudowie ze zgliszczy i maszerowaniu z III ligi trafiliśmy się z Motorowcami na zapleczu Ekstraklasy. W tym samym roku GieKSa zawarła układ chuligański z Torcidą oraz odnowiła kontakty z JKS-em Jarosław, z którym w połowie lat 90. mieliśmy kontakty kibicowskie. Motor do Katowic przyjechał w 450 głów, co do dziś jest ich najlepszą liczbą w historii. Podczas wyjazdu Motoru do stolicy Górnego Śląska nasza koalicja Banik Ostrava – GKS Katowice – Górnik Zabrze – JKS Jarosław chciała w ponad 200-osobowym składzie przywitać się do długiej rozłące, ale jadący przez Kielce chłopaki z Motoru zobaczyli się z Koroniarzami, którzy zbierali się na swój wyjazd i doszło tam do starcia. Największe harce zaliczyli jednak z policją, która została ciężko obita i na powrocie 10 km przed Lublinem zatrzymała pociąg, w którym kibice Motoru zostali spacyfikowani. Wszyscy nagrywani, wylegitymowani i trwało to wszystko do samego rana. Brzmi znajomo?
Rewanżu w 2008 roku nie doczekaliśmy się. Po wyjeździe do Stalowej Woli w marcu 2008 roku i terroru, jaki zafundowali nam policyjni sadyści, zapadła decyzja o zawieszeniu wyjazdów przez spore konflikty z prawem i skupić się musieliśmy na prawnej pomocy dla wielu kolegów, którzy za darmo poszli siedzieć. Także oprócz Lublina, który byłby najciekawszym wyjazdem, przez akcję Mydlniki przepadły nam również wyjazdy do Warszawy (Polonia), Płocka, Poznania na Wartę, Turku (dwukrotnie) i Łowicza.
W 2008 roku fani Motoru ponownie zawitali na Bukową. Tym razem było ich 149 osób, w tym 6 Śląsk Wrocław, ale wszystkim w pamięci zapadła oryginalna prezentacja – nie używając żadnych elementów oprawy – stworzyli napis „CHWDP”, co wyglądało naprawdę kozacko na sypiącej się już Trybunie Północnej.
Rewanż był w kwietniu 2009 roku i był to nasz wyjazd rundy. Do Lublina wybrało się 500 GieKSiarzy pociągiem specjalnym. Na powrocie miała atakować Cracovia z GKS-em Tychy w rewanżu za lanie, które dostani chwilę wcześniej przez bandę KSGKS podczas wyjazdu tyszan do Szczecina, ale czegoś zabrakło, tyscy raczej znają najlepiej odpowiedź.
W sezonie 2009/2010 zagraliśmy w Lublinie. Na wrześniowy wyjazd w środę wybrało się jedynie 64 fanatyków GieKSy. Kibice Motoru na stadionie protestowali przeciwko cenzurze na stadionach oraz wywiesili transparenty antypolicyjne, o które przyczepił się delegat PZPN. Mecz w drugiej połowie nie został wznowiony, dopóki fani Motoru nie zdjęli przekreślonego logo PZPN-u i policjanta z pałką, uczynili to po namowie swoich zawodników, ale odbiło się to szerokim echem w lokalnej społeczności. Wszyscy kibice solidarnie manifestowali swoje zaniepokojenie, tym jak są traktowani służby mundurowe.
Wiosną 2010 roku zagraliśmy sami. Fanów RKS-u zabrakło przez zamkniętą Trybunę Północną ze względu na opinię od nadzoru budowlanego i musieliśmy czekać kolejne 10 lat, aby się zobaczyć. Tym razem na poziomie II ligi…
W listopadzie 2020 roku liga trwała w tle toczącej się pandemii, kiedy wszystkie mecze na polskich stadionach rozgrywane były bez udziału publiczności. Fakt, że wtedy polski rząd już zezwolił na otwarcie galerii handlowych, ale stadiony zawsze miały wyjątkowe traktowanie przez wiadome organy.
W maju 2021 roku polskie stadiony mogły się już otwierać, ale tylko w 25 proc. pojemności, nie wspominając o braku przyjmowania kibiców gości. Zarząd Motoru zachował się z klasą i mimo ograniczonej pojemności stadionu, udostępnił nam z tej puli bilety, dzięki czemu GieKSiarze pierwszy raz od września mogli pojechać na swój wyjazd, zaliczając go w 311 głów, w tym 16 JKS Jarosław i 3 Górnik Zabrze. Takie rzeczy się pamięta!
W tym samym sezonie GKS wywalczył awans, natomiast Motorowcy dołączyli do nas w sezonie 2023/2024 jako beniaminek. W sierpniu pojechaliśmy pociągiem specjalnym w 762 osoby, w tym 102 Górnik, 30 ROW Rybnik, 29 JKS i gościnnie 11 Wisłoka Dębica, co było naszą najlepszą liczbą w historii na stadionie Motoru.
W lutym tego roku Motor po 16 latach mógł się pojawić na Bukowej. Mimo beznadziejnego terminu, jakim był poniedziałek, goście przyjechali w znakomitej liczbie 356 głów, w tym 62 Śląsk Wrocław.
Jutro przyjadą ostatni raz zobaczyć legendarny Blaszok, a my zagramy swój pierwszy mecz na poziomie Ekstraklasy od 1992 roku, co jest niezłym zwieńczeniem naszej rywalizacji, w której obie ekipy udowodniły całej kibicowskiej Polsce, czym jest wierność i niezłomność.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.











Najnowsze komentarze