Dołącz do nas

Piłka nożna

Mistrz dogonił lidera

Avatar photo

Opublikowany

dnia

25. kolejka PKO BP Ekstraklasy dostarczyła kibicom wiele emocji. Nie zabrakło niespodzianek i przełamań. Świetnie spisali się zawodnicy Piasta, którzy pokonali Jagiellonię. Lech zwyciężył z liderem i zrównał się z nim w ligowej tabeli.

Kolejka rozpoczęła się od spotkania Termaliki z Motorem. Na prowadzenie pierwsi wyszli gospodarze po golu Kubicy w 17. minucie, kiedy to pogubiła się obrona Motoru. Jeszcze przed przerwą zawodnicy Stolarskiego wyszli na prowadzenie po trafieniach Czubaka z rzutu karnego oraz Wolskiego. W drugiej połowie Nieciecza dążyła do wyrównania, jednak więcej goli nie padło. Dla zawodników Marcina Brosza był to już siódmy z rzędu mecz bez zwycięstwa, co komplikuje sprawę w walce o utrzymanie. W meczu Radomiaka z Legią najwięcej wydarzyło się w pierwszych kilku akcjach. Najpierw po półtorej minuty gry dośrodkowanie z rzutu różnego wykorzystał Maurides, a pięć minut później to samo z drugiej strony boiska zrobił Pankov i po siedmiu minutach gry był remis 1:1. Później Legia częściej atakowała, jednak nie przynosiło to efektów.

Największą niespodziankę sprawili zawodnicy Piasta Gliwice, którzy wypadli świetnie w wyjazdowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok, a na szczególną pochwałę zasłużył Hugo Vallejo, który dwukrotnie pokonał Abramowicza. Zawodnicy Siemieńca dwoili się i troili, jednak dwa ich trafienia nie zostały uznane, jedynie honorową bramkę w końcówce ustrzelił Jesus Imaz. Jagiellonia zaliczyła drugą ligową porażkę z rzędu i zarazem piąte spotkanie bez zwycięstwa. Do pojedynku pomiędzy GieKSą a Lechią obie drużyny przystępowały osłabione. Gospodarze ze zmienioną defensywą, goście zaś bez swoich dwóch ofensywnych liderów. Lepiej z tej opresji wyszli zawodnicy Rafała Góraka, którzy zwyciężyli już trzeci raz z rzędu. Złą passę, pięciu kolejnych porażek przerwali za to piłkarze Wisły Płock, którzy pokonali Cracovię 2:1. 

W niedziele najpierw zagrała Arka Gdynia z Widzewem Łódź. Mecz był wyrównany, bez wyraźniej przewagi żadnej z drużyn. W drugiej połowie doszło do kontrowersyjnej sytuacji, gdy Krajewski upadł w polu karnym i piłkarze z Łodzi domagali się rzutu karnego. Sędzia skorzystał z analizy VAR, jednak nie zdecydował się na podyktowane jedenastki i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Lech Poznań zwyciężył w Lubinie z liderem rozgrywek i zrównał się z nim punktami. Jedynego gola zdobył Ishak, który w siódmej minucie przytomnie zachował się w polu karnym i z bliskiej odległości pokonał Burića. W meczu Górnika z Rakowem zwłaszcza pierwsza połowa należała do gospodarzy. Najpierw Sadilek z dalszej odległości uderzył mocno, a piłka złapała jeszcze rykoszet i zaskoczyła Zycha. Później po rajdzie celnie uderzył Ambros. Tuż przez przerwą okazję na dobicie rywala miał Liseth, jednak w dogodnej sytuacji strzelił w poprzeczkę. Kontaktowe trafienie zdobył w 79. minucie Ameyaw i końcówka zapowiadała się bardzo emocjonująco, ale to Górnik zachował zimną krew, a strzelec pierwszego gola dołożył drugie trafienie i mecz zakończył się wynikiem 3:1. 

Poniedziałkowy mecz pomiędzy Pogonią Szczecin a Koroną Kielce zakończył się zwycięstwem Portowców 2:1. W pierwszej połowie fatalnie interweniował Cojocaru, który wpakował piłkę do własnej bramki. Bohaterem gospodarzy został Jose Pozo, który pojawił się na boisku dopiero w 60. minucie, a pomimo tego zdobył dwie bramki. Decydującą dopiero w szóstej minucie doliczonego czasu gry.

Termalica Nieciecza – Motor Lublin 1:2

Radomiak Radom – Legia Warszawa 1:1

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 1:2

GKS Katowice – Lechia Gdańsk 2:0

Cracovia – Wisła Płock 1:2

Arka Gdynia – Widzew Łódź 0:0

Zagłębie Lubin – Lech Poznań 0:1

Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 3:1

Pogoń Szczecin – Korona Kielce 2:1

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga