Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Zagłębie Lubin – GKS Katowice 0:2 (0:1).
zaglebie.com – Pierwsza domowa porażka
[…] Niestety mecz rozpoczął się najgorzej jak mógł dla Miedziowych. Już w 2. minucie GKS Katowice objął prowadzenie po precyzyjnym uderzeniu Bartosza Nowaka. Chwilę później podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego mogli wyrównać, ale główka Michała Nalepy poszybowała nad poprzeczką. W 19. minucie rywalizacji przyjezdni stanęli przed szansą na podwyższenie prowadzenia. Na szczęście po strzale z lewej strony pola karnego Borjy Galana dobrze interweniował Jasmin Burić. W następnej akcji to KGHM Zagłębie Lubin zagroziło bramce przeciwnika. Po dośrodkowaniu Damiana Dąbrowskiego bliski zdobycia bramki był Michalis Kosidis – zabrakło centymetrów, by wyrównać stan meczu. Kwadrans przed przerwą na uderzenie z dystansu zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale dobrze ustawiony był bramkarz Miedziowych. W pierwszej połowie już nic więcej się nie wydarzyło. Lubinanie schodzili do szatni, przegrywając 0:1.
Po zmianie stron dalej groźniejszy był GKS Katowice. W 49. minucie na strzał ze sporej odległości zdecydował się Mateusz Kowalczyk, ale wyraźnie chybił. Chwilę później było już 2:0 dla przyjezdnych, autorem gola po stałym fragmencie był Arkadiusz Jędrych. Po godzinie gry Jesus Diaz podawał do Filipa Kocaby, a ten spróbował zaskoczyć bramkarza gości. Jednak zabrakło przy tym strzale precyzji. W kolejnych minutach Miedziowi dążyli do gola kontaktowego, ale brakowało w naszej drużynie kreacji. W doliczonym czasie gry bliski skierowania piłki do siatki był jeszcze Michalis Kosidis, jednak był to strzał niecelny.
gol24.pl – GKS Katowice gładko ograł Zagłębie Lubin. To był teatr jednego aktora – Bartosza Nowaka
W Lubinie strzelali tylko goście. W pierwszym meczu PKO Ekstraklasy po przerwie zimowej Zagłębie uległo GKS Katowice, przegrywając 0:2. Najlepiej wypadł pomocnik Bartosz Nowak – autor błyskawicznego gola i późniejszej asysty. Widowisko rozgrywane w mrozie śledziło 3745 w tym kilkuset kibiców przyjezdnych.
Zagłębie w przypadku wygranej co najmniej do jutra byłoby liderem Ekstraklasy. Tak się nie stało. Zespół Leszka Ojrzyńskiego nie miał zbyt wielu argumentów. Jeden odebrali działacze, kompromitując się w sprawie wykupu Leonardo Rochy. Bez tego napastnika i kilku innych ważnych graczy nie dało się dziś nic wskórać. Bez echa przeszedł debiutancki występ nowego napastnika, Levente Szabo, który wszedł na całą drugą połowę.
Za to GieKSa spisała się na medal. Już w 2. minucie objęła prowadzenie, kiedy w polu karnym rywali wmanewrował Bartosz Nowak (szósty gol w lidze, jedenasty w sezonie). Potem zawodnicy Rafała Góraka zmusili przeciwników do biegania. Aż w końcu w 52. minucie po dośrodkowaniu Nowaka z rzutu rożnego wynik po uderzeniu głową ustalił Arkadiusz Jędrych. Jedyna zła wiadomość to kartka Borji Galana oznaczająca pauzę przeciwko Jagiellonii Białystok w zaległym spotkaniu (środa, 4 lutego).
Dzięki wygranej GKS Katowice ma w dorobku 23 punkty, dzięki czemu awansowało na dziesiąte miejsce. Zagłębie po weekendzie może spaść z piątego nawet na dziewiąte.
miedziowe.pl – Falstart Zagłębia na inaugurację rundy wiosennej
Przez dziewięć spotkań rundy jesiennej KGHM Zagłębie Lubin było niepokonane na swoim boisku, ale już w pierwszym meczu rundy wiosennej twierdza Lubin padła. Na inaugurację tej części sezonu Miedziowi zaliczyli falstart i ulegli walczącemu o utrzymanie GKS-owi Katowice 0:2. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego bardziej przypominała zespół z sezonu 2024/2025 niż sensację ostatnich miesięcy w PKO BP Ekstraklasie.
Okres sparingów nie potoczył się po myśli Miedziowych, bo w pięciu meczach zanotowali trzy remisy i dwie porażki. W międzyczasie toczyły się bardzo ważne negocjacje w sprawie wykupu na stałe Leonardo Rochy. Jak już wiadomo, Portugalczyk nie będzie strzelał goli w barwach Zagłębia co mocno osłabia siłę ofensywną ekipy Leszka Ojrzyńskiego.
Nieco ponad 60 sekund potrzebowała drużyna gości do objęcia prowadzenia. Bartosz Nowak okazał się pierwszym strzelcem w ekstraklasie w 2026 roku i od samego początku spotkania Miedziowi musieli gonić wynik. To nie wychodziło im najlepiej, brakowało polotu i pomysłu na atak w polu karnym rywala. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla GKS-u i w przerwie kibice Zagłębia z pewnością liczyli na poprawę gry, która przyniesie przynajmniej gola wyrównującego.
Tak się nie stało, bo w 52. minucie Katowiczanie podwyższyli prowadzenie po uderzeniu głową i byli w komfortowej pozycji przed kolejnymi kilkudziesięcioma minutami. Miedziowi mieli pojedyncze zrywy, ale nie stanowiły one zagrożenia dla defensywy gości. Tuż pod koniec meczu mogło być nawet 3:0, ale gol piłkarza GKS-u został anulowany z powodu spalonego.
gazetawrocławska.pl – Twierdza Lubin padła. Nie dla Zagłębia fotel lidera.
KGHM Zagłębie Lubin przegrało z GKS-em Katowice 0:2 na inaugurację piłkarskiej wiosny. Miedziowi pierwszy raz w tym sezonie przegrali na własnym stadionie i nie wykorzystali szansy, by wskoczyć na fotel lidera PKO Ekstraklasy.
Zagłębie Lubin w mroźny piątkowy wieczór podejmowało GKS Katowice. Był to pierwszy mecz o stawkę w Polsce w 2026 roku. Niska temperatura, a być może także atmosfera wokół klubu, nie miały pozytywnego wpływu na frekwencję. Trybuny w dużej mierze świeciły pustkami, a zasiadło na nich tylko nieco ponad 3700 widzów.
Miedziowi przystępowali do tego spotkania osłabieni brakiem kontuzjowanych Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Tomasza Makowskiego i przede wszystkim Leonardo Rochy, który nie został wykupiony z Rakowa Częstochowa.
Za strzelanie goli miał odpowiadać przede wszystkim tercet: Michális Kossídis, Jakub Sypek, Adam Radwański. Do przerwy bramka padła tylko jedna i to już w 2′ minucie. W lekkim zamieszaniu w szesnastce gospodarzy najlepiej odnalazł się Bartosz Nowak i pewnym strzałem wyprowadził gości na prowadzenie.
Zagłębie z gry praktycznie nie stwarzało zagrożenia. Najgoręcej pod bramką Rafała Strączka robiło się po stałych fragmentach gry, ale gospodarzom brakowało wykończenia i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:1.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie: pierwszy poważniejszy atak przyjezdnych dał im rzut rożny, po którym wynik na 2:0 podwyższył Arkadiusz Jędrych. Bartosz Nowak do gola dopisał sobie asystę.
Trener Ojrzyński zareagował zmianami. Posłał do boju Jesúsa Díaza i debiutującego w miedziowych barwach Sebastiana Kowalczyka, ale to nie pomagało. Zagłębie nadal grało apatycznie i bez pomysłu w ofensywie.
Zagłębie Lubin przegrało, tracąc nie tylko szansę na fotel lidera, ale też status jedynej niepokonanej na własnym stadionie drużyny w trwającym sezonie PKO Ekstraklasy.
mkszaglebie.pl – Nieudana inauguracja
Twierdza Lubin została zdobyta. W 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice bez większych problemów rozprawił się z naszym zespołem, pokonując „Miedziowych” 2:0. Lubinianie grali w piątkowy wieczór bardzo źle, zakończyli mecz z katowiczanami z zaledwie jednym celnym strzałem i celnością podań na poziomie 68%.
Zespół Zagłębia Lubin przystępował do meczu z GKS-em Katowice w mocno okrojonym składzie. Braki kadrowe były na tyle poważne, że momentami trudno było mówić o komforcie wyboru przez trenera Leszka Ojrzyńskiego. Po sadze z odejściem Leonardo Rochy szkoleniowiec musiał szybko postawić kreskę i martwić się o inne sprawy, bo w piątkowym spotkaniu nie mógł skorzystać z Dominika Hładuna, Tomasza Makowskiego, Marcela Reguły, Kajetana Szmyta, Cypriana Popielca i Aleksa Ławniczaka. W tej sytuacji na ławce rezerwowych znalazło się kilku bardzo młodych zawodników, w tym Maciej Urbański, Jakub Ligocki i Seweryn Marek.
Sam mecz ułożył się dla Zagłębia najgorzej, jak tylko mógł. Już w 2. minucie strata piłki Michalisa Kosidisa, a chwilę później bierna postawa defensywy otworzyły gościom drogę do bramki. Bartosz Nowak wjechał w pole karne, uderzył i bez większych problemów pokonał Jasmina Buricia. W kolejnych fragmentach spotkania „Miedziowi” byli kompletnie bezzębni w ofensywie. Jedynym momentem, który mógł dać nadzieję na wyrównanie, była niecelna główka Kosidisa. Do przerwy, po bardzo słabej grze, Zagłębie przegrywało 0:1 i był to wynik w pełni zasłużony.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. W 52. minucie Arkadiusz Jędrych podwyższył prowadzenie GKS-u, wykorzystując dośrodkowanie Nowaka z rzutu rożnego i wygrywając pojedynek w powietrzu. Później gospodarze próbowali zareagować, jednak były to próby raczej chaotyczne niż realnie groźne. Wejścia zawodników z ławki wniosły nieco więcej energii, ale nie przełożyło się to na jakość ani na konkret pod bramką rywala.
Do końca meczu Zagłębie oddało kilka niecelnych strzałów, głównie za sprawą Jesusa Diaza, Sebastiana Kowalczyka i ponownie Kosidisa. Na więcej katowiczanie nam nie pozwolili. Spotkanie zakończyło się porażką 0:2, która przerwała serię meczów bez przegranej na własnym stadionie.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice zaczął wielką ucieczkę. Na powitanie piłkarskiej wiosny wygrał w Lubinie z Zagłębiem
W meczu, który inaugurował rundę wiosenną PKO Ekstraklasy, Zagłębie Lubin przegrało z GKS Katowice. Ekipa Rafała Góraka jako pierwsza w tym sezonie wyrwała trzy punkty na stadionie Miedziowych.
W pierwszym wiosennym meczu trener Rafał Górak wystawił taką samą jedenastkę, jak ta, która rozpoczynała ostatni i wygrany mecz sparingowy z Baćką Topola. Oznaczało to, że w GKS-ie zadebiutuje Mateusz Wdowiak, który przeniósł się na Śląsk z Zagłębia Lubin. Stawka spotkania była niebagatelna. Dla gospodarzy na szali leżała pozycja tymczasowego lidera, dla katowiczan ucieczka ze strefy spadkowej.
Jesienią Bartosz Nowak strzelił Zagłębiu dwa gole, ratując remis 2:2,. W rundzie rewanżowej 32-letni pomocnik, Ligowiec Roku 2025 tygodnika „Piłka nożna”, na strzelenie pierwszego gola potrzebował 65 sekund! W środku boiska piłkę na rzecz Sebastiana MIlewskiego stracił Michalis Kossidis, Nowakowi oddał ją Borja Galan, a ten pokonał Jasmina Buricia.
Zagłębie w tym sezonie nie poniosło u siebie porażki, nie przegrało też 10 domowych meczów z GKS-em. Z kolei Katowiczanie wygrali jesienią wszystkie mecze, w jakich obejmowali prowadzenie. Po zdobyciu prowadzenia zespół Rafała Góraka dość spokojnie przetrwał do końca pierwszej połowy, ba, nawet raz jeszcze wpakował piłkę do siatki, ale Adam Zrelak był na spalonym.
Po przerwie żadnych wątpliwości być nie mogło. Nowak dośrodkował z rzutu rożnego, a Arkadiusz Jędrych głową powiększył zapas nad Zagłębiem. Po tym trafieniu GKS znów przełączył się w tryb kontrolowania boiskowych wydarzeń. W 89 minucie Bartosz Frankowski nie uznał gościom drugiego gola, tym razem Galanowi. Nie zmieniło to faktu, że drużyna z Nowej Bukowej spod kreski awansowała na miejsce dziesiąte.
Katowiczanie wygrali w Lubinie z imponującym spokojem. Humor Rafałowi Górakowi zepsuł tylko Galan, który dostał kartkę eliminującą go z występu w zaległym spotkaniu z Jagiellonią. Jesse Bosch i Arkadiusz Jędrych otrzymali trzecie takie ostrzeżenie, czyli po kolejnym podzielą los Hiszpana.
sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice wykorzystał zimowy sen Zagłębia Lubin
Niespodzianka w Lubinie. Piłkarze KGHM Zagłębia przegrali z zagrożonym spadkiem GKS-em Katowice 0:2. Bramki dla gości zdobywali Bartosz Nowak i Arkadiusz Jędrych.
Inauguracja rundy wiosennej PKO Ekstraklasy miała miejsce w Lubinie. Świetnie radzące sobie jesienią Zagłębie podejmowało GKS. Katowiczan zima zastała z tzw. gorącym kartoflem, czyli miejscem w strefie spadkowej.
W wirtualnej tabeli drużyna Rafała Góraka błyskawicznie wydostała się z niebezpiecznej strefy. Już pierwsza akcja gości zakończyła się bramką. Bartosz Nowak przedostał się z piłką w okolice pola bramkowego, strzał z narożnika i futbolówka obok bezradnego Jasmina Buricia znalazła się w siatce.
„Miedziowi” chwilę po stracie gola mogli wyrównać. Jednak próba głową Michała Nalepy była niecelna. W kolejnych minutach podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego niewiele wychodziło w ofensywie, to przyjezdni wyglądali lepiej piłkarsko.
Zagłębie miało jednak swój moment w premierowej odsłonie, kiedy powinno wyrównać. W 24. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Michalis Kossidis uderzył głową tuż obok słupka. Gdyby dołożył więcej precyzji, to Rafał Strączek byłby bezradny.
Przed przerwą goście mogli podwyższyć prowadzenie. W 35. minucie z bliska piłkę do bramki wbił Adam Zrelak. Sędzia dostrzegł jednak spalonego i gola nie uznał.
GKS swego dopiął siedem minut po zmianie stron. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Nowak, wprost na głowę Arkadiusza Jędrycha. Strzału przy słupku z pięciu metrów Burić nie był w stanie obronić.
Strata drugiej bramki również nie obudziła Zagłębia. Lubinianie sporadycznie zagrażali katowiczanom. Pod bramką Strączka niewiele się działo. Golkiper nie był zmuszony do interwencji.
Pracy nie miał Burić. GKS więcej uwagi poświęcał obronie własnej bramki i nie angażował sił do ofensywy. Stąd też z placu gry przez długie minuty wiało nudą. Dopiero w 90. minucie miejscowi wykreowali sobie okazję. Michalis Kossidis uderzał sytuacyjnie, ale w bramkę nie trafił.
GKS dowiózł dwubramkowe prowadzenie i wydostał się ze strefy spadkowej. Zagłębie marzenia o zajęciu fotela lidera musi odłożyć o co najmniej tydzień.
sport.tvp.pl – Bartosz Nowak Show. Wystarczyły mu… 63 sekundy!
[…] Prawdziwy popis dał łączony z reprezentacją Polski Bartosz Nowak, który już w 63. sekundzie strzelił gola, a w drugiej połowie dołożył asystę.
[…] 32-latek przeżywa „sezon życia”. Jest najjaśniejszą postacią GieKSy. Rozgrywający pełną gębą, jeden z najlepszych w całej lidze. Przed meczem z Zagłębiem miał na swoim koncie pięć goli i pięć asyst w Ekstraklasie, a do tego pięć bramek i dwa ostatnie podania w STS Pucharze Polski. Na gali tygodnika „Piłka Nożna” został uhonorowany tytułem Ligowca Roku 2025. Nagrodę odebrał z rąk… selekcjonera reprezentacji Polski, Jana Urbana.
Nowak, pomimo zaawansowanej metryki, jest jednym z piłkarzy, których kibice i dziennikarze widzą w drużynie narodowej. Na inaugurację ligowych zmagań w 2026 roku dał ku temu kolejny powód. Już w 63. sekundzie starcia z Miedziowymi wpisał się na listę strzelców. Po wymianie podań z Borją Galanem, zagrał piętką, a piłka odbiła się od Filipa Kocaby i trafiła znów pod nogi pomocnika, który wpadł w pole karne i precyzyjnie przymierzył.
W 52. minucie Nowak dołożył asystę. Świetnie zacentrował z rzutu rożnego w pole karne. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Jędrych, który strzałem głową pokonał Jasmina Buricia.
Zagłębie wyglądało na całkowicie bezradne. Bez najlepszego napastnika Leonardo Rochy, który wrócił z wypożyczenia do Rakowa Częstochowa i bez kontuzjowanego Marcela Reguły, nie potrafiło przeciwstawić się znakomicie przygotowanym katowiczanom.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze