Hokej
Margines błędu wykorzystany
Czwarte spotkanie finałowe o Mistrzostwo Polski w hokeju na lodzie zostało rozegrane o nietypowej porze, bowiem w poniedziałek o godzinie 15:00. Po ciekawym meczu musieliśmy przełknąć gorycz porażki, ulegając tyszanom 1:3. W rywalizacji do czterech zwycięstw również przegrywamy 1:3.
W początkowych minutach meczu obie drużyny nie forsowały tempa, skupiając się na niedopuszczeniu przeciwnika do stworzenia zagrożenia pod własną bramką. W 4. minucie próbującego oddać strzał Varttinena nieprzepisowo powstrzymywał Pociecha, za co został odesłany do boksu kar. Podczas gry powerplay’u nie potrafiliśmy stworzyć zagrożenia pod bramką rywala. Po wyrównaniu sił na lodzie na indywidualną akcję pokusił się Kallionkieli, który przeciągnął Fucika, ale w ostatnim etapie akcji nie zdołał podnieść krążka nad leżącym bramkarzem gości. Dopiero w 15. minucie przycisnęli nas tyszanie, ale na posterunku był Murray, który obronił strzały Bryka, Monto i Lehtonena. Minutę później Sokay musiał uznać wyższość Fucika. Na minutę przed końcem tercji arbitrzy do boksu kar odesłali Koponena, co oznaczało, że drugą tercję rozpoczniemy od gry w osłabieniu przez 61 sekund.
Podobnie jak my, również nasi przeciwnicy nie wykorzystali okresu gry w przewadze. Tuż po zakończeniu kary Koponena do boksu kar odesłany został Mroczkowski. Również i ten okres gry wybroniliśmy bez straty gola. W 29. minucie meczu ponownie mieliśmy o jednego zawodnika mniej. Tym razem faulował Englund. Niestety powiedzenie „do trzech raz sztuka” sprawdziło się w tym meczu, a strzelcem gola był Allen, który z korytarza międzybulikowego strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik meczu. Od połowy meczu mieliśmy festiwal wykluczeń. Najpierw za zahaczanie ukarany został Norberg. Po upływie kilkudziesięciu sekund na dwuminutowy odpoczynek odesłany został Jeziorski. Po upływie niespełna minuty do Jeziorskiego dołączył Łyszczaryk. W okresie gry w podwójnej, a następnie pojedynczej przewadze najbliżej zdobycia wyrównującej bramki byli Pasiut i Wronka. Niewykorzystana przewaga zemściła się na GieKSie, a strzelcem drugiej bramki był Paś. Drugą tercję przegraliśmy 0:2.
W trzeciej tercji udało się odczarować tyską bramkę. W 44. minucie okres gry w przewadze na gola zamienił Englund. Kontaktowa bramka dodała wiatru w żagle naszym hokeistom. W 46. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem został sfaulowany Dupuy. Arbitrzy podyktowali rzut karny, którego nie wykorzystał sam poszkodowany. W tej samej minucie Łyszczaryk zaatakował wysoko uniesionym kijem Pasiuta. Po analizie wideo tyski napastnik otrzymał podwójną karę mniejszą. Podczas rozgrywania przewagi Gościński posłał w kierunku naszego zawodnika złamany kij, co nie umknęło uwadze sędziom, którzy za to zagranie podyktowali rzut karny. Tym razem najazdu nie wykorzystał Anderson. Pod koniec przewagi Fucik instynktownie obronił strzał Dupuy. Po wyrównaniu sił na lodzie bliżej zdobycia bramki byli goście, jednak najpierw Łyszczarczyk nie potrafił umieścić krążka w pustej bramce, a następnie strzał Alanena obronił Murray. Na dwie minuty przed końcem meczu Jacek Płachta poprosił o czas i wycofał Murraya. Manewr ten zakończył się trzecią bramką dla tyszan.
GKS Katowice – GKS Tychy 1:3 (0:0, 0:2, 1:1)
0:1 Roni Allen (Rasmus Heljanko, Alan Łyszczarczyk 30:43, 5/4
0:2 Dominik Paś (Alan Łyszczarczyk, 36:18
1:2 Pontus Englund (Patryk Wronka, Grzegorz Pasiut) 43:55, 5/4
1:3 Filip Komorski (Rasmus Heljanko) 58:53, do pustej bramki
GKS Katowice: Murray (Kieler) – Englund, Runesson, Wronka, Pasiut, Magee – Norberg, Verveda, Dupuy, Sokay, Mroczkowski – Koponen, Varttinen, Bepierszcz, Anderson, Kallionkieli – Maciaś, Smal, Michalski, Salituro, Hofman Jonasz.
GKS Tychy: Fucik (Chabior) – Allen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Heljanko – Viinikainen, Kakkonen, Lehtonen, Monto, Jeziorski – Ciura, Kaskinen, Paś, Alanen, Viitanen – Pociecha, Ubowski, Larionovs, Turkin, Gościński.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze