Dołącz do nas

Piłka nożna

Manita!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po dwutygodniowej przerwie wróciliśmy na ligowe boiska. W piątkowym starciu w Lublinie mierzyli się starzy znajomi, czyli miejscowy Motor i GKS Katowice. Spotkanie miało gigantyczne znaczenie dla układu tabeli. Motor próbował doskoczyć do jej środka, katowiczanie natomiast myśleli o wydostaniu się ze strefy spadkowej.

Trener GieKSy Rafał Górak dokonał zaledwie jednej zmiany w porównaniu z meczem z Lechem Poznań. W ataku Ilję Szkurina zastąpił wracający po kontuzji Adam Zrelak. W pierwszym składzie wystąpił także jeden z bohaterów kadry U-21 z meczów z Czarnogórą i Szwecją – Mateusz Kowalczyk. Szkoleniowiec Motoru Mateusz Stolarski dokonał więcej roszad. W jedenastce pojawili się Arkadiusz Najemski, Krystian Palacz, Mathieu Scalet, Michał Król i Karol Czubak.

GKS już od pierwszej minuty przypuścił atak. Marković pognał prawą stroną i próbował dośrodkować, ale Zrelaka uprzedził Brkić łapiąc piłkę. W 9. minucie mieliśmy już prowadzenie GKS. Kowalczyk wyprzedził w polu karnym przeciwnika i wycofał do Wasielewskiego, a ten do Czerwińskiego. Alan zacentrował idealnie w pole karne, a nadbiegający Galan jeszcze lepiej wykończył akcję, pięknym strzałem głową pokonując bramkarza gospodarzy. Katowiczanie nie zwalniali tempa i grali jak szaleni. Mocny pressing opłacił się w 21. minucie. Wybitą na środek boiska piłkę przejął Galan, podał do Nowaka, który wypatrzył świetnie ustawionego Zrelaka. Słowak zabrał się z piłką, a ratujący wślizgiem sytuację Najemski tak niefortunnie trącił piłkę ręką, że ta wpadła do bramki. Po tym golu to gospodarze przejęli inicjatywę. W 32. minucie gospodarze byli blisko kontaktowej bramki, gdy po dośrodkowaniu Scaleta głową uderzał Czubak, ale fenomenalnie obronił ten strzał Strączek. W 34. minucie po rzucie rożnym Motoru do piłki w polu bramkowym wyskoczył Czubak. Wydawało się, że zawodnik faulował naszego bramkarza, jednak sędzia nie uznał tego za przewinienie i piłka po uderzeniu Wolskiego, po pięściach naszego bramkarza i (może?) głowie Czuabaka, wpadła do siatki. Cztery minuty później był już remis. Dośrodkowanie z prawej strony Motoru strzałem głową zakończył Czubak i piłka – znów po rękawicy golkipera – wpadła do siatki. To na co tak sumiennie  od początku pracowali katowiczanie, zostało roztrwonione w cztery minuty. W końcówce na boisku zrobiło się ostro. Kontuzję odniósł Czerwiński, za którego na boisku pojawił się Kuusk. W doliczonym czasie gry Łabojko sfaulował Zrelaka, a że zawodnik gospodarzy miał już na koncie żółtą kartkę, sędzia pokazał mu drugie upomnienie i czerwony kartonik. Na przerwę GKS schodził z remisem, ale w przewadze liczebnej.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia katowiczan. Po krótko rozegranym rzucie rożnym pograli Galan z Nowakiem, ten ostatni zacentrował już w polu karnym – idealnie na nogę Zrelaka, który plasowanym strzałem posłał piłkę do siatki. Mecz się wyrównał, GieKSa nie oddała tak inicjatywy, jak po golu na 2:0, ale też grała w jedenastu przeciw dziesięciu. W 63. minucie kapitalnie Markovića wypuszczał Nowak, ale Brkić zdołał wyprzedzić naszego pomocnika. GieKSa dominowała, Motor co jakiś czas próbował się odgryzać. W 68. minucie wprowadzony Błąd mają idealną okazję do wyprowadzenia Szkurina sam na sam… wywrócił się. Chwilę później bardzo niecelnie uderzał Milewski. W 73. minucie Nowak znów miał błysk geniuszu i fenomenalnie podał do Szkurina, a Białorusin dziubnął piłkę i zdobył swojego pierwszego w lidze, a drugiego w ogóle gola dla GKS. Pięć minut później mogliśmy mieć powtórkę – Nowak podał do Ilji, ale tym razem ten po zwodzie strzelił bardzo niecelnie. W 82. minucie bardzo dobrze pod pole karne podprowadził piłkę Milewski, podał w pole karne do Szkurina, a zawodnik płaskim strzałem strzelił drugą bramkę. Cztery minuty później zawodnik miał szansę na hat-tricka, gdy Wędrychowski wyprowadził go sam na sam, uderzył jednak obok bramki.

Dziwny był to mecz. GKS zagrał od początku, jakby się najadł…  nie wiadomo czego. Strzelił dwa gole i… zapomniał grać w piłkę. Motor doprowadził do wyrównania. Wydawało się, że straciliśmy w tym meczu wszystko, na czele z morale. Szansę dała nam czerwona kartka Łabojki i ten „prezent” katowiczanie wykorzystali wybitnie. W drugiej połowie to oni rządzili na boisku i strzelili kilka bramek, mając szansę na jeszcze więcej. Uratowali tym samym to spotkanie, ale zrobili to w kapitalnym stylu. Tym samym GKS wygrał pierwszy mecz na wyjeździe i przeskoczył do Motoru w tabeli. To było potrzebne dosłownie jak tlen.

17.10.2025, Lublin
Motor Lublin – GKS Katowice 2:5
Bramki: Wolski (34), Czubak (38) – Galan (9), Najemski (21-sam.), Zrelak (47), Szkurin (73, 82)
Motor: Brkić – Stolarski (73. Wójcik), Bartos, Najemski, Palacz (64. Luberecki) , Łabojko, Wolski (73. Samper), Scalet (84. Karasek), Król, Czubak, Van Hoeven (64. Ronaldo).
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (45. Kuusk), Jędrych, Klemenz, Galan – Marković (64. Błąd), Kowalczyk, Bosch (46. Milewski), Nowak (84. Wędrychowski)  – Zrelak (64. Szkurin).
Żółte kartki: Łabojko – Bosch, Wasielewski.
Czerwona kartka: Łabojko (45, za drugą żółtą).
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 9883 (w tym 477 kibiców GKS Katowice).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga