Piłka nożna
Majówka, która dużo wyjaśniła
Majówkowa kolejka Ekstraklasy była okrojona do zaledwie siedmiu spotkań, z powodu rozgrywanego 2 maja Finału Pucharu Polski. Mecze Rakowa z Jagiellonią i Górnika z Arką zostały przeniesione na późniejszy termin. Spośród rozegranych spotkań najwięcej goli padło w Katowicach, ale nie brakowało ich też na kilku innych stadionach. W meczu Radomiaka z Lechią Tapsoba popisał się hattrickiem.
Ekstraklasowa majówka rozpoczęła się w Kielcach, gdzie Korona podejmowała Piasta, czyli bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie. Obie drużyny grały ofensywnie i stwarzały sobie wiele okazji podbramkowych. Dużo pracy mieli bramkarze obu drużyn, a piłka kilka razy obijała też słupki, czy poprzeczkę. Na prowadzenie wyszli goście w 53. minucie po strzale Juande z najbliższej odległości. Błyskawicznie odpowiedzieli gospodarze, bo dwie minuty później dośrodkowanie Długosza wykorzystał Błanik. Do wielkiej kontrowersji doszło w doliczonym czasie gry, gdy akcję Korony zakończoną strzałem do bramki, sędzia przerwał, bo dopatrzył się faulu. Zawrzało na ławce rezerwowych, a trener Zieliński został przedwcześnie wysłany do szatni. Mecz zakończył się podziałem punktów. W piątkowy wieczór Legia mierzyła się z Widzewem. Mecz delikatnie mówiąc… nie porywał. Drużyny grały nudną piłkę i pachniało bezbramkowym remisem. Jednak w siódmej minucie doliczonego czasu gry doszło do wielkiego zamieszania w polu karnym, a piłka szczęśliwie odbiła się od Adamskiego, który stal najbliżej bramki i w Warszawie wybuchła euforia. Trzy punkty piłkarzy Marka Papszuna przybliżyły ich do upragnionego utrzymania. Widzew znalazł się natomiast w fatalnej sytuacji.
W sobotę odbyło się tylko jedno ligowe spotkanie. Motor podejmował Mistrzów Polski. Skromne jednobramkowe zwycięstwo wywieźli z Lublina zawodnicy Lecha. Strzelcem jedynego gola był Bengtsson. Na początku spotkania poważnej kontuzji nabawił się jeden z liderów poznańskiej jedenastki – Ali Gholizadeh i dla niego sezon już się zakończył.
W niedzielę festiwal strzelecki urządzili zawodnicy GieKSy, którzy nie dali żadnych szans Termalice. Najpierw źle interweniował Kasperkiewicz, który skierował piłkę do własnej bramki. Czwarty dublet w tym sezonie zdobył Markovič, trafili też Szkuryn i Kowalczyk. Honorowego gola dla gości zdobył Zapolnik. Termalica straciła już matematyczne szanse na utrzymanie. W meczu Zagłębia Lubin z Cracovią nie padły żadne bramki. Cracovia od 26. minuty grała w przewadze jednego zawodnika, bo z boiska wyrzucony został Orlikowski. Łatwe zwycięstwo odnieśli zawodnicy Pogoni, którzy rozbili Wisłę Płock aż 3:0. Bohaterem Portowców został Filip Ciuic, który zdobył dwie bramki. W doliczonym czasie gry trzecie trafienie to zasługa Husseina Ali.
W poniedziałek Radomiak podejmował Lechię Gdańsk. W tym meczu błysnął Tapsoba, który w otworzył wynik spotkania w 26. minucie. Kilka minut później Blasco sfaulował wychodzącego na czystą pozycję piłkarza Lechii i został wyrzucony z boiska. Lechia mimo przewagi nie potrafiła poważnie zagrozić bramkarzowi rywali. Jeszcze przed przerwą Tapsoba strzałem z dalszej odległości podwyższył na 2:0. Chwilę po zmianie stron było już 3:0, a Tapsoba zaliczył hat-tricka. Honorowego gola dla Lechii zdobył Bobček wykorzystując rzut karny.
Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1
Legia Warszawa – Widzew Łódź 1:0
Motor Lublin – Lech Poznań 0:1
GKS Katowice – Termalica Nieciecza 5:1
Zaglebie Lubin – Cracovia 0:0
Pogoń Szczecin – Wisła Płock 3:0
Radomiak Radom – Lechia Gdańsk 3:1
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze