Dołącz do nas

Piłka nożna

Kolejka ładnych trafień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy  rozgrywanej w ubiegły weekend odbyło się tylko siedem meczów, ponieważ z prawa do przełożenia spotkania skorzystali pucharowicze z Poznania, którzy mieli zmierzyć się z Piastem oraz z Częstochowy, którzy przełożyli swój mecz z Zagłębiem Lubin. Pomimo tego nie zabrakło emocji, kibice obejrzeli aż 26 goli, a kilka z nich było naprawdę wyjątkowej urody. 

Pierwsze było spotkanie Korony Kielce z Radomiakiem Radom. Od początku dominowali gospodarze, a już w 19. minucie Dawid Błanik zdobył pięknego gola po uderzeniu piłki z dalszej odległości. Ten sam zawodnik tuż przed przerwą zdołał podwyższyć, wykorzystując rzut karny. Warto dodać, że dla Błanika był to mecz numer 100 na ekstraklasowych boiskach. W drugiej połowie Radomiak próbował atakować częściej, lecz nic z tego nie wyszło, a w 72. minucie błąd obrońców wykorzystał Sotiriou i zdobył trzeciego gola dla Korony. W meczu Górnika z Termalicą najbardziej rzucała się w oczy nieskuteczność zawodników z Zabrza. Pomimo wielu dogodnych sytuacji i oddanych 25 strzałów, nie udało się im zdobyć żadnego gola, choć przed świetnymi szansami stawali Ismaheel i Massimo. W drużynie gości błysnął natomiast Fassbender, który po długim rajdzie z piłką przedarł się w pole karne Górnika i pewnym strzałem pokonał Łubika. Goście wywieźli z Zabrza trzy punkty. 

Niespodziankę sprawili zawodnicy Arki Gdynia, którzy podejmowali Pogoń Szczecin. Pierwsi na prowadzenie wyszli piłkarze Pogoni po golu Loncara. Tuż przed przerwą wyrównał Kerk. W 78. minucie rzut karny strzelany przez Koulurisa obronił Węglarz, a już dwie minuty później piękne trafienie zaliczył Jakubczyk i trzy punkty zostały w Gdyni. W meczu Widzewa Łódź z Wisłą Płock wynik spotkania w 36. minucie otworzył Sekulski, który efektownie wykiwał obrońcę i pewnie uderzył na bramkę. Niecałe 5 minut później wyrównał Shehu i wynik 1:1 utrzymał się już do końca spotkania. 

Na emocje nie narzekali kibice, którzy obejrzeli mecz Jagiellonii Białystok z Cracovią. W 15. minucie na prowadzenie wyszli goście, po wykorzystanej przez Stojilkovica sytuacji sam na sam z Abramowiczem, ale już trzy minuty później potężnym uderzeniem spoza pola karnego popisał się zaledwie 17-letni Pietuszewski i znowu był remis. Minutę później Cracovia znów była na prowadzeniu po golu Kakabadze, a tuż przed przerwą stanęła nawet przed szansą na trzeciego gola, jednak Maigaard nie wykorzystał rzutu karnego. W drugiej połowie obraz gry zmienił się diametralnie. Zawodnicy Jagiellonii zdobyli aż cztery gole, a Cracovia kończyła mecz w dziesiątkę. W drugiej połowie do bramki trafiali kolejno: Pululu, Romanczuk, Pozo i Rallis. Wieczorem na Łazienkowskiej Legia Warszawa podejmowała GKS Katowice. Gospodarze wyszli na prowadzenie tuż przed przerwą po bramce Wszołka. W 84. minucie wyrównał Nowak. Piłkarze GieKSy nie zdołali jednak z Warszawy wywieźć punktu, gdyż w piątej i siódmej minucie doliczonego czasu gry trafiali Jędrzejczyk i Morishita i Legia zwyciężyła 3:1.

W poniedziałek spotkały się ze sobą drużyny Lechii Gdańsk i Motoru Lublin. Mecz ten odbił się szerokim echem w informacyjnych portalach internetowych, ponieważ gościem na trybunach był świeżo zaprzysiężony Prezydent RP – Karol Nawrocki. Na boisku też działo się dużo. Już w 3. minucie miejscowi po bramce Viunnyka wyszli na prowadzenie. Następny fragment gry należał zaś do gości. Najpierw w 20. minucie Czubak umieścił piłkę w siatce, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, ten sam gracz jednak w 38. minucie strzelił ponownie i tym razem mógł już cieszyć się z gola. Trzy minuty później Czubak do gola dołożył asystę, przy pięknym trafieniu Rodriguesa. Tuż przed przerwą wyrównał Bobček i do szatni zawodnicy schodzili przy wyniku 2:2. Po zmianie stron padła kolejna ładna bramka. Tym razem z rzutu wolnego przymierzył Wolski i goście znów prowadzili. Końcówka należała jednak do Lechii, która próbowała odwrócić losy spotkania, a w 79. minucie Mena przedarł się w pole karne i mocnym strzałem pokonał bramkarza. Choć w samej końcówce Lechia miała jeszcze kilka sytuacji, to nie zdołała zamienić ich na gole i obie drużyny podzieliły się punktami. 

Korona Kielce – Radomiak Radom 3:0

Górnik Zabrze – Termalica Nieciecza 0:1

Arka Gdynia – Pogoń Szczecin 2:1

Widzew Łódź – Wisła Płock 1:1

Jagiellonia Białystok – Cracovia 5:2

Legia Warszawa – GKS Katowice 3:1

Lechia Gdańsk – Motor Lubin 3:3 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga