Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Klemenz: Stworzyliśmy ciężkie warunki przeciwnikom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Jagiellonią wygranym przez GieKSę 3:1 porozmawialiśmy z Lukasem Klemenzem, który ma spory udział w świetnej grze obronnej naszego zespołu w ostatnich tygodniach.

Jakie to uczucie awansować do ćwierćfinału?
Lukas Klemenz: Chyba pierwszy raz w karierze mi się udało awansować do tego etapu, niesamowite emocje. Czekamy już tylko na to, z kim przyjdzie się mierzyć w kolejnej rundzie.

Rundę zaczynaliście kiepsko, a teraz GieKSa ma jedną z lepszych formacji obronnych w lidze. Potrzebowaliście po prostu tego czasu?
Tak, dużo było zmian latem. Odeszło dużo osób, które znały nasz bardzo specyficzny sposób gry, a nie da się go nauczyć z dnia na dzień. Nie było to łatwe, ale wszyscy się już wdrożyli w ten system i na pewno teraz to dobrze wygląda. Trzeba kontynuować tę pracę. Przed nami okres przygotowawczy, wcześniej święta i czas wolny. Jeszcze bardziej się scalimy, będziemy pracować nad pewnymi aspektami i na wiosnę będzie jeszcze lepiej.

Mentalnie takie mecze, gdy rywale wyprowadzają wiele ataków, są męczące?
Na pewno, ale teraz ciężko znaleźć w Ekstraklasie drużynę, która odstaje i nie ma dobrych technicznie piłkarzy, mało biega. Każdy mecz jest wymagający.

Prosto powiedzieć, że można stanąć we własnym polu karnym, a to przecież też wymaga sporo wysiłku. 
Ostatnio z Arkiem Jędrychem rozmawialiśmy na temat gry w obronie niskiej. Nie jest łatwo – gdy przeciwnicy atakują, trzeba być bardzo skoncentrowanym, nie można popełnić nawet najmniejszego błędu. Szczególnie trzeba mieć się na uwadze z takim zespołem jak Jagiellonia czy Pogoń. Każdy błąd jest przez nich wykorzystywany. Chwała nam za to, że dzisiaj dobrze broniliśmy. Wiadomo, że ten karny był troszkę niepotrzebny, ale Jagiellonia miała finalnie może z 2-3 sytuacje na zdobycie gola. Ostatecznie cieszymy się z kolejnej rundy.

Byliście spokojni o wynik w końcówce?
Szczerze mówiąc, przy tym rzucie karnym obawiałem się o to, bo Jagiellonia zaczęła wprowadzać ogranych zawodników podstawowego składu: Pululu, Wdowika i Pietuszewskiego. Nie było nam łatwo się bronić, mieliśmy już też trochę meczów w nogach. Finalnie tą jednością, monolitem stworzyliśmy ciężkie warunki przeciwnikom i mieli problemy ze stworzeniem sobie sytuacji.

Kibice już marzą o wyjeździe na Narodowy, ty wybiegasz myślami tak daleko?
Nie, nie. Dla nas najważniejszy jest Raków, odpoczynek i dopiero w styczniu będziemy się przygotowywać do kolejnej rundy. Najważniejsze są mecze w lidze, by punktować i uciekać od tej czerwonej strefy. Zobaczymy, co będzie dalej.

Negatywne komentarze z początku rundy cię uderzały, czy motywowały do pracy?
Nie czytam komentarzy, jesteśmy sportowcami – popełniamy błędy. Tak jak każdy, wiem, dla jakiej drużyny gram. GieKSa ma rzeszę fanów, którzy nakładają presję i ja to lubię. Takie opinie nie motywują, ale też nie plączą mi nóg, ani nic takiego. Wierzę w taki proces, że prędzej czy później się obronię. Dzisiaj są pochwały, gramy na zero z tyłu w większości meczów i dobrze bronimy. Za trzy miesiące może być jak na początku sezonu, więc nie ma co się przejmować negatywnymi opiniami, tylko trzeba robić swoje i zobaczymy, co z tego będzie.

Odbiegając od piłki: prezenty już gotowe na święta?
Mam pomysły, ale są jeszcze w trakcie realizacji (śmiech).

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga