Dołącz do nas

Siatkówka

Jak awansować do PlusLigi?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapewne wielu naszych kibiców zadaje sobie pytania, jak można awansować do PlusLigi? jakie trzeba spełnić warunki regulaminowe, aby móc w niej zagrać? Sprawę należy rozpatrywać w dwóch aspektach.

Pierwsza rzecz to wymóg sportowy. Nie ma klasycznych zasad obowiązujących np. w piłce nożnej, trzeba „tylko’ znaleźć się w pierwszej czwórce sezonu po play offie. Czyli… regulamin na bieżący sezon zakłada rozegranie spotkań pomiędzy wszystkimi drużynami systemem, mecz i rewanż. Jest to tzw. runda zasadnicza – 26 kolejek, ostatnia zostanie rozegrana w dniu 19 marca. Następnie mamy decydująca fazę, czyli klasyczny play off, znany nam z rozgrywek hokejowych.

I runda – do dwóch wygranych spotkań – terminy: 2, 9 i 10 kwietnia. Gospodarzem pierwszego meczu jest drużyna, która zajęła niższe miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. Czyli…
8-1 (zwycięzca A), 7-2 (zwycięzca B), 6-3 (zwycięzca C), 5-4 (zwycięzca D) – Przegrani meczów zostaną sklasyfikowani na miejscach 5-8 zgodnie z miejscem zajętym po rundzie zasadniczej.
II runda – do trzech wygranych spotkań – terminy: 16-17; 23-24 i 27 kwietnia. Gospodarzem pierwszego dwumeczu jest drużyna, która zajęła wyższe miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. Czyli…
zwycięzca A – zwycięzca D (zwycięzca E) oraz zwycięzca B – zwycięzca C (zwycięzca F).
III runda – do trzech wygranych spotkań – terminy: 7-8; 14-15 i 18 maja. Gospodarzem pierwszego dwumeczu jest drużyna, która zajęła wyższe miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. Dotyczy tylko zwycięzców E i F. Natomiast w rywalizacji o trzecie miejsce, czyli przegranych E i F jest tylko dwumecz, gdzie gospodarzem pierwszego ze spotkań jest drużyna, która zajęła niższe miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej.

Aplikacje dotyczące udziału w rozgrywkach PlusLigi mogą składać zespoły, które w 1 lidze mężczyzn zajęły miejsca 1-4, z tym że trzeba to zrobić do dnia… 31 stycznia. Taki dziwoląg regulaminowy.

Tak więc kluczowym momentem sezonu jest pierwsza runda play offu, która pozwoli spełnić warunek zajęcia miejsc 1-4, aczkolwiek lepiej zająć wyższe miejsce końcowe, ponieważ w przypadku gdy więcej klubów zgłosi akces do PlusLigi i spełni warunki przystąpienia do ligi, a Zarząd PLPS nie będzie chciał przyjąć wszystkich drużyn, to bierze pod uwagę miejsce klubu na koniec sezonu.

Druga rzecz, równie ważna, jak nie ważniejsza, to wymóg organizacyjno-finansowy. Oto dokładny wypis z regulaminu Profesjonalnego Współzawodnictwa w Piłce Siatkowej:
§ 15
1. Warunkiem przystąpienia nowego klubu do rozgrywek Ligi jest:
a) spełnienie wszystkich przesłanek określonych w § 13 ust. 1,
b) uczestnictwo klubu w rozgrywkach ligi niższej – I Ligi w sezonie poprzedzającym udział w Lidze i zajęcie przez klub miejsca 1 – 4 w tabeli rozgrywek I Ligi,
c) podjęcie przez Zarządzającego decyzji o poszerzeniu składu Ligi w następnym sezonie lub podjęcie decyzji o niedopuszczeniu do rozgrywek Ligi w następnym sezonie Klubu będącego dotychczas członkiem Ligi,
d) złożenie przez klub wniosku o przyjęcie do Ligi.
2. W przypadku, gdy kilka klubów I Ligi ubiega się o przystąpienie do Ligi i wszystkie one spełniają warunki określone w § 13 ust. 1, Zarządzający podejmując decyzję o dopuszczeniu klubu do rozgrywek Ligi, bierze pod uwagę wyniki sportowe osiągnięte przez klub w I Lidze, to jest miejsce klubu w tabeli rozgrywek I Ligi na koniec sezonu, w którym został złożony wniosek.
3. Klub składa wniosek o przyjęcie do Ligi zawodowej najpóźniej do dnia 31 stycznia przed rozpoczęciem sezonu rozgrywek Ligi, w których zamierza uczestniczyć. Wniosek składa się na piśmie do Zarządu PLPS. Klub wraz ze wnioskiem zobowiązany jest złożyć oświadczenie, że znane są klubowi warunki dopuszczenia do uczestnictwa w Lidze, określone w § 13 ust. 1 Regulaminu oraz deklarację, że klub podejmie wszelkie starania w celu spełnienia przez klub warunków określonych w § 13 ust. 1 Regulaminu do dnia rozpatrzenia wniosku przez Zarządzającego.
4. W przypadku udzielenia ostrzeżenia, o którym mowa w § 14 ust. 6 Zarządzający poinformuje kluby I Ligi o zagrożeniu dotychczasowego Klubu – członka Ligi spadkiem do ligi niższej i możliwości dopuszczenia do Ligi w jego miejsce nowego klubu.
5. Od momentu złożenia przez klub wniosku o przyjęcie do Ligi, klub będzie podlegał weryfikacji przez Zarządzającego w zakresie spełniania przez klub warunków uczestnictwa w Lidze. W ramach prowadzonej weryfikacji, Zarządzający może w szczególności żądać od klubu przedstawienia dodatkowych informacji lub dokumentów potwierdzających spełnienie przez klub warunków uczestnictwa w Lidze.
6. Wniosek klubu o przyjęcie do Ligi rozpatruje Zarząd PLPS. Rozpatrzenie wniosku przez Zarząd powinno nastąpić w terminie do dnia 15 maja. Następnie, Zarząd przedstawi Radzie Nadzorczej PLPS wnioski pozytywnie zaopiniowane. Ostateczną decyzję w sprawie dopuszczenia do rozgrywek Ligi nowego klubu podejmuje w formie uchwały Rada Nadzorcza PLPS nie później niż do dnia 30 czerwca.

A tu równie ważny § 13 ust. 1 regulaminu:
§ 13
1. Wymogiem dopuszczenia klubu do udziału w rozgrywkach Ligi jest:
a) forma prawna zgodna z wymaganiami Właściwych Przepisów,
b) poddanie sporów o prawa majątkowe ze stosunków prawnych związanych z udziałem w Lidze pod rozstrzygnięcie sądu polubownego, o którym mowa w Dziale VI Regulaminu,
c) pisemna akceptacja Regulaminu oraz zasad udziału Klubów w przychodach Ligi,
d) posiadanie licencji PZPS uprawniającej do udziału we współzawodnictwie sportowym,
e) posiadanie uwiarygodnionego składu drużyny, uznanego przez Zarządzającego za zdolny do konkurowania z innymi drużynami Ligi,
f) finansowa zdolność do poniesienia kosztów uczestnictwa w rozgrywkach Ligi, według wymogów sprawozdawczych, ustalonych przez Zarządzającego,
g) dysponowanie posiadającym certyfikat obiektem sportowym (salą sportową), w którym zespół rozgrywał będzie mecze w roli gospodarza,
h) zapewnienie uczestnictwa widzów na meczach rozgrywanych przez zespół jako gospodarza na poziomie przekraczającym 1.500 widzów na meczu,
i) brak zaległości finansowych, przekraczających trzy miesiące, w rozliczeniach klubu z zawodnikami, członkami sztabu szkoleniowego lub innymi klubami, według stanu na dzień 30 kwietnia każdego roku, a w przypadku klubów przystępujących do rozgrywek Ligi – według stanu na dzień 30 kwietnia roku, w którym przystępuje do rozgrywek,
j) brak jakichkolwiek zaległości finansowych w stosunku do FIVB, CEV, PZPS, Zarządzającego lub WZPS,
k) osiąganie wyników sportowych gwarantujących zdolność do konkurowania z innymi drużynami Ligi, ocenianych według kryteriów wymienionych w § 14 ust.. 5,
l) zapewnienie szkolenia młodzieży w piłce siatkowej na poziomie kadetów i juniorów, poprzez utworzenie oraz prowadzenie co najmniej jednej drużyny w kategorii młodzieżowej.
2. W przypadku gdy Klub nie spełnia przesłanki wymienionej w ust. 1 lit. i), Zarządzający, na wniosek Klubu, może przedłużyć termin spłaty zaległości finansowych maksymalnie do dnia 31 maja. W przypadku niedokonania zapłaty przez Klub w tym terminie, Klub upoważnia Zarządzającego do dokonania zapłaty w imieniu Klubu na rzecz wierzycieli z tytułu zaległości finansowych, o których mowa w ust. 1 lit. i).W takim przypadku, uznaje się, że Zarządzający wstąpił w prawa zaspokojonego wierzyciela do wysokości kwoty spłaconej przez Zarządzającego wierzytelności. Zarządzający jest upoważniony przez Klub do potrącenia wierzytelności z tytułu zapłaconych zaległości z wierzytelnością Klubu z tytułu udziału w przychodach Ligi. Możliwość przedłużenia terminu spłaty zaległości finansowych, o której mowa w niniejszym ustępie nie dotyczy klubów, które zamierzają przystąpić do rozgrywek Ligi.

Kolejnym ważnym punktem przyjęcia jest wymóg posiadania odpowiedniej hali. Tych punktów jest aż ok. 70 do spełnienia, odnotuję teraz tylko te najważniejsze (o szczegółowych przyjdzie jeszcze czas napisać). Wymiary boiska 18 x 9 m, wolna strefa wokół boiska – 5 m poza liniami bocznymi, co najmniej 6,5 m poza liniami końcowymi, wysokość hali minimum 9 m i najważniejsza rzecz, trybuny w miejscu rozgrywania meczów powinny zapewniać co najmniej 1500 miejsc siedzących dla publiczności, a natężenie oświetlenia boiska, wynosić minimum 1500 luksów.

Co do samej PlusLigi, to nie ma klasycznych zasad jeśli chodzi o spadek (liga jest tzw. zamknięta), podstawowym kryterium gry w najwyższej klasie rozgrywkowej jest przejście pozytywne audytu klubu, czyli wypełnienie wymogów prawno-finansowo-organizacyjnych, choć jest dodatkowy wpis w regulaminie dający możliwość Profesjonalnej Lidze Piłki Siatkowej nie dopuszczenia klubu do rozgrywek z powodów sportowych. Ów zapis wygląda tak:
§ 14
5. Zarządzający może nie dopuścić Klubu do rozgrywek Ligi w następnym sezonie rozgrywkowym w przypadku określonym w § 13 ust. 1 lit. k), to jest gdy Klub prezentuje poziom sportowy, obniżający atrakcyjność rozgrywek ligowych, za który uznaje się wygranie przez drużynę mniej niż 5 meczów ( w fazie zasadniczej danego sezonu rozgrywkowego), przy jednoczesnym przegraniu większości meczów w stosunku 3 : 0 lub 3 : 1, a także zajęcie ostatniego miejsca w tabeli rozgrywek Ligi na koniec sezonu.

Na dzień dzisiejszy aż cztery kluby PlusLigi nie spełniają tego kryterium (na półmetku rozgrywek), mianowicie AZS Częstochowa 4 zwycięstwa, Effector Kielce i BBTS Bielsko-Biała po 3 wygrane i w najgorszym położeniu MKS Będzin tylko z jednym zwycięstwem na koncie.

Z naszych informacji wynika, że odbył się już w tym miesiącu audyt PlusLigi w naszym klubie, natomiast aplikacja do Zarządu PLPS zostanie złożona w wyznaczonym terminie, tj. do końca stycznia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga